Po tragicznej śmierci swojej żony Eurydyki strasznie rozpaczałem, ponieważ nie mogłem pogodzić się z jej odejściem. W końcu jednak postanowiłem udać się do królestwa podziemi i odzyskać żonę. Wyruszyłem zimą i długo szukałem na zachodzie owego królestwa. Gdy już straciłem wszelką nadzieję na jego odnalezienie, zauważyłem za drzewami wielkie bagniste rozlewisko. Postanowiłem nim popłynąć. W chwili gdy o tym pomyślałem, pojawiło się czarne czółno, jakby ktoś je specjalnie dla mnie przysłał. Wszedłem do niego bez zastanowienia i popłynąłem przed siebie. Płynąłem trzy dni, aż w końcu ujrzałem trzy wielkie rzeki, z których największą był legendarny czarny Styks i wielki czarny zamek. Wysiadłem z łódki i odważnie wszedłem przez wrota do środka. Po drugiej stronie ujrzałem trzygłowego psa- Cerbera i przestraszyłem się bo był ogromny i okropnie brzydki. Już chciałem uciekać, gdy nagle przypomniałem sobie czym można go przekupić. Wyjąłem z torby ciastko na miodzie i ostrożnie podałem je psu, który zjadł je i przepuścił mnie dalej. Idąc rozległym,ciemnym korytarzem zauważyłem trzech króli, którzy decydowali o losie dusz. Wszędzie napotykałem dusze zmarłych, którzy żyli ze sobą w grupach. Zapytałem ich, gdzie jest król piekła i udałem się we wskazanym kierunku. Doszedłem do rzeki Styks, którą trzeba było przepłynąć w czółnie Charona. Charon był starą kościstą istotą. Za przewóz trzeba było zapłacić mu jedną monetą. Zapomniałem o tym i myślałem już,że jestem skazany na niepowodzenie. Nagle pomyślałem, że mógłbym zagrać na swoim instrumencie i wzbudzić litość w starcu. Jakże się zdziwiłem, gdy to podziałało i Charon przewiózł mnie na drugi brzeg. Natychmiast wyruszyłem na poszukiwanie Hadesa, ale nie wiedziałem gdzie mogę go odnaleźć. Krążyłem więc bez celu po brzegu Styksu i pewnego dnia ujrzałem świetliste wrota. Było to wejście do kraju błogosławionych, czyli na Pola Elizejskie. Minąwszy bramę, usłyszałem piękny śpiew ptaków i ujrzałem soczyście zieloną trawę, drzewa na których rosły czary z winem oraz stoły i krzesła ze złota. Wyspa błogosławionych była ogrodzona murem ze szmaragdów, które pięknie błyszczały w wiecznym słońcu. Przez wyspę przepływała rzeka wonnych olejków. Przy złotych stołach siedzieli znani herosi, którzy byli piękni i wiecznie młodzi. Byli ubrani w purpurowe pajęczyny, które pięknie się prezentowały. Podszedłem do biesiadników i spytałem ich o Hadesa. Oni jednak nie wiedzieli, gdzie jest jego zamek. Polecili mi jednak, żebym poszedł do Tartaru i zapytał Erynie. Udałem się więc do królestwa potępionych. Zobaczyłem ogromny pałac i ścieżkę krwi po której szli potępieni. Przed wrotami pałacu stały owe Erynie o sinych ustach i cuchnącym oddechu, które wpuszczały do środka potępione dusze. Na wieży zamku stały Kery- istoty, które piły ludzką krew, a w powietrzu unosił się demon Eurynomos, który pożerał ludzkie ciała. W trwodze podszedłem do bogiń zemsty i spytałem o Hadesa, lecz one nie chiały mi powiedzieć, gdzie on jest. Już miały mnie zaatakować swoim cuchnącym oddechem, gdy nagle wyciągnąłem swój instrument i zacząłem grać. erynie popłakały się z zachwytu i zaprowadziły mnie do pana ciemności. Cały czas grając na swoim instrumencie, błagałem króla podziemi o oddanie mi żony. Hades pod wpływem piękna muzyki zlitował się i oddał mi Eurydykę. Kazał Hermesowi wyprowadzić nas na Ziemię, ale postawił mi jeden warunek - że nie mogę spojrzeć na żonę, dopóki nie opuścimy Hadesu. już dochodziliśmy do wyjścia gdy nagle ogarnęło mnie ogromne pragnienie spojrzenia na Eurydykę i w tym momencie straciłem ją na zawsze. Na próżno dobijałem się do bram Hadesu, ale nikt mnie już nie wpuścił. Wróciłem więc zrozpaczony do swojej ojczyzny i żyłem w żałobie do końca sowich dni.