Potrzeba wiary w Boga istniała od zarania dziejów. Zjawisko to możemy nazwać „boskim fenomenem”. We Wszechświecie istnieją rzeczy, których rozum ludzki nie jest w stanie ogarnąć, wielu kwestii nie da się wyjaśnić żadnymi dostępnymi ludzkości środkami - stąd też domniemanie ludzi o istnieniu siły wyższej, która zna odpowiedź na każde nurtujące istotę ludzką pytanie. Co więcej, istota ta tworzy otaczającą nas rzeczywistość, kieruje nią, ustala obowiązujące w niej normy . O ileż łatwiej jest żyć, wierząc, że ktoś nad nami czuwa i kocha nas bez względu na wszystko, a ponadto mówi nam dokładnie jak mamy żyć, co robić a czego nie. Taka ufność zdejmuje z nas konieczność analizowania wszystkiego i dokonywania trudnych wyborów, których konsekwencje ponosilibyśmy sami. Bóg: początek, w którym się wszystko zaczyna; cel, w którym wszystko się kończy; teraźniejszość, która wszystko niesie. autor: Paul Claudel

Nasi przodkowie polujący na zwierzynę za pomocą dzidy, malujący kredą pierwsze obrazy na ścianach jaskiń, doszukiwali się istoty nadprzyrodzonej w zjawiskach natury. Jednak z czasem okazało się, że słońce to jedynie gwiazda, a błyskawica to wyładowanie elektryczne, więc utraciły one tym samym swą boskość. Pomimo rozwoju cywilizacji, postępu techniki pozostało nam jeszcze wiele pytań bez odpowiedzi. I dobrze, ponieważ pustkę tą wypełnia wiara. Dzięki tej zagadkowości świata wokół nas, różnorodności zjawisk, celowości wydarzeń, Bóg staje się uniwersalny, ponadczasowy. Faktem jest, że każda epoka oraz społeczność ma Boga, tylko nie zawsze jest On konkretnie określony. Stąd też próby dialogu z Bogiem pojawiały się w literaturze od zawsze i będą się pojawiały jeszcze bardzo, bardzo długo - zapewne tak długo, jak długo będzie istnieć ludzkość. W związku z tym postaram się w niniejszej prezentacji ukazać różne sposoby poszukiwania Boga oraz rozmawiania z Nim w utworach literackich na przekroju wieków.

Według Encyklopedii chrześcijaństwa nazwa „Bóg (po łacinie Deus, co jest pochodną indoeuropejskiego deiwo i dyeu, skąd także wywodzi się Jupiter –Jowisz, i dies – dzień, w znaczeniu „świetlisty”) przybiera w różnych religiach rozmaitą treść, a w sposób najprostszy wskazuje na pryncypium i ostateczny fundament każdej rzeczywistości. Takie znaczenie widoczne jest w religiach monoteistycznych, gdzie uznaniu jedności boskiego bytu odpowiada fakt Jego absolutnej transcendencji. Pytanie o istnienie Boga jest właściwie pytaniem retorycznym i jako takie w ludzkim języku w ogóle nie powinno mieć miejsca. Bowiem istnienie jest atrybutem samego Boga, Jego wyłączną właściwością. Dlaczego więc ludzie na przestrzeni wieków roztrząsali dylemat Jego istnienia? Jest on najpierw wynikiem naszego cząstkowego poznania Boga. Boga nie można poznać takim jakim jest, gdyż apercepcyjna pojemność ludzkiego umysłu jest nazbyt mała. Pomimo iż człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże, to jednak jest tylko i aż stworzeniem, które nie jest w stanie pojąć wielkości swego Stwórcy. Do rozwikłania tej kwestii przyczynił się wielki filozof, doktor Kościoła, św. Tomasz z Akwinu przedstawiając 5 dowodów na istnienie Boga. Wszystkie one mają charakter kosmologiczny. Pierwszy dowód traktuje o ruchu. Za pomocą zmysłów człowiek może stwierdzić, że w świecie zachodzi zjawisko ruchu, wszystko co się porusza jest przez coś poruszane. Motorem tych zjawisk jest właśnie Bóg. Kolejny to łańcuch przyczynowo-skutkowy. Zakłada istnienie praprzyczyny, którą jest Bóg. Następny mówi nam o bycie koniecznym, którym jest Bóg i z którego biorą się byty przypadkowe. Czwarty dowód mówi nam, iż Bóg jest doskonałością, co możemy uchwycić poprzez porównania. Piąty traktuje o harmonii i porządku, jak i w poprzednich dowodach zauważamy, że ktoś musiał to ustanowić. Bóg zaś ze swej strony w dziejach historii zbawienia wielokrotnie przedstawiał się człowiekowi. Znanych jest wiele Imion Boga, m.in. El Szaddai (Bóg Wszechmocny) (Rdz 17,1) oraz Jestem, który Jestem (Wj…),

Skoro wiemy już, że Bóg istnieje, przedstawia się nam, nawiązuje z nami kontakt, to pragniemy Go poznać, porozmawiać z Nim. Ale co to znaczy rozmawiać z Nim? Definicja rozmowy wg Słownika współczesnego języka polskiego jest krótka – ustna wymiana myśli. Pisarze potrafili wykorzystać każdą formę literacką do nawiązania kontaktu z Wszechmocnym. Liczne modlitwy, psalmy, hymny, pieśni wyrażały ich stosunek do Stwórcy, który możemy uogólnić jako dziękczynny, przebłagalny oraz wstawienniczy.

