20 czerwca 2011 - dzień pełen nieszczęść z jednym małym wyjątkiem. Tamtego dnia, gdy wstałam rano, byłam kompletnie zmęczona i niewyspana. W szkole czekało na mnie kilka kartkówek i sprawdzian do napisania. Na domiar złego, byłam lekko przeziębiona, więc nie czułam się najlepiej. Po szkole znów posprzeczałam się z bratem. Choć pękała mi głowa, odrobiłam lekcje na następny dzień. Na korepetycjach z angielskiego powtarzaliśmy żmudną gramatykę, co jeszcze bardziej mnie zdenerwowało. Po przyjeździe do domu,gdy usiadłam przed komputerem,czekała na mnie miła niespodzianka. w skrzynce mailowej była...