Afganistan, Irak – co mamy z misji wojskowych?

To dla nas oczywisty i powszechnie znany fakt iż polskie siły militarne zaangażowane są w konflikt na Bliskim Wschodzie. Oficjalnie Rzeczpospolita polska nie jest w stanie wojny z żadnym współczesnym państwem ani żadnemu z nich wojny nie wypowiedziała, ale jednak dlaczego oddziały naszych wojsk stacjonują w tej chwili w bazach w Afganistanie i Iraku Dlaczego polska bierze udział w wojnach w tak dalekich zakątkach świata jak Irak i Afganistan? Jakie mamy z tego korzyści jako europejski kraj o dosyć niewielkim znaczeniu politycznym?

To dla nas oczywisty i powszechnie znany fakt iż polskie siły militarne zaangażowane są w konflikt na Bliskim Wschodzie. Oficjalnie Rzeczpospolita polska nie jest w stanie wojny z żadnym współczesnym państwem ani żadnemu z nich wojny nie wypowiedziała, ale jednak dlaczego oddziały naszych wojsk stacjonują w tej chwili w bazach w Afganistanie i Iraku Dlaczego polska bierze udział w wojnach w tak dalekich zakątkach świata jak Irak i Afganistan? Jakie mamy z tego korzyści jako europejski kraj o dosyć niewielkim znaczeniu politycznym? Jakie odnosimy straty? Może bilans strat i zysków jednoznacznie wskazuje na to że Polska powinna wycofać swoich żołnierzy z Afganistanu?

Pierwszym argumentem przemawiającym za udziałem wojsk RP w misjach na Bliskim wschodzie jest polska racja stanu. Bierzemy sobie za priorytet udział w misjach stabilizacyjnych, pokojowych i humanitarnych tam gdzie tylko jesteśmy potrzebni. Swoje wojska wysyłamy z ramienia sojuszy i organizacji do których należymy, tj. NATO (Irak i Afganistan), UE (Bośnia i Hercegowina) oraz w operacjach dowodzonych przez USA. Jest to wkład Rzeczypospolitej w utrzymanie i przywracanie pokoju na świecie i walkę z terroryzmem. Nasze zaangażowanie w kwestię światowego bezpieczeństwa wynika ze słusznego założenia, że bezkarnie działające w odległych zakątkach globu organizacje terrorystyczne, przestępczość zorganizowana, ruchy ekstermistyczne i fundamentalistyczne zaczną działać także w naszym rejonie Europy. Wtedy problem terroryzmu dotknąłby nas bezpośrednio. Polska stara się temu zapobiec. Jak podaje raport autorstwa Katarzyny Hołdak i Anny Konarzewskiej pt. „Afganistan, Irak, Czad – co mamy z misji? Bilans zysków i strat. Perspektywy” obecnie poza granicami naszego kraju w misjach służy około 3,5 tyś polskich żołnierzy.

Kolejnym, drugim już argumentem opowiadającym się za obecnością Polski w Iraku i Afganistanie to zobowiązania Polski wobec sojuszy i organizacji działających na rzecz pokoju i szerzenia demokratycznych wartości na świecie, do których obecnie należy. Przynależność do nich zobowiązuje nas do wsparcia misji organizowanych przez m. in. Pakt Północnoatlantycki, UE czy ONZ, np. Polska tak jak pozostałe państwa Sojuszu dołączyła do interwencji w Afganistanie powołując się na Artykuł 5 traktatu Waszyngtońskiego (jeśli jedno z państw Sojuszu zostało zaatakowane, pozostałe państwa sojuszu są zobowiązane wesprzeć zaakatowane państwo Sojuszu).

Jednak nasze zaangażowanie misję Stanów Zjednoczonych w Iraku jest całkowicie dobrowolne wykracza poza wszelkie obowiązujące nas zapisy NATO. Ponadto dość kontrowersyjne – polskie władze wysyłając naszych żołnierzy do Iraku nie liczyły się z brakiem akceptacji opinii publicznej.

