Obecnie na rynku możemy zaobserwować, że Polska gospodarka powoli podnosi się z kryzysu finansowego, który wstrząsnął światem w połowie 2007 roku. Najszybszy, choć stosunkowo niewielki wzrost, dotyczy sektora mikro i małych przedsiębiorstw. Ich udział w gospodarce ciągle rośnie. Spada także wskaźnik ich zadłużenia. Wszystko wskazuje więc, że poprawia się ich płynność finansowa. Większym firmom jest o wiele trudniej. Mimo iż odnotowuje się mniejszą liczbę zwolnień pracowników i niewyraźny wzrost produkcji, to jednak daleko im do pełnego optymizmu. Wynika to przede wszystkim konieczności dostosowania się do ciągłych zmian czynników. Poczynione inwestycje i zamrożone w nich środki nie pozwalają im na dynamiczniejsze operacje. Małe przedsiębiorstwa są w przeciwieństwie do nich zręczniejsze. Mogą swobodniej manewrować zasobami i pozwalać sobie na ewentualne przestoje. Rosnąca konsumpcja w Polsce po części wpływa na szybszy przepływ środków, co dodatkowo napędza gospodarkę. Wbrew pozorom, to właśnie małe firmy najczęściej odpowiadają na rosnący popyt. Sporym zainteresowaniem cieszą się usługi i handel nakierowany na pojedynczych odbiorców - rynek uległ bowiem rozdrobnieniu. Po pęknięciu jednej z baniek ekonomicznych – rynku nieruchomości, budownictwu potrzeba naprawdę silnego bodźca, by odbić się od dna. Ceny mieszkań ciągle maleją. Ze stron konsumentów można to poczytać za szansę na tańszy zakup, jednak na dłuższą metę pociągnie to za sobą spadek inwestycji budowlanych i w rezultacie mniejszy wybór. Co z pozostałymi segmentami? W ostatnim kwartale zanotowano wzrost znaczenia spółek medialnych i komunikacyjnych. Ci pierwsi mogą cieszyć się nawet 8% podwyżką cen akcji. Oczywiście dominuje tu Internet. Przychody tej branży notują stabilny...