Lalka Wstęp BN

I. O AUTORZE Pierwszy odcinek Lalki ukazał się 29 września 1887 roku w Kurierze Codziennym jako trzecia drukowana tam wielka powieść pozytywistyczna (wcześniejsze to Nad Niemnem i Pan Włodyjowski). Prus, będąc do tej pory autorem jednej powieści; Placówki, kilku opowiadań i masy felietonów, nie mógł liczyć na popularność na miarę Sienkiewicza i Orzeszkowej- uznanych już wtedy twórców. Ponadto znany był raczej jako dziennikarz piszący kroniki codzienne. Panowało przekonanie, że ktoś, kto „brudzi się” w takiej trywialnej felietonistyce, nie może być literatem z prawdziwego zdarzenia.

I. O AUTORZE Pierwszy odcinek Lalki ukazał się 29 września 1887 roku w Kurierze Codziennym jako trzecia drukowana tam wielka powieść pozytywistyczna (wcześniejsze to Nad Niemnem i Pan Włodyjowski). Prus, będąc do tej pory autorem jednej powieści; Placówki, kilku opowiadań i masy felietonów, nie mógł liczyć na popularność na miarę Sienkiewicza i Orzeszkowej- uznanych już wtedy twórców. Ponadto znany był raczej jako dziennikarz piszący kroniki codzienne. Panowało przekonanie, że ktoś, kto „brudzi się” w takiej trywialnej felietonistyce, nie może być literatem z prawdziwego zdarzenia. Pan Bolesław nie przejmował się tymi zarzutami, gdyż twierdził, że: „Literatura, odtrąciwszy jej tak zwane posłannictwo, jest przede wszystkim gałęzią ludzkiej pracy, i to pracy użytecznej”. Autor opracowania podkreśla jego rzetelność powieściopisarską. Do pierwszej powieści przygotowywał się przez 20 lat „terminowania w małych formach beletrystycznych”. Jako „najlepszy felietonista swojego wieku” popadał był w konflikty z różnymi grupami społecznymi; antysemitami, lekarzami, konserwatywnymi katolikami itd. Potrafił przyznawać się do omyłek i żartować na swój temat. Jego popularności nie sprzyjał brak lansowania własnej osoby (w przeciwieństwie do Sienkiewicza). Np. nie publikował listów ze swoich podróży. Poza tym tłumaczył się z tego, dlaczego napisał Lalkę w tak szerokim zakresie tematycznym i objętościowym, oraz że pytał się o radę w tej sprawie redaktora „Kuriera Codziennego”. Na dodatek Lalkę przestano drukować na pierwszej stronie, przenosząc ją na drugą. (Ze wstępu do Placówki. Bolesław Prus to pseudonim, jakim posługiwał się Aleksander Głowacki w swojej twórczości literackiej. Artykuły związane z badaniami przyrodniczymi podpisywał własnym nazwiskiem).

II. TYTUŁ

Dlaczego książka, tak niepozornie, Lalką zatytułowaną została? Sam Prus twierdził, że tytułem właściwszym byłby Trzy pokolenia. Ich reprezentantami mieliby być Rzecki (dawni idealiści), Wokulski (ludzie fazy przejściowej) i Ochocki (idealiści nowej epoki). Istnieją trzy główne interpretacje tytułu. Pierwsza wywodząca się od Świętochowskiego odnosi się do wyż-szych sfer. Izabela Łęcka jako przedstawicielka starej arystokracji salonowej taką lalką być miała. Druga ma szerszy zakres i odnosi się do ludzi jako całości. Metaforą byłyby wtedy zabawki puszczane przez Rzec-kiego, zachowujące się jak we Fraszce o żywocie ludzkim Kochanowskiego. Z kolei wg Kazimierza Ehren-berga lalka to Wokulski- przykład jednego z wielkich i genialnych, który jest jednak tylko igraszką losu. Prus, jakby na złość, odżegnywał się od tych wszystkich interpretacji. Z uporem twierdził, że tytuł jest przypadkowy, że wziął się od przeczytanej notki o rzeczywistym procesie o kradzież lalki dziecięcej, a przede wszystkim „ Panna Izabela nie jest lalką, (lalką-jest lalka Heluni Stawskiej)”.

