
Na tropie średniowiecznych szpiegów, Fragmenty rozdziału IV „Trochę o szyfrach”
[…] Aby jednak w danym momencie rozwoju cywilizacji mogła zaistnieć świadomość konieczności wymyślania i wykorzystywania szyfrów w zapisie tekstowym, czy to w odniesieniu do spraw prywatnych, czy też wagi państwowej, powinny zaistnieć ku temu odpowiednie warunki. Przede wszystkim posiadanie umiejętności czytania i pisania musiało przestać być w życiu społecznym i politycznym pewną wiedzą elitarną, dostępną tylko dla nielicznych. W takich bowiem warunkach, gdyby jedynie wąska grupa (dajmy na to 5% mieszkańców danego państwa) należała do kręgu osób jako tako wykształconych, wówczas wymyślanie i stosowanie szyfrów byłoby całkowicie niepotrzebne.
[…] Aby jednak w danym momencie rozwoju cywilizacji mogła zaistnieć świadomość konieczności wymyślania i wykorzystywania szyfrów w zapisie tekstowym, czy to w odniesieniu do spraw prywatnych, czy też wagi państwowej, powinny zaistnieć ku temu odpowiednie warunki. Przede wszystkim posiadanie umiejętności czytania i pisania musiało przestać być w życiu społecznym i politycznym pewną wiedzą elitarną, dostępną tylko dla nielicznych. W takich bowiem warunkach, gdyby jedynie wąska grupa (dajmy na to 5% mieszkańców danego państwa) należała do kręgu osób jako tako wykształconych, wówczas wymyślanie i stosowanie szyfrów byłoby całkowicie niepotrzebne. Kolejnym niezbędnym warunkiem skłaniającym do poszukiwania skutecznego, a zarazem koniecznego sposobu ukrywania zawartych w tekście informacji, była nieustannie zwiększająca się powszechność dostępu do słowa pisanego. A ten warunek w odniesieniu do średniowiecznej Europy został spełniony dopiero z chwilą upowszechnienia się taniego materiału pisarskiego. Takim w XIV wieku stał się papier. Ten właśnie wynalazek przyczynił się do dynamicznego rozwoju korespondencji, czyli listów o charakterze prywatnym i państwowym. W sumie więc coraz bardziej masowe stosowanie pisma dawało nowe możliwości przekazu informacji poufnych, wymuszało jednak, wobec coraz większego zagrożenia przechwycenia korespondencji przez osoby niepowołane lub przeciwników politycznych, konieczność wprowadzenia pewnych zabezpieczeń, aby tajne wiadomości były dostępne tylko dla wtajemniczonych. Niestety nie zachowały się do dzisiaj najmniejsze nawet ślady szyfrowanych tekstów z XIV czy XV wieku, które powstały w kancelarii królów polskich czy wielkich książąt litewskich. Można się jedynie domyślać, że wśród kanclerzy i pisarzy tych władców umiejętność ta nie była czymś całkowicie obcym, zważywszy, że „wynalazek” ten już pod koniec XIV wieku był wykorzystywany u najbliższego sąsiada – u Krzyżaków. Najstarszy przykład znajomości stosowania szyfrów w kancelarii wielkich mistrzów w państwie zakonnym w Prusach znajduje się w tekście zamieszczonym w kopiarzu (czyli w księdze, w której wpisywano kopie oryginałów), w którym zawarto formularze, a więc odpisy przykładowych, wzorcowych tekstów listów. Ten konkretny fragment, sporządzony jeszcze w języku łacińskim, można datować na 1384 rok i – jak się wydaje – powstał on w kontekście wybuchu kolejnej wojny pruskiej i inflanckiej gałęzi zakonu krzyżackiego z Litwą, najprawdopodobniej ze względu na konieczność zabezpieczenia tajemnicy korespondencji przesyłanej z Inflant do Prus. Zastosowane przy tej okazji szyfry były dwojakiego rodzaju. Pierwszy polegał na zastępowaniu właściwych słów innymi. Przykładowo, gdyby bracia krzyżaccy z Prus chcieli zaatakować litewską Auksztotę (czyli Litwę