Rozpadowi monarchii austrowęgierskiej po wielkiej wojnie towarzyszyła na terenach Austrii atmosfera realnego zagrożenia ze strony niebezpiecznych bolszewików. Sytuację potęgował fakt, że w nieodległym Budapeszcie komuniści przejęli rządy i doprowadzili do krwawych zamieszek na obszarze całych Węgier. Austrii udało się uniknąć zagrożenia dzięki pomocy kordonu sanitarnego, stworzonego przez państwa Ententy dokoła zrewoltowanych Węgier. Cenny okazał się także sojusz pomiędzy chadekami i socjaldemokratami, którzy po abdykacji ostatniego cesarza Karola I uformowały wspólny rząd, dzięki czemu mogły skutecznie przeciwstawić się bolszewickiemu ekstremizmowi. Porozumienie to było możliwe tylko dzięki temu, iż austriacka socjaldemokracja, posiadająca olbrzymie wpływy w klasie robotniczej prowadziła umiarkowaną politykę i nie zezwoliła na większą radykalizację nastrojów we własnych szeregach. Wkrótce jednak sytuacja uległa pogorszeniu, albowiem w roku 1920 socjaldemokraci wyraźnie przegrali wybory względem swoich dotychczasowych koalicjantów. Miało to bezpośredni związek ze zdarzeniami na terenie Węgier, które wywarły na społeczeństwie austriackim wrażenie strachu przed radykalizmem o lewicowym zabarwieniu. Od tej pory Austrią niezmiennie będzie rządzić partia chadecka. Socjaldemokraci utracili wpływy, ale nadal pozostawali silni. Ujednolicili kształt wszystkich działających w kraju związków zawodowych i przechwycili stery rządów na szczeblach lokalnych, dzięki czemu zdołali uzyskać kontrolę nad znaczną ilością miast austriackich. Zgodnie z obowiązującą wtenczas modą w Europie, socjaldemokraci posiadali także własne oddziały szturmowe zwane Schutzbund. Powstały one w roku 1919 w celu obrony przed ewentualną inwazją komunistycznych Węgier. Mimo przejścia do opozycji socjaliści wciąż pozostawali drugą siłą parlamentarną w Austrii, przez co prawica nie mogła spać spokojnie. Największym jednak problemem było katastrofalne i ciągle pogarszające się położenie gospodarcze kraju. Było to spowodowane koniecznością wypłacania przez Austrię nałożonych na nią ogromnych kontrybucji wojennych. Oliwy do ognia dolał rok 1929, który przyniósł światu czasy Wielkiego Kryzysu, przez co państwo austriackie pogrążyło się w biedzie. Rządząca chadecja nie potrafiła utrzymać kontroli nad wydarzeniami. Pojawiły się słuszne obawy, iż socjaldemokraci będą chcieli wykorzystać panujący bałagan i objąć rządy. Konserwatyści w połączeniu ze środowiskami kombatanckimi, skupionymi w paramilitarnej organizacji, Heimwehrze, coraz intensywniej naciskały na sfery rządowe, aby spróbowały one przeciwstawić się rozprzestrzeniającej się anarchii. Obserwatorzy tamtych wydarzeń coraz częściej dopatrywali się analogii pomiędzy obecną sytuacją, a wydarzeniami, które miały miejsce we Włoszech w okresie poprzedzającym faszystowski pucz. Lekarstwem na problemy słabej Austrii miał się stać silny i autorytarny reżim, będący odbiciem faszystowskich rządów Mussoliniego.

Do przełomu doszło w roku 1932, kiedy to władzę w państwie austriackim objął charyzmatyczny przywódca chadeków - Engelbert Dollfuss. Twierdził on, że jedynej metody na poprawę sytuacji gospodarczej i wydźwignięcie Austrii z politycznego chaosu należy szukać w rządach autorytarnych. Wkrótce przeprowadzono zabieg rozwiązania parlamentu, który umożliwił Dollfussowi objęciu rządów samodzielnych, w których oparł się na utworzonej przez siebie organizacji ponadpartyjnej o nazwie Front Ojczyźniany, stanął na jej czele i ogłosił się "przywódcą i wodzem" (feldherr und führer). Nowy przywódca, nieprzejednany obrońca samodzielności państwa austriackiego, główne zagrożenie dla kraju postrzegał w różnorakich tendencjach ekstremistycznych. Dlatego właśnie w 1933 roku zdelegalizował socjalistyczne bojówki, a także wydał zakaz funkcjonowania partii nazistowskiej. Dollfuss postawił przed swoją osobą jeden najważniejszy cel, którym było zaprowadzenie nad Dunajem ładu i porządku. Dlatego był on inicjatorem nowej konstytucji, której myślą przewodnią było skupienie całej władzy politycznej w osobie kanclerza, którym sam został. Nowy kanclerz szybko wykorzystał pierwszą sposobność, która się nadarzyła, aby przejąć pełnię władzy i tym samym wywołał proces, którego ukoronowaniem był bunt socjalistów.

