Praca razem z literaturą podmiotu i przedmiotu, bo do tego pisarza znaleźć obie to dość ciężka sprawa... Praca oceniona na 95% (podst.), punkt uroniony z powodu problemu z odpowiedzią na pokrętne pytanie :) Mam nadzieję, że komuś moje wypociny się przydadzą.

Literatura podmiotu:

1. Dostojewski F., Biesy, „Wydawnictwo Dolnośląskie”, Wrocław 2004

2. Dostojewski F., Bracia Karamazow, „Państwowy Instytut Wydawniczy”, Warszawa 1970

3. Dostojewski F., Gracz, „Książka i Wiedza”, Warszawa 1973

4. Dostojewski F., Idiota, „Zielona Sowa” Kraków 2005

5. Dostojewski F., Zbrodnia i Kara, „Świat Książki”, Warszawa 2000

Literatura przedmiotu:

1. Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, opr. przez Komisję Przekładu Pisma Świętego, „Brytyjskie i zagraniczne towarzystwo biblijne”, Warszawa 1977

2. Gondowicz J., Zbrodniarz, niewolnik labiryntu, [w:] Dostojewski F. Zbrodnia i Kara, , „Świat Książki”, Warszawa 2000

3. Jaroszewski T., Fenomenologia wolności Fiodora Dostojewskiego, [w:] Kułakowska D., Dostojewski, dialektyka niewiary, „Książka i Wiedza”, Warszawa 1981

4. Kryshtal H., Problem zła w twórczości F. Dostojewskiego, studium teologicznomoralne,

„Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego”, Lublin 2004

5. Kułakowska D., Dostojewski, dialektyka niewiary, „Książka i Wiedza”, Warszawa 1981

6. Lem S., O Dostojewskim niepowściągliwie, [w:] Lem S., Mój pogląd na literaturę. Rozprawy

i szkice. Dzieła, tom XXI, „Biblioteka Gazety Wyborczej”, Warszawa 2009

7 Mackiewicz (Cat) S., Dostojewski, ”Puls Publications Ltd”, Londyn 1992

8. Szkocik K., Ateizm jako źródło zła w twórczości Fiodora Dostojewskiego, [on-line]. Publikacja: 14-01-2009. Dostępny w Internecie: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6303

Zło od zawsze towarzyszyło ludzkości. Rozumiane w różny sposób staje się przedmiotem rozważań filozoficznych, pod postacią cierpienia stanowi obiekt badań medycznych

i psychologicznych. Doświadczenia bólu i własnej bezsilności znajdują odzwierciedlanie w różnych formach sztuki – również w literaturze, zwłaszcza XIX wieku, kiedy tworzył rosyjski pisarz Fiodor Dostojewski. W niniejszej pracy pragnę przedstawić pogląd na naturę, źródła i konsekwencje istnienia zła w człowieku przedstawione w wybranych dziełach jego autorstwa.

Fiodor Michałowicz Dostojewski urodził się w 1821 roku w Petersburgu, w rodzinie szlacheckiej. Na początku rozwijał karierę wojskową, ale szybko rzucił ją dla pisarstwa. W 1846 ukazała się jego pierwsza powieść, „Biedni ludzie”, która zyskała duże uznanie w rodzimej Rosji. Już w początkowych pracach pisarza ujawniło się jego zainteresowanie zagadnieniami psychiki ludzkiej, przede wszystkim motywami złych zachowań.

Dostojewski przystąpił do koła opozycjonistów politycznych zwanych pietraszewcami, przez co został skazany na cztery lata katorgi na Syberii. Potem przyszedł dla autora czas rozwoju pisarskiego jak i zaciągania licznych długów, zatracanie się w hazardzie i próby wydawnicze.

Rozgłos przyniosła Dostojewskiemu wydana w 1866 „Zbrodnia i Kara”, powieść poddająca krytyce skrajny indywidualizm prowadzący do zbrodni. W tym samym roku ukazał się „Gracz” będący częściowo opisem przeżyć pisarza związanych z hazardem. W następnych latach, przebywając w Europie w ramach ucieczki przed więzieniem za długi napisał „Idiotę”, książkę traktującą o wprowadzeniu idei chrześcijańskich w życie. W latach 1871 - 1872 powstały „Biesy”, czyli opis rosyjskiego ruchu rewolucyjnego. W swym ostatnim wielkim dziele „Braciach Karamazow” pisarz dotknął problemów religii i ateizmu.