właściwą) wówczas w korespondencji przesyłanej do Inflant powinni pisać, że mają zamiar nawiedzić Polskę. Drugi natomiast sposób szyfrowania wprowadzał we właściwych miejscach tekstu jedną z trzech liter: „s”, „k” lub „l”, będących syglami trzech niemieckich czasowników „swigen” – milczeć, „keren” – obracać i „lesen” – czytać. Umieszczenie w danym miejscu odpowiedniej litery dawało odbiorcy wiadomości informację , jak należy potraktować dany wers, to znaczy czy go pominąć, czytać wspak czy normalnie. Użycie tu słów niemieckich sugerowałoby, że szyfry te były stosowane w korespondencji prowadzonej w tym właśnie języku. Ciekawe jest to, że skoro od 1384 roku planowano w taki sposób wprowadzać do tekstów listów przesyłanych między terytoriami Prus i Inflant utrudnienia dla niewtajemniczonych, to znaczyłoby to, że ówcześni przeciwnicy Krzyżaków na tych obszarach – Żmudzini i Litwini dysponowali w swoim gronie osobami, które potrafiły odczytywać niemieckie teksty. Kolejny przykład szyfru zastosowanego również – jak się wydaje – na użytek stosunków krzyżacko – litewskich, zachował się we wzorcowym tekście listu zamieszczonym w innym formularzu. Czas jego powstania można datować na okres bezpośrednio po 1411 roku. Istotą tego szyfru było wprowadzenie odpowiednich znaków, które w danym miejscu tekstu zastępowały nazwy geograficzne. Przykładowo znak „L” nadpisany nad ostatnim słowem pierwszego wersu tekstu miał oznaczać Ruś, Litwę, albo inny „pogański kraj” […] Od 1417 roku nieco bardziej skomplikowanego szyfru używał w niektórych swoich listach prokurator krzyżacki w kurii papieskiej w Rzymie Piotr z Ornety, któremu zresztą być może należałoby przypisać jego wynalezienie i wprowadzenie na użytek kancelarii zakonnej. Do podstawowych obowiązków tego urzędnika należało doglądanie interesów krzyżackich, zwłaszcza politycznych, na dworze głowy Kościoła rzymskiego. W korespondencji przesyłanej do swoich zwierzchników zakonnych w Prusach stosował on zaszyfrowane zapisy przy omawianiu pewnych spraw związanych z wielką polityką międzynarodową , a mianowicie w kwestiach stosunków Zakonu z papiestwem bądź z królem węgierskim i niemieckim Zygmuntem Luksemburskim. W praktyce w niektórych swoich listach Piotr z Ornety obok właściwie zapisywanych w tekście słów i zdań, wprowadzał również fragmenty w różny sposób zaszyfrowane. Cały schemat stosowanego przez prokuratora krzyżackiego szyfru polegał na zapisie wyrazów w całości bądź sylabami wspak wraz z dopisywaniem na początku i na końcu właściwych spółgłosek, lub dodatkowym wtrącaniu wyrazów lub zdań nie posiadających sensu, a mających jedynie mylić ewentualnego czytelnika. Gdy na początku i na końcu wyrazu pojawiała się spółgłoska „l”, wtedy przy jego odczycie należało zachowywać normalny szyk , na przykład „lfunfl” czyli „funf” (pięć). W przypadku jednak, gdy wyraz zaczynał się i kończył na literę „k”, wówczas należało czytać go od końca w całości lub sylabami wspak, na przykład „ktlegtpuohk” czyli „houptgeld” (główszczyzna – finansowa rekompensata za zbrodnię zagrożoną karą śmierci) lub „ktervak”, a więc „vater” (ojciec). Wreszcie gdy do wyrazu na początku i na końcu była dopisana spółgłoska „s”, znaczyło to, że dany wyraz jest fałszywy, poza właściwym sensem zdania i należy go pominąć. […]
Cytowany fragment pochodzi z książki: Sławomir Jóźwiak Na tropie średniowiecznych szpiegów.Wywiad i kontrwywiad w polsko-litewsko-krzyżackich stosunkach politycznych w XIV i pierwszej połowie XV wieku, Pozkal, Inowrocław 2005