Wspieraliśmy Amerykę najpierw w interwencji zbrojnej a od 2003 r. w operacji stabilizacyjnej w Afganistanie i „Iracka wolność” na terenie Iraku ponieważ mamy z tego pewne korzyści. Pierwszą z nich jest polepszenie stosunków dyplomatycznych na linii Waszyngton- Warszawa. Dzięki aktywnemu zaangażowaniu w ta misję stajemy się bardziej zauważalni dla takiego światowego giganta jakim są Stany Zjednoczone. Wysyłając nasze wojska do Iraku liczyliśmy także na inwestycje USA na terenie Polski oraz nawiązanie gospodarczej współpracy z odbudowywanym Irakiem. Mamy także nadzieję że wykazanie naszej lojalności wobec USA może pozytywnie wpłynąć na decyzje o zniesieniu wiz dla Polaków. Jednak ciągle daleko nam do wzbudzenia pożądanego zainteresowania nami USA tak jak do zniesienia dla nas wiz. Chociaż ostatnio ponownie możemy brać udział w loterii wizowej, ale wyłącznie ze względu na ponowne spełnianie jej wymagań, a nie przez sympatię senatorów.

Kolejną korzyścią naszego uczestnictwa w amerykańskiej misji w Iraku oraz w Afganistanie jest wzrost politycznego autorytetu Polski na arenie międzynarodowej. Dzięki naszemu zaangażowaniu i licznym sukcesom militarnym jesteśmy postrzegani jako wiarygodni odpowiedzialni sojusznicy. Wyrazem zaufania USA dla Polski jest powierzenie Polakom najbardziej niebezpiecznych o najbardziej odpowiedzialnych zadań, co bardzo podbuduje to nasz międzynarodowy wizerunek.

Nasza obecność w Iraku jak i w Afganistanie to nie tylko intratny zabieg polityczny – to także korzyści militarne. Gdzie najlepiej przetestować i sprawdzić wojsko? Na prawdziwej wojnie. Żadne koszary i symulacje nie oddadzą realiów prawdziwej wojny. Dzięki zaangażowaniu w misjach w Iraku i Afganistanie Polska zaczęła unowocześniać armię by sprostać wymaganiom misji. Jak piszą Dariusz Materniak, Joanna Rutkowska i Monika Paulina Żukowska w artykule pt. „Irak – klęska czy zwycięstwo Polski?” dla portalu psz.pl z 29.10.2008. „(…)udział w misji irackiej pozwolił na przyspieszenie procesu transformacji polskiej armii (…) sprawdzenie w praktyce zarówno sprzętu jak i metod oraz procedur dowodzenia w Wojsku Polskim, a także na wprowadzenie niezbędnych usprawnień i modyfikacji. Wprowadzono niezbędne zmiany w wyposażeniu indywidualnym żołnierzy (…). Zmiany nastąpił także w sprzęcie używanym podczas tego typu misji – zwrócono uwagę na konieczność wyposażanie wojska w nowe pojazdy, bardziej odporne na ostrzał czy pułapki minowe, a także na modernizację juz posiadanego sprzętu. (…)Udział w operacji w Iraku zwrócił uwagę na konieczność posiadania przez Wojsko Polskie nowoczesnych systemów łączności satelitarnej, środków rozpoznania a także transportu strategicznego.” W ten sposób poprawiamy i wypróbowujemy skuteczność naszych sił zbrojnych na wypadek ewentualnego ataku na nasz kraj.

Nie można jednak pozwolić na to by korzyści całkowicie przysłoniły nam straty jakie ponosi polska angażując się w misje stabilizacyjne w Iraku i Afganistanie. Pierwszą, najbardziej zauważalną, która dotyka większość Polaków jest ogromne obciążenie budżetu Polski. Może nie jesteśmy tego do końca świadomi ale naszych żołnierzy w Iraku finansujemy kosztem cięć i oszczędności szukanych w sektorze socjalnym i samorządowym. Według raportu K. Hołdak i A. Konarzewskiej pt. „Afganistan, Irak, Czad – co mamy z misji?…” w samym roku 2007 na działania militarne w Afganistanie Ministerstwo Obrony Narodowej wydało 460 mln PLN. Finansowo wspieramy także edukacje, system ochrony zdrowia i pomocy socjalnej Bliskiego Wschodu.

Afganistan i Irak pochłania nie tylko pieniądze polskich podatników. Misje wojskowe na Bliskim Wschodzie to także straty w ludziach. Polscy żołnierze odbywają służbę w najniebezpieczniejszych wschodnich prowincjach Afganistanu. Patrolując wioski, jeżdżąc w konwojach mimo względnego pokoju są narażeni na ataki ze strony Talibów, ataki, bomby i miny. Coraz częściej słyszymy doniesienia mediów o tym że nasi żołnierze giną lub zostają ranni. Według danych z 2011 r. od początku obecności polskich wojsk tylko w samym Iraku (od 2003r.) zginęło 36 naszych rodaków. Tych 36 żołnierzy zostawiło w Polsce swoje rodziny i przyjaciół by nigdy nie powrócić do ojczyzny. W imię czego zginęli?

