Motyw rozstania w literaturze XIX i XX w. Przedstaw przyczyny i skutki literackich rozstań odwołując się do wybranych tekstów.

Każde pożegnanie ma coś ze śmierci, każde ponowne spotkanie - coś ze zmartwychwstania.

Artur Schopenhauer

Przytoczonymi słowami Schopenhauera chciałabym rozpocząć moją pracę, która poruszy watek rozstania w literaturze XIX i XX wieku i przedstawi przyczyny i skutki literackich rozstań. Autor tych słów pokazuje, że każde pożegnanie czy rozstanie jest bolesne i porównuje je do śmierci, czyli największego dramatu, jaki może spotkać człowieka. Rzeczywiście, przeglądając literaturę i wczytując się w temat rozstania, nie znalazłam utworu, gdzie rozstanie byłoby pokazane w bardziej optymistycznym świetle. Jednak chciałabym zwrócić uwagę, że swoje słowa Schopenhauer kończy dość korzystnym stwierdzeniem, że jeśli się rozstajemy, to istnieje możliwość ponownego spotkania, a to porównuje do zmartwychwstania, czyli wielkiej radości. Nie zawsze tak jest, że po rozstaniu możemy się ponownie spotkać. Niektóre rozstania są bezpowrotne i te niestety są najbardziej bolesne. Często niosą za sobą dalekosiężne skutki, czasem dramatyczne, czasem terapeutyczne. Pewne jest to, że konieczność rozstania towarzyszy człowiekowi całe życie. Ludzie przychodzą, są z nami i odchodzą. Bywa, że umierają, zdradzają lub porzucają.

W mojej pracy chciałabym przedstawić różne oblicza rozstania. Pokażę rozstanie, które jest dramatem kochanków, rozstanie z rodzicami, rozstanie, które wywołują czynniki wyższe, jako wojna czy przymusowa rozłąka. Celem mojej prezentacji będzie scharakteryzowanie rozstań bohaterów i próba określenia przyczyn i skutków tych rozstań w poszczególnych utworach literackich.

Rozstanie Wertera z Lottą to jedno z bardziej dramatycznych pożegnań w literaturze. Ma miejsce po tym, gdy Werter ostatecznie żegna się z ukochaną, która zdecydowała się oddać swoje serce Albertowi. Werter nie mógł znieść bólu, który powodowało rozstanie z kobietą. Dodatkowego dramatyzmu tej sytuacji dodawał fakt, że bohater zdecydował się na bardzo radykalne rozwiązanie i zamiast na przykład wyjechać, czy odizolować się od Lotty, to postanowił popełnić samobójstwo. Uznał, że nie ma innego rozwiązania w tej sytuacji, jak tylko rozstanie z życiem niosącym ból i cierpienie. W swoim ostatnim liście napisał:

O, jakżem szczęśliwy, że mogę... za ciebie... umierać! Jakżem rad, że mogę oddać się za ciebie! Umarłbym odważnie i radośnie, jeśli bym ci mógł powrócić spokój i powab życia. Niestety, niewielu ludziom dane było przelać krew za swych bliskich i śmiercią swą przyjaciołom szczęśniejszego, bujniejszego życia przysporzyć (…)

Ach! Nie sądziłem, że do tego aż dojść będę musiał... Bądź spokojna... proszę cię... bądź spokojna!

Nabite! Bije północ... Już czas! Loto! Loto, bądź zdrowa... żegnam cię!..

To oblicze pożegnania jest niezwykle wstrząsające, tutaj nie ma szans na ponowne spotkanie, Werter wybrał ostateczne rozwiązanie, bez nadziei na dobre zakończenie. Pozornie błaha przyczyna, jaką było niefortunne zauroczenie kobietą, ostatecznie doprowadziła do wielkiej tragedii.

