
zasługi hrabiego Fryderyka von Rodena dla rozwoju Górnego Śląska i Tarnowskich Gór
Hrabia Fryderyk Wilhelm von Reden był jedną z najważniejszych postaci, które na przełomie XVIII i XIX stulecia wywarły ogromny wpływ na rozwój Górnego Śląska. Należał on do inicjatorów przemian gospodarczych, technicznych i społecznych, jakie zaszły wtedy na tym terenie. Był również wybitnym organizatorem nowoczesnego przemysłu górniczo-hutniczego, w pracy którego zastosowano najnowocześniejsze osiągnięcia ówczesnej techniki, wraz z najbardziej wydajnymi metodami organizacji pracy i produkcji.Działając przez 20 lat jako Dyrektor Wyższego Urzędu Górniczego, doprowadził do znacznego ekonomicznego rozwoju ziemi górnośląskiej.
Hrabia Fryderyk Wilhelm von Reden był jedną z najważniejszych postaci, które na przełomie XVIII i XIX stulecia wywarły ogromny wpływ na rozwój Górnego Śląska. Należał on do inicjatorów przemian gospodarczych, technicznych i społecznych, jakie zaszły wtedy na tym terenie. Był również wybitnym organizatorem nowoczesnego przemysłu górniczo-hutniczego, w pracy którego zastosowano najnowocześniejsze osiągnięcia ówczesnej techniki, wraz z najbardziej wydajnymi metodami organizacji pracy i produkcji.Działając przez 20 lat jako Dyrektor Wyższego Urzędu Górniczego, doprowadził do znacznego ekonomicznego rozwoju ziemi górnośląskiej. Udało mu się stworzyć fachową kadrę, kierującą przemysłem, którą tworzyli przedstawiciele wielu narodowości. Długotrwała i systematyczna działalność Redena przeobraziła gruntownie górnośląski przemysł. Jego działalność zapoczątkowała też szereg zmian, jakie dokonały się w późniejszym okresie w życiu mieszkańców tego regionu. Niewielkie wioski przekształciły się w prężne ośrodki przemysłowe w których rozwijały się również rzemiosło, handel i usługi. Zmieniło się też życie i zwyczaje ludności. Początki tego procesu były jednak bardzo skromne. Gdy w 1779r. Reden obejmował stanowisko dyrektora WUG, wydobycie węgla kamiennego odbywało się niewielkich kopalniach, a w hutnictwie żelaza dominowały drobne zakłady, stosujące węgiel drzewny. Nie istniało górnictwo rudne, ani hutnictwo metali nieżelaznych, a najważniejszą dziedziną produkcji pozostawało włókiennictwo. Dwadzieścia lat później, po pokonaniu wielu przeszkód, funkcjonował już na Górnym Śląsku nowoczesny przemysł górniczo - hutniczy. Co ważniejsze, konsekwentna działalność państwa pruskiego, a zwłaszcza ludzi, którzy je reprezentowali, stworzyła warunki do rozbudzenia inicjatywy osób prywatnych, działających w gospodarce. Byli to przede wszystkim właściciele majątków ziemskich, pragnący wykorzystać w sposób racjonalny znajdujące się na terenie ich posiadłości bogactwa naturalne ( ruda żelaza, węgiel kamienny, galman). W XIX w. dołączyli do nich przedstawiciele innych warstw społecznych. Aby zrozumieć skalę osiągnięć F. W. von Redena w dziedzinie uprzemysłowienia Górnego Śląska, koniecznym staje się zaprezentowanie ówczesnej polityki ekonomicznej /tzw. merkantylizm/, którą prowadzili w XVIII stuleciu władcy Królestwa Pruskiego. Nie było to zadanie zbyt łatwe, ponieważ Prusy stanowiły wtedy zlepek różnych terytoriów słabo ze sobą związanych, oddzielonych granicami celnymi, stosujących różnego typu systemy miar i wag, mających odmienne tradycje i stojących na różnym poziomie rozwoju ekonomicznego, połączonych tylko osobą panującego. Ponad 80% ludności mieszkało na wsi i parało się rolnictwem, w miastach, kontrolowanych przez administrację państwową, dominowały drobne warsztaty, zrzeszone w cechach, przemysł manufakturowy był słabo rozwinięty, w nieco lepszej sytuacji znajdował się handel. Celem prowadzonej przez władcę polityki była integracja państwa, zlikwidowanie różnic, przy prowadzonej jednocześnie rozbudowie potencjału społecznego i ekonomicznego. Miał on stać się filarem potęgi i bezpieczeństwa państwa. W tym celu popierano rozwój rolnictwa, przemysłu, rzemiosła i handlu. Państwo, kierowane przez sprawującego niczym nie ograniczoną władzę monarchę, ingerowało we wszystkie sfery życia społecznego, gospodarczego, a nawet prywatnego swoich poddanych. Przy pomocy biurokratycznej administracji określało prawa rządzące rynkiem pracy, wyznaczało ceny towarów, kierunki handlu, ograniczało import i promowało eksport. Rozwój przemysłu starano się przyspieszyć poprzez stosowanie systemu dotacji, subsydiów, przywilejów