
Motywy Pojedynku
Szanowna komisjo. Tematem mojej pracy są POJEDYNKI W LITERATURZE.ZAPREZENTUJ RÓŻNE SPOSOBY UJĘCIA I FUNKCJONOWANIA MOTYWU. Słowo „pojedynek” wywołuje w pierwszej chwili obraz dwóch nacierających na siebie konno rycerzy w lśniących zbrojach bądź romantycznych kochanków, którzy pragną walczyć o serce ukochanej, a ich spór rozstrzygnąć może tylko śmierć jednego z konkurentów. Jednak przykłady literackie pokazują, że nie tylko tego rodzaju starcia określa się mianem pojedynków. . Według słownika języka polskiego słowo pojedynek oznacza " dawny sposób rozstrzygania sporów i załatwiania zatargów honorowych przez walkę dwóch przeciwników według ściśle ustalonych reguł".
Szanowna komisjo. Tematem mojej pracy są POJEDYNKI W LITERATURZE.ZAPREZENTUJ RÓŻNE SPOSOBY UJĘCIA I FUNKCJONOWANIA MOTYWU. Słowo „pojedynek” wywołuje w pierwszej chwili obraz dwóch nacierających na siebie konno rycerzy w lśniących zbrojach bądź romantycznych kochanków, którzy pragną walczyć o serce ukochanej, a ich spór rozstrzygnąć może tylko śmierć jednego z konkurentów. Jednak przykłady literackie pokazują, że nie tylko tego rodzaju starcia określa się mianem pojedynków. . Według słownika języka polskiego słowo pojedynek oznacza " dawny sposób rozstrzygania sporów i załatwiania zatargów honorowych przez walkę dwóch przeciwników według ściśle ustalonych reguł".Zasady pojedynkowania zaczęły się kształtować już w czasach starożytnych, kiedy to powstawał kodeks postępowania szlachetnie urodzonych wojowników. Średniowiecze dopracowało założenia w szczegółach, barok doprowadził do ich wypaczenia, a czasy współczesne bawią się wymyślaniem fantastycznych sposobów walk. Zmieniały się: epoki, realia, broń, przyczyny pojedynków, a nawet sami bohaterowie, ale ogólne zasady postępowania rycerskiego właściwie pozostały takie same.
Pierwszym z prezentowanych pojedynków, jest pojedynek Zbyszka z Bogdańca z rycerzem zakonu krzyżackiego Rotgierem. Walka ta została przedstawiona w powieści Henryka Sienkiewicza pt. „Krzyżacy”. Zakon Krzyżacki żyjący na ziemiach polskich był w stanie wojny z rycerzami wojska polskiego. Motywem pojedynku jest uprowadzenie żony Zbyszka przez krzyżaków oraz zarzucenie kłamstwa Rotgierowi w sprawie jej porwania , który wyzwał na pojedynek każdego który sprzeciwi się jego słowu. Rotgier był młodym zakonnikiem, bardzo sławnym gdyż stawał do pojedynków z najdzielniejszymi rycerzami w Europie i brał udział w niejednej wojnie. Wierzy w swoją siłę i spryt, odznacza się przebiegłością, zakłamaniem i obłudą. Należy do czterech braci zakonnych , którzy postanowili zniszczyć Juranda , porywając jego jedyną córkę. Zbyszko z Bogdańca wywodzi się ze szlacheckiego rody herbu „ Tępa Podkowa”. Stara się żyć zgodnie z zasadami honoru i kodeksu rycerskiego co wpływa na jego postawę wyróżniając się odwagą , lojalnością i szlachetnością. Po ślubie z Danusią Jurandówną i uprowadzeniu jej przez Krzyżaków jego celem było odnalezienie ukochanej oraz zemsta na porywaczach. Brat Zygfryda – Rotgier przybył na dwór mazowiecki złożyć skargę na Juranda. Będąc tam usłyszał zarzucone mu kłamstwa przez Polaków na temat uprowadzenia żony Zbyszka-Danusi. Nie zamierzał tego zlekceważyć , nikt nie ma prawa sprzeciwić się słowu sługi Bożego. Wyzwał każdego który śmiał podważyć jego autorytet. Wszyscy bali się podnieść rękę na Krzyżaka ze względu na Boży gniew jaki może ich spotkać. Zbyszko z Bogdańca jako jedyny zgodził się podjąć wyzwanie Rotgiera podnosząc i rzucając rękawicą w twarz Niemca. Niewiasty nie dawały dużych szans polskiemu rycerzowi mówiąc - “Toż to jeszcze dzieciuch!