
Baśń Oli
W pewnej mrocznej krainie, pełnej grozy, nienawiści i smutku panował przebiegły czarnoksiężnik o imieniu Tauros. Gdy był młodzieńcem, przemierzał świat w poszukiwaniu pięknej księżniczki, która mogłaby choć trochę umilić jego przepełnione złem życie. Podróżował bardzo długo, był na wielu dworach, na których nie zawsze był mile widziany, poznawał wiele urodziwych księżniczek, lecz żadna z nich nie była na tyle piękna, by Tauros chciał ją poślubić. Aż pewnego dnia przybył do królestwa innego niż wszystkie… Każdego gościa traktowano tu nadzwyczaj uprzejmie.
W pewnej mrocznej krainie, pełnej grozy, nienawiści i smutku panował przebiegły czarnoksiężnik o imieniu Tauros. Gdy był młodzieńcem, przemierzał świat w poszukiwaniu pięknej księżniczki, która mogłaby choć trochę umilić jego przepełnione złem życie. Podróżował bardzo długo, był na wielu dworach, na których nie zawsze był mile widziany, poznawał wiele urodziwych księżniczek, lecz żadna z nich nie była na tyle piękna, by Tauros chciał ją poślubić. Aż pewnego dnia przybył do królestwa innego niż wszystkie… Każdego gościa traktowano tu nadzwyczaj uprzejmie. Ludzie byli bardzo mili, a król ugościł go niczym najznakomitszego władcę. W wystawnej uczcie brali udział wszyscy wykwintni dworzanie wraz z dostojną parą królewską, której wiernie usługiwały małe, wiecznie uśmiechnięte elfy. Gdy oczom Taurosa ukazała się piękna królowa o bladoniebieskich oczach i jasnych włosach, młody czarodziej od razu się ożywił. Królowa trzymała swoją maleńką córkę, która miała zaledwie kilka lat. Tauros widząc tak cudowną kobietę, uznał że jej córka wyrośnie na równie piękną niewiastę. Zmęczony był już ciągłym poszukiwaniem i pragnął w końcu osiągnąć swój cel. -Och Jaśnie Pani! Blask dobiega do mych oczu i razi nieopisanie! Cudo widzę i napatrzeć się nie mogę! Jesteś Jaśnie Pani niczym piękna Afrodyta, niczym słońce wschodzące wśród wiosennych traw! Och, a cóż to za piękne dziecię trzyma Pani w ręku?
- To ma córka- Stokrotka! Jej bladość przebija wszelką biel najjaśniejszą, jej oczy niebieskie błyszczą niczym ocean najpiękniejszy, a skóra jej jedwabna i nieskazitelna, jakby utkana z najdelikatniejszej nici pajęczej! W jego głowie od razu pojawił się plan porwania młodej księżniczki… Po chwili skinieniem głowy dał sygnał swym podwładnym , którzy spożywali z nim ucztę, by zacząć realizować swój nikczemny plan. Młodzi, dzielni lecz pozbawieni skrupułów, żyjący w Mrocznej Krainie słudzy, w jednej chwili wstali i rozproszyli się, by zgładzić parę królewską i zabrać małą księżniczkę do Krainy Szczęścia, gdzie miała się wychować wśród dziewiczej natury, śpiewu ptaków i szumu drzew. Lata szybko mijały, a z małej dziewczynki wyrosła piękna księżniczka o perłowej cerze, niezwykle jasnych włosach i cudownych błękitnych oczach. Wychowywały ją dzikie zwierzęta, które bardzo podziwiała. Codziennie przynosiła wodę ze strumienia, dla swych przyjaciół. Stokrotce zaś usługiwały elfy z jej rodzinnej krainy, dostarczając jej nieskazitelnie czystej wody z dodatkiem olejku różanego i miód, które w zupełności wystarczyły jej do życia. Stokrotka miło spędzała czas. Chętnie tkała z lnu sukienki, a z wiosennych kwiatów plotła kolorowe wianki. Co dzień poznawała coraz to inne zakątki rozległej krainy, rozmawiając ze swymi najbliższymi – z kwiatami i drzewami o pięknie natury, czystych strumieniach i słowikach, które tak cudownie śpiewały wieczorami nad jej głową. Życiu Stokrotki przyglądał się bacznie Tauros, obserwując ją w swojej magicznej kuli. Czarnoksiężnik nie mógł się wprost doczekać, kiedy Stokrotka go poślubi. Według tradycji panującej w domu młodego czarnoksiężnika, za mąż mogła wyjść jedynie panna, której włosy sięgały do pasa, dlatego dodawał księżniczce do wody olejek różany, który przyspieszał porost jej delikatnych, jasnych włosów. Gdy zbliżał się dzień jej siedemnastych urodzin, czarnoksiężnik postanowił wysłać do Stokrotki jedną z oddanych mu czarownic- Luizę, by ta spełniła jej życzenie. Musiała ona przebyć bardzo długą drogę, więc gdy przybyła do Krainy Szczęścia padła na ziemię prosząc Stokrotkę o łyk wody. Młoda księżniczka spełniła uprzejmie prośbę i poczęstowała Luizę również miodem. Zaciekawiona przyczyną przybycia tak niespodziewanego gościa spytała grzecznie: -Cóż Cię tu sprowadza? Czyżby wysłał Cię Tauros? Cóż ten złoczyńca ode mnie chce? – pamiętała bowiem dokładnie, jak okrutnie pozbył się jej rodziców… -Ależ kochana Stokrotko, spokojnie! Niedługo wasz ślub, w Krainie Mroku trwają wielkie przygotowania, z tego też powodu Wielki Czarodziej kazał mi spełnić jedno Twoje życzenie. Cóż więc sobie życzysz?
