
Polityka obronna Polski a wojsko
Po rozpadzie ZSRR i ogłoszeniu niepodległości Ukraina posiadała jedną z najliczniejszych armii w Europie, dysponującą bronią jądrową i dobrze wyposażoną w środki techniczne, jednak nie odpowiadała ona ani politycznej, ani ekonomicznej sytuacji Ukrainy. W tym czasie na terenie Ukrainy znajdowała się: jedna armia rakietowa, dwie armie ogólno wojskowe, dwie armie pancerne, jeden korpus armijny, cztery armie lotnicze, jedna armia obrony przeciwlotniczej oraz Flota Czarnomorska. Całość liczyła 780 tysięcy żołnierzy, 6500 czołgów, około 7000 transporterów opancerzonych i BWP, około 1500 samolotów bojowych, ponad 350 okrętów i jednostek pomocniczych, 1272 wyrzutnie międzykontynentalny rakiet balistycznych i prawie 2500 wyrzutni taktycznych rakiet nuklearnych.
Po rozpadzie ZSRR i ogłoszeniu niepodległości Ukraina posiadała jedną z najliczniejszych armii w Europie, dysponującą bronią jądrową i dobrze wyposażoną w środki techniczne, jednak nie odpowiadała ona ani politycznej, ani ekonomicznej sytuacji Ukrainy. W tym czasie na terenie Ukrainy znajdowała się: jedna armia rakietowa, dwie armie ogólno wojskowe, dwie armie pancerne, jeden korpus armijny, cztery armie lotnicze, jedna armia obrony przeciwlotniczej oraz Flota Czarnomorska. Całość liczyła 780 tysięcy żołnierzy, 6500 czołgów, około 7000 transporterów opancerzonych i BWP, około 1500 samolotów bojowych, ponad 350 okrętów i jednostek pomocniczych, 1272 wyrzutnie międzykontynentalny rakiet balistycznych i prawie 2500 wyrzutni taktycznych rakiet nuklearnych. Pierwszy plan reformy pojawił się już w roku 1992 autorstwa ministra Morozowa. Zakładał on przede wszystkim redukcję liczebności armii. Udało się wszystkie armie zamienić w korpusy, wszystkie dywizje piechoty zmienić w zmechanizowane, rozformować całkowicie trzy dywizje, a kilka jednostek zmienić w centra szkoleniowe. Kolejny plan reorganizacji pojawił się już w roku 1994. Przewidywał utworzenie z wszystkich jednostek trzech korpusów po trzy dywizje (w sumie 7 zmechanizowanych i 2 pancerne), trzech dywizji artylerii, jednej inżynieryjnej, jednej dywizji obrony przeciwchemicznej, jednej rakietowej. Reforma ta przewidywała zmniejszenie ilości oficerów i chorążych o 30%. Niestety nie powiodła się ona w związku z oporem dużej części zainteresowanych oficerów. Kolejną reformę zaplanowano w roku 1998. Plan zakładał utworzenie siedmiu korpusów (5 zmechanizowanych, 1 pancernego, 7 brygad zmotoryzowanych, 3 brygad pancernych). W sumie reformy te udały się połowicznie ale były krokiem naprzód. Do 2000 roku zredukowano armię do ok. 310 tysięcy żołnierzy, zmniejszono ilość środków bojowych – samoloty bojowe do 600 sztuk, helikoptery – do 250 sztuk, czołgi – do 2400 sztuk, transportery opancerzone i BWP – do 2000 sztuk. Jednak wkrótce i te liczby uzbrojenia okazały się trudne do udźwignięcia przez słabą ekonomicznie Ukrainę. Zaczęto opracowywać bardziej realny Program militarny. W latach 2000-2007 armia ukraińska poddana została ambitnemu - uwzględniając skromne możliwości finansowe - programowi reform. Odeszła ona w tym czasie od struktury z czasów ZSRR, a jej wybrane jednostki stały się wartościowymi uczestnikami operacji pod egidą Stanów Zjednoczonych i NATO. Zredukowano o ok. 30% uzbrojenia ciężkiego, poddano pod dalszą redukcję stany osobowe. W tym okresie kładziono duży nacisk na współpracę z NATO, wprowadzono wiele zmian organizacyjnych, szczególnie dotyczących planowania, na wzór istniejących w NATO. Ukraina liczyła na wejście do tej organizacji dłuższej perspektywie czasu. Niestety kryzys finansowy oraz dojście do władz Julii Timoszenko a przede wszystkim jej spór z Prezydentem Juszczenko (to on desygnuje ministra obrony narodowej) rozpoczęły okres degradacji ukraińskiej armii. Odsetek wydatków na obronę w ukraińskim PKB zmniejszył się z poziomu 1,3% do 0,99% (zgodnie z założeniami programu reformowania sił zbrojnych z 2005 roku na obronę Ukraina miała przeznaczać 2% PKB). W rekordowym roku 2010 było to tylko 0,97 