Słońce powoli chowało się za horyzont. Dzień chylił się ku zachodowi, a świat pogrążał się w ciemności. Można by uznać ten widok za najzwyklejszy na świecie. Nic dziwnego kolejny dzień dobiega końca. To samo słońce od tysięcy lat wędruje po niebie, ten sam księżyc wschodzi co noc. Znamy to tak dobrze, że jest to dla nas rutyną, czymś na co nie zwracamy uwagi. Jednakże dzisiejszy zmierzch jest inny, niezwykły. Nie dlatego, że niebio jest niespotykanie kolorowe, pokryte wszelkimi barwami od czerwonego po granatowy. Nie dlatego, że wschodzący księżyc jest co najmniej cztery razy większy od normalnego i nie dlatego, że mimo iż jest już wieczór temperatura wciąż wzrasta. Nie, jest wyjątkowy ponieważ tylko raz zdarza się koniec świata. Nie boję się. Inni też, ale oni jeszcze nie wiedzą. Każdy zajęty jest swoimi sprawami i nikt, nawet najwięksi naukowcy nie widzą tego co się dzieje. Przecież to tylko kolejny wieczór, jeden z wielu. Jedynie nieliczni wyglądają przez okna, czy zatrzymują się na ulicy by przyjrzeć się temu niebiańskiemu widoku. Tyle, że dla nich jest to tylko obrazek, coś co wzbudza zachwyt, ale nie zapamiętają tego na dłużej. Gdyby tylko wiedzieli... Wszyscy zaczęli by panikować, każdy oczekiwałby zejścia samego Boga na ziemie. Kościoły i inne świątynie zapełniły by się wiernymi. Nagle każdy by się nawrócił, zaczął żałować swoich grzechów. Inni zaś zrobili by to, na co przez całe życie nie mieli odwagi, a teraz nie mieliby już nic do stracenia. Głupcy... Myśleliby, że ostatnimi minutami swojego nędznego życia mogą coś zmienić. O jakże są głupi, nawet ja wiem, że żeby zasłużyć na niebo trzeba całe życie się starać, a nie ostatnie godziny życia. Na szczęście nie wiedzą, przeżyją swoje ostatnie minuty, jak oni sami. Nie będą musieli udawać skruchy, na siłę się nawracać. Do ostatniej chwili będą sobą, lub będą udawać tych którymi chcą być. Idioci... powinni wiedzieć, że stojąc przed Bogiem nie będą mogli założyć swoich codziennych masek. Staną przed nim tak jak zostali stworzeni, nadzy bezbronni i nie będą mieli nic poza swoją duszą, na którą niestety nie można nałożyć niczego. Ona jako jedyna nie poddaje się metamorfozą, jest cząstką nas, a właściwie to ona jest nami, tymi prawdziwymi. Tylko ci nieszczęśni pechowcy, którzy przez cały czas bronili się przed nią, o jakże są biedni. Ich nic nie obroni. Bez względu na to kim byli, bez swojej duszy byli niczym jak słoik na wodę w której nie znalazła się ani kropla tego płynu. Stoję i patrzę jak słońce znika, jeszcze tylko chwilka. Niech słońce schowa się za horyzont i niczego już nie będzie. Wszystko...