
U bram zamku w Szczytnie- monolog wewnętrzny Juranda
Nareszcie. Stoję u bram zamku w Szczytnie, żeby moją Danusię odzyskać. Tylko co teraz, skoro brama zamknięta? Wszyscy na mnie spoglądają, to dość dziwne uczucie.Śmieją się ze mnie, a ja nie mogę nic zrobić. Może to i lepiej,żeby tylko mojej córce krzywdy nie zrobili. Ktoś się zbliża. Upokorzyć mnie Krzyżacy chcą, jak chłopa potraktować! Ja tu kilka godzin już stoję i marznę, kiedy w końcu mnie wpuszczą? Już i tak godność moja uniżona.
Nareszcie. Stoję u bram zamku w Szczytnie, żeby moją Danusię odzyskać. Tylko co teraz, skoro brama zamknięta? Wszyscy na mnie spoglądają, to dość dziwne uczucie.Śmieją się ze mnie, a ja nie mogę nic zrobić. Może to i lepiej,żeby tylko mojej córce krzywdy nie zrobili. Ktoś się zbliża. Upokorzyć mnie Krzyżacy chcą, jak chłopa potraktować! Ja tu kilka godzin już stoję i marznę, kiedy w końcu mnie wpuszczą? Już i tak godność moja uniżona. Kiedyś w końcu wrota się otworzą. O, nareszcie! Ktoś wychodzi, może córkę odzyskam. Bóg mi dopomóż!