III. PIERWSI RECENZENCI I SPRAWA KOMPOZYCJI Z powodu na półrocznego odstępu czasowego między Lalki wydaniem gazetowo-odcinkowym a książkowym zaczęto recenzować ją dość późno. Ze względu na ten interwał nie została przez wszystkich potraktowana z powagą, na jaką zasłużyła. Pierwszą pochlebną recenzję wydał jej Zygmunt Miłkowski. Ten weteran literatury nie miał jednak takiego posłuchu jak recenzenci- rówieśnicy Prusa wychodzący z założeń klasycznej powieści pozytywistycznej. W ogólnej większości chwalono Prusa jako znakomitego felietonistę. Potrafił dobrze oddać klimat Warszawy, był świetny w poszczególnych dialogach, scenach i obrazkach, ale nie umiał obramować tego odpowiednią kompozycją, jak twierdzili A. Świetochowski, P. Chmielowski i A. Lange. Czyżby „rozlazłość” Lalki rzeczywiście wynikała z nieudolności Głowackiego? Wykształcenie polonistyczne, jak również jego notatki O kompozycji zdają się temu przeczyć. Prawdą jest, że to, co krytycy nazywali brakiem kompozycji, było ściśle przestrzeganym modelem imitującym prawdziwe życie. Bo przecież nasza rzeczywistość nie jest zamknięta, rozbija się na chaotyczne wydarzenia. Krytyka jednak łączyła właściwą kompozycję z przestrzeganiem zasad gatunkowych powieści. W swojej książce zawarł Prus wiele mniejszych podgatunków. Odnajdziemy tam obrazek, szkic fizjologiczny, pamiętnik. Wszystkie one razem tworzą powieść panoramiczną (przykładem podobnej kompozycji składającej się z obrazków może być Latarnia czarnoksięska Dickensa). Elementem szczególnie wyróżniającym Lalkę na tle tradycji polskiej jest Pamiętnik starego subiekta. To on poszerza ją o tematykę, wielość postaci i skomplikowanie fabuły nieznaną do tej pory powieści społeczno-obyczajowej. (Pamiętnik też dostał jednak od krytyki, bo przecież „eks-żołnierz nie może tak pisać”) Pomimo programowego chaosu zdarzeniowego Lalki, utrafimy w niej na kilka nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności mających poprzeć tezy autora (jak to bywało w dawniejszej powieści tendencyjnej sprzed 1880 r.) Np. spotkanie Wokulskiego z Geistem (idea zabawienia przez wynalazek), uratowanie Wo-kulskiego przez dróżnika-Wysockiego (moralna wartość ludu) itd. Dzięki takim zdarzeniom-symbolom ca-łość pomimo pozornego bałaganu składa się na konsekwentny „plan”. Bardziej tolerancyjni krytycy, jak Piotr Chmielowski, który nie przepadał za papierową tendencyjnością, byliby w stanie zaakceptować nieklasyczny sposób opowiadania Prusa, gdyby nie jeszcze jeden „mankament”- rozchwianie w sposobie przedstawiania ludzi i wypadków.

