
Dorastanie na przykładzie Józia
Ten trzydziestoletni Józio, który wiekiem jest dorosły, zostaje cofnięty do wieku szkolnego i musi zmierzyć się na nowo z problemami dorastania. Bywa, że pozornie człowiek jest dojrzały, ale w rzeczywistości przechowuje dziecinne marzenia, czuje się w pełni wolny, umie się cieszyć drobnostkami. Niedojrzałość jest zazwyczaj skrywana. Bohater spotyka się z ciągłą presją ze strony otoczenia. Wszyscy próbują go ”upupić”. Szkoła, dom, młodzieńcze przyjaźnie, miłość i ideały, czyli wszystko to, co ważne w życiu młodego człowieka, zostało tu przedstawione w krzywym zwierciadle.
Ten trzydziestoletni Józio, który wiekiem jest dorosły, zostaje cofnięty do wieku szkolnego i musi zmierzyć się na nowo z problemami dorastania. Bywa, że pozornie człowiek jest dojrzały, ale w rzeczywistości przechowuje dziecinne marzenia, czuje się w pełni wolny, umie się cieszyć drobnostkami. Niedojrzałość jest zazwyczaj skrywana. Bohater spotyka się z ciągłą presją ze strony otoczenia. Wszyscy próbują go ”upupić”. Szkoła, dom, młodzieńcze przyjaźnie, miłość i ideały, czyli wszystko to, co ważne w życiu młodego człowieka, zostało tu przedstawione w krzywym zwierciadle. Młodość nie jest więc okresem beztroski, ale największego wpływu, jaki wywierają na niego inni. Autor w groteskowy sposób przedstawia pełną ideałów młodość, nowoczesną i niepokorną, ulegającą wszelkim modom i nowościom.
Gombrowicz zajmuje się głównie problemem niedojrzałości, a człowiekiem niedojrzałym można z łatwością manipulować i wpędzać go w najróżniejsze formy. Ten stan, w sposób często absurdalny, wpływa na późniejsze zachowanie człowieka. Pisarz ukazuje młodzieńcze problemy na przykładzie Polski XX-lecia: skostniała, staroświecka szkoła, zależność od innych dominujących osób, która przygotowuje człowieka nie do samodzielnego i indywidualnego myślenia, tylko do tego, co taka młoda osoba się wyuczy – do schematyczności np. lekcja polskiego, gdzie Bladaczka sili się, by wytłumaczyć uczniom wielkość Słowackiego, że wielkim poetą był.
Gombrowicz pokazuje również nowoczesną inteligencką rodzinę wyzwoloną, co objawia się np. w fatalnym wychowaniu córki. To wszystko demaskuje Józio przez realizację swojego groteskowego planu: skandal powoduje nagłą przemianę rodziców w tradycjonalistów. Ich poglądy nie wytrzymują tak silnego ciosu. Przeciwieństwem Młodziaków jest rodzina Hurleckich, z pokolenia na pokolenie przekazująca stereotypy i hierarchię; to wszystko ulega poważnemu wstrząsowi pod wpływem działań Miętusa i buntu chłopów; trzymanie się kurczowe form, w których wszyscy zostali poumieszczani przez życie i nie trzymanie dystansu do nich jest poddane krytyce przez Gombrowicza. Dla niego główna walka toczy się między dwiema podstawowymi tendencjami dla dojrzewającego i ukierunkowującego się człowieka: tą, która poszukuje Formy i tą, która ją odrzuca.
Poważny problem dorastania ukazuje Schmitt w opowiadaniu „Oskar i pani Róża”. Jest tu przytoczone przyśpieszone dorastanie umierającego dziecka. Musi on czas przeżyty przez całe życie, skupić w jego ostatnich 12 dniach. Dziesięcioletni śmiertelnie chory chłopiec, który ma za sobą nieudaną operację przeszczepu szpiku, umiera na białaczkę. Przedtem, za namową Cioci Róży (dla pozostałych pacjentów jest ona Panią Różą), w ciągu swoich ostatnich dwunastu dni życia pisze listy do Pana Boga. Także za jej namową, każdy ten ostatni dzień przeżywa tak, jakby to było 10 prawdziwych lat. Dzięki temu Oskar żył intensywniej, przeżywając w skrócie wszystkie etapy życia. O dorastaniu mówił: „dojrzewanie to jest naprawdę syf! Dobrze, że przechodzi się przez to tylko raz”, oraz „jak ma się osiemnaście lat, to nie wie się, co to zmęczenie”.
Tak naprawdę chłopiec niewiele wie o Bogu. Nawet nie zna Jego adresu. To Pani Róża przekonuje go o istnieniu “Szanownego Pana Boga”. Oskar szybko odnajduje w Nim wiernego słuchacza, bo powierza Mu myśli, którymi dzielimy się tylko z dobrymi znajomymi. Zdradza Panu Bogu swoje spostrzeżenia co do dziwności świata dorosłych. To właśnie oni, choć wydawałoby się dojrzali już ludzie, “zapominają, że życie jest kruche, delikatne, że nie trwa wiecznie. Zachowują się wszyscy, jakby byli nieśmiertelni”. Oni po prostu boją się umierania. A przecież to dziwaczne, bo śmierć nie jest ani karą, ani chorobą. Oskar ma świadomość tego, że szpital to miejsce, do którego przychodzi się także aby umrzeć: “Jakby człowiek przychodził do szpitala tylko po to, żeby wyzdrowieć. A przecież przychodzi się tutaj także po to, żeby umrzeć”. Właśnie dzięki tej wiedzy potrafi być przyjacielem i człowiekiem odpowiedzialnym. Pielęgniarki martwią się, gdy chłopiec ma dobry humor i same zmuszają się do śmiechu. Rodzice widzą w nim syna, który niedługo umrze; boją się, a Oskar cierpi, bo musi ich za to nienawidzić.
Dziesięcioletni chłopiec, w listach kierowanych do Boga, zdaje Mu relacje z każdego przeżytego dnia. Opisuje swoje reakcje na to, co się dzieje oraz kieruje do Niego swoje prośby. Chłopiec mówi Bogu o swoich pragnieniach, lecz prosi go tylko o sprawy dotyczące odwagi, cierpliwości zrozumienia, gdyż wie od cioci Róży, że Bóg pomaga tylko w tym. Mówiąc do Boga, Oskar sam siebie próbuje przekonać.
Schmitt w tej opowieści pokazuje dorastanie przez pryzmat carpe diem – chwytaj dzień. Autor, wcielając się w umierającego dziesięcioletniego chłopca, stara się nam przekazać najważniejsze wartości z życia.
Świat niegdyś dostarczał gotowych wzorów zachowań, a teraz oczekuje od młodego człowieka samodzielnych rozwiązań. Z reguły nie jest on gotowy do takiego zmierzenia się z problemami wieku dojrzewania, szuka więc podobnych sobie ludzi, by nadawać sens swemu życiu i miejscu w świecie. Okres dojrzewania staje się więc poważnym wyzwaniem dla kogoś, kto już nie jest dzieckiem, ale też nie jest jeszcze dorosłym. Ten czas próby dla młodzieży poszukującej własnej tożsamości to również sprawdzian dla rodziców, wychowawców i całego społeczeństwa.
