Izabela Łęcka to arystokratka, która ze względu na swoje pochodzenie i wychowanie ma specyficzny sposób postrzegania świata i która jest jedną z głównych bohaterek powieści pt. „Lalka” Bolesława Prusa.

Panna Łęcka to nadzwyczajnie urodziwa kobieta. Dla wielu mężczyzn, a zwłaszcza dla Stanisława Wokulskiego była ideałem: wysoka blondynka o figurze modelki z uwydatnionymi ustami. Elementem jej wyglądu, który autentycznie mieszał w głowach i dopełniał obrazu doskonałości było oczy. Oczy, które umiały pokazać każde znane człowiekowi uczucie, potrafiące w jednej chwili rozpalić do czerwoności człowieka, a w drugim dać mu do zrozumienia, że jest nikim.

Nasza bohaterka, jak przystało na arystokratkę, od dziecka była rozpieszczana. Żyła w nadludzkim świecie pełnym wygód i kosztowności, w którym wszystko było za nią robione. Nie poczuwała się do absolutnie żadnych obowiązków, a całe jej życie kręciło się wokół zabawy. Była kosmopolitką; świat postrzegała jako jeden wielki salon, w którym obchodzono wieczne święto bez względu na położenie geograficzne. Izabela swoje miejsce na Ziemi traktowała jako boską górę Olimp, z której widziała z również rozpościerającą się dokoła krainę prostych ludzi. Lubiła na nią nawet od czasu do czasu spojrzeć, przez okno karety lub domu oczywiście, bo wydawała jej się bardziej interesującą od statycznych obrazków rodzajowych. Świadczy to o traktowaniu tego niższego świata i ludzi w nim żyjących jako zupełną abstrakcję.

A samych ludzi panna Łęcka również dzieliła na specjalnych i zwykłych. Pierwsza grupa, to Ci, z którymi miała do czynienia na co dzień: bogata szlachta, ważni urzędnicy, biskupi, dzieci. Miłowała wszelkiego rodzaju artystów, a nade wszystko poetów romantycznych i uważała się za znawczynię sztuki. W teorii nawet człowiek zwyczajny, biorąc za przykład dowolnego sławnego podróżnika, mógł dzięki swoim zasługom pojawić się w kręgu zainteresowań Izabeli. Wszyscy Ci ludzie istnieli przecież tylko w jednym celu: żeby miał kto i po co nieustannie urządzać bale. O reszcie ludzkości i jej życiu bohaterka „Lalki” nie miała pojęcia. Panowało w niej przekonanie, że prości ludzie odczuwają wielką przyjemność z ciężkiej pracy, którą wykonują, wysnute zresztą na podstawie fałszywego uśmiechu osób, które ją obsługiwały w sklepie. Wiedziała natomiast, że zdarzają się wśród nich także nieszczęśliwi, więc jeśli miała z takowymi do czynienia, kazała im dawać po kilka złotych. Problem w tym, że takie wypadki miały miejsce niezwykle rzadko.

Wygląd Izabeli krył więc bardzo nieciekawe z punktu widzenia epoki pozytywizmu wnętrze. Była zupełnym przeciwieństwem człowieka mającego jakiekolwiek obowiązki; beztroską lalką żyjącą po to, by wyciągnąć z tego życia jak najwięcej dla siebie, a jednocześnie osobą dumną i nie znającą innego zdania poza swoim. Strach przed ludźmi pracującymi w fabryce żelaznej i wyobrażenie jej jako otchłani można przyrównać do strachu przed tym, czego nie rozumiała – pracą. Prości, pracujący ludzie byli w jej mniemaniu gorsi, więc nie może tu być mowy o takich pojęciach jak praca u podstaw czy praca organiczna, tak charakterystycznych przecież dla ówczesnej epoki.

Z jednej strony nie jest jej winą to, jak została wychowana ani w jakiej grupie społecznej się urodziła. Z drugiej natomiast bycie wieczną kokietką bardzo jej odpowiada i nie potrafi sobie wyobrazić innego życia. Izabela Łęcka to ofiara swojego pochodzenia i czołowy przykład arystokratki, która istnieje tylko po to, żeby wzbudzać zainteresowanie na salonach. Życie bez trosk jest czymś, czego można jej zazdrościć albo współczuć. Tak próżna i trwoniąca ogromne majątki arystokracja była skazana na całkowitą nienawiść pozytywistów.