
recenzja wywiadu
W dniu 18.02.2014r. na scenie Malarni w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach odbył się wywiad z reżyserem spektaklu „Skazany na bluesa” Arkadiuszem Jakubikiem. W trakcie wywiadu A. Jakubik zapoznał nas m.in ze swoją drogą do aktorstwa i życiem zawodowym. Opowiedział o swoich trudnościach na drodze do sukcesu. Reżyser nie chciał ujawnić nazwiska aktora u którego brał lekcje aktorstwa i według którego nie powinien wiązać się z tym zawodem. Ten „werdykt” nie przeszkodził mu jednak zrealizować swoje marzenie- aktorstwo.
W dniu 18.02.2014r. na scenie Malarni w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach odbył się wywiad z reżyserem spektaklu „Skazany na bluesa” Arkadiuszem Jakubikiem. W trakcie wywiadu A. Jakubik zapoznał nas m.in ze swoją drogą do aktorstwa i życiem zawodowym. Opowiedział o swoich trudnościach na drodze do sukcesu. Reżyser nie chciał ujawnić nazwiska aktora u którego brał lekcje aktorstwa i według którego nie powinien wiązać się z tym zawodem. Ten „werdykt” nie przeszkodził mu jednak zrealizować swoje marzenie- aktorstwo. Dostał się na PWST, które ukończył w 1992r. Kolejna kłodą w życiu zawodowym było niedostanie się na studia reżyserskie. Mimo to zadebiutował jako reżyser w filmie „Prosta historia o miłości”. Film został nagrodzony „Złotymi Lwami” w konkursie Kina Niezależnego, a on sam nominowany do nagrody „Orzeł”- w kategorii Odkrycie Roku.W 2000 roku wyreżyserował „Jeźdźca burzy” w Teatrze Rampa w Warszawie. Spektakl jest grany do dzisiaj. Obecnie reżyser postanowił zmierzyć się z legendą jaką jest postać Ryśka Riedla i stworzyć spektakl teatralny na kanwie filmu Jana Kidawy- Błońskiego „Skazany na bluesa”. Jak powiedział w wywiadzie „czuję coś w rodzaju strachu, ale mam też wiarę, że się uda”. „Skazany na bluesa” będzie opowiadał o losach legendarnego muzyka zespołu Dżem- Ryśka Riedla. Odtwórcą roli Ryśka został wyłoniony w castingu Tomasz Kowalski. Jest osobą bez warsztatu aktorskiego. Reżyser jednak szukał kogoś, kto nie będzie „odgrywał Ryśka”, tylko nim będzie. Reżyser powiedział w wywiadzie, że na studiach aktorskich uczy się rzemiosła, które przypomina „komodę z szufladami”, z której wyciąga się w trakcie występu odpowiednią zawartość- wyuczone maski. Od aktorów oczekuje jednak że będą tabula rasa i zamienią się do końca w postać, która grają i zapomną o szufladkach, które przygotowali w trakcie studiów. Takie wyzwanie stanęło też przed Tomkiem Kowalskim. Swoją prawdziwość i wrażliwość pokazał w trakcie prób śpiewając na żywo piosenki zespołu Dżem. Reżyser stwierdził, że trakcie wykonywania „Listu do M” „rozłożył na łopatki” wszystkich aktorów. Początkujący aktor ten egzamin przed tak wymagającym jury „zdał na medal”. Potwierdziło to, że reżyser miał rację obsadzając w tej roli, właśnie tego człowieka bez aktorskiego wykształcenia. A. Jakubik w wywiadzie z wielką pasją mówił o realizacji przedstawienia. Zdradził, że nie wszystko było szczegółowo zaplanowane i dopracowane. Nie było gotowego zakończenia scenariusza. W scenach z pogranicza sacrum i profanum aktorzy dali sobie wolną rękę do tego, co się wydarzy. 7 marca odbędzie się próba generalna. Arkadiusz Jakubik pragnie poprzedzić tę próbę trzema spektaklami otwartymi, ponieważ wie, że ważniejsze od pracy z reżyserem, jest konfrontacja z publicznością, która ustala ostateczny rytm przedstawienia. Wywiad z reżyserem był naprawdę ciekawy i zachęcił mnie do obejrzenia tego przedstawienia. Reżyser z dużym poczuciem humoru opowiadał o swoim dzieciństwie, dorastaniu do zawodu aktora. W sposób bardzo żartobliwy opowiedział o swoim debiucie w filmie „Okrągły Tydzień”, który jak twierdził zniszczył mu życie. Schował się w swojej skorupie i obiecał sobie, że nigdy nie zostanie aktorem. Na szczęście jego życie potoczyło się inaczej. Dzięki temu możemy obejrzeć już wkrótce wspaniale zapowiadający się spektakl „Skazany na bluesa”. Wywiad z Arkadiuszem Jakubikiem ukazał nam jakim naprawdę jest człowiekiem- pełnym pasji, dowcipnym, wytrwałym i nie poddającym się. Pokazał nam swoje różne oblicza: reżysera, aktora, komika, zabrakło nam tylko popisu wokalnego, a przecież jest także wokalistą zespołu „Dr Misio” To faktycznie „Leonardo”- „człowiek orkiestra”