Werter to bohater, który cierpiał na ból istnienia. Wrażliwy, pogrążony w marzeniach mężczyzna nie potrafił pogodzić się z faktem, że Lotta pozostanie z Albertem. Jego marzenie o wielkiej miłości w zderzeniu z codzienną prozą okazało się fatalne w skutkach. Werter, nieuleczalnie chory z miłości, dążył do samodestrukcji. Tylko to wydawało mu się słusznym rozwiązaniem – rozstanie z życiem, uwolnienie się z więzienia. Skutkiem tej nieszczęśliwej miłości była jego śmierć. Jeszcze większego dramatyzmu tej śmierci dodaje fakt, że Werter bardzo niefortunnie odebrał sobie życie. Strzał mający go zabić był pechowy, bo śmierć nie przyszła od razu, tylko trzeba było na nią poczekać kilkanaście godzin. Okrutne życie znów zakpiło z niego, bo pokazało, jak nieromantyczne może być umieranie – powolne, szpitalne. Po ukazaniu się utworu w Niemczech zapanowała gorączka werterowska, która zebrała krwawe żniwo. Wielu młodych ludzi stylizowało się na wzór Wertera i nie tylko żyło i ubierało się jak Werter, ale też odbierało sobie życie z powodu nieszczęśliwej miłości. Dla Wertera i jego naśladowców konieczność rozstania z ukochaną była gorsza do zniesienia, niż rozstanie z życiem.

Do podobnych w skutkach efektów dochodzi w przypadku Zenona Ziembiewicza, bohatera utworu Granica Zofii Nałkowskiej, który wdał się w romans z Justyną Bogutówną. Zenon - sprzedajny dziennikarz, karierowicz, a następnie prezydent miasta - nigdy nie traktował Justyny poważnie, gdyż był to człowiek nastawiony na karierę, a mezalians z pochodzącą z nizin społecznych kochanką uniemożliwiłaby mu ten cel. Niestety zwodzenie, a następnie porzucenie Justyny skończyło się dla bohatera tragicznie – krzywda miłosna pchnęła Justynę do zemsty. Wydawać by się mogło, że Nałkowska w Granicy pokazuje klasyczny romans, jednak pokazuje też, jak fatalne mogą być skutki takiego romansu. Tu nie tylko jedna osoba ponosi konsekwencje porzucenia kochanki. To wydarzenie pociąga za sobą cały ciąg zdarzeń, prowadzących do dramatycznego końca: Justyna po utracie dziecka zapada na chorobę psychiczną i w końcu oblewa kwasem twarz Zenona, a następnie próbuje targnąć się na własne życie, w czym przeszkadza jej policja. Zenon traci szansę na karierę, bardzo cierpi i wreszcie popełnia samobójstwo, a Elżbieta – żona Zenona, zostawia swojego synka i wyjeżdża za granicę. Życie kilku osób zostaje zniszczone przez jeden, pozornie banalny romans. Zenon okazuje się być człowiekiem słabym, bez charakteru, a jego postępowanie niszczy życie jego, jego żony i kochanki. Tu dochodzi też do rozstania ostatecznego, tragicznego i chyba tym mocniej wstrząsającego, że tak krzywdzącego dla wielu osób.

