
Moja rodzina
Mam na imię Monika. Pochodzę z Grodziska- małej wsi położonej na terenie powiatu strzyżowskiego, w ok.30-km odległości od Rzeszowa, Jasła i Krosna. Moja rodzina związana jest z tą miejscowością od 1920 roku, kiedy to jeden z moich przodków wszedł w posiadanie domu położonego w centralnej części Grodziska. Wychowywałam się w rodzinie wielopokoleniowej. Oprócz mnie i moich rodziców w domu mieszkali jeszcze babcia i dziadek, a także siostra mojego taty- te czasy już dawno minęły.
Mam na imię Monika. Pochodzę z Grodziska- małej wsi położonej na terenie powiatu strzyżowskiego, w ok.30-km odległości od Rzeszowa, Jasła i Krosna. Moja rodzina związana jest
z tą miejscowością od 1920 roku, kiedy to jeden z moich przodków wszedł w posiadanie domu położonego w centralnej części Grodziska.
Wychowywałam się w rodzinie wielopokoleniowej. Oprócz mnie i moich rodziców w domu mieszkali jeszcze babcia i dziadek, a także siostra mojego taty- te czasy już dawno minęły.W mojej rodzinie starsze pokolenie hołdowało tradycji, a ja wzrastałam w tej atmosferze. Nie mam na myśli tutaj tylko zwyczajów związanych z obchodzeniem różnego rodzaju świąt, ale także rytuały dnia codziennego. Kiedy byłam jeszcze dzieckiem, przed wyjściem do szkoły babcia kreśliła mi zawsze znak krzyża na czole i żegnała słowami: ,,Z Panem Bogiem’’. Natomiast dziadek nauczył mnie szacunku do chleba, wpoił mi, że gdy upuszcze chleb należy go podnieść i ucałować. On sam, gdy zaczynał nowy bochen, kreślił na nim znak krzyża. Rodzice, odkąd sięgam pamięcią, uczyli mnie szacunku do starszych. W naszej rodzinie jest bowiem, nigdy nie zwerbalizowane, ale znane wszystkim zalecenie, że młode pokolenie nie zostawia starszych bez opieki.
Obecnie moja najbliższa rodzina liczy pięć osób: mama, tata,dwie siostry oraz babcia.
Moja mama ma na imię Bronisława. Ukończyła szkołę zawodową na kierunku ciastkarz, ale od dwudziestu lat nie pracuje w swoim zawodzie. Odkąd sięgam pamięcią mama zajmuje się domem, to ona dba o to, aby cały ,,domowy mechanizm” działał poprawnie. Mama zawsze wie czego każdy z członków rodziny potrzebuje, jest najlepiej poinformowaną osobą w rodzinie. Mama jest bardzo gadatliwa i trudno jest “wejść jej w słowo”. Uwielbia być słuchaną, ale umie też słuchać innych. Jest bardzo życzliwa i gościnna. Wielką uwagę przywiązuje do więzów rodzinnych. Ceni przyjaźń i ma wielu przyjaciół, wobec których jest lojalna. Ma duże poczucie humoru, dlatego wszyscy lubimy spędzać z nią czas.
Przysłowiową głową rodziny jest oczywiście tata . Z wykształcenia tokarz- ślusarz, od pięciu lat prowadzi własną firmę budowlaną. Ojciec ciężko pracuje, ale każdą wolną chwilę stara się spędzać z dziećmi. Bardzo kocha swoją żonę i stara się być przykładnym mężem, ale czasem bywa apodyktyczny. Bardzo poważnie traktuje swoją pracę i jest cenionym specjalistą w swojej branży. W domu pełni role rozjemcy z czasie sporów, dba też o domowy budżet.
Kolejnym członkiem mojej rodziny jest babcia. Jest to siedemdziesięcioletnia kobieta o ,,gołębim sercu”. Babcia jest autorytetem. Wszyscy członkowie rodziny przychodzą do niej po radę, zwierzają się jej. Wszystkich wokół siebie zaraża optymizmem, stara się być wyrozumiała i serdeczna.
Do mojej najbliższej rodziny należą jeszcze dwie siostry- dziewiętnastoletnia Barbara (studentka pierwszego roku pedagogiki) i niespełna sześcioletnia Daria. Obie dziewczyny zasadniczo różnią się charakterami. Basia jest od czasów dzieciństwa osobą bardzo ułożoną, dokładną i skrzętnie wypełniającą swoje obowiązki. Natomiast Daria - ,,oczko w głowie całej rodziny’’ – jest dość chaotyczna. Z wyglądu sprawia wrażenie grzecznej dziewczynki, lecz tak naprawde tylko najbliższa rodzina wie, jaka potrafi być nieznośna. Daria potrafi każdego z domowników rozśmieszyć do łez.
