UWAGA! Fragment tej książki został udostępniony przez wydawnictwo www.wydawnictwo-jaguar.pl specjalnie dla wortalu webook.pl Więcej informacji o książce znajdziesz pod adresem: http://www.webook.pl/b-34718,Dzieci_Cienie_Wsrod_ukrytych_Wsrod_oszustow.html Rozdział Siódmy W połowie września życie Luke’a toczyło się już wedle codziennej rutyny. Wstawał o świcie tylko po to, żeby mieć okazję posiedzieć na schodach i popatrzeć, jak reszta jego rodziny je śniadanie. Wszyscy się teraz spieszyli – matka musiała być w fabryce na siódmą, tata próbował doprowadzić wszystkie maszyny do porządku przed jesiennymi pracami polowymi, a Matthew i Mark musieli iść do szkoły. Tylko Luke miał czas, żeby ociągać się z jedzeniem niedosmażonego boczku i wyschniętego chleba. Nie próbował nawet prosić o masło, ponieważ to znaczyło, że któreś z pozostałych musiałoby wstać i przynieść je do niego, udając przy tym, że chce otworzyć okno albo po prostu przynieść z góry jakąś zapomnianą rzecz. Kiedy tylko reszta rodziny wychodziła z domu, Luke wracał do swojego pokoju i wyglądał przez kanały wentylacyjne – najpierw ten na przedzie domu, żeby zobaczyć, jak Matthew i Matt wsiadają do szkolnego autobusu, a potem ten na tyłach, wychodzący na niemal ukończone już domy. Były to rezydencje tak wielkie, jak dom i stodoła Garnerów razem wzięte, a ich ściany lśniły w promieniach porannego słońca, jakby były wysadzane cennymi klejnotami. Luke czasem myślał, że może naprawdę tak jest. Robotnicy nadal zjawiali się tłumnie każdego ranka, ale większość z nich pracowała teraz wewnątrz domów. Od razu kierowali się do środka, niosąc zrolowane wykładziny, stosy gipsowych ścianek działowych i puszki z farbą. Od tego momentu Luke zwykle ich już nie widział, dlatego spędzał więcej czasu obserwując nowy rodzaj przybyszów: samochody, które sprawiały wrażenie bardzo drogich, podjeżdżały powoli niedawno wyasfaltowaną drogą. Czasem zatrzymywały się na parkingu, a przyjeżdżający nimi ludzie wchodzili do jednego z domów, zwykle w towarzystwie mówiącej coś bezustannie kobiety. Zrozumienie, kim mogą być, zajęło Luke’owi trochę czasu – na pewno nie odważyłby się zapytać kogokolwiek z rodziny – ale w końcu domyślił się, że ci ludzie mogą zastanawiać się nad kupnem domów. Kiedy sobie to uświadomił, zaczął dokładnie przyglądać się każdemu z potencjalnych sąsiadów. Słyszał, jak matka i tata zastanawiali się, czy mieszkańcy nowych domów będą rzeczywiście po prostu mieszczuchami, czy też może samymi notablami. Luke wiedział, że notable byli nieprawdopodobnie bogaci i mieli rzeczy, jakich zwykli ludzie nie...