Podróż jako przekraczanie granic własnego istnienia.

Możliwość przemieszczania się z miejsca na miejsce jest dla człowieka rzeczą niezwykle ważną do tego stopnia, iż ograniczenie jej jest dlań niezwykle uciążliwe i frustrujące. Można wręcz powiedzieć, iż móc pójść dokąd się chce, to tyle co być wolnym. Nie dziwi więc, że literatura obfituje w twórcze realizacje pojęcia podróży, a samo wędrowanie – czynność skądinąd powszechna i naturalna dla człowieka – obrosło przez wieki w różne sensy symboliczne. W każdej epoce literackiej znajdziemy kilka utworów, które w taki czy inny sposób wykorzystują motyw wędrówki, co tylko potwierdza moje twierdzenie, iż wszelki ruch, możność przemieszczania się, stanowią część ludzkiej istoty.

Możliwość przemieszczania się z miejsca na miejsce jest dla człowieka rzeczą niezwykle ważną do tego stopnia, iż ograniczenie jej jest dlań niezwykle uciążliwe i frustrujące. Można wręcz powiedzieć, iż móc pójść dokąd się chce, to tyle co być wolnym. Nie dziwi więc, że literatura obfituje w twórcze realizacje pojęcia podróży, a samo wędrowanie – czynność skądinąd powszechna i naturalna dla człowieka – obrosło przez wieki w różne sensy symboliczne. W każdej epoce literackiej znajdziemy kilka utworów, które w taki czy inny sposób wykorzystują motyw wędrówki, co tylko potwierdza moje twierdzenie, iż wszelki ruch, możność przemieszczania się, stanowią część ludzkiej istoty. Już w mitologii greckiej znajdujemy kilka znakomitych realizacji tego motywu. Podróż Edypa ściśle wiąże się z jego konfliktem tragicznym, powodującym chęć ucieczki przed delficką przepowiednią, która wywróżyła tytułowemu bohaterowi zabójstwo ojca i poślubienie matki. Edyp udaje się zatem na tułaczkę, lecz mimo to w jej trakcie nieświadomie zabija swego biologicznego ojca, będąc przekonanym, że jest on zwykłym bandytą. Kolejny etap podróży bohatera to pobyt w Tebach, gdzie w nagrodę za rozwiązanie zagadki Sfinksa poślubia królową Jokastę, która okazuje się jego matką. To jednak nie koniec jego wędrówki, ponieważ tym samym po spełnieniu delfickiej przepowiedni i wyłupieniu sobie z tego powodu oczu Edyp postanawia zostać wędrowcem błąkającym się po Grecji. Sofokles w swym monumentalnym dziele przedstawił losy człowieka, który nie jest w stanie uciec przed własnym przeznaczeniem. Fabuła została zaczerpnięta z mitu tebańskiego i jest realizacją stałego tematu. Przeszłość w świecie Króla Edypa miesza się z teraźniejszością, natomiast przyszłość nie jest zależna od jednostki, lecz pozostaje całkowicie w rękach złośliwego fatum. Sam Edyp działał jak narzędzie nieuniknionego fatum. Naznaczony klątwą bogów król, kiedy dowiaduje się, że nieświadomie dopuścił się ojcobójstwa i kazirodztwa, w poczuciu przemożnej winy oślepia się i oddala od miejsc zamieszkanych przez ludzi. Dalsza podróż nie jest już ucieczką od przeznaczenia, ale od faktu jego spełnienia – nieświadomie popełnionego zła. Mitologiczna „podróż” niewiele ma więc wspólnego z typową podróżą. Powoduje nią konieczność, zewnętrzny przymus, choć świadomość Edypa do momentu wyjścia na jaw okrutnej tajemnicy zdaje się tego nie zauważać. Okazuje się, że Sofokles zawarł w swym dramacie oczywistą współcześnie prawdę: żadna podjęta wędrówka nie odbywa się bez konsekwencji, bowiem w jej trakcie możemy dowiedzieć się faktów, z których istnienia wolelibyśmy nie zdawać sobie sprawy. Z kolei kwestia przeznaczenia – przez następne generacje filozofów i myślicieli – zostanie uznana za centralny problem człowieczeństwa. Na pewno za jeden z najwyśmienitszych opisów podróży w historii literatury uważa się wizję zawartą w Boskiej Komedii Dantego Alighieri. Pomysł wędrówki w zaświaty zaczerpnął Dante od swych poprzedników – ten motyw pojawia się zarówno w mitologii, jak i literaturze europejskiej okresu Średniowiecza. Samo dzieło włoskiego twórcy historycy sytuuje się na granicy epok, bowiem w swoich fundamentach teoretycznych zawiera już wiele cech epoki, która nastąpi po średniowieczu – Renesansu. Bohater przemierza kolejne krainy w towarzystwie bliskich sobie osób. Przez piekło i czyściec prowadzi go Wergiliusz (Dante uważał go zresztą za swojego poetyckiego mistrza). W raju przewodniczką bohatera zostaje Beatrycze, której pierwowzorem była przedwcześnie zmarła ukochana poety z czasów młodzieńczych. Na szczególną uwagę zasługuje mistrzostwo, z jakim Dante odmalowuje krajobrazy zwiedzanych krain. W przypadku piekła będą to dusze cierpiące niewysłowione, dantejskie męki, w czyścu sterani bólem, ale szczęśliwi świadomością, że prowadzi ona do Boga, w raju zaś – radujący się najpiękniejszym miejscem, jakie tylko można sobie wyobrazić. Ta swoboda w operowaniu opisami odwiedzanych miejsc sprawia, że wyprawa Dantego, chociaż jej głównym celem jest docieczenie istoty życia, niesie ze sobą również walory poznawcze i pozwala przewidzieć przyszłe losy dusz, w zależności od tego, czy są grzeszne, czy nie. Bohater odkrywa prawdę nie przez co innego, jak przez podróż. I znów – jak w przypadku Króla Edypa Sofoklesa – jest tu ona dość swoiście rozumiana i dzieli się na kilka etapów. Edyp zmaga się z odgórnie narzuconym wyrokiem boskim, Dante zaś staje oko w oko ze złem, ukrywającym się pod postacią doskonale pomyślanych alegorii. Sens podróży bohatera i najważniejsze przesłanie są ściśle określone, chociaż droga do uzyskania niezbędnej wiedzy staje się wyjątkowo uciążliwa. Człowiek ma wznieść się od spraw doczesnych, poprzez kontakt z Kościołem unosić swoją duszę do Stwórcy. Taki postulat może współcześnie brzmieć jako niezwykle maksymalistyczny, wymagający wielkiego nakładu sił, ale Dante Alighieri stawiał swojej sztuce najwyższą poprzeczkę. Bohater podejmuje swoją podróż nie tylko po to, aby spotkać Wergiliusza i Beatrycze i poznać to, co jest w piekle, czyśćcu i raju. Te aspekty jego podróży owszem, są ważne, ale tutaj najważniejsza jest miłość. Pod względem ideologicznym dzieło Dantego idealnie wpisuje się w chrześcijańską tradycję średniowieczną. Zgodnie z nią bowiem celem wędrówki człowieka jest zjednoczenie się z Bogiem, a jego bronią na ziemi – miłość. Artysta dzięki swojemu mistycznemu przeżyciu pojął tę prawdę najlepiej. Inne z kolei cele stawiają podróży wielcy polscy romantycy. W wymiarze egzystencjalnym podróż staje się dla nich sposobem na wzbogacenie doświadczeń, zaspokajanie próżności własnego „ja”, przekraczanie granic istnienia, ale też na krytykę zaobserwowanych zjawisk i przeobrażenie dotychczasowego światopoglądu. W Kordianie Juliusza Słowackiego tytułowy bohater w drugim akcie w nieznany odbiorcy sposób podróżuje po Europie i bezlitośnie wytyka jej największe mankamenty. Akcja toczy się w wielu przeróżnych lokacjach, oddalonych od siebie o setki kilometrów. W londyńskim James Park spotyka Dozorcę, który bez ogródek wyjaśnia mu mechanizmy rządzące