Jednym z głównych bohaterów powieści Aleksandra Kamińskiego pt. „Kamienie na szaniec” jest Jan Bytnar, o pseudonimie konspiracyjnym Rudy. Był on harcmistrzem, członkiem organizacji Wawer, dowódcą plutonu Grup Szturmowych oraz podporucznikiem AK. Jest to postać autentyczna.

„Rudy miał piegowatą twarz i rudawe włosy. Cała istota rudego ześrodkowała się w jego oczach i czole, odzwierciedlając wybitą inteligencję”. Był średniego wzrostu, szczupły i miał drobna budowę ciała. Jednak z upływem lat rozwijał się coraz bardziej fizycznie, stawał się mężniejszy. Świadczy o tym wypowiedź A. Kamińskiego: "Rudy rozwijał się na przełomie 1942 i 1943 roku w sposób zdumiewający. Z tygodnia na tydzień był bardziej sprężysty i silny.”.

Pochodził z zamożnej i wykształconej rodziny „inteligenckiej”. Urodził się w maju 1921 roku w Warszawie. W domu Janek nie mógł narzekać na brak wzorców. Oboje rodzice byli nauczycielami. Ojciec - Stanisław Bytnar pochodził z chłopskiej rodziny, ale jako pierwszy w rodzinie pozostawił wieś i udał się do miasta. W jego domu panowała miła i spokojna atmosfera.

Rudy razem ze swoimi przyjaciółmi Zośką (Tadeuszem Zawadzkim) i Alkiem (Aleksym Dawidowskim) oraz wielu innymi chodził do jednej z najlepszych szkół średnich w Warszawie – gimnazjum im. Stefana Batorego. W czerwcu 1939 r. zdał maturę. W czasach szkolnych należał również do harcerskiego zastępu „Buki”, gdzie sprawował funkcję kucharza i był twórcą odznaki dla drużyny. Jego plany życiowe przerwała II wojna światowa.

Początkowo nie skupiał wokół siebie zbyt wielu kolegów, ale z czasem jednak znalazł grupę przyjaciół. Byli to wyżej wspominani Alek i "Zośka". Byli naprawdę dobraną "paczką". Chłopcy ufali sobie nawzajem, liczyli na wsparcie w trudnych chwilach. Prawdziwym dowodem ich przyjaźni byłą akcja pod Arsenałem. Koledzy nigdy nie zawiedli "Rudego", tak jak i on nie zawiódł ich. Nie zrobił tego nawet w czasie przesłuchań na Szucha, gdzie bity i katowany nie zdradził nazwiska żadnego z nich.

Miał naturę opanowaną i spokojną, co dawało szansę powodzenia wielu misjom. Był bardzo dobrym kucharzem. Interesował się także majsterkowaniem. Nikt tak jak on nie potrafił budować kładek i szałasów. Poza tym ta umiejętność okazała się bardzo pomocna w służbie Małego Sabotażu. To on zajmował się stroną techniczną urządzeń i skonstruował m. in stemple kotwic oraz sporządził blok do wciągania flag na latarnie. Miał wielki talent do malowania i rysunku, który był bardzo przydatny podczas wielu akcji konspiracyjnych, np. do malowania żółwi. W toku wydarzeń utworu bohater dojrzewa, kształtują się się w nim nowe cechy charakteru, a w jego życiu głębszego znaczenia nabierają pojęcia odwagi, rozwagi, odpowiedzialności, honoru ojczyzny i patriotyzmu. Powierzone zadania wykonywał precyzyjnie i odpowiedzialnie, choć każda akcja zmuszała go do walki ze sobą i przezwyciężania własnych lęków. Nieustannie pracował nad sobą i ze skromnego, powściągliwego chłopca zmienił się w odważnego i zdeterminowanego mężczyznę. Zawsze pozostał jednak dobrym, nieśmiałych człowiekiem, delikatnym wobec kolegów. Takie cechy charakteru jak: spokój, upór, rozwaga, odpowiedzialność i konsekwencja w działaniu pozwalały mu na podejmowanie coraz to nowych niebezpiecznych zadań. Sprawdził się jako dowódca plutonu Grup Szarych Szeregów. Był bardzo dobrym organizatorem i nikt nie mógł narzekać na podejmowane przez niego decyzje.

Pod koniec swojego krótkiego życia Rudy ukazuje jeszcze wiele innych pozytywnych cech, jest sprytny i lojalny wobec kolegów.W dniu śmierci okazał swoją niezwykłą wrażliwość wymawiając przy "Zośce" słowa Testamentu:

"....Lecz zaklinam, niech żywi nie tracą nadziei

A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,

Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec..."

Jan Bytnar zmarł w skutek tortur ze strony niemieckiej dnia 30 marca 1943 roku mając 22 lata. Był symbolem odwagi i męstwa. Poza tym pokazuje nam on nawet w dzisiejszych czasach jak wyglądał prawdziwy patriotyzm i przyjaźń. Chłopka moim zdaniem był postacią godną podziwu - w tych czasach trudno, a nawet bardzo trudno jest znaleźć kogoś tak odważnego jak Rudy i jego koledzy. Jest mi bardzo przykro z tego powodu, że "Rudy" zginął, ale cóż - czasem i śmierć jest potrzebna aby nam uzmysłowić co jest ważne.