monopolistycznych, ulg podatkowych, czy ceł zaporowych. Państwo inwestowało poważne sumy w przemysł manufakturowy, ściągało również obcych fachowców, których brak dotkliwie odczuwano. Aby wspomóc rozwój rolnictwa budowano sieć magazynów zbożowych przechowujących jego nadwyżki, zagospodarowywano nowe tereny /akcja kolonizacyjna/, oraz nieużytki. Aby zwiększyć areał gruntów uprawnych osuszano bagna, prowadzono też racjonalną gospodarkę leśną. W mniejszym zakresie udało się zastosować bardziej efektywne metody uprawy ziemi i hodowli, poprzez wprowadzenie nowych gatunków roślin i zwierząt. Główną przeszkodą w unowocześnieniu rolnictwa, było jednak utrzymanie poddaństwa osobistego chłopów, oraz stosowanie pańszczyzny. Wszystkie te posunięcia spowodowały, że opieka i kontrola nad gospodarką opierała się na całym systemie zakazów, nakazów, limitów oraz na bezpośrednim angażowaniu państwa w różnego typu przedsięwzięcia gospodarcze. Ostatecznym celem jaki starano się w ten sposób osiągnąć było posiadanie przez państwo zrównoważonego budżetu, mającego stałą przewagę dochodów nad wydatkami oraz dodatni bilans handlu zagranicznego. Polityka merkantylna, promująca uprzemysłowienie, była kontynuowana po 1763r, gdy zakończyła się wojna siedmioletnia, a przynależność Śląska do Prus została ostatecznie utrwalona. Podczas trwających działań wojennych wiele wsi i miast oraz zakładów przemysłowych zostało zniszczonych. Poważne straty poniosło też rolnictwo, rzemiosło i handel. Stan taki nie zadawalał oczywiście króla Prus Fryderyka II, który przy pomocy metod administracyjno-finansowych, przystąpił do odbudowy kraju ze zniszczeń wojennych. Była to początkowo pomoc doraźna przeznaczona dla ludności której dostarczano: żywność, ziarno siewne, inwentarz, materiały budowlane oraz przyznawano zasiłki materialne. Wsie i miasta otrzymywały subwencje, dotacje, czy kredyty przeznaczone na odbudowę. Ponownie rozpoczęto inwestowanie w handel i przemysł stosując nadal sprawdzony już wcześniej system ulg, zwolnień podatkowych lub rozmaitych przywilejów. W 1767r. rządowa komisja wysłana z Berlina stwierdziła, że Górny Śląsk posiada poważne złoża różnego rodzaju kopalin i minerałów: węgla kamiennego, rudy żelaza, srebra, ołowiu, galmanu, miedzi, soli, siarki, saletry. Ich przyszła eksploatacja miała przyczynić się do ogólnego wzrostu uprzemysłowienia kraju, zwiększyć się miały również dochody państwa uzyskiwane z górnictwa i hutnictwa. Planowano też znaczne powiększenie eksportu, przy równoczesnym ograniczeniu importu. Komisja stwierdziła jednocześnie całkowitą ruinę górnictwa. Minerały eksploatowano w zaledwie kilku miejscach (kopalnia węgla kamiennego, 1 kopalnia galmanu, kilka kopalenek rudy żelaza), a zatrudnionych w górnictwie było niewielu robotników. W nieco lepszej sytuacji znajdowało się hutnictwo żelaza, reprezentowane przez 120 kuźnic, fryszerek i wielkich pieców. Istniało na tym terenie wiele różnych innych drobnych przedsiębiorstw : browary, gorzelnie, tartaki, wapienniki, cegielnie, potażarnie, huty szkła, duże znaczenie miało przędzenie i tkanie wyrobów z wełny i lnu. Komisja rządowa zaleciła uporządkowanie stanu prawnego i administracyjnego, związanego z przemysłem. Postulowała też wydzielenie górnictwa i hutnictwa spod nadzoru administracji ogólnej. Dokonało się to w 1768r., kiedy został powołany Departament Górniczo-Hutniczy w Berlinie. Na terenie Górnego Śląska sprawował on nadzór nad przemysłem, przy pomocy Wyższego Urzędu Górniczego w Złotym Stoku (od 1779r. we Wrocławiu), działającego za pośrednictwem delegatur terenowych, zlokalizowanych w Gierczynie, Wałbrzychu, Złotym Stoku, Tarnowskich Górach. Wzorem dla organizacji górnośląskiego przemysłu stała się XVIII- wieczna Anglia, z którą Prusy utrzymywały w tym okresie dość dobre stosunki polityczne i ekonomiczne. W 1769r. wydano nowe prawo górnicze, które obowiązywało na Śląsku i w hrabstwie Kłodzkim. Ujednoliciło ono przepisy prawne, a kopalnie i huty podporządkowało kierownictwu władz państwowych. Na mocy tego prawa uznano, że ciała kopalne z wyjątkiem rudy żelaza, stają się własnością państwa. Minerałów tych wolno było szukać po uzyskaniu zgody na prowadzenie poszukiwań (Schurffen). Aby minerał wydobywać, wymagane było dokonanie zgłoszenia (Mutung) w Wyższym Urzędzie Górniczym. Podawano w nim miejsce znalezienia minerału, proponowano rozmiary i nazwę pola