Zło można uważać za jeden z najważniejszych wątków w twórczości pisarza. Nie tyle szukał jego natury, co opisywał jego fenomen i ukazywał jego destruktywne skutki. Analizując twórczość Dostojewskiego można wyciągnąć wniosek, że źródłem zła jest odcinanie się od Boga, stworzonego przez Niego świata i zasad. Popełniany przez człowieka grzech burzy harmonię nie tylko w nim samym, ale narusza wszelkie relacje, w tym relację do świata i innych ludzi. Nawet jeśli człowiek próbuje zło naprawić, ale bez pomocy Stwórcy, pokaże to jedynie jego niemoc. Gdy się do Niego zwróci, łatwiej będzie mu radzić sobie z mrokami własnej duszy i podejmowaniem właściwych wyborów.

Grzech ludzki jest nadużyciem danej mu wolności. W taki sposób rozumiana wolność staje się źródłem zła poprzez wyparcie się zasad moralnych obecnych na kartach Ewangelii. Najprościej omówić to zjawisko na przykładzie „Zbrodni i Kary”:

Głównym bohaterem powieści jest Rodion Romanowicz Raskolnikow, student, ateista, mieszkaniec Petersburga. W głowie młodego, zubożałego człowieka rodzi się niezwykła koncepcja, która w końcu doprowadza go do dokonania najstraszliwszej zbrodni – morderstwa.

Zabijając chciał sprawdzić, czy jest kimś więcej, niż reszta ludzi, stworzonych do bycia sterowanymi przez innych. Według niego osoba, która nie waha się i jest w stanie bez mrugnięcia okiem dokonać czynu niezgodnego z prawem zarówno ludzkim, jak i boskim, swą niezłomną postawą dowodzi słuszności swego czynu. Morderstwo jest dla niego testem, ma sprawdzić, czy może stać się człowiekiem wolnym, nie ograniczonym żadnymi zasadami, gotowym do dominowania nad innymi. Jedną z przyczyn podjęcia przez niego tak radykalnych czynów jest ateizm – wątek ten jest dobrze wytłumaczony przez Iwana Karamazowa w „BK”. Odrzucając Boga, nieśmiertelność duszy, człowiek wyzbywa się moralności i w jego oczach nawet najgorsza zbrodnia może być usprawiedliwiona.

Pod tym względem Rodia poniósł klęskę, nie może żyć ze świadomością, że odebrał komuś życie. Rozpacza, ponieważ okazało się, że jest zwykłym, wrażliwym młodzieńcem, a życie innych ceni na równi ze swoim. Gdyby wg własnego mniemania był jednostką wybitną, jego czym byłby usprawiedliwiony, a nawet potrzebny – przecież pozbył się starej lichwiarki, kobiety żerującej na biedzie innych, a w dodatku niemiłej i bezdusznej.

Raskolnikow nie rozumie, że to właśnie jego humanitarne myśli i niemożność normalnego funkcjonowania z piętnem zbrodniarza czynią go człowiekiem dużo bardziej wartościowym od zapatrzonego w siebie „władcy”, nie dbającego o nic i nikogo i stanowią ścieżkę powrotu do Boga.

Rodia zwraca się o pomoc do Soni, pragnie odkupienia win i wybaczenia. Oddania się Bogu, co uznaje jednak za ponowne „zniewolenie się” i zostanie zwykłym szarym człowiekiem. Raskolnikow został uwięziony w świecie błędnej filozofii, do tego stopnia, iż uwierzył we własną wybitność. Nie dopuszcza do siebie nawet własnych uczuć, wyciąga niewłaściwe wnioski. Nawet po przyznaniu się do winy i odbywania kary na zesłaniu nie rozumie, że łamanie prawa boskiego to najgorszy czyn, jakiego można się dopuścić– jednak z czasem, pod wpływem Soni, uświadamia sobie błędy własnego światopoglądu i odzyskuje wiarę w Boga i spokój.

Dostojewski w tej książce zadaje pytanie, czy człowiek jest w stanie łamać przykazania boskie i odpowiada, że nie. Człowiek jest istotą wolną, ale jest jedna mistyczna granica, której nie przeskoczy. Autor tym samym pokazuje uniwersalną prawdę, którą niesie Biblia. Porządek moralny zaś nie jest regulowany prawem ziemskim, ale pochodzącym z samej góry. Tą myśl rozwija Dostojewski w „Braciach Karamazow” w scenie polemiki na temat roli Kościoła w państwie, a dokładniej – czy Kościół ma prawo karać przestępców. Starzec Zosima stwierdza, że jedyną prawdziwą karą nie jest ograniczenie wolności czy śmierć, ale potępienie moralne rodzące się w świadomości grzesznika. Wina może być odkupiona jedynie poprzez zrozumienie swego grzechu względem społeczeństwa i Kościoła, a nie państwa. Kościół nie może karać, gdyż z założenia jest miłosierny i nie może dopuścić, by przestępca stracił wiarę. Wnioskując, człowiek sprzeniewierzający się Bogu czyni zło pod wzglądem moralnym. Prawdziwy człowiek nie jest w stanie sprzeniewierzyć się Bogu – wynika to z jego natury.

