Rozważany temat już po chwili krótkiej analizy wywołuje kilka sprzecznych emocji. Uderza połączenie dwóch słów : święta grzesznica. Nasuwa się pytanie, w jaki sposób ktoś nazwany grzesznikiem może być jednocześnie świętym? Po chwili zastanowienia możemy dojść do wniosku, że ten paradoks bynajmniej jest jak najbardziej sensowny. Wystarczy przypomnieć postać biblijnej Marii Magdaleny, która potępiona przez ludzi uzyskała przebaczenie u Boga. Podobnie do niej możemy zinterpretować bohaterów tego eseju, tj. Sonię ze Zbrodni i Kary , tytułową bohaterkę „Baryłeczki” czy Bess z filmu „Przełamując fale”. Każda wydając się skazaną na domniemane piekło uzyskuje nasze zrozumienie i współczucie w chwili gdy poznajemy ich moralność i nieskazitelność duchową. Urzekają nas tym i wprowadzają w stan, w którym zastanawiamy się nad istotą grzechu, przebaczenia i własnej duszy. „Zbrodnia i Kara” charakteryzuje się ogromnym zasobem psychicznych i duchowych analiz. Dlatego tak dobrze poznajemy postać Soni, wraz z jej duszą i stanem umysłu. Bohaterka nie zostaje prostytutką z własnego wyboru tj chęci czy kaprysu. Przewrotny los ją do tego poniekąd zmusza, zarabiając pieniądze w taki sposób może najlepiej wspomóc biedną rodzinę. Marmieładow, jej ojciec, pogrążony w alkoholizmie nie potrafi utrzymać rodziny, tym bardziej tyczy się to chorej matki , Katarzyny, cierpiącej na gruźlicę. Sonia staje przed trudnym wyborem : albo pozostanie czysta , nieskalana kosztem rodziny i ich niechybnej śmierci czy też wspomoże i sprzeda swoje ciało, stanie się kimś kim najbardziej się pomiata. Jednak trzeba sobie zadać kilka pytań aby uświadomić sobie też złe strony decyzji Soni. Czy ta pomoc była aż tak niezbędna? Czy Marmieładow w obliczu śmierci nie przejrzałby na oczy i nie spróbował wrócić do pracy? Czy jej poświęcenie nie stało się zbyt łatwo wykorzystane? Czy Katarzyna i Marmieładow zbyt szybko nie zapomnieli o tym jak bardzo zhańbili córkę swoją słabością? Czy bohaterka powinna płacić tak wielką cenę za nieodpowiedzialność i nieudolność rodziców? Sonia wykazała się ogromną niezłomnością ducha, niesamowitym poświęceniem i wielkim sercem. Jednak czy faktycznie nie było innego wyboru? Nie kwestionuje tego, że była dobrą osobą, jednak zastanawia mnie fakt, czy takie poświęcenie można przyjąć od drugiej osoby, czy ktokolwiek jest godny otrzymania takiej ofiary. Sara niechybnie nie zostałaby potępiona, a raczej byłaby wywyższona przez Boga. Jej czysta dusza odkupia „grzeszne” ciało. Jest po części wykorzystywana przez rodzinę, przez co jej ofiara zdaję się nabierać wręcz sakralnego...