„Dorastamy, rozumiemy, pomagamy"

Każdy młody człowiek przechodzi okres tak zwanego „młodzieńczego buntu”. Również mnie i moich znajomych on nie ominą. Jednak znaleźliśmy sposób, aby dobrze spożytkować, drzemiącą w nas energię, potencjał, ciekawość, porywczość, złość, radość i inne emocje. Należę razem z przyjaciółkami do drużyny harcerskiej. Poznajemy tam co to znaczy bezwzględna dyscyplina, wierność ideałom. Daje nam możliwość do kontaktów z rówieśnikami, z którymi łączymy się wspólną pasją, każdy z nas jest odrębną osobowością, ale spaja nas drużyna, przez co uczymy się życia w społeczeństwie, rozwiązywania konfliktów, współpracy oraz swojego rodzaju tolerancji.

Starsi ludzie mawiają: „młodzież musi się wyszumieć”, i my to robimy, tylko w nieco odmienny sposób. Kiedy pracujemy razem np. stawiając własnoręcznie bramę do obozowiska, sprzątając okolice harcówki, czujemy satysfakcję. Siadam później razem, patrzymy na swoją pracę i zmęczeni, ale zadowoleni czujemy się spełnieni. Nasze więzi się wtedy umacniają i kiedy tylko widzimy dzieło naszych rąk mamy świadomość, że zostawiamy po sobie jakiś ślad.