Na sprawę zdradliwej wolności można też spojrzeć z innej perspektywy, uznając ją za dar niepotrzebny, bo dający możliwość wybrania tej drugiej opcji – opcji zła. Czy człowiekowi naprawdę potrzebna jest wolność? Czy nie prościej żyło by mu się bez niej? Problem ten Dostojewski poruszył w „legendzie o wielkim inkwizytorze”, która jest pół autonomiczną częścią „braci karazazow”. „Legenda…” to historia zrodzona w głowie Iwana Karamazowa, opowiada o pojawieniu się Jezusa na ulicach XV-wiecznej Sewilli, a więc w czasach szalejącej inkwizycji. Zbawiciel zostaje rozpoznany przez wiernych, dokonuje dwóch cudów, będących powtórzeniem cudów biblijnych. Wtedy zauważa go przechodzący kardynał i rozkazuje uwięzić. W nocy Wielki Inkwizytor odwiedza więźnia i prowadzi monolog na temat roli Kościoła.

Kardynał oskarża Chrystusa, że źle przeprowadził dzieło zbawiania, gdyż przecenił możliwości człowieka. Ludzie nie są ani na tyle silni, ani szlachetni, by przyjąć propozycję Jezusa; jest to sprzeczne z ich buntowniczą naturą. Wolność jest czymś co fascynuje, ale jednocześnie przeraża, dlatego trudno nad nią zapanować. Człowiek dąży do wyzbycia się jej i oddania władzy nad sobą komuś innemu. Poszukuje autorytetu absolutnego, któremu będzie w stanie poświęcić swoje życie. W ten sposób ludzie zaczęli tworzyć sobie bogów, a potem żądać także od innych, by ich uznali. Doprowadzało to do różnych wojen, i nie jest to wcale zjawisko zamierzchłe, o czym możemy się przekonać każdego dnia oglądając wieczorne wiadomości.

Inkwizytor wynosi z tego niniejszy wniosek – najważniejszym i najtrudniejszym problemem człowieka jest wolność sumienia, czyli dokonywanie wyboru między dobrem a złem. Innymi słowy, ludzie na skutek swojej natury – nie grzechu pierworodnego – nie potrafią być jednocześnie wolni i syci. Natomiast poczują się szczęśliwi, jeśli za chleby odbierze się im wolność.

W zamian za wolność ludzie otrzymają ziemskie dobra i iluzję nieśmiertelności, co Inkwizytorowi wydaje się rozwiązaniem dobrym i humanitarnym, gdyż poświęcając tych, którzy będą tłumem rządzić, można osiągnąć powszechne, choć kłamliwe, szczęście. Ludzie pokroju Inkwizytora będą przyjmować na barki grzechy ludzkości, aby się nimi nie przejmowała. Jednak kardynał przyznaje, że słucha podszeptów wielkiego, ale strasznego ducha, czyli taki sposób „zbawiania” a tak naprawdę oszukiwania ludzkości „cudem, tajemnicą i autorytetem” jest drogą szatana. Cud, tajemnica i autorytet to nawiązanie do kuszenia Jezusa na pustyni, gdzie te trzy opcje sprawowania władzy nad światem zostały Mu przedstawione, jednak On je odrzucił, zdając wszystko na rozum i serce ludzkie. Inkwizytor przyjął rade Szatana, co doprowadzi do tego, że ani on, ani jego naśladowcy, a tym bardziej wierni nie zostaną zbawieni.

Łatwo zauważyć, że legenda jest krytyką wymierzoną przeciwko Kościołowi i koncepcji „sacrum imperium”, czyli religii dążącej do dominacji społeczno-politycznej. Jednak głównym celem „legendy..” nie jest krytyka per se , ale uświadomienie czytelnikowi, że został mu ofiarowany bardzo ważny dar, dar wolności, który jednak można łatwo zmarnować, albo się go wyrzekając, albo, jak w przypadku przedstawionego wcześniej Raskolnikowa, go nadużywając. Posiadanie możliwości wyboru nie musi prowadzić do grzechu, jest jakby kartą zaufania daną nam przez Boga. Człowiek inteligentny powinien właściwie skorzystać ze swoich możliwości, czyniąc dobro.

Przykładem takiego cnotliwego zachowania jest książę Lew Myszkin z powieści „Idiota”. Stara się on nie tylko naśladować Chrystusa, ale też doskonalić otaczający świat. Na początku wszyscy nazywają go „idiotą” gdyż wydaje się być oderwany od otaczającej rzeczywistości i nieprzystosowany do czasów, w jakich żyje, ale z czasem zyskuje sympatię, a nawet szacunek otaczających go ludzi.