Z tej samej epoki literackiej, co Granica pochodzi utwór Żeromskiego Przedwiośnie. W tym utworze chciałabym zwrócić uwagę na inne oblicze rozstania. To rozstanie rodzinne, dziecka z rodzicami. Cezary Baryka wychowywał się pod troskliwą opieką obojga rodziców w Baku, w szczęściu i w dobrobycie. Dla niego Polska była zupełnie obcym krajem, znanym jedynie z opowieści ojca. Nagle tą rodzinną sielankę przerwała wojna z 1914 roku, gdy ojciec, spełniając patriotyczny obowiązek, udał się na wojnę. Ta rozłąka nie sprawiła Cezaremu wielkiego bólu, wręcz przeciwnie, zachłysnął się on wolnością i swobodą, zresztą miał nadzieję, że ojciec wróci. W tym czasie do Baku dociera rewolucja bolszewicka, obalająca rządy arystokracji i Czarek zostaje jej wielkim zwolennikiem. Chodzi na egzekucje, spotkania rewolucjonistów i za nic ma słowa matki o tym, że rewolucja to zło. Dopiero jej uwiezienie, a następnie śmierć uświadamiają Cezaremu, że hasła rewolucji są słuszne, ale jej praktyczne oblicze jest brutalne, krwawe i wyzwala w ludziach rządzę mordu. Młody chłopiec nie zdążył jeszcze osiągnąć pełnej dojrzałości, kiedy z dnia na dzień musiał zacząć troszczyć się o siebie sam i to w czasach, które nie były łatwe. Ten rodzaj rozstania- z rodzicami – stał się przyspieszoną życiową lekcją dla młodego człowieka. Już nie było osoby, która się o dziecko zatroszczy. Bardzo łatwo wskazać tu przyczynę rozstania – to rewolucja. Zaś skutek to przyspieszona lekcja życia, a w praktycznym wymiarze samotność i bieda. Nieprawdopodobnym prezentem od losu było zupełnie niespodziewane spotkanie Cezarego z ojcem Sewerynem. Ten, mimo że schorowany, postanowił zabrać syna do kraju, z którego pochodził, do Polski. W drodze do niej zdążył jeszcze wyjaśnić synowi, jaka jest jego nowa ojczyzna, zafascynować go odradzającym się krajem, przedstawić ideę szklanych domów, jednak nie dane mu było doczekać spotkania z ojczyzną. Ojciec Cezarego zmarł, nim dotarł do Polski. Cezary, już jako sierota, sam musiał Polskę poznać, zrozumieć i nauczyć się w niej żyć, a także przeżyć wielkie rozczarowania. Pożegnanie z rodzicami wiązało się Baryce z rozstaniem z dotychczasową ojczyzna, z rodziną i z bezpieczeństwem, z bezkarnością lat młodzieńczych i ze swobodą. Spowodowało bardzo przyspieszoną i brutalną lekcję dojrzałości.

W literaturze wojennej wątek rozłąki pojawia się m.in. w opowiadaniu Tadeusza Borowskiego Pożegnanie z Marią i jest silnie spleciony z innym dominującym wątkiem – z wojenną zawieruchą i jej konsekwencjami. Bohater utworu – Tadek, organizuje sobie i swojej dziewczynie Marii życie w okupowanej Warszawie. Każdego dnia każde z nich stara się przeżyć kolejny dzień, wykonuje swoje zadania, chodzi do pracy. I nagle ta pozorna i mozolnie budowana zwyczajność w wojennej rzeczywistości zostaje przerwana. Tadek widzi któregoś dnia Marię odjeżdżającą niemieckim transportem do obozu koncentracyjnego. Przerażona, trupioblada Maria złapana podczas łapanki tylko podniosła dłonie ku piersiom w geście pożegnania i poruszała wargami. Tadeusz nic nie może zrobić, patrzy tylko jak oddala się samochód z jeńcami.. Nie mieli szansy się pożegnać, uściskać, szepnąć kilku słów. Wojna brutalnie rozdzieliła zakochanych, niesprawiedliwie, niesłusznie, bez jakiegokolwiek tłumaczenia. Do tego Tadek wiedział, że nie ma ratunku dla Marii, że z obozów się nie wraca. Dowiedział się później, że Marię wywieziono do osławionego obozu nad morzem i zagazowano w komorze krematoryjnej, a ciało przerobiono na mydło.

