Autorem tekstu pt. „Jądro Ciemności” jest Joseph Conrad, a właściwie Józef Teodor Konrad Korzeniowski, pisarz i publicysta pochodzenia polskiego, tworzący w języku angielskim. Podczas pobytu na obczyźnie zaciągnął się do pracy jako prosty marynarz. Był kapitanem statku parowego kursującego po rzece Kongo. Można więc dopatrywać się tutaj kontekstu biograficznego. „Jądro Ciemności” po raz pierwszy opublikowane zostało w 1899 roku na łamach jednego z angielskich czasopism. W formie książkowej pojawiło się 3 lata później. Jest powszechnie uważane za znaczące dzieło dla angielskiej literatury i część kanonu kultury zachodniej. Dzieło powstało pod wrażeniem ponurych aspektów kolonializmu. Treść nawiązuje do tragediiWolnego Państwa Kongo, prywatnej własności belgijskiego króla Leopolda II. Występuje tutaj dwóch narratorów. Pierwszym z nich jest Marlow będący jednocześnie bohaterem powieści, drugim natomiast główny narrator, który rozpoczyna i kończy prezentowane sytuacje. Jądro ciemności można traktować jako małą powieść lub obszerne opowiadanie. Bardziej uprawomocnione jest określanie utworu mianem powieści z racji dosyć rozbudowanej fabuły, wyrazistych wizerunków postaci oraz zastosowanej tu techniki punktów widzenia. Tytuł dzieła jest symboliczny i można go interpretować na różne sposoby. Może on oznaczać dzikie, nieprzebyte tereny Konga, mroczną stronę natury ludzkiej czy tez wskazywać na ciemne postacie takie jak Kurtz czy dyrektor. Czas akcji w utworze nie jest znany. Można jednak przypuszczać że akcja rozgrywa się około 1890 roku czyli w czasach współczesnych jego powstania. Miejscem akcji jest pokład statku zacumowanego u ujścia Tamizy, gdzie Marlow opowiada swoją opowieść. Ta z kolei ma miejsce w Brukseli oraz w Kongu Belgijskim. Do głównych bohaterów powieści zaliczamy Marlowa oraz Kurtza.

Podany fragment przedstawia opowieść Marlowa o jego wędrówce po lesie w pobliżu stacji. Zastaje tam przerażający obraz wyniszczonej wysiłkiem i chorobami ludności tubylczej.Sytuacja ta ma miejsce po krótkiej podróży do stacji przy ujściu „wielkiej rzeki” w towarzystwie szwedzkiego kapitana.Marlow to doświadczony marynarz, który bywa często utożsamiany z Josephem Conradem. Bohater, z pochodzenia Anglik, urodził się we wpływowej rodzinie. Od najmłodszych lat pasjonowały go podróże. Marzył o zwiedzeniu Afryki, Ameryki Południowej czy Australii, czyli kontynentów, które za jego czasów nie były do końca odkryte i poznane. Obraz marynarza pojawia się w powieści dwukrotnie: „Marlow siedział skrzyżowawszy nogi, w głębi rufy, oparty o bezanmaszt. Miał zapadłe policzki, żółtą cerę , proste plecy, wygląd ascety, a ze swymi obwisłymi ramionami i rękami leżącymi na kolanach dłonią ku górze podobny był do bożka” oraz „Nastała chwila głębokiej ciszy, potem błysnęła zapałka i szczupła twarz Marlowa wystąpiła z mroku zniszczona, zapadnięta, z fałdami zbiegającymi ku dołowi, ze spuszczonymi powiekami, jakby uważna i skupiona; a gdy raz po raz zaciągnął się dymem z fajki, jego twarz zdawała się cofać w noc i znów występować, w miarę jak drobny płomyk błyskał w regularnych odstępach. Zapałka zgasła”. Widzimy zatem, iż bohater był człowiekiem zniszczonym przez czas i morze, jednak z jego wizerunku biła życiowa mądrość, spokój i wiedza.