Znanym pisarzem rozmawiającym z Bogiem i poszukujący Go, jest renesansowy twórca Jan Kochanowski. Ludzie jego epoki zastanawiali się nad rolą i miejscem człowieka w świecie. Bóg, który czuwa nad nami i rządzi naszym życiem przestał już wystarczać. Człowiek potrzebował czegoś więcej - pragnął zrozumieć samego siebie. Analizując utwory Kochanowskiego zauważamy ogrom siły człowieka mocnego wiarą. Dystans stworzenia do Stwórcy, a oprócz tego pełne podporządkowanie wyrokom Bożym, możemy zauważyć w pieśni Jana Kochanowskiego "Czego chcesz od nas Panie...". Kochanowski przedstawił typową dla wczesnego humanizmu koncepcję Boga, świata i człowieka. Budowniczym świata jest Bóg, tkwiący w najdrobniejszych cząsteczkach stworzonego dzieła i poruszający tym zdumiewającym mechanizmem. Tezę twierdzącą, iż pojęcie Boga nie mieści się w wąskich ramach doktryny ukazuje nam Pieśń XXV będąca hymnem wielbiącym Boga za wszystkie łaski spływające na świat i człowieka. W utworze tym autor postawił Stwórcy dwa pytania retoryczne będące również apostrofą skierowaną ku Niemu: Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary? Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary? Dla zobrazowania wszechobecność Boga, poeta użył metafory „wszędy pełno Ciebie”. Po kolejnych strofach ukazuje się zawierzenie i dziękczynienie podmiotu lirycznego Bogu: „Twoja łaska, Twa dobroć nigdy nie ustanie. / Chowaj nas, póki raczysz na tej niskiej ziemi; / Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami Twemi!";

Osobiste doświadczenie tragedii, zachwiało wiarą poety w dobroć i miłosierdzie Stwórcy. Żal, rozgoryczenie i ból utworzyły strofy Trenów, które były wybuchem niekontrolowanego potoku słów serca przepełnionego żalem i rozpaczą. Uwielbienie do Boga przerodziło się w gorycz. Najpełniej ból poety odzwierciedla Tren XVIII, mający charakter psalmiczny, modlitewny.

"Tren XVIII", to jedno z najwybitniejszych dzieł nie tylko Jana Kochanowskiego, ale całej naszej liryki religijnej. Całość utworu przybiera formę modlitwy do Boga. W utworze poeta wyznaje ze ściśniętym gardłem, niemal szepcząc, ale z wiarą, że każde słowo dojdzie Pana, który pochyla się nad nieszczęściem stworzenia. Zwraca uwagę nazwanie nas wszystkich "nieposłusznymi dziećmi", wyraźnie odwołujące się do biblijnej przypowieści o synu marnotrawnym. Poeta prosi, by Bóg nie pozwolił nam odejść zbyt daleko i zagubić się w świecie. Raczej niech nas karze, przypominając choćby w ten sposób o sobie. Człowiek bowiem nie chce "w łasce" pamiętać o swoim Stwórcy, zapominając, że "sama niełaska jest nam srogą męką".

Zbolałemu, okaleczonemu przez cierpienie poecie pozostaje jednak ufność w miłosierdzie Boże, wyznana w ostatnich strofach utworu, w których to zamienia liczbę mnogą swojej wypowiedzi na pełne pokory, osobiste wyznanie: Wielkie przed Tobą są występy moje,

Lecz miłosierdzie Twoje Przewyższa wszytki złości. Użyj dziś, Panie, nade mną litości!

Romantyzm przedstawił zupełnie odmienną postawę człowieka wobec Boga, życia i śmierci. Nie ma już takiego bezwzględnego podporządkowania się woli Boskiej. Pojawia się nawet bunt przeciw jego panowaniu, który reprezentuje Konrad z romantycznego utworu Dziady Cz. III Adama Mickiewicza. Podmiot liryczny to buntownik polemizujący i konkurujący ze Stwórcą. Prowadzi on monolog, którego adresatem jest sam Bóg. Konrad zwraca się do Niego – „Ty Boże ! ty naturo – dajcie posłuchanie”. Ale próżno w jego słowach szukać pokornej modlitwy, próśb, błagań. Konrad buntuje się przeciwko pozycji człowieka w rozmowie z Bogiem. Nie zamierza się przed Nim uniżać. Wprost przeciwnie – mówi o sobie „mistrz”, kreśli obraz władcy gwiazd, równa się ze Stwórcą.