górniczego. Władze górnicze sprawdzały następnie czy minerał został faktycznie znaleziony. Załatwianie tych spraw trwało kilka miesięcy, czasami przeciągało się jednak na kilka lat, gdy musiano rozpatrywać protesty wnoszone przeciwko odkrywcy przez inne osoby. Gdy wszystkie formalności zostały załatwione WUG wydawał nadanie górnicze (Verleihung), które uprawniało do eksploatacji minerału. Ostatnią czynnością było wymierzenie (Vermessen) pola górniczego, którego maksymalna powierzchnia dochodziła w tym czasie do 2,5 hektara. Ustawa przyznała każdemu prawo podejmowania robót górniczych, a nawet dla większego zainteresowania tą dziedziną produkcji umożliwiła ludziom, oddającym się temu zajęciu, wolność osobistą, zwolnienie od podatków, kwater i poboru do wojska. Powołana została też Kasa Bracka, mająca opiekować się chorymi górnikami, oraz wdowami i sierotami po górnikach. Ustawa ustaliła, że tytuł własności kopalni dzieli się na 128 kuksów (udziałów). Ich właściciele byli wpisani do księgi hipotecznej i tworzyli gwarectwo (Gewerkschaft ) danej kopalni. Oprócz przedsiębiorców, prowadzących kopalnię, po 2 kuksy otrzymywali: Kasa Bracka, właściciel terenu (gdy dostarczał kopalni drewna uzyskiwał prawo do 4 kuksów), specjalny fundusz, przeznaczony na utrzymanie kościoła i szkoły dla górników. Kuksy te zwano wolnymi, gdyż ich właściciele mieli prawo do zysku z wydobycia kopalin, zwolnieni natomiast zostali z pokrywania strat kopalni lub wykładania nowych funduszy na niezbędne inwestycje. Prawo górnicze zezwalało, by właściciel terenu, na którym znaleziono minerał, mógł wykluczyć pierwszego znalazcę, jeżeli sam chciał wydobywać kopalinę. Ponieważ zniechęcało to innych przedsiębiorców do prowadzenia poszukiwań, deklaracje królewskie z 1770r. i 1790r. zmieniły ten przepis, przyznając właścicielowi gruntu prawo do 61kusów, jeżeli oświadczył on w ciągu 3 miesięcy od znalezienia minerału, że przystępuje do jego wydobycia. Dla zapewnienia zakładom fachowego kierownictwa i dla rozpatrywania sporów pomiędzy gwarkami, wprowadzono bezpośredni zarząd kopalni przez WUG (zasadę dyrekcyjną). Kierowanie kopalnią należało do mianowanego przez WUG stychmistrza (Schichtmeister), do którego uprawnień należało angażowanie robotników, nadzór nad ich pracą, nabywanie niezbędnych materiałów, kierowanie funduszami kopalni, sprzedaż wydobytych minerałów, pokrywanie ciążących na kopalni opłat. Kierownictwo techniczne robót górniczych należało do wyznaczonego przez WUG sztygara (Steiger). Gwarkowie nie mieli prawa wprowadzać na terenie zakładu żadnych zmian bez zgody WUG. W razie spostrzeżenia błędów lub nadużyć mogli jedynie powiadomić urząd górniczy i prosić o zmianę kierownictwa kopalni. Gwarkowie pobierali zyski z pracy kopalni lub pokrywali straty powstałe w czasie eksploatacji. Za pośrednictwem WUG uiszczali gwarkowie szereg opłat na rzecz skarbu państwa. W ten sposób administracyjne, techniczne i finansowe kierownictwo prywatnych i państwowych przedsiębiorstw oddano w ręce urzędników, mianowanych przez WUG.
Również założenie huty przetapiającej rudy wymagało uzyskania koncesji, wydawanej przez odpowiednie urzędy górnicze. W nowym systemie rola właściciela została ograniczona do ponoszenia kosztów funkcjonowania zakładu, opłacania podatków i innych opłat lub pobierania zysków z jego działalności. W 1778r. powołana została dodatkowo Kasa Pomocy dla Górnictwa Węglowego. Gromadzono w niej środki, przeznaczone na budowę dróg, sztolni, osiedli robotniczych, utrzymanie szkół górniczych. Na utrzymanie kasy wprowadzono specjalną opłatę, wynoszącą 1 fenig od każdego szafla (73kg) sprzedanego węgla. Ta szeroka ingerencja państwa w sprawy prywatnych firm miała zapewnić im fachowy personel, kierujący w odpowiedni sposób firmą, zgodnie z zaleceniami administracji państwowej.
Jednak dalszy rozwój nowoczesnego przemysłu wymagał zastosowania nowych wynalazków technicznych (maszyna parowa, walcarki, tokarki itp.), nowoczesnych metod produkcji (wytapianie surówki żelaza przy pomocy koksu, stosowanie węgla kamiennego jako paliwa). Bez tego niemożliwym stawało się zmodernizowanie gospodarki. Wobec słabości kapitału prywatnego i braku odpowiedniej kadry technicznej obowiązek przeprowadzenia niezbędnych zmian w przemyśle w tym okresie wzięło na siebie państwo pruskie. Działania te zaczęły przynosić w latach następnych pozytywne rezultaty.