Początek dali kolejarze, którzy zastrajkowali 1 marca roku 1933 nie chcąc, aby ich pensje były wypłacane w kilkunastu ratach. Strajk był czymś całkowicie normalnym w przeżywającej trudności Austrii, jednak tym razem Dollfuss postanowił zareagować stanowczo. Rozkazał aresztować najważniejszych przywódców sprzeciwu, a do tego kilkuset kolejarzy zostało dyscyplinarnie zwolnionych z pracy. Wywołało to wielkie poruszenie pośród socjalistów. Partia socjaldemokratyczna wykorzystując fakt, że kolejarze byli zgrupowani w związkach zawodowych przez nią kontrolowanych, złożyła wniosek do parlamentu o cofnięcie postanowień kanclerza. Został on odrzucony znikomą przewagą głosów, ale w trakcie głosowania naruszona została procedura. Zgodnie z konstytucją wszyscy członkowie prezydium Rady Narodowej, która była niższą izbą parlamentu, złożyli swe urzędy. Parlament nie mógł funkcjonować bez prezydium i wtedy na scenę ponownie wkroczył Dollfuss. Kanclerz stwierdził, że rezygnacja prezydium równa się samorozwiązaniu parlamentu i zdecydował, powołując się na ustawę specjalną z 1917 roku, że odtąd będzie sprawował rządy bez niego. Na tej samej podstawie rząd wcielił jeszcze w życie cenzurę prewencyjną oraz ograniczył niezawisłość sądów. Na domiar wszystkiego chcąc uniknąć podejrzeń o naruszanie zasad konstytucji, kanclerz wycofał swoich przedstawicieli z Trybunału Konstytucyjnego, przez co zablokował prace tego gremium i doprowadził do jego rozwiązania. W tym momencie w Austrii został zaprowadzony autorytarny system sprawowania władzy. Poparcia Dollfussowi udzieliła wówczas prawica, a także kombatancka Heimwehra, a w zamian jej wiceprzewodniczący - major Fey uzyskał rangę wicekanclerza. Wydawało się, że sytuacja została opanowana, jednak przed kanclerzem pojawił się kolejny problem, którego - jak się później okazało - nie zdołał rozwiązać. Byli to austriaccy naziści ośmieleni zwycięstwem Hitlera w pobliskich Niemczech. Austria od samego zatwierdzenia samodzielnej austriackiej republiki w Wiedniu stała w obliczu licznych kłopotów z niemiecką mniejszością. Wielokrotnie dyskutowano nad ewentualną możliwością zjednoczenia, a warto dodać, że na początku swojego istnienia państwo nosiło nazwę: "Republika Niemiecko-Austriacka". Dalsze niepowodzenia austriackiej gospodarki interpretowano niezmiennie jako argument potwierdzający tezę, jakoby Austria była niezdolna do samodzielnej egzystencji, dlatego też sukces pochodzącego, jakby nie było z Austrii Hitlera, w wielu środowiskach uznano za dobry omen dla planów przyszłej współpracy obu państw. Naziści stali się motorem napędowym idei połączenia Niemiec z Austrią, a ich postulaty silnej władzy połączonej z gwałtowną propagandą antysocjalistyczną i antysemicką były coraz lepiej odbierane. Jednak pomimo sporego poparcia w mieszczańskich środowiskach, nie mogli zdobyć władzy tak jak w Niemczech, na drodze wyborów, gdyż na to byli zbyt słabi. Przygotowywali zatem śmiałe plany obalenia rządu w konspiracji. Bunt socjalistów, który nastąpił w lutym roku 1934, był dla nich bardzo na rękę, a prawica tylko biernie czekała na posunięcie kanclerza, albowiem rozchodziły się plotki o puczu przygotowanym przez socjaldemokratów. Pogłoski takowe nie były całkowicie oderwane od rzeczywistości, policja miała przekonujące dowody, że Schutzbund nieustannie gromadzi broń. Kanclerz rozwiązał zatem bojówki socjalistów, ale nie zdołał przerwać dostaw broni napływającej z Czechosłowacji, która była mocno zaniepokojona dyktaturą Dollfussa. Jednak za Pragą stał przerażony alternatywą znalezienia się państwa austriackiego w orbicie wpływów Mussoliniego, Paryż. Tymczasem włoski autokrata rozszerzał swoje wpływy wśród stronników Dollfussa, ponieważ nie chciał dopuścić do bliższych stosunków Austrii z III Rzeszą. Przecież Austria graniczyła z Włochami, a hitlerowskie dywizje na granicy w Alpach mogły stanowić wielkie zagrożenie. Nie ma w tym nic dziwnego, że przewrót nazistowski nie był Mussoliniemu na rękę, który postanowił zatem wspierać rząd austriacki. Obawy te nie były bezpodstawne, ponieważ nazistowski zamach był bardziej realny aniżeli socjaldemokratyczny pucz. Naziści najwytrwalej domagali się umniejszenia działalności socjalistów, a także ciągle powodowali liczne awantury z nimi, nieraz bardzo krwawe.

