
Bliscy i znajomi
Bliscy i znajomi, rodzina i zupełnie obcy nam ludzie. To wszystko nas otacza, lecz nie wszyscy są życzliwi. Potrafią ranić, zadając ból i cierpienie niczym różane ciernie. Są niewyrozumiali. Nie rozumieją tego, że krzywdzą innych. Krzywdzą swoimi obelgami, plotkami czy też czynami. Ludzie lubią wykorzystywać, uwielbiają łamać serca. Gdy zaczynamy ufać i czuć się bezpiecznie, oni uciekają od odpowiedzialności. Zostawiają nas z oceanem palących jak ogień łez. Krzywdząc, nie pozwalają pokochać się nigdy więcej.
Bliscy i znajomi, rodzina i zupełnie obcy nam ludzie. To wszystko nas otacza, lecz nie wszyscy są życzliwi. Potrafią ranić, zadając ból i cierpienie niczym różane ciernie. Są niewyrozumiali. Nie rozumieją tego, że krzywdzą innych. Krzywdzą swoimi obelgami, plotkami czy też czynami. Ludzie lubią wykorzystywać, uwielbiają łamać serca. Gdy zaczynamy ufać i czuć się bezpiecznie, oni uciekają od odpowiedzialności. Zostawiają nas z oceanem palących jak ogień łez. Krzywdząc, nie pozwalają pokochać się nigdy więcej. Zadają nam ból. Robi to każdy z nas, każdego dnia, w każdej minucie. Całe nasze życie toczy się niczym koło fortuny. Jest równie niepewne jak rosyjska ruletka. Możemy się bronić, krzyczeć, uciekać, zapierać rękami i nogami jak małe dziecko. Lecz nie uchronimy się przed ludźmi, przed ich kpiącym wzrokiem, szyderczym uśmiechem, ich okrutnym zachowaniem. Ktoś powinien to zmienić, wytłumaczyć, że to jest złe. Każdy zanim zrani drugą osobę, powinien postawić się na jej miejscu. Powinniśmy zrozumieć, że trzeba postępować inaczej i być życzliwszymi dla siebie. Uczmy się słuchać. Bo niby wszyscy słuchają, ale co druga osoba jest głucha. Myślimy, że jeśli komuś przeszkodzimy, podłożymy nogę, to będziemy mieć lepszy start. Lecz to wszystko nie na tym polega. I choć z pozoru jest wiele skrótów to niestety nie ma dróg na skróty. Wydaje nam się, że krzywdząc innych jesteśmy lepsi. Nie jest tak, wręcz przeciwnie. Lepszy jest ten, który przeciwności przyjmuje na swoje barki jak bagaż wieloletnich doświadczeń, a nie ten, który zadaje ból. To, że będziemy niszczyć się nawzajem, by zdobyć lepsze stanowisko, wcale nie jest takie dobre. I choć już nikt nie pamięta o honorze, szczerości i prawdzie, to myślę, że można jeszcze to zmienić. Świat ciągle biegnie, pędzi ile sił, liczy się tylko praca i pogoń za pieniądzem, ilość i wzrost na koncie zer. Nie pamiętamy o bliskich, zaniedbujemy rodzinę i przyjaciół. Ich też ranimy swoją nieobecnością, brakiem troski, miłości i zainteresowania. A przecież życie jest tak krótkie i kruche, tak łatwo je zniszczyć. Zmieńmy swoje postępowanie, bo wkrótce może być już za późno. Możemy nie zdążyć powiedzieć naszym bliskim, że ich kochamy, że dziękujemy za to, że są. Bo może ich już nie być, śmierć przychodzi tak niespodziewanie, niepostrzeżenie, nagle bez żadnych uprzedzeń, a my zostajemy sami, z okropnymi wyrzutami sumienia lecz sami jesteśmy sobie winni. Obwiniamy się, że nas nie było, kiedy byliśmy potrzebni, unosiliśmy się honorem, gdy oni nas potrzebowali najbardziej. Schowajmy dumę w kieszeń i wszystko sobie wyjaśnijmy. Wybaczmy sobie i zacznijmy wszystko od nowa, nim będzie za późno.