Zadanie unowocześnienia górnośląskiego przemysłu otrzymał Fryderyk Wilhelm Reden mianowany 21 IX 1779r. dyrektorem Wyższego Urzędu Górniczego.
Kim był ten młody 28 letni człowiek, któremu Fryderyk II przekazał ogromną władzę nad gospodarką Śląska ? Urodził się 23 marca 1752r. w mieście Hameln leżącym nad rzeką Wezerą. Jego ojciec Jan Ernest piastował stanowisko radcy dworu hanowerskiego, natomiast brat ojca Klaus Fryderyk Reden zajmował się górnictwem. Sprawował on urząd radcy kameralnego, posiadał stopień górmistrza, oraz tytuł honorowego dyrektora kopalń i starosty górniczego okręgu herzeńskiego.
Był również założycielem szkoły górniczej w Clausthal przekształconej później w Akademię. Zafascynowanie zawodem górniczym w rodzinie Redena wynikało z bliskości Gór Harzu, gdzie od wielu stuleci kwitło górnictwo srebra, ołowiu, miedzi, oraz wielu innych minerałów. Ojciec Fryderyka nie podzielał rodzinnych tradycji związanych z górnictwem , lecz zajęty licznymi obowiązkami dworskimi miał dla syna bardzo mało czasu. Po śmierci matki młodym Fryderykiem zajęła się siostra ojca, wychowując go w duchu protestanckiego purytanizmu, oraz ogólnej tolerancji.
W czasie nauki w szkole miejskiej w Hanowerze młody Reden wykazywał duże zdolności organizatorskie, a szczególnie mocno interesował się naukami przyrodniczymi i technicznymi. Talent chłopca dostrzegł jednak jego stryj Klaus, który zaprosił go do Clausthal. Tam nauczył się on teorii i praktyki górniczej, pracował też w biurze starosty, poznając funkcjonowanie administracji górniczej. W 1770r. Fryderyk wstępuje na Uniwersytet w Getyndze, gdzie zdobywa wiedzę z zakresu nauk przyrodniczych. Potem przenosi się na Uniwersytet w Halle, gdzie studiuje prawo ogólne i górnicze.
W 1773r. wraca do Hanoweru gdzie zdaje egzaminy państwowe, umożliwiające ewentualną karierę urzędniczą. Zostaje jednak wezwany do Hameln przez przybraną matkę, podejmując następnie pracę w górnictwie. Korzystał nadal z pomocy stryja Klausa, który uważał, że bratanek powinien poznać inne kraje, nabrać ogłady towarzyskiej, godnej człowieka swojego stanu. W latach 1774-75 dzięki pomocy finansowej stryja zwiedza Holandię, Belgię i Francję. Następnie w 1776r. wyrusza do Wielkiej Brytanii. Tam spotyka swojego wuja barona Fryderyka Antoniego Heinitza. To spotkanie zmienia diametralnie życie Redena. Baron F. A. Heinitz, rodowity Saksończyk, przybył do Anglii, aby poznać tamtejszy przemysł. Już wtedy uchodził za najwybitniejszego specjalistę do spraw górniczych, hutniczych, solnym, menniczych.
Znał przemysł prawie całej Europy, a od 1764r. kierował organizowaniem i odbudową zniszczonego w czasie wojny siedmioletniej górnictwa saskiego. W 1766r. utworzył w Freibergu pierwszą na świecie Akademię Górniczą. Jednocześnie zajmował się ulepszeniem rolnictwa i leśnictwa, znał 7 języków obcych (w tym polski), pasjonował się literaturą i sztuką. Nie znosił polityki i kiedy w 1774r. został zdymisjonowany przez króla saskiego, udał się w podróż po Europie, poświęcając się równocześnie badaniom naukowym.
Razem wyruszając na wędrówkę odwiedzają szybko wtedy rozwijające się angielskie ośrodki przemysłowe. Zapoznali się z zasadami działania kopalń, hut, koksowni, odlewni, walcowni, metodami budowania dróg bitych, kanałów i sztolni, stosowaniem węgla kamiennego, koksu, maszyn parowych i wielu innych urządzeń. W czasie tej podróży zgromadzili ogromny materiał, który miał okazać się bardzo pomocny w najbliższej przyszłości. Rozumieli bowiem, że intensyfikacji rozwoju przemysłowego w rodzinnych krajach dokonają tylko wtedy, gdy w umiejętny sposób zaczerpną i następnie udoskonalą dokonania innych narodów.
