Małopolska

Tradycje i zwyczaje: Wizyta w Małopolsce to okazja, by zobaczyć z bliska górali w tradycyjnych strojach: portkach z parzenicami, kapeluszu z piórem i w kierpcach. Można też przyjrzeć się zawadiackim strojom krakowskim ze wspaniałym pawim piórkiem przy czerwonej rogatywce oraz dziewczętom w połyskujących gorsetach i kwiecistych spódnicach. Ale nie tylko stroje ludowe, są przejawem tradycyjnej kultury ludowej w regionie. Oryginalne i wciąż kultywowane obyczaje związane ze świętami religijnymi, a także legendy i opowieści o dawnych dziejach oraz tajemnicach i strachach to część bogatego dziedzictwa kulturowego Małopolski.

Tradycje i zwyczaje:

Wizyta w Małopolsce to okazja, by zobaczyć z bliska górali w tradycyjnych strojach: portkach z parzenicami, kapeluszu z piórem i w kierpcach. Można też przyjrzeć się zawadiackim strojom krakowskim ze wspaniałym pawim piórkiem przy czerwonej rogatywce oraz dziewczętom w połyskujących gorsetach i kwiecistych spódnicach. Ale nie tylko stroje ludowe, są przejawem tradycyjnej kultury ludowej w regionie. Oryginalne i wciąż kultywowane obyczaje związane ze świętami religijnymi, a także legendy i opowieści o dawnych dziejach oraz tajemnicach i strachach to część bogatego dziedzictwa kulturowego Małopolski. Tworzą je również wspaniałe regionalne produkty i powstające na ich bazie oryginalne potrawy. Istniejąca wciąż kultura ludowa to najsilniejszy wyraz różnorodności Małopolski, w której każda część regionu ma swe specyficzne stroje, obyczaje, tradycje oraz potrawy i smakołyki.

Stroje ludowe:

Któż nie zna stroju Krakowiaka, z dumnie noszonym na rogatywce pawim piórem, lub góralskiego kapelusza obwiedzionego muszelkami i też ozdobionego piórkiem! Skrzące się cekinami gorsety i grube sznury korali oraz kolorowe spódnice dziewcząt, misternie wyszyte parzenice na góralskich portkach ludowe stroje w Małopolsce mienią się wyrazistymi barwami i zachwycają różnorodnością wzorów oraz ornamentów. Najbardziej znane są ubiory Krakowiaków z okolic Krakowa oraz górali podhalańskich, lecz nie są to jedyne rodzaje strojów ludowych w regionie. Odmienne było tradycyjne odzienie Łemków i Rusinów z Beskidów Sądeckiego i Niskiego, inaczej także nosili się górale ze Spiszu czy Orawy, jak i Lachowie z ziemi sądeckiej.

Krakowiacy słyną z barwnych ubiorów. na Strój męski składał się z białej płóciennej koszuli i pasiastych spodni (w czerwone prążki) wsuniętych w wysokie buty. Na to nakładano czarny lub ciemnogranatowy kaftan ozdobiony czerwonymi chwastami i metalowymi kółkami, przepasany pasem, zaś na wierzch narzucano długą, wełnianą białą sukmanę z czerwonymi chwastami. Całość uzupełniało nakrycie głowy: kapelusz celender lub wełniana magierka (czapka), albo też, najczęściej kojarzona ze strojem krakowiaków, czerwona rogatywka z pawim piórem i kolorowymi wstążkami. Kobiety na białą, haftowaną bluzkę zakładały czarny lub granatowy gorsecik. Był to najbardziej ozdobny element stroju: z szerokimi kolorowymi taśmami, ozdobnymi haftami i guzikami. Kwiecista spódnica, przesłonięta tiulową, biało haftowaną zapaską, zakładana była na białą halkę, a na nogi kobiety przywdziewały wysokie buty. Strój mężatek uzupełniały chusty, a panny chadzały z odkrytymi włosami, najczęściej zaplecionymi w długi warkocz.