IV. NARRATOR A FABUŁA Dobrym przykładem problemów ze zrozumieniem Lalki jest polemika Świętochowskiego z Prusem. Krytyk zarzucał autorowi książki sprzeczności faktograficzne. Argumentował, że raz czyta, że żona Wokulskiego zmarła po objedzeniu się czymś, a innym razem po wysmarowaniu się jakimś smarowidłem, albo raz dowiaduje się, że Wokolski w kościele bywał rzadko, a potem, iż nieustannie tam chodził, gdy był żonaty itd. Prus natomiast replikował, że przecież owe sprzeczne fakty czytelnik poznaje ust zupełnie różnych ludzi, których wiedza o osobach, których się tyczą, jest nierówna. Nieporozumienie wynikało z nowatorskiej techniki prezentowania bohaterów zastosowanej przez Prusa. Polega ona na ograniczeniu władzy narratora nad bohaterami na rzecz różnych niezależnych punktów widzenia. Dla przykładu Wokulskiego, zanim pojawi się w powieści „osobiście”, poznajemy w czasie rozmowy piwoszy, potem przez Pamiętnik starego subiekta. Nie jest to jednak ten zabieg znany choćby ze sztuk teatralnych, polegający na rozbudzeniu ciekawości postaciami, które mają pojawić się na scenie. W Lalce jednak obraz jest wciąż destabilizowany. Zamiast jednego wizerunku gromadzą się kolejne warianty. Ważna w tym wypadku okazuje się siła stereotypu i plotki. W powieści pojawia się kilku plotkarzy (warto zauważyć, że nie pełnią tylko roli moralizatorskiej jak tradycyjnej powieści tendencyjnej), a każdy wprowadza obgadany podmiot w inny schemat. Np. Węgrowicz widzi Wokulskiego jako awanturnika, dla Rzeckiego jest bohaterem na miarę Napoleona, dla Łęckiej najpierw schwarzcharakterem „parweniuszem o czerwonych rękach”, potem wg innego schematu romansowego kandydatem pod pantofel. Wersja wg Szumana to przykład dramatu choroby psychicznej spowodowanej patologicznym otoczeniem i wychowaniem. Żeby utrudnić zadanie ustalenia przez czytelnika „ostatecznej” wersji bohaterów, narrator poddaje się dwóm ograniczeniom własnej wszechwiedzy. Pierwsza polega oparciu narracji na niezależnych dialogach, druga na pozbawieniu się roli ostatecznego sędziego, z jakim mieliśmy do czynienia w prozie tendencyjnej. Narrator jest obserwatorem jednak nie wyzbytym z emocji, potrafi złościć się na bohatera, drwić zeń, bądź szydzić. Czasem narracja przybiera formę mowy pozornie zależnej. Istotą takiego podejścia do narracji jest postawa humorysty, jaką Prus chciał prezentować. Humorysta natomiast to koś, kto „bada ludzi wszechstronnie, w każdym człowieku widzi coś porządnego i coś łajdackiego”. Prusi chciał kreować postacie jakby niezależnych od woli narratora autorskiego. Im bliżej końca Lalki, owa autonomia objawia się w coraz większym stopniu. Jednym z symptomów tego zjawiska jest przemiana roli Pamiętnika starego subiekta. (Formy zapisków czynionych przez romantyka możemy doszukiwać się w Pamiątkach Soplicy Rzewuskiego, a przede wszystkim Pamiętniku starego dziada Kraszewskiego). O ile początkowo Pamiętnik pełni funkcję wprowadzającą, będąc czymś w rodzaju przedakcji, tak później coraz bardziej wypełnia go akcja związana z wydarzeniami aktualnymi. Dochodzi do tego, że zdarzenia ponad połowy drugiego roku rozgrywania się Lalki poznajemy z perspektywy subiektywnego narratora- Rzeckiego. Zwieńczeniem takiej tendencji narracyjnej jest finał Lalki, w której kwestia tak ważka jak życie bądź śmierć protagonisty nie zostaje rozstrzygnięta przez narratora obiektywnego. Czytelnik musi wybrać któryś z trzech wariantów: Wokulskiego podróżującego z dala od obrzydłych mu ludzi (Rzecki), Wokulskiego w pracowni Geista (insynuacje Ochockiego), czy wreszcie martwego Wokulskiego pod murami feudalizmu (dedukcje Szumana). Takie rozwiązanie upewniło krytyków pozytywistycznych, że Lalka ma złą kompozycje w przeciwień-stwie do Nad Niemnem, gdzie wszystko ładnie ułożone w kupę. Prus nad klarowność obrazu przełożył widzenie wielowymiarowe, jakby stretoskopowe. Autor opracowania porównuje je do książek Conrada, zwłaszcza Lorda Jima. W swojej kompozycji podobny był również do naturalistów francuskich („przedmiotowość” Flauberta i „fotograficzność” Zoli).
„Lalka (…) stała się dziełem, któremu naturalistyczne dążenie do rzetelności informacyjnej i naturalistyczna bezpruderyjność pomogły się oddalić bardziej niż jakiejkolwiek ówczesnej powieści polskiej od wczesnopozytywistycznych złudzeń utylitarnych i prymitywnych schematów fabularnych.” Stała się prekursorem dla takich powieści jak Ludzie bezdomni Żeromskiego i Pałbuła Irzykowskiego, czyli tych, od których zaczyna się XX-wieczna rewolucja gatunku”.