Skoro korzyści z obecności Polski w misji stabilizacyjnej w Afganistanie są wymierne, w materialnym aspekcie prawie żadne, a straty dotkliwe dla kondycji finansowej kraju, czy jest sens naszego dalszego zaangażowania w ten konflikt?

Może Polacy powinni pozostać, czy wycofać się z Afganistanu? Uważam że powinni. Moim pierwszym argumentem opowiadającym się za wycofaniem wojsk RP z Afganistanu to straty jakie ponosimy w wyniku aktywnego zaangażowania w konflikt afgański. Misja ta pochłania setki milionów złotych, pochodzących z naszych podatków! Te pieniądze powinny zostać wydane

Drugim argumentem jest brak aprobaty opinii publicznej dla polskiej misji w Afganistanie. Społeczeństwo nie popiera decyzji kolejnych polskich rządów o pozostawieniu polskich kontyngentów w Afganistanie. Polacy nie widzą sensu wysyłania swoich rodaków do tak odległego kraju tylko po to by Talibowie powystrzelali ich jak dzikie kaczki. Wielu z nas ma w rodzinie zawodowych żołnierzy i boi się ze to ich syn/ córka (tak, kobiety też służą w Afganistanie) /mąż/żona/ przyjaciel/brat/siostra wyjadą tam by nie wrócić (sorry bro, na każdej wojnie jest takie ryzyko – wraca się z tarcza albo na tarczy).

Wracając do tematu tego wypracowania – co mamy z misji wojskowych? Na pewno zyskujemy pewnego rodzaju prestiż polityczny, jesteśmy pozytywnie postrzegani na arenie międzynarodowej. Wzmacniamy naszą bojowość, siły militarne. Jednak te korzyści niosą za sobą nieprzyjemne konsekwencje. Z uznaniem państw demokratycznych w parze idzie nienawiść Afganistanu (przecież okupujemy ich kraj!) i innych państw które wspierają Talibów. Może nas to uczynić kolejnym celem ataków terrorystycznych. Ponadto misja w Afganistanie wiąże się z ogromnymi nakładami finansowymi pompowanymi w uzbrojenie, wyposażenie, wyszkolenie i utrzymanie wojska. W mojej opinii nasza obecność w Afganistanie jest całkowicie niepotrzebna i ekonomicznie nieopłacalna. Politycy, jak zwykle widza to inaczej, ale czas najwyższy by polski kontyngent powrócił do kraju.

Kanał RSS komentarzy Adres TrackBack

KOMENTARZY: 2

Paulina 08-05-2012, 00:17 Dobry wieczór ;)

Chciałabym podziękować za to przykładowe wypracowanie i jego analizę. Muszę przyznać, że czekałam, aż ono się pojawi. Postanowiłam napisać w odpowiedzi krótkie wypracowanie na temat: Irak – klęska, czy zwycięstwo Polski? Omów argumenty zwolenników i przeciwników obecności polskich żołnierzy w Iraku.

Irak – klęska, czy zwycięstwo Polski? Omów argumenty zwolenników i przeciwników obecności polskich żołnierzy w Iraku.

Schyłek XX wieku był dla Polski okresem intensywnych zmian, a ostatnia dekada szansą na lepszą przyszłość dla naszego kraju. Decydując się na przystąpienie w 1999 roku do NATO byliśmy świadomi zobowiązań, zagrożeń, ale i korzyści, które wynikają z tego zobowiązania. Czy byliśmy jednak świadomi jak szybko przyjdzie nam pokazać, jakim naprawę jesteśmy sojusznikiem? Od 2003 roku Polskie Kontyngenty Wojskowe uczestniczą w misji stabilizacyjnej – Iraqi Freedom. Czy powinniśmy właśnie tę misję stabilizacyjną w Iraku traktować, jako klęskę czy zwycięstwo Polski? W ciągu ostatnich lat pojawiło się wiele kontrowersyjnych kwestii spornych wśród zwolenników i przeciwników obecności polskich żołnierzy w Iraku.

