Mówiąc o czasach zagrożenia mamy na uwadze przede wszystkim ostatnie wydarzenia związane z II wojną światową. Ale zagrożenie jest też tematem utworów niemówiących o niej. Albert Camus w swojej powieści "Dżuma" również zawarł ten motyw. Jednak nie sposób pisać na ten temat nie wspomiinając utworów mówiących o wojnie i losach człowieka. W reportażu Hanny Krall "Zdążyć przed Panem Bogiem" problem moralny wyraża się w postawie doktora Edelmana. który poszukuje podstawowych wartości, dostrzega je w życiu ludzkim, w trosce o drugiego człowieka, w odpowiedzialności za niego i otaczający świat. O powstaniu myśli jako o konieczności, gdyż mówi, że należało przypomnieć światu, który lubi i czci wszelkie czyny o swoim istnieniu i pokazać tragizm sytuacji. Edelman nazywa powstanie jedynym sposobem wyboru umierania, gdyż jedynie w ten sposób można udowodnić godność ludzką i pokazać protest przeciwko poniżeniu i upodleniu, jakim jest dobrowolna śmierć. Edelman wspomina również karuzelę po aryjskiej stronie muru i odgłosy zabawy w chwili, gdy ginęło getto. Obraz ten budzi obawę wobec postawy Polaków, czy tragedia getta będzie całkowicie obojętna dla nich i czy o niej nie zapomną? Inną postawę prezentuje dr Edelman, który, jak sam to określił, chce "zdążyć przed Panem Bogiem". Wyniósł on z wojny przeświadczenie, że Bóg nie jest za bardzo sprawiedliwy, jest niejako przeciwnikiem człowieka. Jest tym, który przynosi śmierć, skoro zezwala na zbrodnie, jak wymordowanie 400 000 ludzi. Edelman - świadek tej zbrodni - nie chce i nie może zgodzić się na taki świat, w którym się to zdarzyło. Dlatego podejmuje wyścig ze śmiercią, w ten sposób wyraża swój protest, swoją niezgodę. Nie używa wielkich słów, ale konsekwentnie realizuje swój plan pomocy ludziom, lecząc ich, ratując przed śmiercią, a jeżeli nie jest to możliwe, to przynajmniej zapewniając im godne warunki umierania. Zdążyć przed Panem Bogiem, to przedłużyć życie pacjentowi, choćby o krótki czas. W tej walce, w buncie przeciw śmierci i niesprawiedliwości Boga człowiek niewiele może, ale nie należy rezygnować, ponieważ każdy drobny sukces jest potwierdzeniem humanistycznych wartości, które umacnia międzyludzka solidarność. Powieść Alberta Camusa "Dżuma" to z kolei szerg postaw moralnych człowieka w sytacji zagrożenia, jakie stwarza możliwość zachorowania i śmierci na dżumę. Każdy z bohaterów prezentuje odmienną postawę: Bernard Rieux podejmuje walkę z chorobą od samego początku, kierując się etyką zawodową i można powiedzieć "powołanie do ratowania ludzi". Nie chce on przystać na niesprawiedliwość i ustępstwa oraz ma głębokie humanistyczne przekonanie o wartości życia ludzkiego, o dobru, które tkwi w człowieku. Solidaruzuje się z ofiarami dżumy i oferuje bezinteresowną pomoc zwyciężonym przez chorobę. Sam mówi, iż jego bunt wobec choroby wynika również z tego, że jest ateistą, ponieważ w przeciwnym razie przestał by leczyć ludzi zostawiając Bogu tę troskę. Inne motywy kierują Jeana Tarrou, który pochodzi z poza Oranu i w młodości, jako syn zastępcy prokuratora generalnego był widzem procesu, w wyniku którego oskarżony otrzymał karę śmierci. A w jego pamięci pozostał obraz ojca, który w czasie czytania wyroku nie zmienił wyrazu swojej twarzy. Od tej pory Jeana nie opuszcza przeświadczenie, że on także jest odpowiedzialny za śmierć ludzi, których skazywał jego ojciec, co więcej, że wszyscy ponosimy winę za śmierć ludzi mordowanych w majestacie prawa. Jak mówi, wszyscy nosimy w sobie bakcyl dżumy, dlatego Tarrou uważa, że był zadżumiony na długo przed przybyciem do Oranu. Stąd jego przekonanie o przymusie walki z chorobą, mówi, że skoro "są na tej ziemi zarazy i ofiary, trzeba o ile to możliwe, nie zgodzić się na udział w zarazie". Jednak nie wszyscy bohaterowie od początku przyjmują postawę walki z chorobą. Ojciec Peneloux w czasie tygodnia modlitw wygłasza kazanie, w którym uważa, że dżuma jest karą za ich grzechy i jest zamysłem sprawiedliwego Boga, który słusznie doświadcza swój lud. Jednak postawa ta zmienia się diametralnie, gdy Peneloux jest świadkiem śmierci małego dziecka, które kona w straszliwych cierpieniach, wtedy to Peneloux zastanawia się nad słusznością tej kary bożej. Poddaje w wątpliwość rangę grzechu, jakie mogło popełnić to dziecko i postanawia czynnie przeciwstawiać się dżumie przyłączając siędo formacji sanirtarnych. Podobnie Raymond Rambert potrzebuje czasu na przyłączenie się do walki z chorobą. Jego wątpliwości spowodowane pragnieniem ujrzenia ukochanej stają się jednocześnie tym, co powoduje, iż włącza się do ratowania chorych. Jak mówi, nie mógłby kochać bliskiej sobie osoby gdyby wyjechał z Oranu. Jedyną osobą, która akceptuje chorobę i nie chce z nią walczyć jest Cottard. Przestępca ukrywający się przed wymiarem sprawiedliwości i dżuma jest dla niego pewnego rodzaju parawanem, za którym może się schować. Dlatego nie stara się on z nią walczyć i odnajduje w niej spokój. Mówi, iż teraz jest lżej, ponieważ wszyscy się ukrywają, a on się już do tego przyzwyczaił.