
Wykorzystując analizę podanych fragmentów utworu, określ wpływ dramatów przeżywanych w getcie na powojenne życie lekarza Marka Edelmana, bohatera reportażu Hanny Krall Zdążyć przed Panem Bogiem
Podstawą książki „Zdążyć przed Panem Bogiem”, słynnej dziennikarki Hanny Krall jest wywiad z Markiem Edelmanem – naocznym świadkiem przeżyć z getta warszawskiego. Jego opowieść nie dotyczy jedynie wydarzeń, które miały miejsce w getcie, ale także opowiada o swoim powojennym życiu. Krytyka ocenia Hanny twórczość bardzo wysoko, jest laureatką wielu nagród zarówno polskich jak i zagranicznych. Z pochodzenia jest Żydówką. Marek brał udział w powstaniu w getcie. Wojna i wszechobecna śmierć odcisnęły na nim straszne blizny.
Podstawą książki „Zdążyć przed Panem Bogiem”, słynnej dziennikarki Hanny Krall jest wywiad z Markiem Edelmanem – naocznym świadkiem przeżyć z getta warszawskiego. Jego opowieść nie dotyczy jedynie wydarzeń, które miały miejsce w getcie, ale także opowiada o swoim powojennym życiu. Krytyka ocenia Hanny twórczość bardzo wysoko, jest laureatką wielu nagród zarówno polskich jak i zagranicznych. Z pochodzenia jest Żydówką. Marek brał udział w powstaniu w getcie. Wojna i wszechobecna śmierć odcisnęły na nim straszne blizny. Zarówno w getcie jak i w powojennym życiu Edelman ścigał się z Bogiem o ludzkie życie. Edelman szczegółowo wspomina o swoim życiu w gettcie. Pracował na Unschlagplatz, wyprowadzał stamtąd ludzi, którzy mają się jeszcze do czegoś przydać. Marek uwolnił od śmierci wiele osób. Jedną z nich była Pola Lipszyc, która uniknęła Unschlagplatzu i dowiedziała się, że jej matka idzie na śmierć. Pola udała się za nią i razem z matką wsiadła do wagonu. Niestety jej heroiczny czyn zostanie zapomniany. O poświęceniu Korczaka i jego rodziny pamiętać będą wszyscy. Korczak i jego dzieci dobrowolnie poszli na śmierć. Czy miało to jakiś sens, wyprowadzać ludzi z placu i pozwalać im jeszcze trochę żyć? Według Edelmana tak. Dzięki temu nie traciło się godności i nikt nikogo nie poniżał Edelman wspomina, że w gettcie przed końcem akcji likwidacyjnej, wprowadzono numerki życia, były to czyste blankiety z pieczątką, rozdawane żydowskiej gminie przez Niemców, teoretycznie wszyscy posiadający kartkę mieli szansę przezycia. Życie w gettcie było trudne. Edelman zauważył, że wtedy każdy człowiek musiał się z kimś związać, aby nie czuć się samotny. Każdy potrzebował kogoś , z kim mógłby być, spać godnie umrzeć. Mąż siostrzenicy Tosi zasłonił własną ręką jej brzuch. Ona została na Unschlagplatz, on uciekł i zginą w powstaniu „O to właśnie chodziło: żeby był ktoś, kto gotów jest zasłonić twój brzuch własną ręką, jeśli zajdzie potrzeba” Przerażające jest, że to ludzie wybierali kto ma umrzeć, a kto przeżyć, przecież jest to zadanie Boga, a nie człowieczeństwa. Wspomina również o beczce, na której Żyd zostawał pozbawiony kawałków brody co uwłaczało to jego godność i poniżało. Po wojnie Marek pracował jako młody kardiochirurg. Gdy stawał w klinice pod palmą zrozumiał, że na Unschlagplatz robił to samo- ratował ludzkie życie: „Moje zadanie polegało na tym, żeby możliwie najwięcej z pośród nich ocalić” Bohater reportażu Hanny Krall twierdzi, że zostanie lekarzem było jedyną drogą jaka mógł wybrać po wojennych doświadczeniach. Udowadnia swoją postawą, że o każdą rzecz w życiu należy walczyć do końca. Nawet kilka chwil naszego życia może przynieść nam wiele szczęścia, radości i może nas wiele nauczyć. Trzeba jedynie szanować życie, nie dać się wepchnąć na beczkę i móc godnie umrzeć.