A jaka jest Monika? No cóż wydaje mi się, że jestem osobą ambitną i upartą. Nigdy nie ,,rzucam słów na wiatr”. Staram się jak najlepiej wypełniać powierzone mi zadania i jestem przy tym bardzo dokładna. Być może to właśnie ze względu na te cechy w domu zajmuję się płaceniem wszelkich rachunków i robieniem zakupów. Oczywiście jak każdy człowiek miewam gorsze dni, czasami potrzebuję wyciszenia, chwili samotności. Zawsze jednak mam świadomość, że istnieją osoby, które gotowe są pospieszyć mi z pomocą.
Myślę, że moja rodzina odznacza się trwałymi więziami pomiędzy jej członkami. Chętnie spędzamy ze sobą czas, zawsze możemy liczyć na swoją wzajemną pomoc. W mojej rodzinie króluje miłość , zrozumienie i wzajemne zaufanie. To właśnie dzięki temu moja rodzina jest spójną całością, chociaż może wydaje się być to trudne we współczesnym świecie, w którym mnożą się problemy, pokusy i inne zło, które zaburza pewien porządek w rodzinie. W naszej wspólnocie obowiązuje zasada, że do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem i zrozumieniem. Nie wolno patrzeć na wszystko przez pryzmat własnej osoby. Musi liczyć się druga osoba – każdemu bowiem należy się szacunek. Miłość rodzinną jak każdy rodzaj miłości trzeba nieustannie pielęgnować. Nie można zaniedbywać dzieci czy partnera, nie można odkładać problemów „na później”, ponieważ potem się one tylko nawarstwiają i ciężko przywrócić wcześniejsze szczęście i porządek.
Jak w każdej rodzinie zdarzają się również złe chwile, problemy. W trudnych momentach zawsze możemy liczyć na pomoc najbliższych, pomimo, że czasami różnimy się poglądami na daną sprawę. Zawsze razem rozwiązujemy problemy, przeciwstawiamy się ,,życiowym burzom i zawirowaniom”.
Moja rodzina zamieszkuje w domu jednorodzinnym. Nasz dom został wybudowany w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku przez mojego dziadka. Przez metalową bramkę wchodzimy do otaczającego nasz dom ogródka. Na trawniku jest kilka zabawek naszego psa Kacpra i kwiaty zasadzone przez mamę. Nasz ogródek jest mały, ale zadbany, wszyscy domownicy ciężko pracują przy nim. Wszyscy są bardzo dumni z kwiatów, które pięknie kwitną wiosną. Z drugiej strony domu mamy małe oczko wodne, które zamieszkują żaby i taras, na którym stoi stół z krzesłami i ogromny parasol. Niedaleko stoi grill na którym w ciepłe letnie wieczory smażymy kiełbaski.
Do domu wchodzi się po dwóch schodkach na tarasie przed wejściem stoi kolumna, na której opiera się dach. Na parterze znajduję się przedpokój, duża kuchnia, a obok niej schodzi się stopień w dół i jest jadalnia, przechodzi się przez korytarz i na przeciw znajdują się dwa pokoje i łazienka. W jednym pokoju na parterze znajduję się salon. Na ścianach w całym domu wiszą różne obrazy i zdjęcia domowników z różnych wycieczek. Po schodach w górę wejdziemy na korytarz prowadzący do trzech pokoi ( zajmowane są one przeze mnie i moje siostry) i dwóch łazienek.
Myślę, że moja rodzina jest spójną całością, w której każdy podmiot ma wyznaczone swoje miejsce. Nadrzędnym celem naszej wspólnoty, oprócz spraw związanych z zabezpieczeniem materialnym, jest zachowanie prawidłowego kontaktu między członkami rodziny i umacnianie więzi. Natomiast najważniejszą zasadą funkcjonowania grupy- prawdomówność. Pomimo, że każdy z nas jest inny, czasami mamy inne poglądy i przekonania, staramy się ze sobą rozmawiać, dochodzić do kompromisów. Moja rodzina jest ostoją i bezpieczną przystanią dla wszystkich jej członków.