W końcu doszło do tego, co było nieuniknione, Heimwehra ostatecznie straciła cierpliwość i w strachu przed następną falą napięć jej bojówki poczęły przejmować władzę w kolejnych landach. Socjalistycznych radnych i burmistrzów pozbawiano urzędów, a kiedy 9 lutego roku 1934 wicekanclerz Fey zdecydował się wydać nakaz aresztowania i odebrania stanowiska socjalistycznemu burmistrzowi stolicy, socjaliści zbuntowali się. Najpierw, bo już 12 lutego doszło do zamieszek w Linzu, które szybko rozprzestrzeniły się po innych miastach. Policja, wojsko i oddziały prorządowych organizacji podjęły szereg akcji wymierzonych w siedziby stronnictwa socjaldemokratów. Do szczególnie zaciekłych walk doszło na ulicach stolicy, gdzie użyta została artyleria. Jednak po trzech dobach krwawych zajść rebelia, w której zginęło 311 ludzi, a przeszło 800 odniosło obrażenia, upadła. W Austrii nadal utrzymywał się stan wyjątkowy. Partia socjaldemokratyczna w trybie natychmiastowym została zdelegalizowana, a jej liderzy uciekli na obszar Czechosłowacji. Jednak eliminacja socjalistów z politycznego życia nie rozwiązywała najpoważniejszego, jak się później okazało problemu. Naziści, którzy głośno i jawnie domagali się rozwiązania kwestii lewicy, w czasie zajść byli niespodziewanie spokojni. Przyłączenie się do starć nie leżało bowiem w ich interesie, ponieważ kanclerz gromiąc socjalistów wykonywał za nich mokrą robotę. Zwycięstwo Dollfussa stało jednak na przeszkodzie planowanego wówczas przez nazistów anschlussu Austrii z III Rzeszą. Dollfuss przecież sprawował rządy autorytarne nie dlatego, żeby państwo likwidować, ale żeby jak najbardziej je umocnić. Jego celem nadrzędnym, o czym już była mowa było wyplenienie wszelkich ekstremizmów, mogących zagrozić dalszemu funkcjonowaniu republiki. Jasne stało się, że Austria nie może być wspólnym domem dla kanclerza i nazistów. Sześć miesięcy po stłumieniu buntu socjaldemokratów narodowi socjaliści rozpoczęli swój kontratak. 25 lipca roku 1934 dokonali śmiałej próby przewrotu, w rezultacie którego osiągnęli połowiczny cel. Nie udało się im bowiem przejąć władzy, ale podczas strzelaniny ranili, jak się później okazało, śmiertelnie kanclerza Engelberta Dollfussa. W tym momencie nie pozostała już żadna możliwość, która mogłaby uchronić republikę od zbliżającego się upadku, za który należy uznać zbliżający się wielkimi krokami anschluss.

Hiszpania - w obliczu wojny domowej.

Bardzo ważną rolę dla nowożytnej historii Hiszpanii miała wojna przeciwko Stanom Zjednoczonym w roku 1898. Kraj ten utracił wówczas swoje ostatnie kolonie: Filipiny, Puerto Rico i Guam na rzecz USA, Kubę która uzyskała niepodległość, a także Mariany, Karoliny oraz wyspy Palau, które sprzedano Niemcom. Te ostatnie zostały zresztą odstąpione z powodów czysto ekonomicznych, albowiem Hiszpania po prostu nie była w stanie utrzymywać deficytowych terytoriów. W roku 1898 definitywnie przestało istnieć hiszpańskie imperium, co nieuchronnie prowadziło do kryzysu systemu wartości, skończenia się pewnej długiej ery, po której pozostała jedynie tęsknota i nostalgia za wzniosłą przeszłością.

