Aby omówić podany w temacie problem należy przedstawić osobę Kurtza. Otóż „matka jego była na wpół Angielką, ojciec na wpół Francuzem”. Sam Kurtz wychowywał się w Anglii gdzie zdobył dość solidne wykształcenie: był, bowiem poetą, dziennikarzem i malarzem. Wyżej wymienione zainteresowania mogłyby świadczyć, iż posiada artystyczną, wrażliwą duszę. Czy to prawda? Odpowiedź na to pytanie może stanowić fragment dotyczący treści referatu, który Kurtz napisał dla Międzynarodowego Towarzystwa Tępienia Dzikich Obyczajów - „zaczynał się od dowodzenia, że my, biali, […] musimy z natury rzeczy wydawać się im (dzikim) istotami nadnaturalnymi – zbliżamy się do nich z potęgą jak gdyby bóstwa”. Cytat ten już teraz ukazuje prawdziwy charakter Kurtza, jego stosunek do rdzennych mieszkańców Afryki. Warto również wspomnieć, iż podróż do Afryki nie niosła za sobą szczytnych idei cywilizacyjnych, celem jej było po prostu zarobienie pieniędzy. Moim zdaniem Kurtz świadomie wybrał zło, tak jak stwierdza Marlow jego inteligencja nie ucierpiała na tej drastycznej zmianie. Jednak, że odrzucił wszelkie wartości moralne, zarówno Boskie, jak i ludzkie. Nie uwzględniał także żadnych autorytetów wśród ludzi, uważał siebie samego za najlepszego przywódcę. Był to człowiek wykształcony, jako spadkobierca kultury Francuskiej i Angielskiej okazał się także wyśmienitym mówcą i przekonującym pisarzem, nawet Marlow określił jego raport jako „świetną próbkę prozy”. Współpraca Kurtza z Międzynarodowym Towarzystwem Tępienia Dzikich Obyczajów, umacniała w nim przekonanie o wyższości białej rasy. Swoją „zbawienną” dla murzynów działalność uważał za posłannictwo oświecenia „dzikich” plemion. Pomimo, że uważa się za humanistę, i takoż postępuje, jest to tylko sposób na zamaskowanie postulatu dyskryminacji „dzikich”. Marlow poniekąd usprawiedliwia decyzję Kurtza, uważa, że jedną z przyczyn było życie poza granicami cywilizacji, a także jego słaba psychika, pomimo wielkiego intelektu dał się omamić „czarowi dziczy” i zdradził cywilizację. Charliemu udało się przetrwać podróż przez dzicz, wśród kanibali i otaczającego okrucieństwa, właśnie dzięki silnej psychice, to dzięki niej nie poddaje się chęci zaspokojenia swoich instynktów i żądz, niestety pokusie tej uległ słaby Kurtz. Czczony przez murzynów niczym bóg, sobiepan miał poczucie własnej wyższości i dominacji, mając taką władzę nie szanował poddanych mu, a wręcz nienawidził ich, czego najlepszym dowodem jest przeraźliwa notatka nagryzmolona znacznie później niepewną ręką: „Wytępić te wszystkie bestie!”. Kapitan marynarki, Marlow wyruszył w głąb...