"On umierał"

On umierał – płakał świat

krótki oddech śmierć dławiła

stanął czas

a słońce grzejąc

ukoić chciało smutek nasz

czas się wypełnił

wrota do nieba

otworzył Pan

i tylko oczy tęsknie patrzyły

w magiczny punkt

ale ON nie wstał

ręki nie uniósł

zabrał GO Bóg.

Zraniona ziemia kir przyodziała

zraniony milczał Lud

zgasł Wielki Człowiek, Polak

Nasz Brat

Zabrał GO Bóg.

"Próg nadziei"

Tyle pięknych wzruszeń,

Spontanicznych gestów,

Łańcuchów rąk.

Lecz

Świece wygasną,

Łzy w oczach wyschną,

Wróci codzienność

Czarna jak kir.

Każesz przekroczyć próg nadziei,

Ojcze brakuje sił...

Wczoraj wzruszeni

Pełni miłości

Dzisiaj skłóceni

Z własnym Ja...

A Ty nam każesz nie lękać się

Nie łatwo – przyznaj sam...

Kiedy codzienność

Życie wypełni

Emocji też umilknie ton

Podamy dłoń i wybaczymy?

Każesz przekroczyć próg nadziei

zaskoczymy, czy raczej zawiedziemy?