Marlow wyruszył do stacji u ujścia rzeki Kongo. Po dotarciu na miejsce zobaczył wstrząsający i makabryczny obraz. Podczas wędrówki trafił na wielką dziurę wykopaną „z filantropijnym zamiarem dostarczenia zbrodniarzom jakiegoś zajęcia”. Następnie ujrzał wąską szczelinę, do której powrzucane było mnóstwo rur przeznaczonych dla zdrenowania osady. Bohater szybko pojął, że władze stacji nie posiadają żadnych kompetencji, są leniwe i marnotrawią materiały potrzebne do budowy kolei i osady dla pracujących murzyńskich niewolników. Gdy dotarł do lasu jego oczom ukazał jeszcze bardziej tragiczny obraz. W gaju pośród drzew zastał czołgających się, leżących, lub siędzących między drzewami tubylców. Było to miejsce, gdzie ludzie wycieńczeni z wysiłku i głodu usuwali się, aby umrzeć. Chociaż nie byli winni żadnej zbrodni, byli traktowani jak maszyny do wykonywania określonych zadań. Odebrano im w ten sposób człowieczeństwo („nie zostało w nich już nic ziemskiego”). Kolonizatorzy kazali żyć murzynom w nieludzkich warunkach, bez jedzenia, bez wypoczynku. Traktowali ich jak nieprzyjaciół. Wszystko odbywało się na mocy legalnych kontraktów między ludnością tubylczą, a białymi ludźmi. Wśród umierających Marlow dostrzegł murzyńskiego chłopca, który wychudzony i opadający z sił, oczekiwał pomocy. Marynarz ofiarował Murzynowi suchar, który dostał na okręcie od podróżującego z nim Szweda. Dostrzegł na jego szyi pasemko białej, wełnianej przędzy, która w szczególny sposób kontrastowała z czernią jego skóry. Nie był w stanie jednak odgadnąć przeznaczenia tego przedmiotu. Stwierdził tylko iż wygląda to dziwnie niepokojąco. Bohater z każdą minutą dostrzegał coraz to nowe postacie wycieńczonych Murzynów. Jedni siedzieli z podwiniętymi nogami, drudzy podpierali czoła w geście znużenia i całkowitej rezygnacji. Jedna z postaci próbowała dostać się na czworakach do brzegu rzeki, by zaspokoić pragnienie. Ta wyprawa okazała się dla niej prawie zabójcza, gdyż po tym usiadła na słońcu a głowa opadła jej na piersi. Po tym widoku Marlow postanowił wrócić do stacji, lecz w pobliżu zabudowań napotkał księgowego - niezwykle eleganckiego zadbanego mężczyznę. Ubrany był on w marynarkę z nakrochmalonym kołnierzykiem i białymi mankietami. Na to narzucił alpakową kurtkę. Całości stroju dopełniały śnieżne spodnie, jasny krawat i lakierki. Marlow był pod wrażeniem elegancji księgowego i jego budzącego podziw stroju, uważał iż wygląda jak lalka od fryzjera. Kapitan sądził, że dbanie o urodę w tak ciężkich warunkach, wynikało z siły charakteru mężczyzny. W duchu nazwał go nawet „cudem”. Jednak pierwsze wrażenie było złudne, ponieważ księgowy kierował się jedynie egoizmem i próżnością.Elegancja białego mężczyzny rażąco kontrastowała z nędzą Murzynów pracujących przy budowie kolei. Poza księgowym cała stacja siedziby rządowej pozostawała w nieładzie. Codziennie przewijały się przez nią tłumy Murzynów, spętanych sznurami i pokrytych kurzem. Prowadzono tam zaawansowany handel perkalem, paciorkami i miedzianym drutem. Wszystkie towary przewożone były w głąb czarnego kontynentu, skąd przywożono drogocenną kość słoniową.Obraz wyniszczenia ludności tubylczej jaki zaobserwował Marlow podczas swojej przechadzki to tylko część tego co doświadczył podczas swojej wyprawy. Kolonizatorzy bez skrupułów wykorzystywali ciemnotę murzynów. Za pracę w nieludzkich warunkach płacono im metalowymi kawałkami bezużytecznych drutów i wmawiano im że to cenne rzeczy. Nikt nie liczył się z ich uczuciami i cierpieniem.

Autor nadając swemu opowiadaniu tytuł "Jądro ciemności", chciał ukazać walkę dobra ze złem. Burzy on stereotypy, przedstawia ludzi białych jako czyste zło. Afrykanie stali się ofiarami bezwzględnego wyzysku. Europejczycy zburzyli ich uporządkowany świat, zniszczyli kulturę i obyczaje. Podbijając czarny kontynent pałali chęcią zysku. Celem kolonizatorów była chęć "ucywilizowania" ludów afrykańskich, przez wprowadzenie europejskich zwyczajów. Postępowanie najeźdźców, spowodowało utratę życia przez wielu czarnych, wyniszczenie kontynentu i cywilizacji afrykańskiej.