
Charakterystyka Jana Bytnara (Rudego) na podstawie książki A. Kamińskiego pt. „Kamienie na szaniec”
Jan Bytnar, pseudonim Rudy, jest jednym z trzech głównych bohaterów książki A. Kamińskiego pt. „Kamienie na szaniec”. Jest to postać autentyczna. Urodził się on 6 maja 1921 roku. Był harcmistrzem, dowódcą Hufca „Sad” oraz podporucznikiem Armii Krajowej. Rudy wychowywał się w domu pełnym ciepła i miłości. Jego rodzice byli nauczycielami. Ojciec, żołnierz I Brygady Legionów Piłsudskiego, starał się przekazać synowi wartości, którymi sam kierował się w życiu. Aresztowany przez gestapo zginął w Oświęcimiu.
Jan Bytnar, pseudonim Rudy, jest jednym z trzech głównych bohaterów książki A. Kamińskiego pt. „Kamienie na szaniec”. Jest to postać autentyczna. Urodził się on 6 maja 1921 roku. Był harcmistrzem, dowódcą Hufca „Sad” oraz podporucznikiem Armii Krajowej.
Rudy wychowywał się w domu pełnym ciepła i miłości. Jego rodzice byli nauczycielami. Ojciec, żołnierz I Brygady Legionów Piłsudskiego, starał się przekazać synowi wartości, którymi sam kierował się w życiu. Aresztowany przez gestapo zginął w Oświęcimiu. Matka Janka w czasie wojny zajmowała się domem, w którym panowała serdeczność, ciepło rodzinne i zrozumienie. Była też nauczycielką na tajnych kompletach. Po śmierci syna młodzież nadała jej piękny tytuł Matuli Polskich Harcerzy.
W powieści A. Kamińskiego Jana Bytnara poznajemy jako osiemnastoletniego młodzieńca, ucznia znanego warszawskiego Gimnazjum im. Stefana Batorego. Swój przydomek bohater zawdzięczał wyglądowi, ponieważ jako nastolatek miał rudawe włosy, a na twarzy liczne piegi. Z jego młodzieńczej twarzy przebijała wrodzona inteligencja, bo „cała istota Rudego ześrodkowała się w jego oczach i czole, odzwierciedlając wybitną inteligencję” . W czasach szkolnych Janek był dużo niższy i drobniejszy od swoich rówieśników. Dopiero z upływem lat, pod wpływem przeżyć wojennych, szybko wydoroślał i bardzo zmężniał.
Janek był chłopcem bardzo inteligentnym i wszechstronnie uzdolnionym. Szkołę średnią ukończył jako prymus. Był tzw. „umysłem ścisłym”, ale i w przedmiotach humanistycznych trudno było mu dorównać. Gdy jakiś temat szczególnie przyciągnął jego uwagę, poświęcał mu się całkowicie. W szkole nie pociągały go jedynie wyczyny sportowe. Interesowało go przede wszystkim życie wewnętrzne człowieka. Jak napisał A. Kamiński: „Jego istotnym światem był świat uczuć i myśli – tam szukał swojej przygody.”
Chociaż w szkole refleksyjna natura chłopca wolała się trzymać z boku, to jednak on przełamał się i wstąpił do harcerskiej drużyny Buki. Wszechstronnie uzdolniony potrafił wybić się na pierwsze miejsce w każdej dziedzinie. Nawet tak przyziemne zadanie jak gotowanie dla całego zespołu, ujawniło jego wyjątkowy talent kucharski. Chociaż na początku nie wychodziło mu to najlepiej, to ambicja i upór w dążeniu do celu sprawiły, że już po krótkim czasie jego dania przestały wzbudzać śmiech, a zyskały aprobatę wszystkich harcerzy. Nic nie mogło się równać z jego kaszą i słynną zupą pokrzywową. Gdy zorientował się, że jest jedynym nie umiejącym tańczyć uczniem w klasie natychmiast zabrał się do nauki i w trzy miesiące nauczył się tańczyć, stając się tym samym najlepszym tancerzem w szkole. Jeśli się już do czegoś zabrał, wykonywał to najlepiej ze wszystkich. Jako harcerz wykazał się również talentem artystycznym i technicznym. Własnoręcznie zaprojektował i wykonał oznakę dla zespołu, zrobił najlepszy kajak i przodował we wszystkich pracach saperskich. Jego zdolność do tworzenia różnych wynalazków, ujawniła się szczególnie podczas akcji Małego Sabotażu. To on wymyślił system blokowy wciągania flag na latarnie, to on stworzył pieczątki z trupią czaszką dla stemplowania niemieckich afiszów. Natomiast swój talent plastyczny wykorzystał podczas rysowania na murach żółwi mających nakłaniać do powolnej pracy na rzecz okupanta. Niezwykłą pomysłowością i konsekwencją wykazał się również w akcji przeciw znienawidzonemu restauratorowi Paprockiemu.