V. CHARAKTERYZOWANIE POSTACI: DIALOG

Ze względu na ograniczenia wszechwładzy narratora w Lalce uszczuplono bezpośrednie charakterystyki postaci. W zamian są one liczne i różnorodne, a postacie prezentują się „jak żywe”. Wiele z nich jest wzorowana na personach z bezpośredniego otoczenia Prusa. Do środków charakteryzujących można zaliczyć nadawanie bohaterom epizodycznym nazwisk rodem z literatury dydaktyczno-satyrycznej typu: Upadalska, Szastalski, Kiełbik itd. Prus czynił tak dla efektu humorystycznego. Jednak postacie pierwszoplanowe nazwał w sposób realistycznie naturalny. W tym wypadku postawił na sztukę przedstawiania się postaci przez ich wypowiedzi: dialogi i rozmyślania. Są one bardzo naturalne, mimetyczne wobec „prawdziwego życia”. Dialog trwa zazwyczaj tyle, ile trwałby w rzeczywistości. W dialogach spornych nie nadaje żadnej ze stron kluczowych argumentów, ich racje są równorzędne. Ukształtowanie dialogów jest antyretoryczne. Bohaterowie nie przemawiają, a gadają, przekomarzają się, dowcipkują itd. Jeśli ktoś próbuje stosować techniki oratorskie, ulega ośmieszeniu. Prus nie lubi też tradycji konwersatorkiej w typie towarzyskiej rozmowy salonowej. Widać to w scenie, gdy Wokulskiemu jest przykro, kiedy dowiaduje się, że Łęckiej wypowiedź, którą podziwiał należała do jej wyuczonego repertuaru. Do czynników indywidualizujących każdą postać jest stylizacja mowy na jakąś gwarę, żargon, czy inny język środowiskowy. Wszystkich łączy to, że posługują się polszczyzną „codzienną”. W stylu Prusa odnajdziemy dążność do konkretyzacji. Większość użytych słów to rzeczowniki odnoszące się do rzeczy materialnych, raczej nie abstrakcyjne. Co zaś tyczy się składni dialogów, dominantą ich jest naśladownictwo intonacji języka mówionego. Roi się w nich od przeróżnych elips, pytań, równoważników, wykrzyknień miast uładzonych zdań wykładowo-oznajmujących. Ogólnie te środki się sprawdzają i świetnie to brzmi w różnych inscenizacjach Lalki.

VI. CHARAKTERYZOWANIE POSTACI: FIZJOLOGIA

Pisarze tacy jak Sienkiewicz i Orzeszkowa często charakteryzują bohaterów poprzez fizjonomię. Ten dobry jest ładny i czoło ma wysokie, a ten zły jakąś skazę brzydką. U Prusa tego brak. Bywają głupi, co wyglądają na mądrych (np. pan Łęcki) i łajdacy o twarzach cherubinów. Czasami jednak nietuzinkowa uroda idzie w parze z takąż osobowością (Wąsowska), ale nie ma tu żadnej reguły. Wygląd bohaterów nic nam nie powie o ich charakterze. Prus zamiast do starych dzieł o fizjonomice sięgnął do aktualnej wiedzy naukowej. Ważną była tu lektura Wyrazów uczuć u człowieka i zwierząt Darwina. Prus postawił na odruchy biologiczne. W opisie przeróżnych sytuacji roi się od rumieńców, bladości, drżeń… Są one jednak tak dobrze dopasowane do sytuacji, że przechodzą mimochodem, nie rażą czytelnika jak nieustanne rumienienie się panien z romansów. Prus nie lekceważy cielesnej strony człowieka, jest to pewne novum w ówczesnej prozie polskiej. Jego bohaterowie mówią o sprawach ciała jak ludzie dorośli, nie ma tabu na erotykę, która przesycona jest zmysłowością o różnym charakterze (np. humorystyczna przy opisie tarapatów Minclowej-Wokulskiej, dramatyczna- domniemane wdowieństwo Stawskiej, drastyczna przy różnych zachowaniach eks-kurtyzany Janockiej). Nie brak również porównań do życia zwierząt. Tak jest przy wygłaszania teorii przez dr Szumana, czy przemyśleń Wokulskiego na temat sfory wilków, co za wilczycą podążają.

