UWAGA! Fragment tej książki został udostępniony przez wydawnictwo www.initium.pl specjalnie dla wortalu webook.pl Więcej informacji o książce znajdziesz pod adresem: http://www.webook.pl/b-31437,Zapomnialam_ze_Cie_kocham.html Wywiad z autorką książki: http://www.webook.pl/w-733,Wywiad_z_Gabrielle_Zevin,_autorka_ksiazek_Gdzie_Indziej,_Margarettown_i_Zapomnialam,_ze_Cie_kocham.html GABRIELLE ZEVIN Zapomniałam, że Cię kocham Moja opowieść jest przede wszystkim o miłości. Będzie w niej mowa o zbiegach okoliczności, przyciąganiu i urazach głowy – jak to w większości miłosnych historii. Wszystko zaczęło się od rzutu monetą. Postawiłam na orła, a wypadła reszka. Gdyby ułożyło się po mojemu, może tej historii wcale by nie było. Co najwyżej rozdział lub może tylko zdanie w książce, której właściwy temat jeszcze nie został określony. Może ten rozdział zawierałby w sobie ślad miłosnego wątku, a może nie. Czasami dziewczyna musi przegrać. BYŁAM 1. Gdyby sprawy ułożyły się inaczej, nosiłabym imię Natalija lub Natasza, miałabym rosyjski akcent i spierzchnięte przez cały rok usta. Może nawet byłabym dzieckiem ulicy, gotowym oddać właściwie wszystko za parę niebieskich dżinsów. Jednak nie jestem Nataliją ani Nataszą, ponieważ w wieku sześciu miesięcy zostałam przewieziona z Kratowa w Okręgu Moskiewskim do Brooklynu w stanie Nowy Jork. Nie pamiętam tej podróży, tak jak nie pamiętam mieszkania w Rosji. O swoim sieroctwie wiem tylko tyle, ile powiedzieli mi rodzice, a ich wiedza na ten temat była raczej szczątkowa: miałam około tygodnia, gdy znaleziono mnie w walizce po maszynie do pisania, pozostawionej w drugiej od końca ławce w budynku Wschodniego Kościoła Ortodoksyjnego. Czy ta walizka stanowiła wskazówkę do zawodu, który wykonywał mój biologiczny ojciec? Czy to, że zostawiono mnie w kościele, oznaczało, że moja matka była pobożna? Ponieważ wiedziałam, że nigdy nie uzyskam odpowiedzi na te pytania, postanowiłam nie spekulować. Poza tym nie cierpię opowieści o sierotach. Wszystkie sieroty są takie same, mimo to większość książek jest poświęcona właśnie im. Po przeczytaniu kolejnej człowiek zaczyna myśleć, że na świecie żyją same sieroty. Nie potrafię sobie przypomnieć czasów, kiedy nie wiedziałam, że mnie adoptowano. Nigdy nie doświadczyłam dramatycznej rozmowy, rozpoczynającej się od słów: „Kochanie, musimy ci o czymś powiedzieć”. Moja adopcja była po prostu jednym z oczywistych faktów, tak jak to, że mam ciemne włosy i jestem jedynaczką. Wiedziałam, że jestem adoptowana, jeszcze zanim tak naprawdę zrozumiałam, co to znaczy. Zrozumienie...