FEMINISTYCZNA ETYKA TROSKI

FEMINISTYCZNA ETYKA TROSKI Zanim podejmę temat „Feministyczna etyka troski” myślę, że warto wyjaśnić co w ogóle mówi nam sama „Etyka troski” i na czym polega. Etyka troski-„rozwinięte w ramach feminizmu stanowisko etyki relacyjnej, które-w przeciwieństwie do wielu klasycznych etyk-za podstawę ludzkiej egzystencji i punkt wyjścia dla rozważeń etycznych przyjmuje opartą na trosce relację między dwiema istotami ludzkimi, a nie indywidualną świadomość podmiotu moralnego.” Jest to etyka, która opiera się na wewnętrznych emocjach, a taką zdolność, jak się okazuje, mają prawdopodobnie tylko kobiety.

FEMINISTYCZNA ETYKA TROSKI Zanim podejmę temat „Feministyczna etyka troski” myślę, że warto wyjaśnić co w ogóle mówi nam sama „Etyka troski” i na czym polega. Etyka troski-„rozwinięte w ramach feminizmu stanowisko etyki relacyjnej, które-w przeciwieństwie do wielu klasycznych etyk-za podstawę ludzkiej egzystencji i punkt wyjścia dla rozważeń etycznych przyjmuje opartą na trosce relację między dwiema istotami ludzkimi, a nie indywidualną świadomość podmiotu moralnego.” Jest to etyka, która opiera się na wewnętrznych emocjach, a taką zdolność, jak się okazuje, mają prawdopodobnie tylko kobiety. „Styl charakterystyczny dla mężczyzn jest określony jako etyka sprawiedliwości. Ma polegać na odwołaniu się norm ogólnych. Nacisk w uzasadnieniu moralnym kładzie się na istniejące prawa i reguły oraz związane z nim obowiązki jednostki. Jednocześnie wskazuje się na dewaluację kobiecego doświadczenia, co najmniej w tych elementach, które nie są zgodne z normami usankcjonowanymi przez mężczyzn.” W powyższym cytacie widzimy jak prostolinijnie mężczyźni podchodzą do spraw. Nie posiadają w nawyku, jak kobiety czy dziewczynki wnikania w międzyludzkie relacje. Niewiasty są zainteresowane „ osobami, które są zaangażowane w daną sytuację, a nie tylko normami, interesują je konkretne relacje a nie abstrakcyjne zasady: kto jest tym, kto podejmuje decyzje o kłamstwie, kim jest osoba, której trzeba pomóc, czy ma rodzinę, czy jest samotna?” Tak bynajmniej twierdził Heina i tak to opisał w swoim dylemacie. Kobiety w przeciwieństwie do mężczyzn posiadają większe pokłady empatii. Zapewne ma to swoje korzenie w tym, jak twierdził Kohlberg, że „chłopcy przez setki lat wychowywani byli w naszej kulturze jako istoty samodzielne, które muszą opuścić dom i walczyć o życie oraz o pozycję po za nim, w sferze publicznej. Dziewczęta pozostawały w domu w ramach rodzinnych relacji i ich zadaniem było relacje te podtrzymywać. To nie natura( bo tej nie znamy), ale kultura zdecydowała o różnych sposobach wychowania i socjalizacji dziewcząt i chłopców, a więc też o innych drogach rozwoju moralnego.” „Kobiety przez setki lat pozbawione były praw: do edukacji, do własności, do udziału w polityce, nie mogły pracować, tworzyć, pisać, nie mogły robić większości rzeczy, które związane były z istotą i rozwojem kultury. Tę tworzyli mężczyźni, więc kategorie przez nich używane, fundamentalne dla antropologii i moralności( takie jak „człowiek”, „podmiot”, „osoba”) nosiły piętno męskich doświadczeń. Weźmy dla przykładu twórczość Jana Jakuba Rousseau. Pisał on w Umowie społecznej, że „wszyscy są wolni i równi” oraz, że wszyscy predestynowani są do życia politycznego podlegającego woli ogólnej. Nigdzie nie dodawał, że ci „wszyscy ludzie” to wszyscy mężczyźni, choć tak naprawdę myślał. Ten zwolennik powszechnej wolności i równości o kobietach pisał(w Liście o widowiskach) Kobiety na ogół nie mają prawdziwego geniuszu […] pisma kobiet nie będą nigdy miały niebiańskiego ognia, który rozgrzewa i rozpala duszę […]. Kobiety nie umieją ani opisywać, ani odczuwać miłości[…]. Niezdolne są też do osiągnięcia właściwego dla obywatela poziomu moralnego.” Czytając list Rousseau poczułam w sobie nutkę agresji. Ta krótka lektura wręcz utwierdziła mnie w przekonaniu, iż filozof ten był człowiekiem bardzo ograniczonym, dodatkowo świadczą o tym jego poglądy na rolę kobiet w społeczeństwie. Twierdzi bowiem, że kobiety powinny siedzieć w zamkniętym domowym „więzieniu” z, którego nie powinny w ogóle wychodzić, ponieważ są próżne i małostkowe czy głupie i upośledzone. Ówczesne kobiety nie miały okazji pokazać na co je stać, dopiero w XX wieku dano kobietom prawa wyborcze. Rousseau nie był jedynym zwolennikiem takiego podejścia do kobiet. Wcześniej również podobne tezy głosił Arystoteles, Kant, Hegel, Nietsche i Freud. Choć każdy z nich miał inne koncepcje filozoficzne w jednym byli idealnie zgodni. Wszyscy mieli podobne przekonania i stosunek do płci przeciwnej. Kobiety w przeszłych czasach były bardzo źle traktowane, ich rola sprowadzała się do tzw. „kury domowej”, nigdzie nie mogły wyjść, nie mogły się kształcić, były