W wiek XX Hiszpania weszła pod rządami króla Alfonsa XIII. Wcześniej, do roku 1902 regencję sprawowała, w imieniu nieletniego syna wdowa po zmarłym w roku 1885 ojcu Alfonsa Maria Krystyna. We wrześniu 1923 roku doszło do przełomowej w dziejach kraju rewolty, kiedy to generał Miguel Primo de Rivera drogą zamachu stanu wprowadził wojskową dyktaturę, rozwiązał Kortezy, zawiesił konstytucję i zdelegalizował partie polityczne. Jednak już w roku 1930 monarcha Alfons XIII, w wyniku presji ze strony społeczeństwa, udzielił generałowi Riverze dymisji, a Hiszpania była ponownie monarchią. Jednak jej losy wisiały na włosku, ponieważ w późniejszym okresie tego samego roku socjaliści i republikanie zawarli w baskijskim mieście San Sebastian sojusz, którego celem miało być utworzenie republiki przy jednoczesnym obaleniu monarchii. W municypalnych wyborach w roku 1931 monarchiści odnieśli zwycięstwo na konserwatywnych terenach wiejskich, natomiast w większych ośrodkach miejskich triumfowali republikanie. 14 kwietnia roku 1931 ponownie ogłoszono republikę, a król opuścił kraj bez rzeczywistej abdykacji. Podczas wyborów do konstytuanty znaczącą większość uzyskała utworzona przez prawnika Niceto Alcalę Zamorę koalicja republikańsko socjalistyczna. Dzięki czemu Hiszpania szybko, bo już 9 grudnia roku 1931 doczekała się liberalnej konstytucji.

Przywołanie w tym miejscu historii Hiszpanii na początku XX wieku miało pokazać jakie było podłoże, na którym rozwinęły się ruchy odwołujące się do ideałów faszyzmu. Kontestowały one ideę republiki będącej ucieleśnieniem nieustającego chaosu, a także chciały wskrzesić dawną, wielką Hiszpanię, o której nigdy nie zapomniano.

Pierwsze faszyzujące zarodki organizacyjne, które w Europie odgrywały istotną rolę już od kilku lat, powstały na terenie Hiszpanii w roku 1931. To wtedy założona została organizacja kopiująca włoskiekorporacje faszystowskie, nazywała się: Juntas de la Ofensiva Nacional Sindicalista (JONS), czyli: Związki Ofensywy Narodowo - Syndykalistycznej, której ideologia skierowana była w stronę hiszpańskich robotników i kręgów małomiasteczkowych. W partyjnym programie nawoływano do podjęcia walki o wskrzeszenie wielkiej Hiszpanii z czasów istnienia jej rozległego imperium pod chwytliwym hasłem: "Espańa, Una, Grande y Libre", co znaczy Hiszpania jest Jedna, Wielka i Niezależna. Symbolem nowego ugrupowania stało się prastare godło hiszpańskiej korony, z czasów Izabeli i Ferdynanda - pęk strzał objętych pierścieniem oraz charakterystyczne czarno-czerwone barwy.

W roku 1933 José Antonio Primo de Rivera 30-letni prawnik, syn obalonego w roku 1927 dyktatora zakłada konkurencyjną w stosunku do JONS organizację, która po licznych zmianach przyjmuje nazwę ostateczną: Falangé Espańola Tradicionalista w skrócie FET. Organizacja ta była znacznie skromniejsza, w jej skład wchodziły faszyzujące grupki młodzieżowe z tzw. dobrych domów. Programowo Falanga i JONS były podobne. Falanga miała zmierzać do odrodzenia Hiszpanii, odtworzenia wartości mających źródło w chlubnej przeszłości sięgającej XVI stulecia, bazując na tradycjach rolniczej Kastylii oraz występując przeciwko postępowej Hiszpanii przemysłowej utożsamianej z Katalonią i Krajem Basków. Od założenia organizacji, jej liderzy unikali nieuchronnej identyfikacji z kręgami prawicowymi i starali się odwoływać do koncepcji "trzeciej drogi", przebiegającej gdzieś pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem.