Lachowie zamieszkują dużą część Beskidów, a szczególnie ziemię sądecką. Ich strój, choć mało znany, jest bardzo oryginalny, stanowi bowiem (szczególnie u Lachów sądeckich) połączenie elementów stroju krakowskiego i góralskiego. Wyróżnia go niezwykła ozdobność i bogactwo ornamentów. Mężczyźni zakładali granatowe spodnie i kaftany obrzeżone szerokimi haftami, z licznymi mosiężnymi guzami i chwastami z kolorowej włóczki. Pod spodem noszono białe koszule, ściągnięte szerokim jak u górali, skórzanym pasem, a czasem spinane góralską spinką pod szyją. Kobiety nosiły aksamitne gorsety i spódnice, najczęściej w kolorze granatowym.

Łemkowie z Beskidu Niskiego i Sądeckiego nosili zupełnie odmienny strój. Mężczyzn wyróżniał tu długi płaszcz, zwany czuchą, z brązowego płótna, z charakterystycznym opadającym na plecy kołnierzem, do którego doszyte były długie frędzle. Pod spodem noszono krótkie granatowe kamizelki i białe koszule oraz białe spodnie. Kobiety miały cienkie białe koszule wyszywane kolorowo przy kołnierzu i mankietach, na które nakładały granatowe lub czarne gorsety z haftowanymi kwiatami. Perkalowe spódnice były ciemne i ozdobione naszytymi pionowo kolorowymi wstążkami. Na nogi zakładano kierpce. Górale podhalańscy, żyjący u stóp tatrzańskich turni, do dziś dumni są ze swego pięknego, tradycyjnego stroju. Dlatego to właśnie na Podhalu najłatwiej zobaczyć regionalne ubiory ludowe. A jest na co popatrzeć! Kobiety przywdziewają misternie wykonane skórzane kierpce (płaskie buciki), a także kolorowe spódnice z płócienną zapaską i halką pod spodem. Lnianą koszulę ozdobioną białym haftem okrywa aksamitny gorset, czerwony lub czarny, często ozdobiony kolorowym haftem z motywem dziewięćsiła lub leluji, tj. lilii złotogłów. Całość ozdabiają grube (koniecznie!) sznury korali, a w razie zimna na wierzch zakłada się kożuchy. Górale przywdziewają białe koszule z ozdobną metalową spinką pod szyją, na którą zakłada się gunię (kamizelkę) lub cuchę (kurtkę z sukna), ozdobione haftami. Szeroki skórzany pas, za który w dawnych czasach wsuwano pistolety, podtrzymuje białe sukienne spodnie z haftowanymi parzenicami (ozdobny haft) i czarnym lampasem. Na nogi wsuwa się skórzane kierpce. Całość uzupełnia czarny filcowy kapelusz z muszelkami i piórkiem oraz ciupaga.

Górale pienińscy na białą koszulę zakładali jaskrawoniebieską kamizelkę, bogato zdobioną haftem, a do tego białe góralskie portki z parzenicami. Całości stroju dopełniał czarny kapelusz z paskiem imitującym sznur muszelek. Niegdyś ubiorem wierzchnim były białe lub brązowe cuchy zdobione haftami. Tradycyjny strój kobiecy był podobny do innych góralskich strojów damskich. Jego charakterystyczne elementy to: białe koszule z dużymi kołnierzami zdobione haftem, na które nakładano czarny lub czerwony gorset, kwieciste spódnice, haftowane zapaski i kierpce.

Babiogórcy, zamieszkujący Zawoję i okolice, nosili białe spodnie, z o wiele skromniejszymi parzenicami, zaś okrycia wierzchnie, czyli gunie, były brązowe i długie aż do kolan. Kobiety przywdziewały granatowe spódnice z białym drobnym wzorem, popularna była też tzw. jadwiśka, czyli dopasowany kaftanik. Po drugiej stronie Babiej Góry, na Orawach, kobiety nosiły bluzeczki z krótszym rękawem, bo tylko do łokcia, za to z szeroką koronkową falbanką wokół mankietu i dekoltu. Chętnie przywdziewały też gorsety i spódnice z tego samego kwiecistego materiału. Mężczyźni, również tutaj noszący białe spodnie z parzenicami, na koszule nakładali czarne kamizelki z białymi guziczkami i brązową gunię.

