Zakopane Cyrhla, 16.07.1999 r. Kochanie – Szczęście moje! „Dookoła głęboka noc i gdyby miłość nie rzucała swego maleńkiego odblasku – ciemności byłyby prawdziwie egipskie”. Zacząłem ten list od słów J.W. Goethego, ponieważ są piękne i adekwatne do sytuacji. Za oknem świat otulony płaszczem nocy śpi, a ja piszę do Ciebie, ponieważ nie znajduję innego sposobu, aby udowodnić Ci, że jestem, że myślę, że tęsknię do Ciebie... Dziś mija tydzień, cały tydzień – piszę te słowa z wielkim bólem i rozpaczą, bo nawet nie jestem w stanie wyrazić słowami, jakie to straszne – nie widzieć Ciebie, nie tulić w ramionach, nie pieścić, nie całować, nie trzymać Twej ręki, nie słyszeć głosu, nie zachwycać się, nie cieszyć Tobą swoich oczu... Ja tu bez Ciebie umieram Agu, moje ciało tęskni za Tobą jak wysuszona ziemia łaknąca wody. Wczoraj byliśmy na Kopieńcu. Bez Ciebie to miejsce traci przynajmniej połowę swego uroku, bez Ciebie nie świeci słońce, nie kwitną łąki, moje oczy nie widzą dziejącego się cudu, nie śpiewa w żyłach krew, nie błyszczą zmatowiałe oczy i nawet w lipcowe popołudnie wiało listopadowym, zimnym wiatrem. Doświadczyłem bardzo mocno przemijania czasu – łąki, które przed miesiącem przystroiły się kwiatami, wyglądają teraz smutno i melancholijnie; zamiast kwiatów zeschnięta trawa, bądź kopki siana. Jakiś żal mnie opanował za wiosną, która minęła, za młodością, która przemija i żal mi...