W lutym roku 1934 następuje zjednoczenie obu organizacji w Falange Espańola de las Juntas de la Ofensivo Nacional Sindicalista. Ujednolicenie obu grup było fasadowe, rywalizacja nie zanikła, co doprowadziło do kryzysu wewnętrznego w roku 1935. W jego wyniku Jose Antonio Primo de Rivera mianował się jedynym przywódcą ruchu, a opozycyjni wobec niego działacze zostali wymordowani lub wyeliminowani. Równocześnie powołana została specjalna formacja nazwana Falange de Sańgre, czyli Falanga Krwi czerpiąca wzorce z niemieckiej SS. 26 punktowy program wysunięty w październiku roku 1934 przez Falangę ukazywał jak wielką wagę przywiązywał Jose Antonio do rozgłaszania haseł z rodzaju socjalnej demagogii. W programie można było znaleźć postulaty bardzo radykalnych reform, z wprowadzeniem w państwie systemu społecznej sprawiedliwości, rozwiązaniem problemu agrarnego, czy w końcu prawie i obowiązku wszystkich obywateli do pracy. U progu wojny domowej organizacja liczyła jedynie 60 tys. członków, ale jej atutem były liczne, znakomicie wyszkolone w sprawach wojskowych bojówki, rozsiane na terenie całego kraju.

Wybory parlamentarne, które przeprowadzono w dniu 16 lutego 1936 r. zakończyły się nieznacznym sukcesem lewej strony. Front Ludowy zdobywa 278 mandatów, natomiast prawica w wyniku rozdrobnienia na kilkanaście niewielkich ugrupowań zyskuje 194 miejsc w Kortezach. Po zwołaniu pierwszego posiedzenia parlamentu rozpoczyna się czas, który doprowadzi do wybuchu wojny domowej przez parlamentarne siły opozycyjne, nazwany jest on tragiczną wiosną - "la primavera tragica". Wówczas znacznie pogłębiają się różnice pomiędzy lewicą i prawicą. Wśród członków prawicy, a zwłaszcza w Falandze, cały czas narasta przekonanie o konieczności stosowania przemocy i to zarówno w formie spektakularnych akcji na chodnikach i ulicach jak i pokątnej działalności spiskowej. W tej drugiej kwestii dochodzi do porozumienia pomiędzy Primo de Riverą, a buntującymi się generałami, na czele których znajdywali się: Jose Sacanell Sanjurio, Emilio Mola y Vidal, Francisco Franco, Miguel Ponte y Mauso de Zuniga czy Manuel Llopis Goded. Na lidera puczu przygotowywano przebywającego od pewnego czasu w Portugalii generała Sanjurio. O sojuszu przywódcy Falangi z generałami zadecydowały trzy główne przyczyny. Po pierwsze wyraźnie antyrepublikański program organizacji, po drugie osoba ojca Rivery i znaczenie jakie posiadał w niedawnych dziejach Hiszpanii, a po trzecie posiadanie przez Falangę dobrze wytrenowanych i coraz bardziej licznych bojówek, których znaczenie rosło z każdym dniem.

15 marca roku 1936 Falanga została zdelegalizowana przez gabinet Manuela Azańi za szerzenie działalności antypaństwowej. Członkowie organizacji byli zatrzymywani i osadzani w więzieniach z najróżniejszych powodów (Primo de Riverę zatrzymano za bezprawne posiadanie broni). Jednakże nie zmniejszyło to popularności ruchu oraz mnożących się ulicznych ekscesów. Zdelegalizowana Falanga zyskała jeszcze większe poparcie i przybliżyła się do ekipy spiskujących oficerów. Nadal kontynuowała też politykę ulicznego terroru i dlatego też często nazywano ją FAI-langą (Federación Nacional Iberica "FAI" - rewolucyjna organizacja anarchistów powstała w roku 1927, która dała się poznać z wielu śmiałych akcji terrorystycznych). Pomimo to, liczbę falangistów szacowano nadal na zaledwie 25-30 tysięcy członków skupiających się w miejscach formowania się pierwszych ugrupowań tego typu, czyli przede wszystkim w Madrycie. Dalej od Kastylii Falanga dopiero zaczynała zdobywać swoich sympatyków. Już w połowie lipca roku 1936 liczba sympatyków tejże organizacji osiąga wielkość około 70-90 tysięcy. W dniu 13 kwietnia roku 1936 falangiści zamordowali znanego sędziego sądowego Manuela Pedragala, ponieważ ten parę dni wcześniej skazał na czas 30 lat pozbawienia wolności członka Falangi, którego oskarżono o zabójstwo handlarza socjalistycznych czasopism. Zdarzenie to wywołało łańcuch aktów odwetowych, które przyśpieszyły początek wojny. 12 lipca roku 1936 dochodzi do kolejnego zamachu, tym razem zamordowany przez terrorystów z Falangi zostaje porucznik Jose Castillo, za to że kilka tygodni wcześniej w czasie strzelaniny ulicznej pozbawił życia bliskiego krewniaka Primo de Rivery, a także członka organizacji markiza de Heredia. Przyjaciele porucznika postanawiają dokonać zemsty na kimś z "faszystowskiej" elity (słowa "faszystowski" używano w tym okresie zwyczajowo na określenie ogółu prawicowych organizacji będących w stanie opozycji do rządu centroprawicowego). Pechowcem okazał się Calvo Sotelo, którego zamordowano następnego dnia o poranku. Morderstwo, przy którym swój niewielki udział wnieśli też członkowie Falangi, przesądziło o wybuchu powstania. Hasłem spiskowców stał się frazes: sin novedad, czyli nic nowego.