VII. PSYCHOLOGIA

Nadanie podłoża psychologicznego postaci zawdzięcza Lalka kilku inspiracjom. Pierwszą mogą być wpływy takich pisarzy jak Lew Tołstoj i Dostojewski. Drugą własny zapał scjentystyczny Prusa. Przyjaźnił się o z Feliksem Szokalskim i Julianem Ochrowiczem. Byli to naukowcy, którzy zajmowali się m.in. bada-niem zjawisk związanych z działaniem ludzkiego mózgu. Do tego dochodziła choroba psychiczna Brata Prusa; Leona, który załamał się po powstaniu styczniowym. Sam Prus również miał problemy z depresją- musiał przez nią przerwać studia w Szkole Głównej. Poza tym cierpiał przez całe życie na lęk przestrzeni (agorafobię). A jak się ta psychologia w Lalce manifestuje? Ciekawą rolę w akcji Lalki pełnią sny. Wypełniają się treściami bogatszymi niż zdarzenia je poprzedzające, czasem antycypują po trosze przyszłość. Nie są jednak wieszcze jak w np. Quo vadis, są raczej fenomenem nie do końca zbadanym. Kolejnym aspektem są nerwice. Żadna z pierwszoplanowych postaci Lalki nie jest „tak sobie przeciętnie zdrowa.” Bzika ma Wokulski o złożonej osobowości, który załamuje się i chce skakać pod pociąg, bzik jest Rzecki ze swoim rozedrganiem uczuciowym, Ochocki ekscentryk na salonach- bzik, Szuman co włosy mierzy- też bzik, Łęcka kochająca się po nocach w posągu Apolla- bzik jak ta lala, baron Dalski, Krzeszkowcy, Katz, mistyk Leon, ojciec Wokulskiego - bzik, bzik, bzik, bzik… Rozsiewa też Prus wskazówki dotyczące przynależności do określonego typu psychicznego. Łęcka to typ kobiety chłodnej o tendencji do rozwiązłości zmysłowej, Wokulski nerwowiec o nieprzeciętnych zdolnościach umysłowych i przytłumionym życiu uczuciowym. Właściwie każdą postać można gdzieś przypisać. Ich struktura psychiczna jest złożona. Prus pokazuje sprzeczności i nielogiczność ludzkiej natury. Nerwice i patologie nie wynikają jednak w Lalce z przynależności do konkretnego typu psychicznego, są raczej skutkiem uwarunkowań geopolitycznych, wynikiem „wieku nerwowego”. Widać to w diagnozie Prusa wobec arystokracji, której wzorce wychowania psują ludzi i tworzą potworki pokroju Łęckiej. (Na nerwowość nie chorują osobnicy z ludu). Arystokracja ma też wpływ na Wokulskiego, który musi się nieustannie porównywać i walczyć z nią o pozycję społeczną. Niebanalny wpływ na niego (jak również Rzeckiego) wywarło dziedzictwo romantyczne. Sam romantyzm traktowany jest ambiwalentnie. Prus krytykuje górnolotne fałsze o supremacji arystokracji, jakimi karmi się Izabela czytująca „kuzyna Krasickiego”. Rewiduje też pewne mity, jak ten o kulcie Napoleonidów i idealizowania kobiety. Docenia jednak romantyczną wiarę w ideały moralne, przyjaźń i poświęcenie. Gdyby Rzeckiemu i Wokul-skiemu zabrać cechy romantyków, jeden zastałby wegetującym subiektem, a drugi zwykłym dorobkiewi-czem.