mocno ograniczone przez męską płeć, która nie dawała im szans zabłysnąć i pokazać, że świetnie sobie radzą w życiu, a w wielu sprawach nawet lepiej niż mężczyźni, którzy uważali (i często nadal uważają się) się za wszechmocnych. „Jak się wydaje, każdy filozof mylił skutek z przyczyną. To znaczy-uważał, że kobiety są niezdolne do uczestnictwa w kulturze, polityce i moralności, bo – jak dowodził- nie ma nigdzie żadnego śladu i aktywności. Tymczasem śladów tych być nie mogło, bo kobiety nie miały praw i możliwości, by w kulturze uczestniczyć.” Jedna z kobiet Carol Gilligan była tą, która była tego świadoma. Carol żyła w Nowym Jorku jako feministka i psycholożka rozwojowa. Swój pogląd na tą sprawę pokazała badając rozwój moralny kobiet i mężczyzn. „Jej teoria nie ma charakteru normatywnego, a jedynie poznawczy. Zwracała uwagę, że z racji historycznej i tradycyjnej roli kobiet w kulturze, z racji wychowania i typów socjalizacji(kobieta była przygotowywana do zajmowania w społeczeństwie miejsc pośrednich, poza sferą publiczną) moralność i moralny rozwój kobiet musi się różnić od moralności i moralnego rozwoju mężczyzn. Moralność została pokawałkowana zgodnie z etycznym podziałem pracy, którego kryterium jest płeć. Takie zadania, jak sprawowanie władzy, regulacja ładu społecznego i zarządzanie innymi instancjami publicznymi, zostały zmonopolizowane przez mężczyzn, którzy uczynili z nich swoją domenę, podczas gdy troska o sprywatyzowane relacje osobiste została narzucona lub pozostawiona kobietom. Tym sposobem różnice płci zaczęto pojmować w kategoriach specjalnych, odrębnych projektów moralnych. Idee sprawiedliwości i uprawnień ukształtowały męskie normy moralne, wartości i cnoty, natomiast idee opiekuńczości i empatii – kobiece normy moralne, wartości i cnoty. Gilligan stwierdziła, że różnice między męską etyką sprawiedliwości i kobiecą etyką opiekuńczości można rozpatrywać z trzech różnych punktów widzenia. Po pierwsze, różne są dyspozycje moralne kobiet i mężczyzn. Mężczyźni nastawieni są na poznawanie zasad moralnych, takich jak sprawiedliwość, kobiety- na rozwijanie dyspozycji moralnych, takich jak opiekuńczość. Po drugie, mężczyźni rozumieją i rozwiązują problemy według uniwersalnych, abstrakcyjnych zasad; kobiety poszukują konkretnych rozwiązań zgodnych z ogólną dyrektywą opiekuńczości i troski. Mężczyźni kładą nacisk na prawo, sprawiedliwość i bezstronność, kobiety na obowiązki, odpowiedzialność za bliskich i opiekuńczość. Po trzecie, mężczyźni zastanawiają się, jakie zasady należy zastosować do rozwiązania konkretnego problemu. Kobiety natomiast zastanawiają się, jak wpłynąć, by dzieci wykształciły w sobie wrażliwość i dyspozycje niezbędne do adekwatnego postrzegania konkretnych potrzeb innych ludzi. Mówiąc jeszcze inaczej, dla mężczyzn moralność jest techniką bezstronnego stosowania ogólnych zasad, dla kobiet- bezinteresowną pomocną reakcją na konkretny problem konkretnego człowieka.” Nel Noddings, amerykańska feministka i filozofka, dalej kontynuowała temat etyki troski. Feministka ta uważała, iż to tożsamość człowieka, zetknięcie się z jednostką jest podstawowym punktem dla ludzkiej egzystencji, jakość relacji musi znaleźć się w centrum etycznych rozważeń. „Dla Noddings jest ono czymś więcej niż rodzajem życzliwości czy życzliwego nastawienia wobec ludzi i czymś innym niż formą abstrakcyjnej „miłości bliźniego”. Wyrazem etyki troski nie jest nasza współczesna postawa wobec osób dalekich i cierpiących. Jej wyrazem nie są też dobre intencje, które często stanowią wyraz bezsilności w działaniu. Troska, o jaką chodzi Noddings, wymaga aktywnego zetknięcia się z konkretnymi jednostkami. Wymaga również pewnego elementarnego, przeżytego doświadczenia, którego najbardziej doskonałym przykładem jest macierzyństwo.” Nel Noddings uważała, że etyka troski ma moralną wartość gdy jest spontaniczność, kultywowany impuls. Etyka troski jest całkowicie sprzeczna z etyką kantowską, gdzie dla Kant’a wszystko miało swoje reguły i zasady, warunki oraz procedury, gdy etyka troski ma charakter spontaniczny, więc dla Kant’a nie miała by żadnych wartości moralnych. „Etyka troski w przeciwieństwie do wielu klasycznych etyk – za podstawę ludzkiej egzystencji i punkt wyjścia dla rozważeń etycznych przyjmuje między dwiema istotami ludzkimi, a nie indywidualną świadomość podmiotu moralnego. Kryterium oceny moralnej czynu nie jest tu żadna uniwersalna zasada, tylko konkretne relacje osób, których ten czyn dotyczy. To różni etykę troski od większości klasycznych teorii moralności. Istotny jest również nacisk kładziony na motywację etyczną. Etyka troski to pragmatyczny naturalizm, który źródło motywacji etycznej widzi w naturalnych afektach, a nie w abstrakcyjnych rozumieniach.”