Wojna domowa na terenie Hiszpanii wybuchła 17 lipca 1936 od buntu generała Franco pełniącego wówczas funkcję komendanta na Wyspach Kanaryjskich i toczona była pomiędzy jego zwolennikami, którymi byli konserwatyści i monarchiści, a rządem republikańskim popieranym przez komunistów, socjalistów i oczywiście republikanów. Zwolennicy rządu dostali poparcie od Związeku Radzieckiego oraz ochotników, głównie komunistów przybywających z: Francji, Anglii, Polski, Węgier, Rosji i Stanów Zjednoczonych, którzy sformowali brygady międzynarodowe. Z kolei generał Franco zyskał natychmiastowe poparcie Włoch i Niemiec. Dzięki pomocy sił powietrznych tych krajów zdołał przerzucić swoje oddziały stacjonujące w Afryce na obszary południowej Hiszpanii. W dniu 15 sierpnia w odległości zaledwie 100 kilometrów od Madrytu zjednoczył swe siły z dywizjami generała Emilio Moli. W obliczu zagrożenia w stolicy zorganizowano tzw. władzę ludową, której udało się obronić Madryt, a na dodatek na początku następnego roku głównie dzięki francusko-sowieckiemu wsparciu przejść do ofensywy i odnieść zwycięstwa w pobliżu rzeki Jarama w połowie lutego 1937 r. i w marcu nieopodal miejscowości Guadalajara. 26 kwietnia 1937 r. samoloty niemieckiego Legionu Condor ostrzelały historyczną miejscowość Guernikę, zginęło tam przeszło 1000 ludzi, a znaczna część miasta uległa zniszczeniu. Tragedię tę przedstawił wybitny artysta Pablo Picasso w swoim chyba najsłynniejszym dziele "Guernika". W roku 1938 oddziały frankistowskie zdecydowały się przejść do kontrataku wbijając się klinem w tereny będące pod kontrolą republiki, a w styczniu roku 1939 udało się im zająć Barcelonę. Z dniem 27 lutego tego roku rządy Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch uznały sformowany w 1937 r. rząd generała Franco. W dniu 28 marca przyszły dyktator zdobył w końcu Madryt, a już 1 kwietnia 1939 roku ogłosił ostateczne zakończenie wojny. Szacuje się, że niemiecka pomoc wynosiła ok. 10 tys. żołnierzy, do czego zalicza się: 5-tysięczny Legion Condor, 800 armat, 600 samolotów i 200 czołgów. Rebeliantom pomagali też Irlandczycy, Portugalczycy, a także 75-tysięczny korpus tzw. " marokańskich ochotników". Natomiast stronę prorządową w największym stopniu wspierali Rosjanie siłą ok. 3 tys. żołnierzy, a w dodatku 1550 armat, 1000 samolotów, 300 wozów pancernych i 900 czołgów, 300 samolotów dostarczyli też Francuzi. Do tego trzeba dodać ok. 35 tysięcy ochotników najróżniejszych narodowości walczących w brygadach międzynarodowych. Szacunkowe straty w szeregach nacjonalistów wyniosły 90 tys. osób, a w szeregach ich przeciwników 110 tys. Przeszło milion osób po obydwu stronach uległo obrażeniom. Poza oficjalnymi działaniami militarnymi zamordowano 130 tys. ludzi, pół miliona hiszpańskich obywateli musiało pogodzić się z wygnaniem, a niemal 200 tys. zostało po wojnie zamordowanych w efekcie prześladowań.