Górale spiscy, zwani Spiszakami, mieszkają na Spiszu, na wschód od Podhala. Ich stroje bardzo się różnią nawet pomiędzy poszczególnymi wsiami. Lecz także i tu noszono białe spodnie z parzenicami, a do tego kamizelkę i sukmanę. Kobiety i dziewczęta przywdziewały białe bluzki, często z rękawami obszytymi haftem, i charakterystyczne gorsety z dekoltem wyciętym w ząb. Na nogi rzadko zakładano kierpce, wybierano raczej wysokie buty z cholewami.

Tradycje regionalne:

Lajkonik, a właściwie jego pochód, jest jedną z najbardziej znanych tradycji w stolicy Małopolski: Krakowie. Co roku, osiem dni po święcie Bożego Ciała, z dzielnicy Zwierzyniec na Rynek Główny ulicami miasta kroczy kolorowy konik na dwóch czerwonych nogach, z brodatym jeźdźcem dzierżącym buławę. Kto da mu okup, dostanie buławą po głowie, co przynosi szczęście na cały rok. Lajkonik, choć dziś to śmieszny przebieraniec, według legendy jest pamiątką po najazdach tatarskich, które w XIII w. sięgnęły aż do Krakowa.

Hejnał mariacki – piękna, wciąż żywa tradycja krakowska – także nawiązuje do najazdów tatarskich. Co godzinę strażak z wieży kościoła Mariackiego przy Rynku Głównym wygrywa na cztery strony świata charakterystyczną melodię na trąbce, z urwanym ostatnim tonem. Podobno, gdy pod miasto podchodzili wojownicy tatarscy, dostrzegł ich tylko strażnik-trębacz. Zagrał, aby zbudzić obrońców miasta, lecz nie dokończył melodii, bo zginął przeszyty tatarską strzałą… Koronka z Bobowej. Piękną rękodzielniczą tradycją jest w Małopolsce szczególnego rodzaju koronczarstwo. W Bobowej od lat uprawia się od lat trudną sztukę koronki klockowej. Jest ona subtelniejsza i piękniejsza od powszechnych koronek szydełkowych. Kunszt ten budzi ogromny podziw i zachwyt dla pomysłowości koronczarek. Podoba się tak bardzo, że w Bobowej odbywają się kursy koronczarskie, a z powodu ciągle żywej tradycji koronczarskiej co roku organizuje się tam Festiwal Koronki Klockowej. Szopka Krakowska. W Krakowie istnieje niezwykła tradycja budowania tzw. szopek krakowskich, zapoczątkowana jeszcze u schyłku XIX w. przez murarzy z krakowskich przedmieść, którzy zimą, kiedy zamierał sezon murarski, szukali innych zajęć i źródeł zarobku. Od lat 30. XX w. w pierwszy czwartek grudnia urządza się konkurs takich szopek. Patronuje mu Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. Rankiem, zwykle w lekkiej mgiełce, uczestnicy konkursu przynoszą swoje dzieła pod pomnik Mickiewicza na Rynku. Koniecznie muszą się w nich znaleźć elementy zabytkowej architektury Krakowa. Szopki można również podziwiać na pokonkursowej wystawie szopek krakowskich w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa.

