
dobro i zło w świecie tolkiena
obro i Zło w trylogii „Władca Pierścieni” Walkę Dobra ze Złem rozgrywającą się na płaszczyźnie wyborów przedstawia między innymi pierwszy tom trylogii ‒ „Drużyna Pierścienia”. Aby zgłębić wiedzę na ten temat, sięgnęłam po interesujący artykuł Katarzyny Chmiel[3]. Według niej, wizją Tolkiena było to, że każda wolna istota musi w swym życiu podejmować decyzje, wybierać priorytety i dążyć do nich. Wybór Dobra oznacza doskonalenie się, wzrastanie w nim i spełnienie, podczas gdy zaprzedanie się Złu jest równoznaczne z samozagładą.
obro i Zło w trylogii „Władca Pierścieni” Walkę Dobra ze Złem rozgrywającą się na płaszczyźnie wyborów przedstawia między innymi pierwszy tom trylogii ‒ „Drużyna Pierścienia”. Aby zgłębić wiedzę na ten temat, sięgnęłam po interesujący artykuł Katarzyny Chmiel[3]. Według niej, wizją Tolkiena było to, że każda wolna istota musi w swym życiu podejmować decyzje, wybierać priorytety i dążyć do nich. Wybór Dobra oznacza doskonalenie się, wzrastanie w nim i spełnienie, podczas gdy zaprzedanie się Złu jest równoznaczne z samozagładą. Skoro więc Dobro pociąga ze sobą takie korzyści, dlaczego tak wielu wybiera Zło? Otóż dlatego, że z wyborem Dobra wiąże się ogromny wysiłek. Samodoskonalenie, zmaganie z własnymi słabościami czy też ograniczeniami oznacza ciężką, mozolną niekiedy pracę, a na efekty trzeba nierzadko pracować całe życie. Po przeanalizowaniu dzieł Tolkiena wiem już, że słabi ludzie wybierają to, co łatwe, a nie to, co słuszne. Łatwiej jest przecież zabijać, niszczyć i kraść niż tracić całe życie na „nieefektowne bycie dobrym”. Bohater powieści, hobbit Frodo Baggins, niemal przemocą zostaje wepchnięty do świata, w którym o przetrwanie walczy się każdego dnia. Zanim otrzymał Pierścień Władzy należący do Saurona, wiódł wygodne życie w dostatku. Jednakże Frodo postanowił wybrać czyny, odrzucił wygody i ruszył na niebezpieczną wyprawę, której celem było zniszczenie Pierścienia. Ilu z nas odważyłoby się w takiej sytuacji powiedzieć: „Ja pójdę z Pierścieniem, chociaż nie znam drogi”? – pyta Katarzyna Chmiel. Frodo sam skazuje się na mozolną pracę, wybiera zatem Dobro. Istotna jest także sprawa nieustannej walki Dobra ze Złem, którą musiał toczyć we własnym sumieniu Boromir, przedstawiciel rasy ludzkiej, przejawiającej w owych czasach słabą wolę. Początkowo pomagał Frodowi, lecz wizja władzy absolutnej przesłoniła mu oczy, przez co stracił rozsądek. Wpływ Pierścienia na Boromira był kolosalny: „Piękna zwykle i miła twarz wojownika była w tej chwili okropnie zmieniona, oczy płonęły wściekłością”. Chmiel twierdzi, że Tolkien chciał podkreślić, iż życie dobrych bohaterów składa się z ciągłych potyczek ze Złem. Boromir uległ pokusie i próbował odebrać Frodowi Pierścień, co udowadnia tezę, że nie sposób przejść przez zasadzki Zła bez żadnego upadku. Jednakże sztuką jest podnieść się i iść dalej ścieżką Dobra. Boromir jest tym bohaterem, który upada, lecz skruchą i bohaterskimi czynami odkupuje winy. Podczas walki z orkami chroni przyjaciół Froda, samemu tracąc przy tym życie. Czynem tym i wyborem podkreśla swoją przynależność do świata Dobra, zyskując tym samym szacunek przyszłych pokoleń. Podobnie jak Boromir, wewnętrzną walkę ze Złem toczył czarodziej Gandalf, w rzeczywistości będący Majarem zesłanym do Śródziemia w widzialnej postaci, aby miał pieczę nad Dziećmi Stwórcy i jak tylko mógł, zagrzewał ich do bycia dobrymi. Powiernik Pierścienia w geście czarnej rozpaczy próbuje przekazać mu Pierścień, jako że ten jest najpotężniejszym przeciwnikiem Saurona. Czarodziej wie, że dzięki niemu byłby niepokonany, lecz