Dlatego też w latach następnych gdy stanęli na czele urzędów zajmujących się budową przemysłu na Górnym Śląsku, wielokrotnie wysyłali do Anglii zdolnych inżynierów, lub sprowadzali stamtąd znamienitych fachowców. W 1777r. Reden zostaje współpracownikiem królewskiej izby hanowerskiej, a Heinitz na prośbę Fryderyka II przyjmuje stanowisko ministra w Berlinie. Podlegały mu górnictwo, hutnictwo, państwowe saliny. Jego celem staje się podniesienie tych dziedzin gospodarki z upadku. Dwa lata później na prośbę Heinitza Reden przybywa do Berlina. Otrzymuje tytuł radcy górniczego i odbywa dodatkowe studia geologiczne i mineralogiczne na Akademii Freiberskiej. Po ich zakończeniu zostaje pracownikiem departamentu górniczo-hutniczego. Latem 1779r. Heinitz i Reden dokonują objazdu górnictwa i hutnictwa górnośląskiego. Stwierdzili niski poziom techniczny wielu zakładów, brak odpowiednich kadr, stare metody pracy i produkcji, niedostatek środków finansowych. Aby ten stan zmienić, Reden opracowuje kompleksowy program, dotyczący rozwoju przemysłu. Postuluje w nim : przeprowadzenie dokładnych badań geologicznych, dokonanie pomiarów terytorialnych i sporządzenia aktualnych map, zmodyfikowanie zasad nadań górniczych, prawnego przestrzegania kwestii regaliów, reorganizację administracji, skompletowanie fachowych kadr, wyasygnowanie niezbędnych środków materialnych. Jednocześnie proponuje tworzenie od podstaw przemysłu państwowego, złożonego z powiązanych ze sobą ekonomicznie i technologicznie kopalni, hut, koksowni. Opłacalność i wydajność nowych przedsiębiorstw miała zależeć od nowoczesnych rozwiązań technicznych. W planie tym uzasadniał znaczenie węgla i koksu dla hutnictwa, rolę maszyn parowych, transportu dołowego i nadziemnego. F. W. Reden zakładał też powołanie odrębnego stanu, łączącego na zasadach korporacyjnych górników i hutników. Plan ten zyskał akceptację króla Fryderyka II i był następnie wprowadzany przez niego w życie. Swoją działalność Reden rozpoczyna w 1780r., dokonując ponownego objazdu Śląska.
Na zwołanej w Wałbrzychu konferencji zostaje zaprezentowany opracowany przez niego program budowy nowoczesnego przemysłu. Jego wdrażanie rozpoczęto od uporządkowania handlu wyrobami górniczymi i hutniczymi. Na terenie Śląska powstała sieć magazynów, kantorów i faktorii zajmujących się handlem. Reorganizacji ulega również administracja górnicza i hutnicza mająca realizować nowe zadania. Powstają nowe urzędy górnicze (1783r. Urząd Górniczy w Tarnowskich Górach), obsadzone fachowym personelem. W Świerklańcu utworzona zostaje pierwsza na Górnym Śląsku szkoła górnicza, którą w 1803r przeniesiono do tarnogórskiej kopalni „Fryderyk”. Jej uczniowie uczestniczyli w zajęciach z chemii, geografii, matematyki, mineralogii, miernictwa. Zajęcia prowadzono wtedy w wynajętych pomieszczeniach. W 1823r. szkołę wprawdzie zlikwidowano, lecz bardzo szybko okazało się ,że tego typu placówka jest niezmiernie potrzebna, dlatego też w 1839r. została ona reaktywowana przez Carnalla.
Na początku lat 80-tych XVIII w. na rozwój górnośląskiego hutnictwa, starano się wpłynąć poprzez wprowadzenie protekcyjnej polityki celnej. Zakazano importu żelaza z Austrii i Szwecji, zezwolono na wysyłkę żelaza śląskiego do innych prowincji pruskich i nakazano również oddziałom wojskowym stacjonującym na Śląsku, aby zaopatrywały się w wyroby żelazne, wyprodukowane wyłącznie przez miejscowe hutnictwo. Dzięki tym posunięciom, produkcja hutnictwa rosła systematycznie. W 1785r. na Górnym Śląsku pracowało już 200 zakładów hutniczych. Były wśród nich 44 opalane węglem drzewnym wielkie piece, które zastępowały stare i niezbyt nowoczesne i mało wydajne dymarki. Na początku lat 80-tych XVIII w. staje Reden przed trudnym zadaniem reaktywowania górnictwa rudnego w okręgu tarnogórskim. Podejmowane wcześniej przez gwarków próby ożywienia tamtejszego górnictwa zakończyły się niepowodzeniem, gdyż nie dysponowali oni odpowiednimi kapitałami, niezbędnymi do ponownego uruchomienia kopalni. Fryderyk Reden przekonał natomiast króla, że obowiązek odbudowy górnictwa powinno wziąć na sobie państwo. Kopalnia miała jednak powstać na terenie bytomskiego państwa stanowego, którego właściciele twierdzili, że posiadają wyłączne prawo do eksploatacji kopalin na tym obszarze. Po trwających dwa lata trudnych negocjacjach, osiągnięto porozumienie, dotyczące tych spornych kwestii.
Ród Donnersmarcków nie uzyskał wprawdzie regale górniczego, lecz w zamian otrzymał zwolnienie z dziesięciny, płaconej na rzecz skarbu państwa. Przyznano mu również prawo pierwszeństwa przy zakładaniu nowych kopalń na terenie rodowych posiadłości ziemskich. Prace górnicze w rejonie Bobrownik rozpoczęto w październiku 1783r., a przy drążeniu szybów pracowało 72 górników /w tym 42-Niemców i 30-Polaków/.