… jakże mu młodą głowę pod niemiecki topór oddawać?” po czym gorliwiej zaczęły się modlić o zwycięstwo Zbyszka. Natomiast on sam miał okazję zemścić się za porwanie ukochanej oraz zdobyć szacunek innych ważnych postaci. Pojedynek odbywał się dwóch na dwóch uwzględniając zasady kodeksu rycerskiego. Przy boku Zbyszka z Bogdańca stanął Hallawa natomiast Rotierowi towarzyszył van Kris. Rycerze walczyli na śmierć i życie po wcześniejszym porozumieniu się w sprawie zasad pojedynku. Walczono toporem i tarczą. Zakonnik był bardzo pewny siebie, lekceważył swojego przeciwnika zwracają się słowami do księcia oraz tłumu zebranego na placu - „Biorę na świadka Boga, ciebie dostojny Panie, i całe rycerstwo tej ziemi, jakom niewinnie tej krwi, która będzie przelana”. Po tych słowach Hallwa opanowała złość podsuwając pomysły Zbyszkowi uśmiercenia Rogiera szybciej zakończyć walkę. „Panie… może da Chrystus, że prędko uwinę się z tym pruskim chmyzem, zali mi wolno będzie wówczas jeśli nie sięgnąć Krzyżaka, to przynajmniej wsadzić mu toporzysko między kolana i zwalić go na ziemię?” On natomiast żyjąc według kodeksu rycerskiego sprzeciwił się pomysłowi sługi ,gdyż taki czyn przyniósł by im wielką hańbę. Giermkowie usłyszawszy trzeci głos trąby skoczyli ku co przyczyniło się na przewagę Hallwy atakując z ogromną siłą toporem zakonnika van Krisa. Rycerze zaś posuwali się ostrożnie i ich ruch był przemyślany. Natarcia i grady spadającego topora na niemieckiego giermka zmusiły go do cofnięcia i zdał sobie sprawę , że walka jest już przesądzona starając się opóźnić swoją śmierć przyjęciem pozycji obronnej. W pewnym momencie doszedł do wniosku że musi zmienić taktykę i czekając na odpowiedni moment rzucił się całym ciężarem zbroi i ciała pod nogi Hlawy. Padli obaj na ziemie i zmagali się wzajem tocząc i przewracając się po śniegu. Mimo trudności Czech wydostał się na wierzch po czym zyskał okazję na zadanie ostatecznego ciosu van Krisowi. Zakonnik nie widząc ratunku rzekł: - „Oszczędź! - wyszeptał cicho van Krist, wznosząc oczy ku oczom Czecha.” Sługa zlekceważył prośbę prusa i pchnął nieszczęśnika dwukrotnie w gardło, kierując ostrze w dół, ku środkowi piersi. Rotgier początkowo zdobył przewagę nad Zbyszkiem posługując się doświadczeniem jakie zdobywał przez lata , co zaniepokoiło księcia widząc kłopoty młodzieńca. Tłum odnosił wrażenie , że niemiec igra ze Zbyszkiem. Ataki Zbyszka początkowo były nieskuteczne a zarazem zgubna gdyż z każdym ruchem istniało ryzyko utraty równowagi i stracenie szansy zwycięstwa przy umiejętnych unikach Rotgiera. Widząc to, Czech stojący nad zarżniętym Kristem trwożył się także i mówił sobie w duszy: “Boga mi, jeśli pan padnie, huknę Niemca obuchem między łopatki, aby się też wykopyrtnął” Zbyszko jednak nie padał, gdyż mając w nogach siłę ogromną i rozstawiając je szeroko, mógł utrzymać na każdej cały ciężar ciała i rozmachu. Widzowie mylili się , że Rotgier lekceważy przeciwnika. W rzeczywistości zakonnik zdawał sobie sprawę z trudu walki ze Zbyszkiem i jeśli nie uda mu się zwalić Polaka na ziemie to walka może być długa i niebezpieczna. W pojedynku tym nie chodziło o wykazanie siły , sprawności , męstwa. Większa była w tej walce zaciekłość , rozpacz oraz głębsza zemsta. Modły niewiast były po stronie Zbyszka , Rotgier natomiast czuł niepokój widząc Halwe poruszającego się bojowym krokiem zachodzącym go z każdej strony. Nie był pewien , czy Czech będzie przestrzegał kodeksu rycerskiego i da dokończyć im walkę bez wczesnej interwencji. Zmęczenie rywali brało nad nimi górę. Ataki jakie sobie zadawali były proste, krótkie choć nadal śmiertelne. Na widok cofania i zmęczenia Rotgiera ludzie zaczęli trymfować , co zezłościło krzyżaka i ostatnimi siłaki gęsto atakował Polskiego rycerza. Tłum dopingował Zbyszka okrzykami : “Bij! W niego!