Cisza głośniejsza niż krzyk

Cisza głośniejsza niż krzyk 4 kwietnia 1945 Siedzę na naszym łóżku i wiesz… Jeszcze pościel pachnie Twoimi perfumami od Hugo Bossa. Niestety, okrywa mnie nieprzerwane od kilku tygodni zimno. Tak bardzo chciałabym poczuć na sobie Twój ciepły oddech. Odszedłeś. Bo musiałeś, bo chciałeś ? Nie, przecież służba jest obowiązkowa. Musisz być patriotą wobec narodu; on mi Ciebie zabrał, czy wrócisz ? Czy zwrócisz mi te dni, które zostały nam wyrwane ?

Cisza głośniejsza niż krzyk 4 kwietnia 1945 Siedzę na naszym łóżku i wiesz… Jeszcze pościel pachnie Twoimi perfumami od Hugo Bossa. Niestety, okrywa mnie nieprzerwane od kilku tygodni zimno. Tak bardzo chciałabym poczuć na sobie Twój ciepły oddech. Odszedłeś. Bo musiałeś, bo chciałeś ? Nie, przecież służba jest obowiązkowa. Musisz być patriotą wobec narodu; on mi Ciebie zabrał, czy wrócisz ? Czy zwrócisz mi te dni, które zostały nam wyrwane ? John, nie odchodź. Wracaj tutaj. Już. Następnego dnia miałam stawić się porankiem u mojego taty w pracy.

