Nad Niemnem, Transatlantyk, ojczyzna.

Ojczyzna, teren, na którym mieszkali przodkowie, z którym wiąże się jakaś unikalna historia. Przez wiele pokoleń wykształcały się różne sposoby patrzenia na ten „świat”, na jego ideały, myśl ojczyzny, ulegała stopniowemu przekształcaniu się, zacieraniu się pewnych wartości i tworzeniu nowych. Tak samo widać konflikt pomiędzy dwoma różnymi światkami w „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej i „Trans-Atlantyku” Witolda Gombrowicza. Orzeszkowa daje nam do wglądu kłótnię owdowiałej dawno matki Andrzejowej Korczyńskiej i jej syna młodego artystę Zygmunta.

Ojczyzna, teren, na którym mieszkali przodkowie, z którym wiąże się jakaś unikalna historia. Przez wiele pokoleń wykształcały się różne sposoby patrzenia na ten „świat”, na jego ideały, myśl ojczyzny, ulegała stopniowemu przekształcaniu się, zacieraniu się pewnych wartości i tworzeniu nowych. Tak samo widać konflikt pomiędzy dwoma różnymi światkami w „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej i „Trans-Atlantyku” Witolda Gombrowicza. Orzeszkowa daje nam do wglądu kłótnię owdowiałej dawno matki Andrzejowej Korczyńskiej i jej syna młodego artystę Zygmunta. Matka uważa, że najważniejsze w odczuwaniu bycia członkiem ojczyzny jest pozostanie tutaj, na ziemi ojców, chce za wszelką cenę zatrzymać syna i majątek, mówi: „A ja marzyłam… że tu właśnie w otoczeniu(…) wzbiją się ku twojej duszy i najpotężniej ją zapłodnią”. Syn jednak, zupełnie inaczej spogląda na sytuację, w której się znalazł. Jest pewny siebie, przede wszystkim pewny tego, że nie ma na ojcowskiej ziemi dla niego przyszłości. Uważa się, za jedynego trzeźwo myślącego, nie ma ochoty tracić życia z ojczyznę, której nawet nie ma na mapach, tak jak jego ojciec. Nie uważa się za syna Polski, a raczej popada w kosmopolityzm, sam mówi „Ja przynajmniej uważam się za syna cywilizacji”. Uważa, że poglądy matki są skrajnie idealistyczne. Wie, że chce bronić już i tak przegraną sprawę. Andrzejowa Korczyńska namawia Zygmunta aby poszedł na mogiłę ojca. Może tam poczułby ducha polskości, odrodził się na nowo. Syn nie ma zamiaru tego słuchać, ślepo dąży w stronę swoich ideałów, nie obchodzi go przeszłość po czym przekracza jedną z podstawowych granic świętości, ojca nazywa szaleńcem, czym zapewne „przebija” serce matki na wylot. Gombrowicz natomiast przedstawia rozmowę dwojga przyjaciół, Gonzalo uważa, że aby iść z postępem, należy przeciwstawiać się starym stereotypom, wykształconym przez naszych ojców. Narratora, w postaci samego Witolda Gombrowicza, namawia ekscentryk ten do porzucenia myśli o Polsce, podając za argumenty ciągłe męczeństwo tego narodu, przede wszystkim przegrane bitwy we wrześniu 1939 i ogólną historię Polski. Namawia go do odłączenia się od romantycznej wizji ojczyzny wiernej tradycji i historii, na rzecz czegoś nowego, wyznaczenia własnego szlaku, na rzecz synczyzny, czyli spojrzenie krytycznym wzrokiem, jasno i przejrzyście na dotychczasową historię. Mimo tych trafnych spostrzeżeń argentyńskiego przyjaciela, narrator, nie chce się zgodzić z jego myślą postępu. Mówi, że nie pozwala mu na to honor i tradycja. Broni ważnych wartości tak jak nauczono go w ojczyźnie. Nie zbiega się to ani trochę z myślą Argentyńczyka, który twierdzi, że należy zamienić „Synczyznę z Ojczyzną”, a można by wtedy było dostrzec o wiele więcej. Jednak już po zakończonej rozmowie Gombrowicz cały czas pozostaje pod wpływem Gonzalo i przyznaje, że „szarpie się między tą zadawnioną bezsilną Ojczyzną, a nową Synczyzny religią, religią stawania się i przetwarzania”. Można powiedzieć, że jest to dialog narratora z jego alter ego, kłótnia o wewnętrzne poglądy, wartości i o to co tak naprawdę targa polskim społeczeństwem. Na dzieło Gombrowicza można spojrzeć jak na dysputę romantycznej koncepcji ojczyzny Andrzejowej Korczyńskiej i obraz nowej synczyzny w wizji Zygmunta Korczyńskiego. Pomimo, że teksty powstały w dwojakich okolicznościach to jednak mają ze sobą częściowo wspólny dylemat. Zygmunt, tak jak Gonzalo, pragnie wyzbyć się ojcowskich nauk i wieść życie dumnego mieszkańca Europy i syna cywilizacji, z której jest tak bardzo dumny w przeciwieństwie do Witolda i matki Zygmunta, którzy są wierni tradycji, honorowi i za wszelką cenę chcą bronić swojego dziedzictwa. Przedstawione dwa różne światy powodują ogromny kontrast, jednak oboje dochodzą do wniosku, że postępu nie da się zatrzymać.