Konkurs na najpiękniej malowaną chatę jest organizowany w Zalipiu co roku w niedzielę po Bożym Ciele. Wkrótce po tym święcie warto udać się więc do tej małej wsi w okolicach Dąbrowy Tarnowskiej. Miejscowość ta słynie dzięki zrodzonej ponad sto lat temu tradycji ozdabiania domów barwnymi wzorami kwiatowymi na białym tle. Malowidła pokrywają ściany domostw, a także zabudowań gospodarczych (nawet studni i psich bud!), jak również wnętrza izb, sprzęty kuchenne i meble. Zalipianki przygotowują również haftowane stroje, narzuty, obrusy i wiele innych ozdób. Dzięki wspomnianemu konkursowi udaje się podtrzymywać tę oryginalną tradycję zdobienia nie tylko w Zalipiu, ale i w kilku innych okolicznych wsiach. Redyk, czyli uroczysty pochód pasterzy ze stadami owiec, wyrusza wiosną z podhalańskich wsi na dalekie, górskie polany (hale). Kiedy zima w górach ustępowała, a położone na nich pastwiska zaczynały się zielenić, baca i jego pomocnicy, juhasi, zbierali od gospodarzy owce i ruszali ku halom. Zgodnie z karpacką tradycją pobyt na górskich łąkach zaczynał się w dzień św. Wojciecha (23 kwietnia) i trwał do św. Michała (29 września). Tradycyjnie najważniejszy redyk wyruszał z Ludźmierza, z sanktuarium „Gaździny Podhala”, gdzie następowało poświęcenie stad i pasterzy. Obecnie w sanktuarium ludźmierskim zawsze w okolicy 23 kwietnia organizowane jest Święto Bacowskie. Inny znany redyk odbywa się w Jaworkach koło

Szczawnicy – mniej tradycyjnie, bo w lipcu. Towarzyszą mu liczne występy artystyczne, degustacje i konkursy. Szlak Oscypkowy w Małopolsce także nawiązuje do tradycji wypasu owiec na górskich łąkach i wyrobu smakołyków z mleka tych zwierząt. Trasa ta łączy 31 bacówek, w których wytwarza się oscypki i inne przysmaki z owczego mleka (bryndzę, bundz, żentycę, redykołki). Owcze specjały można kupić wprost od bacy, w szałasie na górskiej hali: wystarczy podążać za drogowskazami Szlaku Oscypkowego. Bacówki na szlaku znajdują się np. w Tatrach: w Kuźnicach i na Kalatówkach, w Zakopanym przy Drodze pod Reglami, w Dolinach Chochołowskiej i Kościeliskiej oraz na Polanie Rusinowej. Kolejne są na Podhalu (w Bustryku, na Baligówce, w Leśnicy, Gliczarowie Górnym, Białym Dunajcu, Nowym Targu obok lotniska, Ratułowie, Murzasichlu oraz w Brzegach i Białce Tatrzańskiej pod Kotelnicą), w Gorcach (na Hali Długiej pod Turbaczem, na Zorymbku Wyżnym i w Kowańcu, a także w Koninie po północnej stronie Gorców), Pieninach (w Czorsztynie i Jaworkach), na Spiszu (w Dursztynie, Łapszach Wyżnych i Niżnych), Orawie (pod Babią Górą w Zubrzycy Górnej), a także w Beskidzie Sądeckim (w Wierchomli).

Legendy:

Barwna i długa historia Małopolski znalazła swe odbicie w dziesiątkach legend i podań. Opowiadają one zarówno o wydarzeniach prawdziwych, z zamierzchłej przeszłości regionu, jak i o zupełnie fantastycznych, wiązanych z wierzeniami ludowymi, a nawet dawnymi kultami pogańskimi. Opowieści i podania ludowe wyjaśniają znaczenie nazw miejscowych, nawiązują do odległych początków istnienia wsi czy miast. Wiele z nich objaśnia genezę dziwnych form ostańców skalnych, jakich nie brakuje w Małopolsce. Są też liczne podania i opowieści dotyczące życia małopolskich świętych i błogosławionych.