VIII. MIŁOŚĆ Miłość w Lalce to sprawa nad wyraz skomplikowana, nawet nieco upierdliwa. Trudno ją nazwać, jako że wymyka się ze schematów romantycznych. Właściwie największym problemem Wokulskiego jest to, że się zakochał. Co prawda popchnęło go to do zdobycia majątku, ale rady z nią dać sobie nie może. Jest obdarzony tyloma przymiotami, że pokonałby inne przeciwności, a o Łęcką rozbija się jak o mur. Na rozum wytłumaczyć sobie wszystko potrafi, widzi przecież umizgi tamtej do jej wielbicieli, słyszy rady znajomych i sarkastyczne uwagi Szumana. Rozum widzi, ale serce ma ostre zapalenie spojówek. To jest jego tragedia i problem egzystencjalny. Nie może nawet zabić się jak Werter, bo Izabela Lottą raczej nie jest. Od egzystencji autor opracowania gładko przechodzi problemu wiary i stwierdza, że Prus idzie w stronę pół-wierzącego, pół-ateisty. Wokulski i Rzecki do kościoła chodzą raczej pro forma, ale z drugiej strony nie obce im są tęsknota za transcendencją. Niepewność i sceptycyzm odnajdziemy w finale Lalki. Nie ma w nim pokrzepienia- jest tajemnica. Ani na-dzieja, ani rozpacz. Zawieszenie.

IX. „NON OMNIS MORIAR”

Ta część opracowania powinna nazywać się raczej „Rzecki”, bo o nim tu mowa. Jest to postać dopuszczona najbliżej narratora z powodu Pamiętnika. Jeśli Prus rozpisał najważniejsze przemyślenia między Wokulskiego a Rzeckiego, to temu drugiemu dostała się część uzupełniająca intelektualizm Stacha. Rzecki zna się na życiu, choć ludzie mają go za naiwnego dziwaka, on sam o tym doskonale i sam siebie tak kreuje. Mimo iż jest omylny w szczegółach, ma mądrość dziwnie głęboką. Jest zresztą osobą najbardziej wyposażoną w doświadczenia w całej Lalce. Jego „naiwność” może wynikać z bycia przez niego schillerowskim „człowiekiem natury”. A to z kolei wynika ze związku Rzeckiego z ludowością oraz dzieciństwem, które w nim trwa. Jak dziecko bowiem Rzecki potrafi widzieć wydarzenia i interpretować na swój sposób. Z tego wynika zresztą wiele humoru, jakiego w Lalce zaznamy. Np. epizod o Krzeszkowszej i studentach zamienia się Dzienniku w zabawną opowiastkę.
„Ludowość” Rzeckiego utożsamiamy natomiast z jego przywiązania do miejsca zamieszkania. To on ociepla nam wizję Warszawy. „Ludowy” jest też jego altruizm. Pełni on też przede wszystkim funkcję łącznika między dawnymi a młodszymi laty, przywodzi pamięć o wielkich nadziejach i doświadczeniach przeszłości. Prus nie oszczędzi mu jednak wielu bolesnych zawodów, które doprowadzą go w końcu do grobu. Pomimo beznadziejności, z jaką zostajemy pozostawieni po jego śmierci, nie bez kozery pojawiają się słowa „Non omnis moriar”. Bo Prus-moralista pragnie, by w świecie niedocieczonej tajemnicy był zasługą heroizm etyczny, wyrażający się we właściwej dzieciom i ludziom prostym dobroci.

X. WARSZAWA Do tego, że Warszawę Prusowi udało odmalować realistycznie i przekonywująco, krytyka była zgodna. Lalkę można traktować jak przewodnik po mieście za tamtych czasów. Odwzorowana została nie tylko geo-grafia, ale też tamtejsze obyczaje, takie jak np. kwesty. Ktoś nawet powiedział, że Lalka będzie świadectwem swoich czasów. Możemy więc wierzyć, że rzeczy tam opisane były prawdopodobne, a nawet z „życia wzięte”. Obraz Warszawy ma wymowę polemiczną wobec tych przekonań z literatury szlacheckiej o przewadze wsi nad miastem. Pomimo, że docenia wartości wsi spokojnej, to wie, że najważniejsze wydarzenia dzieją się w mieście. Jeśli chodzi o mieszkańców stolicy, to znalazły się w Lalce portrety kilku środowisk. Mamy mieszczan z ich sklepami, jest arystokracja, Żydzi, naukowcy, „gazeciarze”, studenci i biedota. Brakuje natomiast fabrykantów i artystów. Tłumaczy się to tym, że wprowadzenie ich przedstawicieli mogłoby zakłócić wizję artystyczną Prusa. Właściwszym wyjaśnieniem jest jednak to, że Wokulski mógłby być właścicielem fabryki, zamiast sklepu, a jego losy i tak potoczyłby się podobnie. Prus po prostu wybrał jeden z wariantów, gdyż jego celem głównym było ukazanie przestrzeni istnienia człowieka w świecie współczesnym. Kryje się tu polemika z mitologią demonicznego miasta „tajemnic”.

