Autor obrazu „Naga Maja” – Francisco Goya – był hiszpańskim nadwornym malarzem królewskim, z czasem stał się czołowym przedstawicielem sztuki romantycznej, sławę zdobył jako portrecista, obdarzony umiejętnością ukazania psychologicznego wizerunku modela.

Na pierwszym planie widzimy nagą kobietę. Leży ona w sposób zalotny i kokieteryjny. Jej kształty są bardzo obfite. Takie kształty można nazywać też rubensowskimi, ponieważ Rubens jako pierwszy zastosował taki tym figury w historii malarstwa.

Jeśli miałbym określić typ malarstwa byłby to zdecydowanie akt. Powód wydaje mi się oczywisty: nagość tytułowej Mai.

Barwy na obrazie są raczej ciemne, szczególnie wokół kobiety. Nadaje to całej scenie tajemniczości i zmysłowości. Maja i jej najbliższe otoczenie malowane jest barwami jaśniejszymi. Mówi mi to, iż Maja jest tak piękna, że jej piękno rozświetla wszystko wokół. Jasne barwy są też po to, by zwrócić uwagę oglądającego wyłącznie na kobietę.

Nie wydaje mi się, żeby był to jakikolwiek rodzaj pornografii, gdyż piękno ludzkiego ciała przedstawiane było w tamtych czasach w sztuce dosyć często. Po drugie zaś, wydaje mi się pornografia powinna, że być przedstawiana (całe dzieło) w jaskrawych kolorach, żeby to wszystko przyciągało i „rzucało po oczach”.

Sądzę, że autor chciał wszystkim zwrócić uwagę na piękno kobiece, jednakże być może też przestrzec; należy uważać, aby to piękno nie zniewoliło naszego (tu do mężczyzn) umysłu, aby nie dać się wykorzystać i nie pozwolić oślepić się „świecącym” pięknem.

Czy obraz się podoba?

Z punktu widzenia mężczyzny: owszem. Wątpię by jakikolwiek facet przeszedł obok tego obrazu obojętnie.

Z punktu widzenia przeciętnego ucznia, który musiał to napisać: nie za bardzo, dlatego, że prawie nic nie było tu oczywiste, dużo razy trzeba było się domyślać, co autor chciał naprawdę przedstawić i co miał na myśli, malując to dzieło sztuki.

Mój punkt widzenia: obraz ten pod wieloma względami przypadł mi do gustu. Jest tajemniczy, dużo na nim nie ma, więc nie trzeba się w niego specjalnie przyglądać, jak to było z „Walką karnawału z postem” P. Breugla. Trudno sporządzić jego opis, a ja strasznie lubię zmierzać się z rzeczami trudnymi…