  • Kochanie, jak dobrze, że przyszłaś! –ojciec przywitał mnie w drzwiach swojego redakcyjnego biura. -Chciałeś abym przyszła, więc jestem. – szczerze mówiąc nie miałam chęci w ogóle tutaj przychodzić. -Słuchaj, mam dla Ciebie propozycję. Pamiętasz, pisałaś reportaż na zlecenie Jacoba Marey’a. Facet ma wtyki. Chce Cię wysłać na Cambridge. Studia za oceanem na wydziale dziennikarskim. Wielka Brytania, nowe życie, nowi ludzie! -Ojcze.. Nie.-moja odpowiedź była krótka. Jak on to sobie wyobrażał? Mój ukochany na wojnie, a ja na studiach? Jak mogłabym tam żyć ?! Odnaleźć się bez niego w całkiem nieznanym miejscu. Ledwo odnajduję siebie w czterech ścianach domu. -Wiedziałem, że tak będzie – parsknął ze złością. – Anne, musisz się oderwać. Nie chce widzieć jak cierpisz. Studia na jednym z najlepszych uniwersytetów na świecie otwierają przed Tobą drzwi, a Ty nie chcesz skorzystać ?! Pomyśl czasem o sobie i o swojej przyszłości. Masz 19 lat, wykorzystaj to ! Idź teraz do domu. Porozmawiamy o tym jutro, przemyśl sobie wszystko – nerwy mu przeszły. Pocałował mnie czule w czoło i odesłał. 5 maja 1945 Godzina już późna. Przechadzam się wąskimi uliczkami Richmond pośród murowanych kamienic. Nikogo w pobliżu. Ta cisza wydaje się być głośniejsza niż krzyk. Krople deszczu spływają po mojej twarzy, a ja znów myślę o Tobie, kochany. Chodzę twoimi ścieżkami z myślą, że i tak tam Cię nie spotkam. Pamiętasz? Często chodziliśmy do tego parku w centrum miasta. Siedzieliśmy wieczorami i patrzyliśmy jak dzień, zamienia się w noc. Teraz siądź przy mnie na zielonej trawie i patrz się razem ze mną w niebo. Dziś byłam u mojego ojca. Mówiłam Ci? Przejął stanowisko redaktora naczelnego w gazecie miejskiej, a Jacob Marey kupił nasz dziennik codzienny. Ma dobre stosunki z ojcem i bardzo spodobał mu się mój reportaż o żołnierzach naszego narodu i ich pracy. Kiedyś Ci go czytałam. Najbardziej cieszyło Cię zdanie: ‘i pomimo bólu, nieprzerwalnego wylewu krwi oni pozostaną wierni Ameryce żywi nieśmiertelnie’ Tak kochanie, pisałam to z myślą o Tobie. Dzięki tej pracy chce mnie wysłać na uniwersytet Cambridge do Anglii. Odmówiłam z miejsca. Nie chcę wyjeżdżać bez Ciebie, John. Umieram z tęsknoty, a mam być tysiące kilometrów od Ciebie ?! To równałoby się z odcięciem tlenu, choć.. chyba i tutaj teraz go tracę. -Dzień dobry pani Mario. Jak się pani miewa ? –postanowiłam odwiedzić matkę Johna. Ona jedynie wie co mogę przeżywać w sercu. W końcu to jej syn, a mój ukochany. Staruszka zaprowadziła mnie do salonu i przyniosła zieloną herbatę. -Przyszedł jakiś list do Ciebie Anno ?-spytała. -Niestety nie. Milczy. Od miesiąca nie dostałam żadnej odpowiedzi, a listy wysyłam mu niemal codziennie. Czekam na jakiś znak od niego. Wiem, że czuje pani to samo. Maria uśmiechnęła się tylko niepewnym i chłodnym uśmiechem sięgając do starej komody. Wyjęła z niej album zdjęciowy.
  • Zobacz, tu mały John ze swoim dziadkiem, bawi się w piaskownicy. Pamiętam, tego dnia wypadł u pierwszy mleczak –nigdy nie widziałam jej tak uśmiechniętej. Ja zresztą też od dawna się nie śmiałam. Oglądałyśmy tak zdjęcia przez kolejne dwie godziny. -Zobacz kochana, co ta wojna z nami zrobiła. Kiedyś było tak beztrosko. Byliśmy wolni, a teraz nawet w domu czuję się jak w więzieniu. Zabrali nam synów, mężów zostawiając na pastwę losu. Nie wiem czy mój syn żyje, czy mojemu małemu Johnowi nic nie jest. Chcę żeby było po wszystkim –po tym Maria topiła łzy na mojej sukience. Ja już nie miałam czym płakać. Czułam pustkę w sercu. Musiałam niedługo po tym wracać do domu. Zaraz siadłam do biurka przy lampce naftowej. Nagle do pokoju zapukał ojciec. Nic nie mówiąc położył białą kopertę obok mnie. Bez zastanowienia rozerwałam ją. Wzięłam kartkę do ręki wiedziałam, ze to John. Ręce zaczęły mi się trząść, a ciśnienie podnosić. 25 sierpień 1945 Minęły już dwa miesiące po bitwie o Okinawę. Nie mogłem wysłać żadnego listu. Nie miałem nawet kartki by go napisać ! Droga Anno, przeżywam męczarnie! Nie mogę wrócić do domu. Moja służba się nie skończyła. Mnie i pięciu tysięcy innych żołnierzy wysłano do amerykańskiej bazy w stanie New Jersey na kolejny rok. Musimy tam stacjonować. Nie wiem jak to wytrzymam bez Ciebie! Siedzę teraz w jednym z pomieszczeni lokalnych w Trenton i dopadają mnie wyrzuty sumienia. Słyszałaś o Bombie zrzuconą na Hiroszimę i Nagasaki? W tej akcji uczestniczyłam też i ja. Siedziałam w jednych z samolotów. Czuję się winny za śmierć tych ludzi. Proszę Boga aby i taki los mnie dopadł ! Odchodzę od zmysłów, brakuje mi tu wszystkiego. Muszę dostać głupią przepustkę na wysłanie listu. Czekałem na nią parę miesięcy. Choć wolałbym dostać podobną na wizytę z Tobą. Jednak to niemożliwe. Dlatego nakazuje Ci abyś wyjechała do Anglii. Posłuchaj się mnie, zrób to co Ci karzę. Obiecuje, że jak tylko skończy się to wszystko to przyjadę tam do Ciebie i zaśniemy w naszym nowym mieszkaniu na przedmieściach Cambridge. Będziemy mieć trójkę dzieci, a przede wszystkim będziemy wolnymi ludźmi ! Kochanie ! Nie trać życia jeśli wykorzystasz swoją szansę, to przyrzekam, że mnie nie stracisz, a zyskasz mnie jeszcze więcej. Kocham i całuję mocno! Pozdrów ode mnie moją matkę przekaż to jak bardzo za nią tęsknię. Nie mogę doczekać się spotkania z wami! Wiecznie kochający-John

Kilka lat później Dziś nie piszę do Ciebie listu, ukochany. Dziś spoglądam w górę z myślą, że tam właśnie jesteś i kieruję te słowa do Ciebie. Za oknem deszcz. Pogoda tu w Anglii nie poprawia się od kilku tygodni tak jak w moim sercu od paru lat. Od momentu gdy dowiedziałam się, że nie żyjesz. Pamiętam jak czytałam ten list przysłany przez Twojego głównodowodzącego. Uwierz, kolejne zdanie zabierało mi siły do życia. Zdanie po zdaniu. Myślisz, że pozbierałam się po twojej stracie, że te 10lat po wojnie coś zmieniło? Dla mnie nic się nie zmieniło. Pracuję w magazynie ‘Time’ i opisuje życie innych ludzi. Paradoksem jest to, że nie umiem opisać swojego bez Ciebie. Obok mam wielu wspaniałych ludzi, godnych zaufania. Jednak po co mi oni, jeśli najbardziej potrzebuje Ciebie? Jestem w pełni świadoma tego, że jestem obecna tutaj ciałem tylko i wyłącznie, a moja dusza jest z Tobą tam na górze.