Zaraz po wybuchu powstania 16 lipca roku 1936, przywódca Falangi Primo de Rivera dostał się do więzienia i został stracony przez milicję republikańską. Jego los podzieliło również całe kierownictwo falangistów. Obesimo Redondo poległ w zamieszkach w lipcu roku 1936, natomiast Ledesmę Ramosa rozstrzelano na obszarach republikańskich. Podczas rebelii Falanga aktywnie uczestniczyła w procesie siłowego obejmowania władzy na terytoriach już zajętych. Wszędzie zbliżony scenariusz wyglądał następująco: najstarszy rangą, spośród uczestniczących w spisku, oficer ogłaszał się głównodowodzącym wszystkich sił mundurowych i wprowadzał stan wyjątkowy. Natychmiastowo do niego przyłączali się miejscowi liderzy Falangi i innych ugrupowań, głównie monarchistycznych. Falangiści odegrali też ważną rolę w madryckiej "piątej kolumnie", która miała wspomagać wojska dowodzone przez przyszłego dyktatora Francisco Paulino Teoduolo Hermenegildo Bahamonde Franco (zastąpił generała Sanjurio, poległego w katastrofie powietrznej) przy opanowaniu stolicy. Termin "piąta kolumna" pochodzi właśnie z tamtego okresu; albowiem mieli ją sformować uzbrojeni zwolennicy powstania oczekujący na przybycie pod Madryt czterech kolumn dowodzonych przez generała Franco.

Oddziały rebeliantów powoli zajmowały coraz większe obszary Hiszpanii. Przy tak sprzyjającym obrocie spraw generał Franco wymusił na Falandze połączenie z konserwatywnymi frakcjami monarchistycznymi oraz prawicą demokracji chrześcijańskiej, aby stworzyć podległą sobie, jednolitą partię rządzącą. W dniu 20 kwietnia 1937 r. generał Franco ogłosił tzw. Dekret Zjednoczeniowy (mający 255 numer), w którym poinformował o zjednoczeniu Falangi z kilkoma organizacjami monarchistycznymi, byli wśród nich: zwolennicy Alfonsa XIII, karlistowscy Requetes, a także parę drobniejszych grup politycznych. Utworzono jedną monopartię, która skupiła wszystkich przeciwników ustroju republikańskiego, a nazwano ją Falange Espanola de las JONS y Traditionalista. Cała akcjazjednoczenia przyszła generałowi dość łatwo, a stało się to dlatego, że wszystkie te prawicowe organizacje, podobnie zresztą jak Falanga, zostały pozbawione swoich najważniejszych przywódców politycznych. Ogłoszony Dekret Zjednoczeniowy zakreślił prawne podstawy nowego ustroju politycznego na obszarze Hiszpanii likwidując model wielopartyjny. W wyniku kolejnego dekretu, ogłoszonego 4 sierpnia roku 1937, a dotyczącego nowej struktury Falangi, generał F. Franco stawał się naczelnym wodzem i jednocześnie niczym nieograniczonym zwierzchnikiem nowego ugrupowania, noszącym miano Caudillo, czyli przywódca. Historyczny tytuł Caudillo, do XV stulecia włącznie, przyjmowali hiszpańscy dowódcy wojskowi w czasie walk przeciwko arabskiej okupacji. W pierwszym okresie XIX stulecia tytuł ten oznaczał przywódcę wojen wyzwoleńczych, natomiast już w drugiej połowie tego wieku przywódcę wojskowego, który przejął władzę w rezultacie zamachu stanu. Tenże dekret z 4 sierpnia stwierdzał: "Jako twórca okresu historycznego, w którym Hiszpania uzyskała możliwość zrealizowania swojego dziejowego przeznaczenia przy jednoczesnym urzeczywistnieniu założeń Ruchu, Przywódca sprawuje władzę absolutną w całej jej pełni. Przywódca staje się odpowiedzialny jedynie przed Bogiem oraz przed Historią."

Franco miał prawo mianowania Narodowej Rady Falangi składającej się z 50 do 75 deputatów. Dotychczasową samodzielność milicji karlistów i falangistów została zlikwidowana, powołano teraz milicję jednolitą, podporządkowaną dowództwu wojska. Nowy status ugrupowania stwierdzał, że wszyscy oficerowie armii będą automatycznie członkami Falangi. Do Rady Naczelnej nowego ugrupowania wybrano jedynie 20 byłych towarzyszy Primo de Rivery, zwanych "starymi koszulami", czyli Camisas viejas. Pozostałe 30 stanowisk, które obsadził bezpośrednio Franco, zostało zajęte przez: 5 generałów, 8 karlistów i 17 różnego rodzaju konserwatystów, monarchistów i oportunistów.

Związki zawodowe zostały zastąpione syndykatami związkowymi - korporacjami o pionowej strukturze tzw. sindicados verticales. Zrzeszały one nie tylko robotników, których przynależność tutaj była obowiązkowa, ale także pracodawców. Ich utworzenie zostało zapisane w tzw. Karcie Pracy wydanej 9 marca roku 1938. Władze Falangi bezpośrednio mianowały kierownictwo syndykatów. Na uniwersytetach pozwolono działać wyłącznie kierowanej odgórnie studenckiej organizacji zawodowej Sindicado Espańol Universitarie o skrócie SEU.

