Zbrodnia i Kara

Głównym bohaterem powieści Fiodora Dostojewskiego jest Rodion Raskolnikow. Przedstawiono go jako byłego studenta prawa, pochodzącego ze zubożałej rodziny żyjącej na prowincji. To właśnie trudna sytuacja materialna zmusiła go do przerwania studiów, tylko dzięki wsparciu biednej matki nie umarł z głodu. Życie w Petersburgu przybliżyło temu wrażliwemu mężczyźnie nierówności społeczne. Raskolnikow nieustannie rozmyślał o otaczającym go świecie, filozoficzne przemyślenia doprowadziły go do powstania w jego głowie teorii na temat ludzi gorszych i lepszych.

Głównym bohaterem powieści Fiodora Dostojewskiego jest Rodion Raskolnikow. Przedstawiono go jako byłego studenta prawa, pochodzącego ze zubożałej rodziny żyjącej na prowincji. To właśnie trudna sytuacja materialna zmusiła go do przerwania studiów, tylko dzięki wsparciu biednej matki nie umarł z głodu. Życie w Petersburgu przybliżyło temu wrażliwemu mężczyźnie nierówności społeczne. Raskolnikow nieustannie rozmyślał o otaczającym go świecie, filozoficzne przemyślenia doprowadziły go do powstania w jego głowie teorii na temat ludzi gorszych i lepszych. Pierwsza grupa to w jego mniemaniu „wszy”, nic nieznaczące jednostki, którym nie należy się szacunek. On sam zaliczał się do grupy lepszych jednostek, inteligentnych, potężnych, których nie obowiązują żadne ograniczenia prawne czy też moralne. Raskolnikow był przekonany, że żyje po to, aby zrobić cos wielkiego. Jego teorie przyczyniły się do pozwoliły wymyśleć mu sposób na naprawę otaczającego go świata. Czuł, że to właśnie on został powołany do przywrócenia porządku i harmonii. Postanowił zabić starą lichwiarkę, aby nie wyzyskiwała więcej biednych ludzi. Eliminowanie „gorszych” jednostek wydawało mu się najlepszą metodą na przywrócenie ładu na świecie. Po zamordowaniu lichwiarki i jej siostry pojawiły się pierwsze wyrzuty sumienia. Raskolnikow uświadomił sobie, że nie była ona niczemu winna, a on musiał ją zabić. Wtedy też zaczęło docierać do niego, że jest zwykłym człowiekiem, a nie wybitną jednostką. Wydarzenia te sprawiły, że Raskolnikow był w bardzo złym stanie psychicznym. Odciął się od ludzi, nie mógł się pogodzić z tym, że był słaby. Życie w ciągłym strachu sprawiało, że unikał kontaktu nawet z najbliższą rodziną. W trakcie rozmowy z Porfirym udawał przykładnego obywatela. Wszelkie sposoby jakich próbował oficer nie przyniosły rezultatu, nie przyznał się do popełnienia morderstwa. Jednak ta sytuacja sprawiła, że był jeszcze bardziej rozstrojony nerwowo. Jedyną osobą, która miała wpływ na Raskolnikowa była Sonia. Ta uboga dziewczyna sprzedawała swe ciało, aby pomóc rodzinie. Mimo tego, że oboje byli grzesznikami, to tylko Sonia nadal wierzyła w Boga, w nim pokładała nadzieję. W pierwszym fragmencie dostrzegamy jak wiele różnych myśli krąży po głowie Raskolnikowa. Sonia Stała się niejako jego spowiednikiem i najlepszym przyjacielem, z którym dzielił się swoimi przemyśleniami. Rodion wyjawił, że kierował się rozumem i to popchnęło go do morderstwa. Nie mógł znieść ludzkiej głupoty, zrozumiał że czekanie aż ludzie zmądrzeją nie ma najmniejszego sensu. Uważał, się za jednostkę, która dzięki potędze swojego umysłu przyczyni się do ulepszenia świata. W jego mniemaniu wystarczyło się tylko „poważyć” i to popchnęło go do morderstwa. To on był tą odważną jednostką, która chciała pomóc światu. Początkowo Raskolnikow tłumaczył się przed Sonią, próbował jej wytłumaczyć co nim kierowało i jaka była jego teoria. W pewnym momencie wyznał, że pomógł mu sam diabeł. Zrozumiał też, że podział ludzi na lepszych i gorszych to tylko jego wymysł. Po dokonaniu morderstwa czuł się taką samą „wszą” jak inni. Przełomowy moment w życiu Rodiona stanowiło przeczytanie przez Sonię Ewangelii. Dziewczyna uświadomiła mu, że zawsze można wrócić na właściwą drogę. To ona namawiała go do przyznania się do winy, za co został skazany na pobyt na Syberii. W kolejny, fragmencie dostrzegamy jak trudna była przemiana Raskolnikowa. Dla niego nie stanowiły problemu nędzne posiłki, ciężka praca czy warunki panujące na Sybirze. Jego myśli bezustannie krążyły wokół zbrodni. Mimo popełnionego morderstwa cały czas nie poczuwał się do winy. Czuł się słabą jednostką ze względu na to, że w chwili słabości przyznał się do zabójstwa. Z tego powodu odczuwał niesamowity wstyd przed Sonią. Chcąc to ukryć traktował ją bardzo pogardliwie. Raskolnikow doskonale zdawał sobie sprawę, że walczy z samym sobą. Część jego duszy pragnęła skruchy, natomiast druga część wcale nie żałowała tego okrutnego czynu, którego dokonał na starej lichwiarce i jej siostrze. Pomimo trudności jakie napotkał w swej przemianie Sonia nadal trwała przy nim. Miłość jaką go darzyła sprawiła, że Raskolnikow uświadomił sobie, że bardzo jej potrzebuje, aby mógł stać się lepszym człowiekiem. W ostatnim fragmencie bohater obserwował wolnych ludzi ze skały i dostrzegł wśród nich Sonię. Kiedy dziewczyna zbliżała się do niego jego uczucia nareszcie ujrzały światło dzienne. Raskolnikow uświadomił sobie jak bardzo kocha tą skromną dziewczynę, która tak wpłynęła na jego życie. Mimo tego, że nadal był na Sybirze widział swoją przyszłość w lepszych barwach u boku swojej ukochanej. Chciał być wolnym, ale przede wszystkim lepszym człowiekiem. Dzięki Soni nie tylko zrozumiał swoje błędy, ale też przeszedł wewnętrzną przemianę. Miłość sprawiła, że zaczął żałować swojego czynu i pierwszy i raz prawdziwie poczuł skruchę. Postać Rodiona Raskolnikowa to niewątpliwie doskonały obraz skomplikowanej psychiki ludzkiej. Dostojewski wykreował bohatera, który przez cierpienie i udrękę rozpoczął swoją drogę do nowego życia. Bezpośrednio po morderstwie targały nim wyrzuty sumienia, które niemal doprowadziły go do obłędu. Jednak Sonia odegrała w jego życiu znaczącą rolę. Uświadomiła mu, że dzięki przyznaniu się do winy i wierze w Boga nie zostanie potępiony, a jego życie może być lepsze. Dzięki temu, że była przy nim udało mu się uratować swoją duszę i zacząć wyczekiwać nowego życia z Sonią u boku.