W dniu 16 lipca na głębokości 18m w szybie Rudolfina znaleziono pokład rudy ołowiu i srebra. Dwa dni później podobnego odkrycia dokonano w szybie Łyszczonka, oraz w szybie Opala. W dniu tym do kopalni przyjechał Reden i gdy sztygar wyniósł w niecce urobek i pokazał go Redenowi, ten wzruszony z płaczem upadł na kolana i dziękował za to Bogu. W 1784r. nowej państwowej kopalni srebra i ołowiu nadano nazwę „Fryderyk”.
Następne szyby zgłębiono w rejonie : Bobrownik, Suchej Góry oraz pod Sowicami i Stolarzowicami. Kopalnia zatrudniała około 200 robotników i wydobywała średnio 3 tys. rudy rocznie. Koszty uruchomienia zakładu (głębienie szybów, drążenie chodników, zarobki załogi, narzędzia i materiały) wyniosły 120 tys.talarów. Górnicy pracujący w kopalni „Fryderyk”, bardzo szybko zetknęli się z nadmiarem wody, napływającej do chodników kopalni. Aby ją usunąć, sięgnięto do starego i wielokrotnie już wypróbowanego sposobu, montując na szybie Kunst w 1785r. kunszt wodny. Było to urządzenie, składające się z kieratu konnego, poruszającego dwie pompy odwadniające, zainstalowane w szybie kopalnianym. Ponieważ nie mogły one sobie poradzić z nadmiarem wody, wkrótce na kopalni zamontowane zostały dwa dodatkowe kunszty wodne.
Aby mogły one sprawnie pracować kopalnia musiała utrzymywać jednak 120 koni, co kosztowało 14 tys. talarów rocznie. Na tamte czasy była to suma dość znaczna, a odwadnianie kopalni tymi urządzeniami okazało się dość drogie i mało efektywne. Aby zaradzić tej niekorzystej sytuacji w 1785r. hr. F. Reden polecił budowę sztolni odwadniającej „Pomagaj Bóg”. Uważano wtedy, że jest to najlepszy, najskuteczniejszy i najtańszy sposób osuszenia kopalni.
O roli sztolni w górnictwie niech świadczy zdanie, pochodzące ze starego XVIII - wiecznego dokumentu, dotyczącego górnictwa : „Lepszej drogi nie masz ku ratunku rzeczy górnej i osuszenia tych gwałtownych wód, tylko przywiedzenie sztoły ziemnej, którą by podeszłe a spuszczone wody być mogły”.
Sztolnia miała 2,6m wysokości i 1m szerokości, była drążona ręcznie przy pomocy kilofów, pyrlików i żelazek. Pokruszoną skałę przenoszono nieckami lub taczkami, natomiast na powierzchnię wyciągano ją przy pomocy kołowrotów ręcznych, ustawionych nad szybami, przylegającymi do sztolni. W skałach twardych nie stosowano obudowy, natomiast część wyrobisk, przechodzących przez słabsze skały, obmurowywano.
Budowa przy której pracowało 62 górników, okazała się skomplikowanym i drogim przedsięwzięciem, które nie spełniło początkowo pokładanych w nim nadziei. W 1789r., gdy koszty drążenia sztolni doszły do 200 talarów za 1m bieżący wyrobiska, zaczęto się zastanawiać nad wstrzymaniem dalszych prac. Jednak budowę postanowiono kontynuować dalej i w 1806r. zadanie ostatecznie ukończono. Sztolnia miała wtedy 9 km długości, z czego 900m było obmurowane. Kosztowała wprawdzie 240 tys.talarów, ale odprowadzała tyle wody, że można było wtedy zrezygnować z pracy maszyn parowych, zamontowanych na kopalni w późniejszym okresie. Wcześniej, bo w 1786r., w Strzybnicy rozpoczęto budowę huty srebra i ołowiu „Fryderyk”. Przerabiano w niej rudę bezpośrednio w piecach szybowych, potem utleniano otrzymany ołów w celu uzyskania srebra, a następnie glejtę redukowano ponownie do ołowiu.
Huta otrzymała 2 piece szybowe, 1 piec rafinacyjny i 1 piec od odsrebrzania. Urządzenia huty napędzane były kołami wodnymi, a dostarczana z kopalni ruda wzbogacana była w systemie płuczek. Początkowo wytapiano w niej 290t ołowiu, 200t glejty i 300kg srebra rocznie. Gdy ją rozbudowano o 1 piec szybowy i 2 piece rafinacyjne, produkcja uległa zwiększeniu do 490t ołowiu, 420t glejty i 450kg srebra.
Za zasługi przy budowie huty i kopalni król pruski Fryderyk Wilhelm II nadaje Redenowi w 1786r. tytuł hrabiowski i stanowisko wyższego radcy finansowego.
Zamontowane na kopalni odwadniarki i budowana sztolnia nie potrafiły jednak poradzić sobie z nadmiarem wody napływającej do kopalni. Dlatego też F. Reden postanowił zerwać z wielowiekową tradycją górniczą związaną z dotychczas stosowanymi sposobami odwadniania kopalni przy pomocy odwadniarek konnych lub sztolni. Jego zamiarem stało się zamontowanie w Tarnowskich Górach najnowocześniejszego wtedy urządzenia, jakim była maszyna parowa, poruszająca pompy odwadniające. W tym celu udał się w 1787r. do Anglii, gdzie w zakładach Penydarran (płd. Walia), należących do słynnego konstruktora Hompfraya, zakupił 32 calową maszynę systemu Newcomena.