„Lecz czuje w sobie, że gdybym mą wolę,Ścisnął natężył i razem wyświecił,Może bym sto gwiazd zgasił, a drugie sto wzniecił” Konrad w mistycznym uniesieniu staje przed Bogiem. Wyprostowany, z rozpostartymi skrzydłami – i żąda. Żąda dostępu do Boskich tajemnic, chce przeniknąć Boski umysł, zamierzenia. Mówi „nie ma sposobu i tu przyszedłem go dociec”. Równa się z Bogiem „stamtąd przyszły siły moje, skąd do Ciebie przyszły Twoje” i jako równy, żąda władzy – „Chce czuciem rządzić, które jest we mnie, rządzić jak Ty wszystkimi zawsze i tajemnie”. W tej specyficznej rozmowie „jak równy z równym” Konrad, w niektórych momentach stawia siebie nawet ponad Bogiem. Nie czuje się mocniejszy w potędze władzy, ale w jej jakości. Posądza Boga o całkowite niezrozumienie potrzeb świata. „Kłamcą, kto Ciebie nazwał miłością, Ty jesteś tylko mądrością” – mówi. Według niego umęczony naród nie potrzebuje Boga, który rządzi mądrze, a nie czuje i współczuje, u którego ludzkie odczucia nie mają wpływu na wyroki i działania.

Konrad ma być dla Boga przeciwwagą – czującym i cierpiącym ojcem o gorącym sercu, który swą władzą służy proszącym w mękach o pomoc. Oto bunt przeciwko kształtowi Bożej władzy, słuszności jego wyroków i nieomylności. W uniesieniu Konrad chce zburzyć całą Boską konstrukcję. Wyzywa Boga na bitwę i oczekuje Jego reakcji. Nie popełnia jednak największego bluźnierstwa – „Carem” Boga tytułuje nie on, lecz głos Diabła.

W utworach współczesnych Bóg jest ukazany raczej jako moc, siła wyższa, która rządzi życiem za naszymi plecami lub też pozostawia nam wolną wolę. Bóg utracił swoje groźne, nie znoszące sprzeciwu oblicze, stał się raczej uosobieniem pewnych cech niż osobą samą w sobie. Jego wpływ na życie ludzkie zmalał znacznie, lub zniknął w ogóle, religia zeszła na dalszy plan. Ludzie mają zbyt wiele na głowie i są zbyt zagubieni w codziennych sprawach by myśleć o nieskończoności.

Ten obecny stan rozstania się z Bogiem ukazuje w wierszu „Bez” Tadeusz Różewicz. Podmiot stwierdza najpierw, że najbardziej doniosłe dla człowieka jest rozpoczęcie życia w wierze i moment utraty wiary (narodziny i śmierć / Boga). Zwraca się do Niego (ojcze Ojcze nasz) raz z małej, raz z wielkiej litery początkiem znanej modlitwy – by wyrazić swój żal, pretensję. Czuje się przez Stwórcę opuszczony, a może sam od Niego odszedł. Pyta (jak Jezus wobec zbliżającej się śmierci): czemuś mnie opuścił. Podmiot wiersza jest rozdarty pomiędzy wiarą, którą żył w dzieciństwie, a obecnym stanem niewiary i pustki bez Boga. Ten stan rzeczy jest źródłem metafizycznego bólu, którego nie można ukoić. Znakiem dawnej wiary jest wspomnienie Sakramentu Eucharystii (jadłem ciało / piłem krew). To jest już tylko przeszłość, do której trudno powrócić. Podmiot zastanawia się nad chwilą „rozstania” z Bogiem, nie wie, kiedy to się stało, szuka uzasadnienia – być może odejście Boga to kara za grzechy uporu i pychy, za chęć zrównania się poety ze Stwórcą (próbowałem stworzyć / nowego człowieka / nowy język). Usunięcie się Boga z życia człowieka odbyło się spokojnie, bezszelestnie, bez jakichś szczególnych znaków na niebie i ziemi. Wśród natłoku codziennych spraw nie udało się nawet dostrzec owego momentu „odejścia”. Podmiot powtórnie, na koniec, wypowiada sprzeczne zdania: życie bez boga jest możliwe / życie bez boga jest niemożliwe. Chociaż są to spokojne i beznamiętnym tonem sformułowane myśli, ich zestawienie wprowadza niepokój. Co może wiedzieć człowiek zagubiony pomiędzy takimi myślami? Skąd powinien czerpać pewność, jak należy postępować? Czy można odzyskać utraconą wiarę? Wreszcie, czy jest ona konieczna?