O księciu Kraku oraz strasznym smoku. Najbardziej znana krakowska legenda opowiada o legendarnym założycielu miasta, księciu Kraku, oraz o straszliwym smoku, który mieszkał w jaskini pod wzgórzem wawelskim. Potwór pożerał bydło, a kiedy nie dostał na czas daniny ze zwierząt, porywał w zamian ludzi. Nikt nie mógł mu stawić czoła, nie dali mu rady nawet dzielni synowie Kraka. Lecz znalazł się sprytny szewczyk Skuba, który skórę baranią wypchał siarką i takiego „barana” postawił przed smoczą jamą. Potwór pożarł skórę z siarką: w jego trzewiach wybuchł pożar, który zwierz chciał ugasić wodą z Wisły i wkrótce pękł z przepicia na drobne kawałki. (Inna wersja legendy wspomina, że to sam książę Krak pokonał bestię).

O rycerzach zamienionych w gołębie. Ciekawa opowieść wyjaśnia też, skąd wzięły się latające nad krakowskim rynkiem gołębie. Kiedy na książęcym tronie w Krakowie zasiadł książę Henryk IV Probus, zapragnął wyprawić się do papieża do Rzymu po koronę królewską. Nie miał jednak pieniędzy, więc z pomocą przyszła mu czarownica. Przemieniając jego drużynę rycerską w stado gołębi, obiecała, że junacy odzyskają ludzką postać, gdy książę wróci z koroną. Gołębie wydziobały z rynku kamyki, które zamieniły się w złote monety, lecz książę w drodze do Rzymu przehulał fundusze i nie dotarł do celu… A jego rycerze, przemienieni w gołębie, do dziś czekają na niego na krakowskim rynku.

O pierścieniu św. Kingi. W okolicach Krakowa, w Wieliczce i Bochni od setek lat wydobywana jest spod ziemi sól. Skąd się wzięły jej złoża? Wyjaśnia to piękna legenda. Kiedy królewna węgierska Kunegunda (Kinga) miała przybyć do Krakowa, aby poślubić księcia Bolesława Wstydliwego, postanowiła ofiarować nowej swej ojczyźnie cenny dar. Do jednej z węgierskich kopalń soli wrzuciła zaręczynowy pierścionek. Po przybyciu do Małopolski nakazała kopać w miejscu, gdzie dziś znajduje się kopalnia soli w Wieliczce (według innej wersji legendy – tam, gdzie dziś działa kopalnia w Bochni). Ku zdumieniu wszystkich obecnych spod ziemi wydobyto bryłę soli z zatopionym w niej pierścieniem Kingi. W ten sposób królewna podarowała swym nowym poddanym sól.

O królu chłopów. Podobno król Kazimierz Wielki często w przebraniu nędzarza wędrował po wsiach, by poznać życie swoich najuboższych poddanych. Pewnego razu odzianego w łachmany wędrowca gościnnie przyjął biedny gospodarz. Chłop poskarżył się swemu gościowi, że nikt nie chce trzymać do chrztu jego nowo narodzonego synka. Wtedy „nędzarz” powiedział, że to on może zostać ojcem chrzestnym. Umówili się na spotkanie następnego dnia, by razem wyruszyć do kościoła. Kiedy nazajutrz pod drzwiami chaty zatrzymał się król na czele wspaniałego orszaku, gospodarz ze zdziwieniem rozpoznał w dostojnym władcy swego wczorajszego gościa. Król dotrzymał obietnicy, został ojcem chrzestnym dziecka i podarował mu trzos pełen złotych monet.

O uśpionych rycerzach pod Tatrami. Gdy z Zakopanego spojrzeć na Tatry, zobaczy się majestatyczną sylwetkę góry Giewont. Przypomina ona profil śpiącego człowieka. To podobno rycerz lub król, którego zaklęta drużyna czeka w uśpieniu gdzieś w tajemnych grotach pod górą. Kiedy na świecie rozpanoszy się zbyt wiele zła (a w innej wersji opowieści – gdy nad Polską zawiśnie wielkie niebezpieczeństwo), Giewont wraz ze swym wojskiem przebudzi się i ruszy w bój.