Jako urodzony intelektualista, mimo przeciwności losu, wciąż kształcił się, doskonalił i pracował nad sobą. W każdej wolnej chwili z zapałem uczył się języka angielskiego i czytał książki. Szczególnie interesował się filozofią, sprawami moralnymi i społecznymi. Brał czynny udział w różnych odczytach i dyskursach. Był między innymi słuchaczem konspiracyjnych wykładów prof. Hassenna. Z wyróżnieniem ukończył Szkołę Wawelberga. Był również inicjatorem spotkań samokształceniowych wśród walczącej młodzieży. Jak sam mówił nie znał godzin zmarnowanych i zawsze żył pełnią życia.
Swoje uczucia dzielił między życie umysłowe, najbliższych i przyjaciół. Jego stosunek do matki i siostry stanowił połączenie szacunku, miłości i opiekuńczości. W poczuciu odpowiedzialności, żeby zarobić i pomóc swojej rodzinie zajmował się między innymi szklarstwem i udzielał korepetycji. Rudy był również ceniony przez kolegów, choć najczęściej trzymał się na uboczu, nie szukając ich towarzystwa. Jedynym jego prawdziwym przyjacielem był kolega z klasy - Tadeusz Zawadzki, zwany Zośką. Chłopców połączyły wspólne zainteresowania i przedsięwzięcia. Rudy każdą wolną chwilę chętnie spędzał na rozmowach z przyjacielem. Chociaż Janek nie zawsze się zgadzał z Zośką , to był w stosunku do niego bardzo subtelny i delikatny. Gdy podczas pewnej dyskusji miał wystąpić przeciw przyjacielowi, najpierw zapytał go, czy nie sprawi mu to przykrości. Przyjazń ta przetrwała najbardziej dramatyczne chwile. Jednak Rudy nawet bestialsko torturowany przez gestapo, nie zdradził swoich przyjaciół i bliskich.
Działalność w tajnych organizacjach podziemnych oraz wydarzenia wojenne, w których uczestniczył znacząco wpłynęły na jego osobowość. Ze skromnego i powściągliwego chłopca zmienił się w zdeterminowanego mężczyznę. Okazał się doskonałym przywódcą, a jego podopieczni z plutonu Sad darzyli go zaufaniem i szacunkiem. Doceniali jego nieprzeciętną inteligencję, konsekwencję i odwagę. Po raz pierwszy u Janka Bytnara cechy te można było zauważyć przy rysowaniu pod samym nosem gestapo na pomniku Lotnika znaku Polski Walczącej, czy też podczas rozbrajania Niemców na ulicach okupowanej Warszawy. Jednak jego wrażliwość i moralność sprawiały, że zabijanie wroga nie było dla niego czymś prostym i oczywistym. Dręczyły go wyrzuty sumienia, ale jako patriota wiedział, że robi to dla swojego kraju. Uznał, że jego obowiązkiem jest walczyć i umierać dla ojczyzny. Twierdził, że „życie jest tylko wtedy coś warte i tylko wtedy daje radość, jeśli jest służbą. (…) Formy służby muszą być zmienne, jej istota pozostanie zawsze nienaruszona. Istota ta polega na odsunięciu siebie i swojej osoby na dalszy plan, wysunięciu na plan pierwszy idei i gromady.”
Rudy żył kierując się wzniosłymi wartościami i ideami. Umierał bez lęku, bez poczucia żalu, z godnością i świadomością, że warto było poświęcić swoje życie w imię miłości do ojczyzny. Zmarł w wyniku tortur, jakim był poddawany w czasie gestapowskich przesłuchań, kiedy nie chciał wyjawić nazwisk towarzyszy broni. Wykazał się siłą woli i nie dał się złamać swoim oprawcom. Jego życie zakończyło się tragicznie, lecz swoją śmiercią udowodnił wierność swoim ideałom. Jego niezłomna postawa budzi mój podziw i szacunek.