XI. O POLITYCE I POSLOŚCI
Mimo rzetelnych opisów urbanistycznych w Lalce nie pojawiają się budynki, które na dobrą sprawę winny się znajdować w Warszawie, takie jak np. Zamek, czy Pałac Namiestnikowski (były to ówczesne siedziby urzędów zaborcy). Nie uświadczymy również napisów w języku rosyjskim, które były przecież wtedy wszędzie. Nawet z wszelkimi aluzjami do powstań o Rosji w Lalce wyjątkowo niewiele. Wynikało to z programowego, praktykowanego również przez innych pisarzy, bojkotu zaborcy w swoich książkach. Kolejnym z powodów nie wspominania o polityce mogła być cenzura, ale to tylko częściowa prawda. Ważnym z powodów był stosunek Prusa do powstania styczniowego (w który przecież brał udział) które traktuje jako omyłkę wyboru metody walki. (Wcześniejsze powstania wspomina jednak jako tradycję chwa-lebną). Nie uważa udziału w powstaniu za naganne, ale boleje nad jego skutkami. Kontrowersyjne jest też podejście do zesłania na Syberię, które nie jest męczeństwem dla Wokulskiego, ale czymś w rodzaju ulgi. Tam mógł poświecić się nauce i zdobyć uznanie różnych uczonych. Na Syberii przechodzi pewną przemianę i tam rewiduje swoją polskość i patriotyzm uwalniając się od stereotypów myślowych. Wg takiego stereotypu dobrym Polakiem może być książę, co cytuje Mickiewicza i jest „patriotą”, ale dla dobra ogóły nie robi wiele. Wokulski, wchodząc w spółkę z Suzinem (Rosjaninem!), dorobił się majątku, dzięki któremu mógł dać pracę sporej liczbie osób. Z powodu tej współpracy traci jednak szacunek wśród rodaków.
Prus chciał pokazać, że wspomaganie kraju to nie polityka. Wokulski przywiózł do ojczyzny kapitał, który mógł zdobyć ktoś inny i figa z tego byłaby dla Polski. Poprzez współpracę pokazał, że Polak może być równorzędnym partnerem dla Rosjanina. Krytykuje się tu też romantyczne myślenie a la Rzecki, które zakłada, że Polskę może wyzwolić jakaś interwencja z zewnątrz np. konflikt niemicko-austriacki z Rosją. Chodzi o to, by przyszłość była budowana na innym fundamencie niż polityczny. Wokulski był pozytywistycznym patriotą. Nie przekroczył tej granicy, którą przeszedł Szlangbaum. On z wojownika o wyzwolenie narodu (też brał udział w powstaniu), przeistoczył się w zwykłego dorobkiewicza-tandeciarza. I przed tym Prus przestrzega.