zdaje sobie także sprawę z tego, że posiadając Pierścień stałby się zły. Odrzuca więc propozycję Froda, niestrudzenie walczy po stronie Dobra, a hobbitowi obiecuje pomoc w wyprawie. Wybór Gandalfa ma szczególne znaczenie dla wszystkich jej uczestników, ponieważ czarodziej mógłby zniszczyć świat podobnie jak Sauron, gdyby tylko wybrał Zło i uległ pokusie posiadania Pierścienia na własność. Aktem najgłębszego poświęcenia idei Dobra jest śmierć Gandalfa w obronie towarzyszy, jednakże w jego przypadku oznaczała ona jedynie utratę „cielesnej powłoki”. Można by więc uznać, że jego ofiara była mniejsza niż ofiara Boromira. Jednak z drugiej strony, Gandalf wiedział, że tylko on jest w stanie poprowadzić Śródziemie do walki z Mordorem. Ginąc w czeluściach Khazad-dumu poniósł klęskę swojej misji, lecz poświęcił się dla dobra innych, co czyni go bohaterem w oczach tych, którzy mieli z nim do czynienia. Z lektury kolejnych tomów dowiadujemy się jednak, że Valarowie przywracają Gandalfa do życia, aby mógł dokończyć swoje zadanie. Świadczy to o tym, że Dobro zawsze triumfuje. Na zakończenie J.R.R. Tolkien uważał, że Zło można odkupić, ale nie można go w żaden sposób odczynić, ponieważ niemożliwym jest, aby umarli powrócili z zaświatów. Od Zła można się jedynie wyzwolić, gdyż każdy ma szansę na powrót do Dobra i odkupienie win. Aby tego dokonać, należy odpokutować czyn i pomyślnie przejść próbę. Tylko wtedy zyska się przychylność Eru, który tchnie w istotę boski ogień, będący źródłem istnienia. Nie bez znaczenia przy powrocie do Dobra jest też litość i miłosierdzie. Pamiętamy bowiem, że ocalenie Śródziemia było możliwe właśnie dzięki litości okazanej Gollumowi przez Froda. Gdyby przy pierwszym spotkaniu go zabił, nie zyskałby przewodnika, który mógłby go zaprowadzić do Mordoru. Bez jego pomocy Frodo nie miałby żadnej szansy na dotarcie tam niezauważonym. Tak piękne uczucie zostało zniszczone w ekranizacji trylogii. W owej adaptacji Frodo darował życie Gollumowi tylko dlatego, że chciał ujrzeć na własne oczy, czy po posiadaniu Pierścienia można na powrót stać się sobą. To egoistyczne podejście zastąpiło prawdziwość miłosierdzia okazanego Gollumowi w świecie literackim. W dziełach Tolkiena dostrzega się także pewne zjawisko: pozytywni bohaterowie, choćby nie wiadomo jak wielkich krzywd doznali od wrogów, to i tak powstrzymują się od zemsty. Dla przykładu Lúthien Tinuviel nie pozwala Huanowi zabić Saurona, a Beren powstrzymuje się przed zabiciem Curufina. Bilbo nie zabija Golluma, a Théoden oszczędza życie Grimy. Tolkien mówi: „Bez doraźnej konieczności nie wolno dobywać miecza”. I o tym reżyser Peter Jackson ośmielił się zapomnieć, kiedy w scenie, podczas której świta Aragorna pertraktowała z rzecznikiem Saurona, to wytrącony z równowagi przyszły król Gondoru zabija posła. Fani Aragona twierdzą, że słuszny spotkał go los, lecz w tym momencie Tolkien odpowiedziałby mu słowami Gandalfa: „Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Nie bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci”. Twórczość literacka Tolkiena to manifest ukazujący walkę Dobra ze Złem. Na każdym kroku, w każdym zakątku książki spotykamy się z jej przejawami, i nie sposób nie zgodzić się z myślą, iż walka ta dokonuje się za sprawą wyborów bohaterów. Takie samo stanowisko przyjęli w swoich dziełach J.K. Rowling (saga „Harry Potter”), Christoper Paolini (saga „Dziedzictwo”), a nawet nasz rodak Andrzej Sapkowski w opowiadaniach wiedźmińskich (tutaj „Mniejsze zło”). Jest to dowód na to, że teza Tolkiena jest ponadczasowa, tak samo jak ponadczasowy okazuje się motyw walki Dobra ze Złem.