PKB. Na efekty długo nie trzeba było czekać. Większość środków przeznaczonych na ukraińską obronność była spożytkowana na wydatki socjalne oraz utrzymanie choćby w minimalnej gotowości już istniejących jednostek i posiadanego sprzętu. Do niedawna na porządku dziennym były doniesienia o braku paliwa i amunicji niezbędnej do prowadzenia szkolenia. Armia ukraińska utrzymywała uzbrojenie i sprzęt wojskowy w stanie używalności głównie kosztem tzw. kanibalizacji (pozyskiwaniu części zamiennych z innych egzemplarzy), której możliwości stopniowo uległy wyczerpaniu. W rezultacie na przełomie dekad stała się ona najbardziej zapóźnioną technologicznie armią w regionie, o najniższym współczynniku sprawności technicznej. O modernizacji czy zakupie nowego sprzętu nie było mowy i odbywał się on symbolicznie np. zakupem 10 czołgów T-84 Opołot. Innym problemem ukraińskiej armii jest ogromna rzesza pracowników cywilnych oraz duża dysproporcja pomiędzy tymi, których zadaniem jest właściwa walka, a tymi, którzy zajmują się w siłach zbrojnych administracją i wsparciem. Obecnie armia ukraińska liczy 193 tys. żołnierzy przy prawie 50 tysiącach pracowników cywilnych. Samych żołnierzy jest 144 tys. w tym kontraktowych jest ok 50 tys. ale nadal jest ona oparta jest na poborze. Co ciekawe na Ukrainie kontrakty ma podpisane aż 15 tys. kobiet, jak się należy domyślać jest to w zdecydowanej większości mało przydatny element biurowy.
Kilka miesięcy temu Prezydent Wiktor Janukowycz ratyfikował dwie decyzje podjęte przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy z dnia 8 czerwca 2012 roku: “Nową Doktrynę Wojskową„ oraz ”Nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego”. Przewiduje ona nową reformę wojska, a właściwie jego dalszą redukcję ale także pełną profesjonalizację do roku 2023! Największym minusem doktryny jest to, że chociaż umożliwia identyfikację zagrożenia, to mechanizmu odpowiedzi na nie już nie dostarcza. Podobnie jak jej poprzedniczka (Doktryna wojskowa z 2004 roku) nie nazywa potencjalnych wrogów państwa i ogranicza się do kryteriów ich identyfikacji. Co ciekawe - według kryterium “wojny oraz politycznego ryzyka lub prowokacji” określonego w Klauzuli nr 10, Rosja stanowi główne zagrożenie. W końcu parlament Federacji Rosyjskiej głosował za aktami obejmującymi roszczenia terytorialne wobec Ukrainy; prezydent Miedwiediew podpisał ustawy nakreślające metody rozmieszczenia wojsk rosyjskich poza granicami państwa, a Rosja nadal prowadzi informacyjne i gospodarcze (o energię, mleko itd.) wojny z Ukrainą. Nowa Doktryna Wojskowa oraz Nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego opierają się na idei Ukrainy jako państwa niezaangażowanego, co oznacza z kolei odrzucenie integracji z NATO. Problem polega na tym, że status państwa niezaangażowanego okupiony jest dużymi stratami, m.in. dodatkowymi wydatkami. Stąd deklaracja o takim statusie dla państwa z chronicznie niedofinansowanym wojskiem oznacza co najmniej brak odpowiedzialności. Choć może i jest to celowa gra – przypomnę iż obecny minister obrony narodowej Dmytra Salamatin do 2005 roku był obywatelem Rosji! Innym problemem Ukrainy to jej przemysł zbrojeniowy. Ukraina jest jednym z większych eksporterów uzbrojenia na Świecie. Jej sprzedaż opierała się w znacznym stopniu na broni po radzieckiej. Ale źródła tego dochodu wyschły lub wysychają. Dlatego też albo przemysł ten ulegnie znacznemu ograniczeniu albo inwestycje w modernizację i zakup nowego uzbrojenia i sprzętu wojskowego dla Sił Zbrojnych będzie bezpośrednim wsparciem dla przemysłu zbrojeniowego, będącego nadal jednym z ważnych elementów ukraińskiej gospodarki. Jedynie niewielka część przedsiębiorstw prosperujących dzięki eksportowi, przeważnie podwykonawców rosyjskiej zbrojeniówki, należy do rentownych. Bez zamówień ze strony własnej armii większości przemysłu zbrojeniowego grozi zapaść, stanowiąca problem nie tylko natury obronnej, lecz także społecznej (zakłady przemysłu zbrojeniowego to liczący się w swoich regionach pracodawcy).