Wielką Brytanią. Mężczyzna głosi, że wszystko kręci się wokół pieniądza: można kupić sobie miejsce w parlamencie, władzę, sławę, szlachectwo i bezkarność (co pokazał przykład Garrika). Nadmorska miejscowość Dover staje się dla Kordiana scenerią gorzkiej refleksji – dostrzega bowiem, że pomiędzy rzeczywistością a pięknem sztuki istnieje wyraźny roźdzwięk: : Prawdziwie jam podobny do tego człowieka, / Co zbiera chwast po skałach życia. Z kolei we włoskiej willi bohater przekonuje się, że prawdziwa miłość to tylko mrzonka, ułuda. Ludziom tak naprawdę chodzi tylko o pieniądze, co widać na przykładzie pięknej Wioletty. Na wieść, że Konrad zbankrutował, diametrialnie zmienia swój stosunek do niego, mając mu za złe, że zmarnował jej czas. Przedostatnim punktem podróży będzie pobyt w pałacu papieskim w Watykanie, gdzie bohater stara się o błogosławieństwo stolicy apostolskiej dla Polski. Papież jednak okazał się sprzymierzeńcem cara, z którym najwyraźniej łączyły go niejasne interesy. Zasugerował on Kordianowi, by Polacy uznali zwierzchnictwo Rosji i pogodzili się z nią, ponieważ tylko ona zgodne z prawem jest suwerennym państwem. Papież posunął się nawet o krok dalej i zagroził Polakom, że jeśli zbuntują się przeciwko carowi, to rzuci na nich klątwę. Dopiero dotarcie na szczyt Mont Blanc pozwala Konradowi odczuć prawdziwą bliskość Boga. Wygłoszony przez niego monolog stanowi punkt kulminacyjny całego dramatu. Bohater przechodzi wielką przemianę – zamierza natchnąć do walki lud, wykorzystując przy tym nadprzyrodzone zdolności dane mu przez Boga. Dzięki tak wykreowanej postaci Juliusz Słowacki podjął polemikę ideową z Adamem Mickiewiczem, a także skonstruował alternatywną wobec znanej z III cz. Dziadów koncepcję odzyskania niepodległości przez naród polski. Hasło „Polska Winkelriedem narodów!” zawierało w intencji Słowackiego inne określenie misji Polski niż ponowienie ofiary Chrystusowej. Kwestionowało cierpienie i bierną mękę jako najwyższe wartości etyczne, wskazując na sens czynnej walki ze złem historycznym. Jak można zauważyć, finalny cel podróży Kordiana wiązał się z głęboką przemianą jego postawy wobec kwestii narodowych.
Przywołany wyżej oponent ideowy i artystyczny Słowackiego – Adam Mickiewicz – przedstawia inny typ romatycznego wędrowca (inne są też rejony jego eksploracji). Orientalizm Sonetów krymskich nie jest w wykonaniu twórcy zjawiskiem wyjątkowym, bowiem wpisuje się w charakterystyczną dla romantyzmu ogólną tendencję artystyczną. Polega ona na wprowadzaniu do literatury tematyki Wschodu, we wszystkich możliwych wariantach. Jednym ze sztandarowych utworów cyklu jest Bakczysaraj. Tytułowa dawna stolica chanów krymskich, niegdyś tętniąca życia, za sprawą przyrody ulega unicestwieniu. Egzotyczna natura odsłania przed podmiotem-podróżnikiem swoje wzniosłe, ale i groźne oblicze – na pewno nie jest bierną materią poddającą się woli człowieka. Wypiera kulturę: szarańcza skacze po tronach, rośliny wdarły się do pałaców. Po zamierzchłej świetności pozostało wyłącznie źródło, które bije. Ruiny z wolna opanowywane przez wszechładną naturę skłaniają obserwatora do zadumy nad przemijalnością losów ludzi i narodów. Błędem w takich okolicznościach byłoby przeświadczenie o posiadaniu przez człowieka władzy nad światem, wyższości cywilizacji. Według Czesława Miłosza autor w swoim cyklu posługuje się głównie dwoma symbolami – górą i