Paralelizm składniowy sprzecznych sądów prowokuje pytania, nasuwa wątpliwości, pobudza do zastanowienia się nad rolą religii, znaczeniem wiary w życiu człowieka, sensem egzystencji z Bogiem i bez Niego.Oto pytania nasuwające się ludziom nam współczesnym. Czy różnią się one od tych sprzed wielu wieków? Chyba nie. Najlepszym podsumowaniem mojej pracy będą słowa Wielkiego Polaka – papieża Jana Pawła II w przemówieniu „Bóg ostatecznym przeznaczeniem i wypełnieniem życia człowieka i narodów”, skierowanym do Polonii.

"Szczęśliwy lud, którego Bogiem jest Pan - naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie" (Ps 33/32, 12).Zaczynając swoje przemówienie od słów psalmu, Papież uznał, iż wyrażają one najbardziej podstawową prawdę, że Bóg Stwórca nasz i Ojciec, który wpisał swoje Prawo w ludzkie serca, jest Bogiem historii; stoi - jak niegdyś w znaku słupa ognistego przed Izraelem idącym po pustyni ku wyzwoleniu - stoi na drodze każdego człowieka, wszystkich ludów i narodów, dla których jest ostatecznym przeznaczeniem i wypełnieniem.

Poprzez przymierze zawarte z ludzkością w Jezusie Chrystusie Bóg przygarnia, wybiera "na dziedzictwo dla siebie" poszczególnych ludzi i ludy, a wierność temu przymierzu sprawia, że staje się ich Panem i Wyzwolicielem. Życie człowieka, a także poszczególnych społeczeństw oraz ich współżycie pozostaje w ciągłym odniesieniu do najwyższego autorytetu Boga samego. A odniesienie to jest nie tylko zależnością stworzenia od Wszechmogącego Stwórcy, lecz w Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, a zarazem Synu Dziewicy z Nazaretu, nabiera charakteru rodzinnego: jesteśmy dziećmi jednego Boga, a pomiędzy sobą braćmi. Tylko w tym odniesieniu dobro poszczególnego człowieka i dobro wspólne jest pełnym dobrem. A tym samym Bóg staje się podwaliną kultur na Ziemi.

Doskonałymi przykładami utworów, w których zrealizowany został model poezji romantycznej, zakładający modlitewny, bezpośredni i intymny stosunek podmiotu lirycznego do opisywanego świata są: "Moja piosnka " Cypriana Kamila Norwida i "Hymn" ("Smutno mi, Boże..."). Wyrażają one również tęsknotę, poczucie osamotnienia, żalu, a nawet bezsilności, co zostało spowodowane wygnaniem z kraju rodzinnego. Utwór „Moja piosnka” rozpoczyna anafora „Do kraju tego”, którym to jest pozostawiona gdzieś daleko Polska. Od razu zostaje podkreślony silny związek emocjonalny poety z ojczyzną. Krajem, gdzie szanuje się chleb, będący bardzo ważnym elementem życia codziennego, stanowiący główną część posiłków oraz pojawiający się jako Ciało Chrystusa w Kościele. W Polsce bociany, symbolizujące szczęście oraz dostatek, mogą czuć się zupełnie bezpieczne. To właśnie tam starannie pielęgnuje się dawną, chrześcijańską tradycję. Podmiot liryczny tęskni do tego wszystkiego, obrazy opuszczonego kraju wprawiają go w rozrzewnienie. Wszystkie strofy kończą się wyznaniem: „Tęskno mi, Panie…”, oznaczającym, że adresatem wiersza jest Bóg. W wierszu elementy wyznania miłości do kraju i do osoby splecione zostały z akcentami filozoficznymi, na religijny sposób, który przypomina modlitwę.

Kolejny utwór poddany analizie „Hymn, (Smutno mi, Boże!)”, już w na wstępie wprowadza nastrój smutku, świadomości przemijania. Wspaniała sceneria nadmorskich pejzaży spod Aleksandrii, olśniewający widok zachodzącego słońca stały się inspiracją wielkiego monologu skierowanego do Boga Wszechmocnego, przed którym człowiek otwiera głębię swego jestestwa. Powtarzające się słowa „Smutno mi Boże” wznoszą ku Bogu bolesne westchnienie. Według poety Bóg jest równym partnerem człowieka, przydaje człowiekowi w ten sposób wysoką rangę, sam poeta przyznaje się do braku pokory. Cały wiersz przepełnia beznadziejny smutek. Podmiot liryczny w gruncie rzeczy jest obojętny na uroki natury, zachodu słońca. Tęskni za ojczyzną, czuje się samotny i wyobcowany. Utwór generalnie jest długim ciągiem skarg, a piękno orientalnego świata jest tylko nic nieznaczącym tłem.