Załadowano ją w porcie Cardiff na statek i przewieziono drogą morską do Szczecina. Tam przeładowano ją na barki, którymi przetransportowano Odrą do Koźla, skąd furmankami dotarła do kopalni „Fryderyk”.
Ważące 31 ton urządzenie zamontowano, pod nadzorem jego twórcy, w specjalnie w tym celu wzniesionym budynku.
19 stycznia 1788r. pierwsza na ziemiach polskich maszyna parowa rozpoczęła pracę w szybie Kunst kop. „Fryderyk”. Maszyna ogniowa, bo tak ją wtedy nazywano, składała się z kotła parowego, wykonanego z kutych blach miedzianych, połączonych nitami. Para, wytwarzana w kotle, kierowana była do ustawionego pionowo, otwartego od góry cylindra o średnicy 80cm i wysokości 2m. W jego wnętrzu znajdował się tłok, połączony poprzez tłoczysko i łańcuchy z poziomą belką (wahaczem), przenoszącym ruch tłoka na przyłączone z drugiej strony żerdzie, poruszające pompy.
Ogromny ciężar żerdzi ciągnął tłok maszyny w górę, a w ślad za tłokiem do cylindra wpływała para. Gdy znalazł się on w górnym położeniu dopływ pary zamykano, a do cylindra wtryskiwano zimną wodę. Ochłodzona para ulegała skropleniu wytwarzając w cylindrze próżnię. Wtedy do pracy przystępowało ciśnienie atmosferyczne, które z ogromną siłą spychało tłok w dół. Ruch tłoka był przenoszony na wahacz który ciągnął tłoki pomp w górę. W ciągu minuty urządzenie wykonywało 15 takich skoków, wypompowując 1,5m3 wody z głębokości 50m.
Maszyna kosztowała 15 tys talarów, co stanowiło wtedy sumę większą niż całoroczny zarobek wszystkich pracowników kopalni. Jednak wydatki ponoszone na jej utrzymanie (3,7 tys.talarów rocznie) były i tak trzykrotnie niższe, niż pieniądze przeznaczone do tej pory na funkcjonowanie odwadniarek konnych.
Zainteresowanie tym najnowszym cudem techniki było ogromne. Wielu ciekawskich, wśród nich także wybitne osobistości, przybywało do Tarnowskich Gór, aby podziwiać pracę maszyny ogniowej. Niektórzy z nich swoje wrażenia zawarli we wpisach do złotej księgi miasta. Jednym z pierwszych był słynny niemiecki poeta J. W. Goethe, który pełen podziwu wpisał do księgi wiersz, sławiący rzetelność i pracowitość tarnogórskich gwarków. Inny podróżnik Karol Lamprecht, który oniemiał na widok maszyny parowej, dokonał takiego wpisu: „Niżej podpisanemu przypomniało się na widok maszyny miejsce z Szekspira, gdzie mówi, że są rzeczy na ziemi i niebie, o którym się filozofom nie śniło”. Kilka lat później poeta J. U. Niemcewicz, zanotował w swoim dzienniku, że widział machinę zastępującą siłę dwustu koni. „Wylewa ona 400 wiader wody na minutę, tak olbrzymimi potokami leci woda z gór tarnowskich w szyby nie mające nawet 25 sążni głębokości”.
Dzięki pracy maszyny parowej osuszono podziemia kopalniane i przystąpiono do eksploatacji bogatych pokładów rudy ołowiu i srebra, niedostępnych do tej pory. Sama maszyna służyła górnikom jeszcze przez wiele lat. Wyciągała wodę z szybów Abracham i Pachały, a w 1801r przeniesiono ją na szyb Fryderyk sztolni Pomagaj Bóg. W 1834r. sprzedano ją do kopalni węgla „Król” w Chorzowie, skąd po kilku latach trafiła do kopalni „Fanny”. Z niej to, najnowocześniejsze kiedyś w górnictwie urządzenie, trafiło w 1857r. na złom i zostało przetopione, a uzyskany metal posłużył do budowy innych maszyn górniczych.
W latach 1790-1808 na kop. „Fryderyk” zamontowano jeszcze 7 maszyn parowych o średnicy cylindrów wynoszącej : 20, 24, 40, 48, 60 cali. Elementy do niektórych z nich zostały wykonane w hutach „Ozimek” i „Gliwice”, przez znanego konstruktora Holtzhausena. I tak od budowy elementów maszyn parowych zaczęła się historia przemysłu maszynowego na Górnym Śląsku. Po reaktywowaniu górnictwa rudnego, następnym celem hr. F. Redena staje się uruchomienie nowoczesnego górnictwa węgla kamiennego i związanego z nim hutnictwa żelaza. Wymagało to jednak przeprowadzenia akcji poszukiwania nowych pokładów węgla kamiennego. Znano go wprawdzie już od połowy XVII w, gdy rozpoczęto wydobycie niewielkich ilości węgla w okolicach Murcek. Zapotrzebowanie na nowe paliwo rosło bardzo powoli, a to przyczyniało się z kolei do niewielkiego wzrostu wydobycia. W 1780r. istniały na Górnym Śląsku tylko 2 kopalnie, które wydobyły zaledwie 821 ton węgla. Posiadały one niewielkie pola górnicze o łącznej powierzchni wynoszącej tylko 3,4h. Węgiel był używany wyłącznie przez drobne, istniejące w pobliżu kopalń zakłady przemysłowe (kuźnie, wapienniki, cegielnie, browary, gorzelnie). Zapotrzebowanie znacznie wzrosło, gdy w kopalni „Fryderyk” zainstalowano kilka maszyn parowych, spalających znaczne ilości węgla.