Jednak, choć wydaje się to niewiarygodne, ta rozłąka nie okazuje się ostateczną. W kolejnych opowiadaniach opisane jest życie Tadka w obozie, do którego trafia i w którym kontaktuje się z Marią poprzez listy. Choć okoliczności ponownego kontaktu nie są sprzyjające, bo w obozie jedyną pewną towarzyszką człowieka była wszechobecna śmierć, to bohaterom udało się jej umknąć. Niestety to wyjątkowa sytuacja. Wojna nie oszczędzała nikogo. Rozstania wojenne były zazwyczaj nagłe, bez pożegnania, bez wieści, bez pewności, czy osoba, która zniknęła, żyje, szczególnie gdy zniknęła w wyniku łapanki. Jedyną rzeczą, którą można było zrobić, to czekać.

Ostatni utwór, który chciałabym omówić to Dżuma Alberta Camusa. Wątek rozstania, który chciałabym tu przywołać, nie odgrywa najważniejszej roli w tym utworze. Pojawia się jeszcze zanim miasto Oran zostanie doświadczone przez zarazę. Doktor Rieux, bohater powieści, musi rozstać się na jakiś czas z żoną, która dużo choruje, jest słaba i lekarz zaleca jej wyjazd do uzdrowiska w górach. Ma to miejsce na samym początku utworu. Małżonkowie czule się żegnają, gdyż bardzo się kochają i rozłąka będzie dla nich trudna. Kiedy wybucha epidemia, dr Rieux traci możliwość kontaktu z żoną, gdyż miasto zostaje poddane izolacji. Wiele rodzin nagle, bez uprzedzenia zostało w ten sposób rozdzielonych. Doktor jednak nie popada w depresję czy monotonię. Nie ogrania go paniczny strach czy bezradność. Nie próbuje uciec z miasta w imię wielkiej miłości. Narażając własne życie, wytrwale i zacięcie walczy z dżumą, bo tak rozumie pojęcie rzetelnego wykonywania swojego zawodu. W czasie wielomiesięcznej walki z dżumą przeżywa rozterki, ale dalej stara się pomagać ludziom, nie traci wiary nawet wtedy, gdy lekarz opiekujący się jego żoną informuje go, że stan zdrowia chorej pogorszył się. Dr Rieux nie przegrywa walki z dżumą, ale przegrywa walkę z czasem.

Tuż przed otwarciem bram miasta do doktora dociera wiadomość o śmierci ukochanej żony. Jest to śmierć paradoksalna – kobiecie nie groziła zaraza, która zdziesiątkowała miasto, a mimo to umarła pod koniec epidemii w dalekim sanatorium. Doktor przyjmuje tą wiadomość z bólem, ale i spokojem.

Rozstanie towarzyszy człowiekowi całe życie i nie ma przed nim ucieczki. Jak pokazałam w prezentacji, rozłąka ma wiele twarzy, różne mogą być jej przyczyny i różne skutki. Czy spowodowane nieszczęśliwą miłością, zdradą, śmiercią, wojną lub chorobą, każde rozstanie przynosi ból, powoduje pojawienie się emocjonalnej pustki i rany, która nie może się zagoić. Człowieka dopada poczucie beznadziejności i strachu, poczucia winy i rozpacz. Często przez to dopuszcza się do fatalnych w skutkach czynów. Ból po stracie bliskiej osoby wydaje się nieskończony. Jednak pożegnanie nieodłącznie towarzyszy ludziom i mimo że kojarzy się jednoznacznie z negatywnymi emocjami i poczuciem opuszczenia, to jest czymś zupełnie naturalnym. Nie ma ucieczki przed rozstaniem, pojawia się ono w życiu człowieka często i nieubłaganie, dlatego też w literaturze jest wiele utworów, które poruszają ten temat. Ja omówiłam tylko kilka dzieł starając się pokazać, jak wiele odcieni może mieć rozłąka i jak różne mogą być jej przyczyny i skutki. Chyba jedyną formą ochrony przed bólem, który towarzyszy po rozstaniu z bliską osobą, jest być na to rozstanie przygotowanym, aby żyć tak, jakbyśmy się zawsze żegnali, gdyż nigdy nie wiadomo, czy dane spotkanie nie będzie ostatnim.