W kontekście całego utworu omów przytoczony fragment „Świętoszka” Moliera jako demaskację hipokryzji religijnej.

Molier zaklina, by każdy samodzielnie, po zapoznaniu się z dziełem, wydał osąd jego sztuki. Deklaruje jednocześnie, że nie pragnął szydzić z wartości godnych poważania. Twierdzi, że dążył do uzyskania bardzo wyraźnego kontrastu między charakterem obłudnika a człowiekiem prawdziwie religijnym, tak by odbiorca nie miał problemów z klasyfikacją bohaterów. Boy-Żeleński trafnie zauważa, że kwestia ta budzi pewne wątpliwości. Wprawdzie Świętoszek został przedstawiony jako obłudnik i kłamca, ale Orgon – ten prawdziwie pobożny, nie jest wzorem cnót.

Molier zaklina, by każdy samodzielnie, po zapoznaniu się z dziełem, wydał osąd jego sztuki. Deklaruje jednocześnie, że nie pragnął szydzić z wartości godnych poważania. Twierdzi, że dążył do uzyskania bardzo wyraźnego kontrastu między charakterem obłudnika a człowiekiem prawdziwie religijnym, tak by odbiorca nie miał problemów z klasyfikacją bohaterów. Boy-Żeleński trafnie zauważa, że kwestia ta budzi pewne wątpliwości. Wprawdzie Świętoszek został przedstawiony jako obłudnik i kłamca, ale Orgon – ten prawdziwie pobożny, nie jest wzorem cnót. Szczera religijność pana domu została wykorzystana, a sam bohater jawi się jako naiwny i okrutny. Dzieło Moliera bawi – jak przystało na komedię, ale jednocześnie porusza bardzo drażliwy temat zakłamania religijnego. Kontrowersyjna sztuka obnaża dość powszechne zjawisko w XVII wiecznej Francji, które jednak nie straciło na swej aktualności. Za pomocą kreacji Świętoszka, komediopisarz ukazuje jeden z możliwych schematów działania obłudników. Kłamcy modlą się tak zapalczywie, by wzbudzić zainteresowanie innych. Obnoszą się ze swoją pogardą dla rzeczy ziemskich, często wygłaszają pełne patetyzmu słowa. Zdobywają tym samym zaufanie innych i, powołując się na „wolę nieba”, którą interpretują na swoją korzyść, osiągają świeckie korzyści. Autor przestrzega przed ludźmi, którzy mogą skrzywdzić innych swoją fałszywą pobożnością. Już sam tytuł dzieła wskazuje na bohatera, którego moralność „zbudowana” jest na pozorach, bowiem słowo świętoszek odnosi się do człowieka świętoszkowatego (nie świętego!) i ma negatywne nacechowanie. Jak zauważył Boy-Żeleński, mimo że w tytule autor użył liczby pojedynczej, to w swoim dziele „nakreślił obraz” wielu świętoszków (pani Pernelle, pan Zgoda), by przekonać, że zakłamanych hipokrytów można spotkać w różnych miejscach, a poruszana tematyka nie jest marginalnym problemem. Obłuda tytułowego bohatera została w pełni obnażona, kiedy lubieżny Świętoszek interpretuje zasady moralne, którymi wcześniej innych upominał, według własnej potrzeby. Czytamy żarliwą deklarację: „Wola niebios we wszystkim niechaj się wypełni”, by później poznać zgoła inne stanowisko obłudnika twierdzącego, że „i z niebem dać rady jakoś sobie można / Jest sztuka, która wedle potrzeby przemienia, / Rozluźnia, ścieśnia węzły naszego sumienia.” O zakłamaniu religijnym innej postaci – pani Pernelle przekonujemy się, gdy bohaterka na zakończenie sceny, w której napomina do wcielania w życie chrześcijańskich cnót, policzkuje służącą, zarzucając jej lenistwo. Nie mamy również wątpliwości, co do obłudy wysłannika Świętoszka – pana Zgody, któremu udaje się dzięki podstępowi dostać do domu Orgona, by następnie, oczywiście wspominając niebiosa, nakazać opuszczenie domu. Jak uprzednio napisaliśmy, dzieło Moliera poruszało drażliwy temat hipokryzji religijnej. Drażliwy, bowiem przeciwnicy dyrektora teatru, którzy podobnie jak i on brzydzili się obłudą, uważali, że szczerości intencji ludzi nie można zobaczyć. Kłamca i prawdziwie religijny człowiek wyglądają podobnie, powołują się na te same wartości, zatem jedynie ich sumienia, skryte przed „światem ludzkiego oka” różnią się znacząco. Dlatego też zacni i szanowani wierzący obawiali się, że Molier dokonując demaskacji hipokryzji religijnej ośmieszy również szczerą świątobliwość, bowiem „niepodobna skaleczyć maski, aby przy tym nie drasnąć i twarzy” (por. wstęp Boy-Żeleński).