Pierwszym argumentem zwolenników obecności polskich żołnierzy w Iraku jest podniesienie międzynarodowej rangi państwa. Jak piszą Dariusz Materniak, Joanna Rutkowska i Monika Paulina Żukowska w artykule pt. „Irak – klęska czy zwycięstwo Polski?” dla portalu psz.pl z 29.10.2008. „(…)nasze zaangażowanie pozwoliło na zwiększenie autorytetu Polski na arenie międzynarodowej, jako wiarygodnego i odpowiedzialnego sojusznika.” Dzięki temu realizujemy jeden z celów polskiej polityki międzynarodowej RP – mianowicie dążymy do osiągnięcia statusu godnego partnera strategicznego oraz lojalnego sojusznika.

Kolejnym argumentem, który ma pozytywny wymiar dla Polski jest niewątpliwie zdobycie cennego doświadczenia militarnego. W raporcie autorstwa Katarzyny Hołdak, Anny Konarzewskiej pt. „Afganistan, Irak, Czad – co mamy z misji? Bilans zysków i strat. Perspektywy.” możemy przeczytać: „Wśród pozytywnych elementów misji irackiej w wymiarze wojskowym należy wymienić indywidualne osiągnięcia dowódców wszystkich szczebli, związane ze zdobyciem nowych umiejętności dowodzenia w ekstremalnych warunkach, podejmowaniem operacji sojuszniczych, w tym we współdziałaniu z największymi armiami członków NATO, i wspólnym budowaniem wielonarodowych sił pokojowych. (…) W opinii Stanisława Kozieja dowodzenie dywizją dało nam najwięcej doświadczeń i korzyści operacyjnych. Wprowadziło Polskę do „pierwszej ligi” państw, które mają praktyczne, a nie tylko ćwiczebne doświadczenie w dowodzeniu dużymi zgrupowaniami międzynarodowymi w złożonym i wymagającym środowisku. Polska sprawdziła się w wyznaczonej jej roli, a tym samym zyskała uznanie i zaufanie wielu krajów, które oddały swoje siły pod jej komendę.” Zatem nie tylko zyskaliśmy świetnie wyszkolonych dowódców, posiadających nie tylko teoretyczne, ale i praktyczne doświadczenie. Prócz tego mieliśmy okazję przetestować nasze wojsko. Czy trening w sztucznie stworzonych warunkach może zapewnić takie rezultaty?

Wśród entuzjastów nie brak też krytyków udziału w misji Iraqi Freedom. Jednym z czołowych argumentów opowiadających się przeciw braniu udziału w misji stabilizacyjnej w Iraku jest obciążenie budżetu RP. Mimo tego, że około 60% wydatków związanych z transportem czy logistyką pokrywają Stany Zjednoczone, nadal dla państwa takiego jak Polska, nad którym wisi widmo dużego deficytu budżetowego, finansowanie działań wojennych nie jest łatwym zadaniem.

Przeciwnicy zwracają również uwagę na rozczarowanie, które spotkało inwestorów i polskich przedsiębiorców. Liczyliśmy przecież na inwestycje w Iraku, które znacznie poprawiłyby kondycję polskiej gospodarki oraz przedsiębiorstw. Ponadto mieliśmy nadzieję, że i inne kraje dostrzegą nas, co mogłoby przyciągnąć inwestorów do Polski. Konsekwencją naszych działań przegapiliśmy niestety okazję na inwestycje na irackim rynku.

Czy możemy jednoznacznie ocenić udział Polski w misji w Iraku, jako klęskę lub zwycięstwo? Korzyści takie jak podniesienie rangi państwa na arenie międzynarodowej lub udoskonalenie armii, co zwiększa nie tylko nasz prestiż, ale i możliwości obronne kraju zdają się blaknąć przy widmie powiększającego się deficytu budżetowego oraz zaprzepaszczonych inwestycji. Lecz czy nie warto było angażować się w imię obrony praw człowieka? Moim zdaniem Polska odniosła zdecydowany sukces moralny. Pokazała, że nie jesteśmy państwem liczącym tylko i wyłącznie na korzyści materialne czy prestiż.

Mam również kilka pytań, co do wypracowania. Czy wystarczy podać jedynie 2 argumenty za i przeciw pisząc wypracowanie na temat „omów argumenty za i przeciw” czy powinniśmy trzymać się tej „tradycyjnej trójki” (3 za i 3 przeciw)? Z ilu tekstów źródłowych powinniśmy skorzystać podczas pracy? Mam tutaj na myśli następującą sytuację : dostajemy temat, lecz nie bardzo odpowiadają nam teksty źródłowe i wolelibyśmy skorzystać z własnej wiedzy, czy również wystarczy odniesienie do 2 tekstów czy może należałoby odnieść się do 3 lub 4?