morzem. Pierwszy ma uosabiać trwałość, niezmienność, wzniosłość, drugi wręcz przeciwnie – burzliwe uczucia i namiętność. Dzięki ponadprzeciętnemu talentowi Mickiewicza do „przeobrażania” opisywanych obiektów i nadawania im ruchu, nawet statyczne elementy krajobrazu nabierają dynamiki. Podobną funkcję spełniają zabiegi artystyczne stosowane przez twórcę w sonecie pt. Ałuszta w dzień. Podmiot liryczny opisuje początkowo górę wśród obłoków, łąki kwiatów itd. – jest to obraz harmonii i spokoju. Później jednak wprowadza elementy grozy – wspomina o szarańczy i wzburzonym morzu, które przygotowuje się do ataku na brzeg. Cała wizja ulega dynamicznej przemianie: krajobraz nabiera barw i faktur za sprawą oryginalnych epitetów („niwa złotokłosa”, „mgliste chylaty”) oraz staje się bardziej dynamiczny dzięki personifikacjom („skała przegląda się łysa”) i wyrazom dźwiękonaśladowczym. Orientalnego smaku nadaje sonetowi użycie pewnych charakterystycznych sformułowań, wyszukanych metafor („gra światło jak w oczach tygrysa”). Sam tytuł brzmi egzotycznie: „Ałuszta”, czyli jedno z krymskich miast. Istotny jest fakt, że dzięki genialnemu opisowi przyrody podmiot liryczny chciał zawrzeć głębszy przekaz. Otóż człowiek podróżuje nie tylko po to, aby zachwycać się nowymi miejscami i krajobrazami – nierzadko uświadamiając sobie potęgę natury i znikomość własnego istnienia – ale również dlatego, że poprzez przedstawienie zjawisk przyrody można przekroczyć granice zmysłów, oddać w słowach to, co tkwiło w nas długo, choć dotychczas wydawało się niewyrażalne. Podróż do egzotycznych zakątków globu zmienia się więc nagle w „podroż wewnętrzną”, w której główną stawką będzie odkrycie prawdy o sobie. Taką relacją z podróży – o tyle egzotyczną, co przede wszystkim odsłaniającą prawdę o człowieku – jest Jądro ciemności Josepha Conrada. Marlow, bohater powieści, już od dziecka pragnął zostać marynarzem. Głównym motywem wzięcia udziału w wielkim przedsięwzięciu belgijskiej spółki handlowej była więc jego pasja i niezaspokojona ciekawość. Żegluga po rzece Kongo szybko jednak okazuje się podróżą w głąb piekła. Z czasem następuje przeniknięcie dwóch obcych sobie światów – rdzennych mieskańców Afryki i kolonizatorów. Być może idee kolonializmu były wzniosłe, ale nie znalazły odzwierciedlenia w praktyce, bowiem misja cywilizacyjna Europejczyków nie miała nic wspólnego z szlachetnymi intencjami. Czarni robotnicy są fizycznie wyczerpani, żyją na granicy egzystencji, zaś urzędnicy podejmują działania ponad prawem. Człowiekiem, który skupiał w sobie najgorsze cechy kolonializmu, był Kurtz. Mimo że wykorzystywał tubylców, ci czcili go jak swoje bóstwo. Jego ostatnie słowa wypowiedziane przed śmiercią mogą wskazywać na pustkę przenikającą wszelkie ludzkie działania i wysiłki, bądź też oznaczać bolesną świadomość skali zła, jakiej się dopuszczono za sprawą kolonizacji. W opozycji do Kurtza stoi Marlow, który jest emanacją poglądów Josepha Conrada. Główny bohater prezentuje postawę świadczącą o tym, że wartości europejskich nie da się przeszczepić wprost na warunki afrykańskie. Przed podróżą obce krainy były dla niego szansą na przeżycie wielkiej przygody, jednakże już w jej trakcie dochodzi do konfrontacji marzeń z twardą rzeczywistością. Marlow musiał zweryfikować dotychczasowe poglądy na misje podejmowane przez Europejczyków. Co ciekawe, nieuczciwe postępowanie kolonizatorów nie wpłynęło na