Po połączeniu tak wielkiej ilości, bądź co bądź różnych stronnictw w jedno, ciężko było dojść do porozumienia w sprawie jednolitemu programu politycznego, ale generał Franco taką próbę podjął już w swoim Dekrecie Zjednoczeniowym. Nadrzędnym celem było ukształtowanie "nowego państwa" będącego alternatywą dla państwa liberalnego. Jednak inaczej niż to było w przypadku partii faszystowskiej Mussoliniego, czy też partii hitlerowskiej w Niemczech, Falanga nigdy nie uzyskała równie silnej pozycji. Zawsze pozostawała w cieniu wojska oraz wpływowego Kościoła katolickiego. Caudillo wolał, aby partia była tylko jednym z filarów nowego reżimu. Liczebność ugrupowania dzięki wprowadzonemu systemowi jednopartyjnemu stopniowo wrastała. W roku 1938 liczba członków tejże organizacji wynosiła już 362 tysięcy, natomiast ok. roku 1942 ustabilizowała się na poziomie nie przekraczającym jednego miliona.

Francja uważana za wcielenie demokracji i kulturalne centrum Europy, w pewnych kręgach także zbliżała się do idei faszystowskich. Anglia, która z kolei zajmowała znaczącą pozycję w dziedzinie nauk mając największą ilość przyznanych nagród Nobla, traktowała faszyzm włoski jako niegroźną dyktaturę. Od roku 1930 w Europie wzrasta popularność tendencji broniących zagrożonych wartości humanistycznych i ludzkiej godności. Taką postawę przyjęli francuscy intelektualiści doprowadzając swą ojczyznę do miana kraju antyfaszystowskiego. Do ochrony przed radykalizmem przyczyniały się jeszcze takie stowarzyszenia jak: Liga Ochrony Praw Człowieka, Międzypaństwowa Liga Bojowników walczących o Pokój, Stowarzyszenie Przeciw Faszyzmowi i Wojnie, Organizacja Literatów dla Obrony Światowej Kultury, Światowy Towarzystwo przeciw Wojnie, towarzystwa w Paryżu i Amsterdamie, a także różne komitety: pomocy dla ofiar faszyzmu hitlerowskiego, dla obrony politycznych więźniów, na rzecz oswobodzenia Ernsta Thälmanna. W skład tych organizacji bardzo często wchodzili wybitni francuscy naukowcy, a także słynni obywatele niemieccy przebywający na przymusowej emigracji jak na przykład: Albert Einstein, czy Heinrich Mann. Sytuacja w państwie francuskim zmieniła się dopiero w latach 30-tych w związku z próbą puczu z lutego 1934 r. wywołanego przez frakcje faszystowskie oraz z wybuchem wojny hiszpańskiej.

W lutym roku 1934 nad państwem francuskim zawisła groźba faszyzmu. Uzbrojone bojówki radykalnych organizacji takich jak: Akcja Francuska, czy Krzyże Ogniste usiłowały dokonać przewrotu. Jednak liczna bo stupięćdziesięciotysięczna antyfaszystowska demonstracja zapobiegła przejęciu rządów przez prawicę. Wszystkie te zajścia skłoniły francuskich: socjalistów, komunistów, radykałów oraz związkowców do podjęcia bliższej współpracy. W wyniku tej inicjatywy sformułowano program frontu ludowego, w którym głośno manifestowano sprzeciw wobec faszyzmu i wojny.

W wyborach parlamentarnych w 1936 r. ugrupowania frontu ludowego cieszyły się z przekonującego zwycięstwa. Od czerwca 1936 do czerwca 1937 oraz od marca do kwietnia 1938 u władzy stanął związany z socjalistami Leon Blum. Początkowo wykazywał on niechęć w stosunku do frakcji komunistów, ale w końcu zdecydował się utworzyć z nimi rząd koalicyjny. Premier był zwolennikiem wprowadzenia płatnych urlopów i 40-godzinnego dnia pracy, podjęcia zdecydowanych kroków przeciw bezrobociu, dewaluacji franka, a także odsunięcia na dalszy plan wkroczenia wojsk na obszary Hiszpanii w czasie wojny domowej. Doprowadził do znacjonalizowania przemysłu zbrojeniowego i Banku Francji. Blum skłaniał się do ograniczenia, a nawet delegalizacji ruchów faszystowskich na terenie Francji.