Regionalne Przysmaki:

Smakowanie Małopolski najlepiej zacząć od sera, który zachwycił smakoszy w całej Europie, czyli od oscypka. Kruchy i delikatny, pachnący wonnym dymem specjalnie dobranego drewna i górskimi łąkami, powstaje z owczego mleka tylko w polskich górach. Skosztować też trzeba bryndzy podhalańskiej, czyli miękkiego i świeżego sera o ostrym, specyficznym smaku.

Wiele oryginalnych potraw i wyrobów kulinarnych pochodzi z samego Krakowa. W stolicy Małopolski trzeba spróbować żurku po krakowsku czy barszczu czerwonego. Krakowscy piekarze wypiekają zwinięte spiralnie w kształcie pierścienia, posypane makiem, solą lub sezamem obwarzanki i złociste, chrupiące precelki; zwłaszcza te pierwsze mogą uchodzić za symbol miasta. Mniej znany jest chleb prądnicki, choć piecze się go w okolicy Krakowa co najmniej od XV w. A chleb to nie byle jaki: prawdziwy bochenek prądnicki ma metr długości i waży nawet ponad 10 kilogramów! Inne krakowskie wyroby piekarskie to okrągłe, pokryte śmietankowo-kremową warstwą lukru i przełożone warstwą marmolady owocowej ciasteczka wyśmienite i bajgle z Kazimierza, czyli bułki z wyraźną dziurą w środku, posypane np. czarnuszką, kminkiem, makiem, solą.

Oryginalne wyroby piekarnicze to nie tylko specjalność krakowska: każdy smakosz zachwyci się drożdżowym jodłownickim kołaczem z serem, posypanym kruszonką kołaczem jurajskim czy podłużną pszenną bułeczką – kukiełką lisiecką. Głód zaspokoi owalny, posypany zgniecionymi ziarnami pszenicy chleb żarnowy z Łomnej lub chleb jurajski, który dzięki dodatkowi płatków ziemniaczanych długo utrzymuje świeżość. Nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że świeże pieczywo najlepiej smakuje z miodem, gdy skórka i miękkie wnętrze nasiąkną słodyczą, pochodzącą z górskich pasiek. To tam, pośród borów jodłowych i świerkowych, powstają najlepsze miody spadziowe (małopolski i sądecki).

Do produktów regionalnych zaliczane są również sól wielicka, lody nowotarskie czy sławny, wzmacniający organizm balsam kapucyński. Spośród serów i wyrobów nabiałowych wymienić trzeba, prócz oscypka i bryndzy, takie przysmaki jak: redykołka (wędzony serek w kształcie zwierzątek, serca lub wrzeciona), żentyca (serwatka z owczego mleka), ser gazdowski (tzw. gołka, pucok lub kara; ser wyrabiany w całości z mleka krowiego) i bundz (łagodny, lekko kwaśny i orzechowy ser w kształcie bochenka). Napoje reprezentują mocne trunki – produkowane ze śliwek śliwowica łącka i wyborna, a także przygotowywane na bazie owoców jarzębiny jarzębiak izdebnicki i słodka jarzębinka.

Do najciekawszych wędlin należy kiełbasa lisiecka, wyrabiana w Liszkach i Czernichowie pod Krakowem. Powinna być przyrządzana z najlepszej wieprzowiny i wędzona aromatycznym dymem ze specjalnie dobranego drewna owocowego. Z mięs do produktów regionalnych zaliczono także tuszki gęsi zatorskich i jagnięcinę podhalańską.

Warte spróbowania są owoce i warzywa, takie jak charsznicka kapusta kwaszona, fasola „Piękny Jaś” z doliny Dunajca, łukowicka śliwka suszona oraz suska sechlońska, czyli inny rodzaj suszonej śliwy. Z Małopolski pochodzą też tradycyjne odmiany jabłek z Raciechowic oraz Łącka. I wreszcie na końcu specjał szczególny: karp zatorski, z okolic Zatora, gdzie już od XII w. hoduje się ryby w licznych stawach w „Dolinie Karpia”.