jego osobisty stosunek do tubylców. Działa z godnością i honorem, nie robi niczego wbrew sobie, a innych traktuje z należytym szacunkiem. W postaci Marlowa zawarte zostało najważniejsze przesłanie etyczne powieści: dzięki silnej woli i niezłomnemu charakterowi można nie poddać się mrocznej stronie swojej osobowości – nawet w skrajnie ekstremalnych warunkach. Nie mniej traumatyczna – zważywszy na niefortunną sytuację polityczną Europy –okaże się podróż Cezarego Baryki, głównego bohatera „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego. Jego wędrówkę można podzielić na dwa etapy. Pierwszy z nich to droga przez bezkresną Rosję: najpierw z Baku do Moskwy, potem z Moskwy do Charkowa, a stamtąd w końcu do Polski. Sceneria tu wprowadzona nie ma nic wspólnego z egzotyką czy pięknem. Czytelnikowi zostaje przedstawiony obraz Rosji zrujnowanej bolszewciką rewolucją. Opis ten pełni funkcję ostrzeżenia przed zagrożeniem, jakie niesie ze sobą ideologia proletariacka. Druga część wędrówki Cezarego rozpoczyna się w momencie uświadomienia sobie przez niego, że idee ojca (ideologia „szklanych domów”) nie mają żadnego związku z rzeczywistością. Być może są one również znakiem kondycji psychicznej Polaków, uosobieniem odwiecznych polskich inklinacji do snucia planów efektownych, ale jakże nierealnych i kruchych. Główny bohater zastaje Polskę całkiem inną niż tą, którą znał z opowieści Seweryna. Od razu pojawia się w centrum ważkich wydarzeń. Epizod w Nawłoci nie jest nic nie znaczącą przygodą, na co wskazywałaby monotonia i odwieczny rytuał zachowań. Wręcz przeciwnie: każe postawić pytanie o przyszły kształt Polski, o to, co powstanie na gruzach starego ziemiańskiego świata. W „Przedwiośniu” cel podróży nie wiąże się z odległymi, egzotycznymi krainami, ale oznacza – podyktowany koniecznością – powrót do ojczyzny rodziców Baryka ucieka przed nietolerancją panującą w Baku, która doprowadziła do krwawych starć między Tatarami a Ormianami. Bohater ucieka także przed szaleństwem wojny toczonej między mocarstwami, a dotykającej zwykłych ludzi. Już na terenie Polski Baryka (czyli w trakcie drugiego etapu podróży) przemieszcza się z miejsca na miejsce, jest w nieustannym ruchu. Wędrówka głównego bohatera jest próbą uwolnienia się z kraju, w którym niezależnie od tego, kto rządzi i jakimi pobudkami się kieruje, terror wciąż pozostaje narzędziem gry politycznej. Na dylematy młodego Baryki wskazuje także otwarte zakończenie. Czytelnik nie jest w stanie przewidzieć, jak skończy się ta wyprawa w dorosłość i w głąb samego siebie. Z omówionych w niniejszej pracy realizacji motywu podróży płynie jeden wniosek – trudno o lepszą metaforę, która by pokazywała, czym jest życie ludzkie w pełnej rozciągłości. Niejednokrotnie bowiem to nie cel okazywał się najważniejszy, ale fakt pokonywania kolejnych etapów drogi. Bohaterowie przytoczonych dzieł zmagali się z obcą im rzeczywistością, i dzięki temu poszerzali zakres własnych doświadczeń. Dla jednych podróż wiązała się z nieustannymi woltami ideowymi (jak w przypadku Cezarego Baryki), drugich utwierdzała w przekonaniu o słuszności własnych poglądów (Marlow), jeszcze innych pozostawiała z odczuciem zachwytu egzotycznymi krainami (polscy romantycy). Nie mniej jednak – mimo różnych okoliczności, motywacji i postaw – podróż dla wszystkich okazywała się szansą na dotarcie do sedna egzystencji i przezwyciężenie własnego „ja”.