… Sąd Boży! Kara Boża! Bóg ci pomagaj!” jednak nie skutkowało to znaczną poprawą przebiegu walki. Jednak okrzyk” - Za Danuśkę, Zbyszku! za Danuśkę!” jaki usłyszał od łkającej niewiasty obudziły w nim furię ,gdyż cały czas myślał o samej walce i tylko na niej się skupiał. Słowa te dodały mu siły , gniewu i szału bitewnego. Atakując z nadludzką siłą krzyżaka. W stanie furii znalazł moment by zadać Rotgierowi cios po którym losy walki będą przesądzone. Cofając się przed atakami Zbyszka Krzyżakowi zdrętwiało ramie i bezwładnie opadło dając szansę Zbyszkowi na zadanie krytycznego trafienia. Zbyszek unosząc topór uderzył z szybkością błyskawicy w prawy bark Rotgiera zapewniając sobie zwycięstwo. Do uszu widzów doszedł tylko rozdzierający krzyk: “Jesus!…” - po czym Rotgier odstąpił jeszcze krok i runął na wznak na ziemię. Wszędy rozlegały się okrzyki: “Ot, sąd Boży!… Ma Jurand dziedzica. Chwała mu i podzięka! To ci chłop do topora!”. Zmęczenie Zbyszka i jego szał cały czas dawały o sobie znać do momentu spotkania z ojcem Wyszoniem , który przeżegnał go mówiąc - Bóg najwyższy rozsądził między wami i prowadził rękę twoją, za co niech będzie błogosławione imię Jego - amen! Ojciec odezwał się także do tłumu i rycerza de Lorche mówiąc „Ciebie, obcy rycerzu, i was wszystkich obecnych biorę na świadków w tym, o czym i sam świadczę, jako się potykali wedle prawa i obyczaju, a jako się sądy Boże wszędy odprawują, tak się też i ten odprawił po rycersku i po bożemu.” Kolejnym przedstawionym przeze mnie pojedynkiem będzie stoczony w świecie fantasy pojedynek pomiędzy dwoma jeźdźcami Eragonem i Durzą. Christopher Paolini twórca “Eragona” który jest pierwszą książką z cyklu „Dziedzictwo”. Paolini przedstawił w swych książkach fantastyczny świat czarów, magii i smoków. W rozdziale w którym ukazany jest pojedynek tych dwóch jeźdźców, i ich potężnych smoków, ukazana jest też bitwa po między Vardenami oraz krasnoludami a wojskami imperium. Pojedynek rozpoczyna się po tym jak jeździec na czerwonym smoku zabija Hrothgara, króla krasnoludów. Eragon w akcie zemsty, a także aby pomóc walczącym na polu bitwy postanawia walczyć z nowym przeciwnikiem. W świecie fantasy wykreowanym przez Paoliniego ważnym elementem walki był dla jeźdźca jego smok. Tak jak w średniowieczu ryczerze posiadali swoje konie, którym nadawali imiona, i którzy pomagali im podczas wszelkich bitew, tak też tu Jeźdźcy mieli do dyspozycji swoje smoki z którymi utrzymywali telepatyczną więź, i kiedy ginął jeździec ginął także jego smok. Był to szczególny rodzaj więzi, gdyż smok wiedział co jego Pan czuje, i myśli. Eragon na początku walki z przeciwnikiem nie wiedział że walczy ze swoim bratem. Początkowo nie znał przeciwnika, lecz jego styl walki wydawał mu się bardzo znajomy. Przecinicy używali skomplikowanych zaklęć, które leczyły rany i raniły wrogów. Podczas walki przeciwnicy próbowali wedrzeć się w swoje umysły, aby poznać swoje myśli. Przeciwnik Eragona miał przewagę, gdyż Eragon wraz ze swoją smoczycą Saphirą byli już zmęczeni i wycieńczeni. Kiedy podczas walki na miecze Eragon poznał styl posługiwania się orężem, rzucił się na przeciwnika i zerwał mu hełm. Okazało się że jego przeciwnikiem był brat Eragona Durza. Gdy Eragon się o tym dowiedział był bardzo szczęśliwy, a zarazem bardzo zły, gdyż myślał że jego brat nie żyje. Durza wyznał bratu całą prawdę, i postanowił darować życie Eragonowi, lecz w zamian zabrał miecz który należał do ich ojca. Kiedy odebrał miecz dosiadł swego smoka i odleciał.