Pomiędzy biografią księcia a życiorysem Chrystusa istnieje wiele podobieństw: powraca do ojczyzny ale świat :go nie poznał”, chciał stać się czymś w rodzaju mentora, ale jego głos był „głosem wołającego na pustyni”. Jest człowiekiem łagodnego usposobienia i świetnie dogaduje się z kobietami i dziećmi. Rogożyn nazywa księcia „owcą”, co jest aluzją autora do baranka Bożego. Myszkina można uznać też za jednego z jurodiwych – „świętych szaleńców” czczonych w Rosji, gdyż obłąkanym przypisywało się specjalne względy u Boga.

Myszkin poznał tajemnicę zbawienia. Tkwi ona w pięknie, które jest dobrem, i dorastaniu do ideału. Książę, choć wyśmiewany, urzeka wielu ludzi. Przy nim uświadamiają sobie jacy są, a jacy być powinni. Jednocześnie człowiekiem w równym stopniu rządzą chęć samozniszczenia i samozachowania. Dlatego nawet człowiek moralny, gdy zostanie urażona jego duma, jest w stanie dopuścić się najgorszych czynów.

Kontrastując księcia z innymi postaciami powieści z Rogożynem na czele, widać, ze jeśli ludzkość nie przyswoi sobie odpowiednich wartości i norm, żadne reformy ani rewolucje

jej nie zbawią, bo mimo obfitości dóbr, nie dadzą one żadnej możliwości wyeliminowania pierwiastka destruktywnego. Myszkin przede wszystkim wzbudza w człowieku niepokój sumienia i swoim ubóstwem prowokuje do buntu przeciwko poniżeniu człowieka, komercjalizacji ludzkiego życia i piękna.

Na biegunie autodestrukcyjnym znajduje się postać Mikołaja Stawrogina, centralnej postaci „Biesów”. Człowiek ten w ogóle odmawia dokonania wyboru pomiędzy dobrem a złem – jest „ani zimny, ani letni”. Nie wierzy w Boga, nie posiada też innych autorytetów, choć popiera rewolucję, nie wydaje mu się ona zaprzątać za bardzo głowy. Wraz z wiarą Stawrogin stracił poczucie wartości i smak życia. Działa pod wpływem emocji, jest wyrachowany i jakby odłączony od życia. Jest niezdolny kochać, co doprowadza go do całkowitego wyobcowania. Koniec końców popełnia samobójstwo za sprawą impulsu.

Sama istota odebrania sobie życia przybiera w powieści symbolicznego znaczenia – jest skutkiem odrzucenia Chrystusa i spowodowanej tym utraty chęci życia. Banalizując można powiedzieć, że morałem płynącym z tej śmierci jest to, że Chrystus jest dla człowieka światłem na drodze przez życie, bez niego można się tylko zgubić i sczeznąć gdzieś w rowie.

Zagubienie z innej perspektywy, znane przez autora z autopsji, obrazuje się w „Graczu”. Młody człowiek, Aleksy, daje się tam „wkręcić” w świat gry, zaczyna coraz bardziej ryzykować. Jest to metafora życia – pokazywanie każdego dnia jako hazard, gra w ruletkę z przeznaczeniem. Gdy ryzyko rośnie, rosną też emocje. W dodatku bardzo łatwo uzależnić się od takowego ryzyka i całkowicie się zatracić, dlatego czasem nawet lepiej nie próbować grać o duże stawki i być rozważnym, jak na przykład mr. Astley, który w powieści nie czuje zbytniego pociągu do gry, a staje się zbawieniem dla Poliny i jest postacią od początku do końca pozytywną.

Podsumowując, człowiek posiada wielce zawiłą naturę. Z jednej strony pragnie czynić dobro, ale bez wpojonych odpowiednich zasad dokonanie tego jest wielkim problemem, pragnie być wolnym, choć wolność mu przeszkadza. Ludzie sami w sobie ciągle przeprowadzają walkę ze złem, muszą dokonywać wyboru, w którą pójść stronę. Nie ma ścisłego podziału na dobro i zło – jest jednak jedno ograniczenie – Bóg. Łamiąc prawa boskie, stajesz się potępionym (ale masz szansę się nawrócić), zaś trzymając się ich, pomimo problemów wciąż masz nadzieję. Zło, które czyha w każdym z nas, może karmić zwodniczymi ideami i obojętnością; im bardziej odchodzi od moralności, tym trudniej jest mu wrócić na ścieżkę dobra, aż w końcu staje się to dla niego niemożliwe. W dodatku nobliwe życie nie jest żadnym zapewnieniem sobie szczęścia. Dostojewski ukazuje czytelnikowi, że w życiu nie ma prostych wyborów i naprawdę trzeba się starać, by nie dać się ogłupić. Na szczęście, oprócz zła w każdym istnieje pierwiastek dobra, którego należy się trzymać, by potem niczego co się zrobiło nie żałować.