- Spraw by pojawił się w mojej krainie biały koń. Tak bardzo brakuje mi przyjaciela! -Żaden problem! Daj mi chwilkę!– krzyknęła Luiza, wymachując różdżką w powietrzu i po chwili przed nimi pojawił się biały dostojny rumak. -Dziękuję! – krzyknęłą Stokrotka, lecz czarownica już jej nie usłyszała, gdyż odleciała na swojej zużytej już nieco miotle Stokrotka poczuła się dużo szczęśliwsza. Teraz codziennie mogła przemierzać Krainę Szczęścia w towarzystwie wiernego przyjaciela rumaka. Podróżowali we dnie i w nocy, po równinach i pagórkach, ciesząc się niesamowicie swoim towarzystwem. Pewnego jednak dnia, trafili na bardzo wyboistą drogę, której koń nie dał rady pokonać. Niestety, na ostatnim wyboju złamał nogę. Wystraszona Stokrotka pobiegła szybko po lecznicze liście, by przyłożyć je do kończyny rumaka. Mijały dni, a stan konia szybko się pogarszał. Stokrotka prosiła o pomoc swych przyjaciół, lecz nikt i nic nie było w stanie mu pomóc. Wreszcie zrozpaczona księżniczka przytuliła leżącego bezbronnie rumaka, który zdawał się już konać i zaczęła głośno płakać. Łzy leciały z jej delikatnej twarzyczki prosto na jego ranę. Uczucie do swego przyjaciela, jakie zrodziło się między nimi spowodowało, że biały rumak przemienił się w przystojnego księcia. Stokrotka nie mogła uwierzyć własnym oczom. Widząc swego przyjaciela natychmiast rzuciła mu się w ramiona i poczęła szlochać ze szczęścia. -Ależ Stokrotko moja! Nie płacz, już dobrze! Pobierzmy się i wyjedźmy do Twej rodzinnej krainy! Kocham Cię! – mówił książę z wielkim entuzjazmem -Mój miły! Nigdy nie byłam tak szczęśliwa! Teraz widzę, że brakowało mi drugiego człowieka! Przez brak kontaktu ze światem straciłam zupełnie poczucie bliskości! Zapomniałam co to miłość! Ach! Tauros, widząc zaistniałą sytuację bardzo się zdenerwował, kazał wychłostać czarownicę, a sam wyruszył do Krainy Szczęścia, by zabić swego konkurenta. Wkrótce doszło do wielkiej bitwy Księcia ze złym Czarnoksiężnikiem. Całe niebo spowiła gęsta mgła, a powietrze stało się mętne i ciężkie. Dwaj konkurenci stanęli naprzeciw siebie i spoglądając sobie prosto w oczy zaczęli pojedynkować się mieczami. Obydwaj byli bardzo mężni, dlatego była to bardzo wyrównana walka. Gdy jednak szala zwycięstwa przechylała się na stronę Taurosa, nagle tuż za Księciem stanęły wszystkie zwierzęta Krainy Szczęścia i w okamgnieniu zdołały pokonać Czarodzieja. Gdy Książę miał już ostatnim ruchem zabić Taurosa, Stokrotka nie pozwoliła mu na to. Młoda Księżniczka postanowiła uwięzić Czarodzieja w pobliskiej jaskini, gdzie miał żyć pozbawiony wszelkiego kontaktu ze światem. Usługiwały mu jedynie wiecznie uśmiechnięte elfy, które cieszyły się z każdego wykonanego dla kogoś dobrego uczynku, co tym bardziej go irytowało. Niedługo później, Książę poślubił Stokrotkę i wyruszyli do jej rodzinnej krainy, by tam zamieszkać w zamku, gdzie niegdyś mieszkali rodzice pięknej Stokrotki. I żyli długo i szczęśliwie…
