
Tytuł utworu Hanny Krall "Zdążyć przed Panem Bogiem"
Tytuł utworu Hanny Krall ma charakter symboliczny. „Zdążyć przed Panem Bogiem” można interpretować na dwa różne sposoby. W odniesieniu do okupacyjnej rzeczywistości należy go rozumieć jako dążenie do wyboru rodzaju śmierci, uprzedzenia Boga w Jego decyzjach. Uczestnicy powstania walczyli o wolność, jednak inaczej rozumianą niż powszechnie. „Zdążyć przed Bogiem” to w tym przypadku możliwość wyboru rodzaju śmierci i jej momentu, zanim Bóg „wyda” wyrok na człowieka. Tak uczynili niektórzy bohaterowie prezentowani w reportażu np.
Tytuł utworu Hanny Krall ma charakter symboliczny. „Zdążyć przed Panem Bogiem” można interpretować na dwa różne sposoby. W odniesieniu do okupacyjnej rzeczywistości należy go rozumieć jako dążenie do wyboru rodzaju śmierci, uprzedzenia Boga w Jego decyzjach. Uczestnicy powstania walczyli o wolność, jednak inaczej rozumianą niż powszechnie. „Zdążyć przed Bogiem” to w tym przypadku możliwość wyboru rodzaju śmierci i jej momentu, zanim Bóg „wyda” wyrok na człowieka. Tak uczynili niektórzy bohaterowie prezentowani w reportażu np. Jurek Wilner czy Mordechaj Anielewicz. 8 maja 1943 roku popełnili oni zbiorowe samobójstwo, by nie wpaść w ręce Niemców. Ludzie, zdając sobie sprawę, że czeka ich śmierć, (najczęściej w obozie zagłady w Treblince), sami woleli wybrać jej charakter i skrócić mękę oczekiwania oraz wiążące się z „niewiadomym” konaniem cierpienia. Zażywali truciznę (cyjanek, luminal), strzelali do siebie lub prosili o tę „przysługę” kogoś bliskiego, niejednokrotnie skakali z wysokości. Zdarzało się nawet, że pielęgniarki dusiły nowonarodzone dzieci, aby oprawcy nie wyrządzili im krzywdy. Dużym szacunkiem cieszyła się dla odmiany śmierć poniesiona w walce: „Chodziło przecież o to, żeby nie dać się zarżnąć (…) Chodziło tylko o wybór sposobu umierania.” – mówi Edelman. Inna interpretacja tytułu dotyczy bezpośrednio samego Edelmana, cenionego kardiochirurga. Jak sam twierdzi, jako lekarz brał udział w wyścigu z Bogiem. Za swoje zadanie uważał ratowanie życia swoich pacjentów, zanim Bóg zdąży im je odebrać. Taką swoistą grę z Panem Bogiem o przedłużenie ludzkiego życia mógł podjąć jedynie człowiek, który poznał wartość życia i nabrał szacunku do śmierci. „Pan Bóg już chce zgasić świeczkę, a ja muszę szybko osłonić płomień, wykorzystując Jego chwilową nieuwagę. Niech się pali choć trochę dłużej, niż On by sobie życzył.” – mówi Edelman