XII. RODZINA I SPOŁECZEŃSTWO Z rodziną również w Lalce nietypowo. Nie jest tam jak w większości powieści krajowych, w których niech tylko młodzieniec wybrankę zdobędzie, ożeni się, spłodzi potomstwo i wszystko będzie cacy. Wokulskiego na samym początku krzywdzić jego własna rodzina wraz z wciąż sądzącym się ojcem na czele. Każda właściwie prezentowana tam rodzina jest ułomna (wdowy, samotne matki, kłócące się małżeń-stwa itd.) Wymową tych obrazów jest to, że nie od rodzin zależy, jakie będzie społeczeństwo, tylko odwrotnie. Jak społeczeństwo jest ułomne, tak i rodziny. Ułomnością zaś społeczeństwa jest jego rozsypka i podział. Poszczególne zbiorowości nawzajem się podkopują (mieszczaństwo arystokrację, fabrykanci Żydów itp.) marnując w ten sposób energię, którą mogliby spożytkować na pożytek publiczny. W odpowiedzi na to Prus ukazuje dwie idylle. Pierwszą jest Zasławek, w którym prezentuje rodzaj socjalizmu. Równocześnie ukazuje, że taka rzecz nie może istnieć w izolacji. Należy prowadzić handel, utrzymywać kontakty gospodarcze…
Realistyczną utopią jest Paryż. Nie jest miastem idealnym, ale za to optymalnym. Jego mieszkańcy zamiast użalać się nad niesprawiedliwą polityką, wzięli się do kreatywnej pracy, by stworzyć zdrowe społeczeństwo. Nie sugeruje jednak, że takie utopie się u nas spełnią. Nie wiadomo, co stanie się z Zasławkiem po śmierci Prezesowej, a odejście z Warszawy Wokulskiego, Ochockiego i zostawienie na ich miejscu ludzi pokroju Szlangbauma i Moraczewskiego raczej do optymizmu nie zachęca.

XIII. Z DZIEJÓW RECEPCJI Na koniec jeszcze raz o krytyce. U współczesnych sobie Prus odebrał pochwały za umiejętność portretowania Warszawy w obrazkach i przesłanie dydaktyczne z nich płynące. Cięgi zbierał natomiast za kompozycję i „przerysowanie” niektórych postaci, zwłaszcza Wokulskiego, który wydawał się nieprawdopodobny w swoim romantycznym zakochaniu (Świętochowski, Chmielowski). Kazimierz Ehrenberg i Antoni Lange krytykowali za pesymizm i niewiarę w społeczeństwo. Entuzjastycznie o Lalce wypowiadali się recenzenci starszej daty jak Teodor Tomasz Jeż i Waleria Marrene. Ludwik Popławski odczytał Lalkę jako obrachunek z filisterstwem. Zmiana nastawienia do Laki nastąpiła już w czasach modernizmu. Matuszewski porównywał ją z dziełami Balzaca i Dickensa. Jan Lenartowicz chwalił za bliskie modernizmowi łączenie przeciwieństw; realizmu z idealizmem, romantyzmu z pozytywizmem, śmiechu ze łzami, żelaznej logiki z bujnością marzenia. W okresie między wojennym, gdy ewolucja gatunku poszła na tyle daleko, że kompozycja Lalki przestała budzić zastrzeżenia, stała się ona klasyką. Dołączono ją do kanonu lektur gimnazjalnych, przez co doczekała się całej gamy nowych opracowań. Jan Lechoń zestawił Prusa z twórczością Conrada (tam jest mowa wspominanej wcześniej stretoskopii widzenia), Zofia Nałkowska podkreślała odkrywczość erotyki. Po drugiej wojnie Kott zinterpretował Lalkę z perspektywy socjalistycznej jako opowieść o awansie mieszczaństwa, wątek romansowy uznał za wymuszony przez ideologię. Wywołało to masę polemik. Zwiększyła się również ilość wydań Lalki. Do ważniejszej można zaliczyć tą Biblioteki Szkolnej pod redakcją Henryka Markiewicza. Nawiązań do Lalki możemy się doszukać w wielu późniejszych utworach innych pisarzy. Polemiczna wo-bec niej wydaje się być Rodzina Połanieckich Sienkiewicza i Warszawa Gawalewicza. Pozytywnie nawiązuje Żeromski w Ludziach Bezdomnych, Struga we Wspomnieniach starego sympatyka, Dąbrowska w Nocach i dniach. Książka doczekała się kilkunastu przekładów, kilku inscenizacji teatralnych, filmu i serialu.

Na podstawie: J. Bachórz, Wstęp w: B.Prus, Lalka, BNI, Wrocław 1991. Wspomagałem się też posłowiem Markiewicza z wydania Biblioteki szkolnej.