Przychodząc do gimnazjum większość ludzi posiada już własną beczkę, a jeżeli nie to w całkiem krótkim czasie (jakim ją 3 lata gimnazjum) ją sobie wyrobi. Dlaczego? Ponieważ młodzież nie potrafi być, lecz jest okrutna. Do pewnego wieku obowiązuje prawo dżungli i nikt nie ma na to wpływu. Jesteś niski? Śmiejmy się z Ciebie! Jesteś wysoki? Śmiejmy się z Ciebie! Jesteś gruby? Śmiejmy się z Ciebie! I tak można przez kolejne 4-5 stron, jednak nie o to chodzi. Sztuką jest stawić czoła otoczeniu (klasie, kumplom z podwórka itp.), które tak namolnie próbuje wepchnąć nas na beczki naszych słabości i kompleksów. Słowami Marka Edelmana: „Najważniejsze ze wszystkiego nie dać się wepchnąć na beczkę” można opisać zachowanie większości młodych ludzi, którzy instynktownie unikają stania się pośmiewiskiem, popychadłem czy wepchnięcia na edelmanową beczkę. Oczywiście trafiają się słabsi osobnicy którzy w większym lub mniejszym stopniu sterczą na beczce. W ich interesie jest z tej beczki zleźć, chociaż niejednokrotnie jest to po prostu niemożliwe, jednak próbować trzeba. Czas szkół średnich… Jakże wspaniały czas wchodzenia w wiek dorosły, ukierunkowywania marzeń i.. ah tak, dręczenia tych słabych. Może już nie w taki sposób jak kilka lat wcześniej, jednak w każdej szkole, po każdym korytarzu przemieszcza się osoba, która idzie sama ze spuszczoną głową, nie odezwawszy się do nikogo. To tym osobom nie udało się zeskoczyć z własnych beczek i zapewne zostaną już na nich przez resztę życia.

Mam złe oceny: „Pie*rzę szkołę!”; nie rozumiem geografii/chemii/fizyki/matematyki etc.: „Pie*rzę szkołę!”; nauczyciel chce mnie czegoś nauczyć, jest surowy i konkretny:

”Pie*rzę szkołę!”- bo co innego mogę zrobić? Oczywiście, że nic! To nauczyciel się na Ciebie uwziął, specjalnie wstawia Ci niższe oceny niż zasługujesz, zadaje odrobinę pracy domowej której i tak nie odrabiasz, tłumaczy po japońsku, bo po co miał byś zrozumieć, prawda? Ano nieprawda.. Bo to Ty się nie uczysz, więc masz złe oceny; nie uważasz na lekcji, więc nie rozumiesz geografii/chemii/fizyki/matematyki etc.; nauczyciel jest surowy, więc udajesz beztroskę i robisz mu na złość tym, że się nie uczysz, a to z kolei sprawia, że masz złe oceny no i kółeczko się zamyka. Chwila, przecież to miał być felieton o beczkach. No właśnie, czym jest Twoja arogancja? BECZKĄ. Czym jest Twoja ignorancja? BECZKĄ. Czym jest Twoja niewiedza? BECZKĄ! I to tą najgorszą, bo taką na którą sam się wpędziłeś i tylko sam możesz z niej spełznąć.

Zastanawiam się nad beczkami, które przygotowuwują dla nas rodzice. No i wymyśliłem dwie, mianowicie pierwszą z nich jest beczka „wysokiego pułapu”. Nie rozumiecie? To pewnie Was to nie dotyczy. Chodzi w tej beczce o to, że za wszelką cenę staramy się zadowolić rodziców naszymi ocenami (for example of course) no ale rodzice i tak chcą więcej: „co z tego, że nikt nie miał lepszej oceny, nie interesuje mnie cała klasa!” albo „czemu tylko 4 a nie 5?” no i taki młody człowiek zatraca się w nauce (for example of course), żeby tylko zasłużyć na chodź by najmniejszą pochwałę ze strony rodziców. To z kolei prowadzi do odizolowania się od rówieśników, którzy traktują nas jak . Drugą rodzicielską beczką jest „beczka ślepoty” w której to, zazwyczaj, jesteśmy bardzo niegrzecznym stworzeniem. Czemu? Bo rodzice są ślepi. Nie widzą nas, albo nie chcą nas widzieć. Nie interesują się nami, albo nie chcą się nami interesować. Generalnie mają nas w d*pie. „A więc skoro rodzicom nie zależy, to nie będę się uczył, zrobię im na złość!”- no i znowu wracamy do akapitu pierwszego i znowu kółeczko nam się zamyka. Stajemy się niegrzeczni, żeby chociaż tą negatywną uwagę rodziców ściągnąć na siebie. Z czasem musimy coraz gorsi, żeby dalej przyciągać uwagę tych najważniejszych osób w naszym życiu. No i w taki sposób pakujemy się w narkotyki, alkohol, szemrane towarzystwo i w ogóle nie wyrasta z nas nic dobrego. Zrobiliście rodzicom na złość?

Czy słowa Marka Edelmana są wciąż aktualne? TAK! A to dlatego, że człowiek nigdy nie lubił i nigdy nie będzie lubił być poniżanym. Nigdy też nie lubiliśmy swoich słabości i zawsze się denerwowaliśmy, gdy ktoś nam o tym przypominał. I tak już będzie zawsze. Tak więc Panie Mareku Edelmanie, zostanie Pan wśród nas jako człowiek, który zdefiniował jakiś aspekt człowieczeństwa. Dziękujemy!!

MY WSZYSCY