W 1789r. węgiel i koks zaczęto stosować na polecenie F.W. Redena w Hucie „Fryderyk”, gdzie służył do wytapiania srebra i ołowiu. Równocześnie władze państwowe prowadziły akcję informacyjną, mającą przekonać do nowego paliwa właścicieli innych drobnych zakładów przemysłowych, a to przyczyniło się do zwiększenia popytu na węgiel. W 1790r. na Górnym Śląsku zarejestrowanych jest 9 kopalni, które dostarczyły 9,9 tys.t węgla. Były to jednak małe, prywatne, niezbyt nowoczesne kopalenki, wydobywające węgiel przeważnie metodą odkrywkową, gdy tymczasem, dla dalszego rozwoju przemysłu, niezbędnym stawało się zapewnienie odpowiednich dostaw węgla kamiennego. Aby wybudować nowe kopalnie, musiano jednak przeprowadzić szeroko zakrojone poszukiwania nowych, bogatych pokładów węgla kamiennego. Z polecenia F. Redena pracami tymi kierował inżynier górniczy Salomon Isaac z Brabantu. Prowadzono je na rolniczych i leśnych obszarach, znajdujących się pomiędzy Zabrzem, a Chorzowem. Objęto nimi, również należące do państwa tereny położone wokół Rybnika.
Zostały one uwieńczone w 1790r. sukcesem, gdy znaleziono w Zabrzu (Zaborze, Pawłów), oraz w Chorzowie (Łagiewniki) nowe pokłady węgla. Podobnego odkrycia dokonano w 1792r. w Biertułtowach (Rybnik). W 1791r. zostają uruchomione 2 nowe państwowe kopalnie węgla : „Królowa Luiza” w Zabrzu i „Król” w Chorzowie. Natomiast w 1792r. powstaje trzecia państwowa kopalnia „Hoym” w Biertułtowach. Przez wiele następnych lat były to największe i najnowocześniejsze górnośląskie kopalnie węgla. Dostarczały ponad 50% wydobywanego tutaj węgla, stosowano w nich najnowsze metody wydobycia (filarowo-zabierkowa), transportu (konie ciągnące wozy z węglem), zatrudniały najwięcej robotników.
Jako pierwsze otrzymały one również parowe maszyny wyciągowe i odwadniające. Stosowane w nich rozwiązania były później wprowadzane w prywatnych kopalniach węgla, stąd ich rola w rozwoju górnictwa w tym czasie była ogromna. Nowo powstałe kopalnie dysponowały dużymi zasobami węgla nadającymi się nie tylko do celów energetycznych, ale umożliwiających też produkcję koksu. Przy jego pomocy można była wytapiać żelazo, a fakt ten potwierdziły doświadczenia, przeprowadzone w Hucie Ozimek. Umożliwiło to Redenowi opracowanie planów budowy nowej państwowej huty żelaza.
Po uzyskaniu zgody króla, przystąpiono w Gliwicach do prac związanych z uruchomieniem Królewskiej Odlewni Żelaza. Przy jej projektowaniu pracowali asesor górniczy Bogacz, inspektor budowlany Wedding i znany szkocki hutnik John Baildon, którego Reden pozyskał do współpracy w czasie swojej kolejnej wizyty w Anglii (1789r.). W 1796r. w Gliwicach zostaje uruchomiony, drugi na kontynencie europejskim, wielki piec, wytapiający surówkę żelaza w oparciu o koks. Miał on wysokość 12m, a to pozwoliło na powiększenie pojemności pieca do 40m3. Był on więc czterokrotnie większy od istniejących do tej pory na Górnym Śląsku jednostek wielkopiecowych. Wytapiano w nim początkowo 7,5t surówki tygodniowo, potem produkcja wzrosła do 15t. Na terenie huty powstała też odlewnia żeliwa, wyposażona w nowoczesne piece, przeznaczone do jego wytopu. Urządzenia huty poruszane były jednak kołami wodnymi.
Węgiel niezbędny do produkcji dostarczano z kop. „Królowa Luiza”, początkowo furmankami. Ponieważ było to dość drogie i czasochłonne, w 1799r. rozpoczęto budowę Głównej Kluczowej Sztolni Odwadniającej, mającej połączyć zabrską kopalnię z gliwicką hutą. Sztolnia miała być również powiązana z Kanałem Kłodnickim, wybudowanym również z inicjatywy Redena w latach 1792-1812. Pozyskany w kopalni węgiel ładowano do łodzi w podziemnym porcie.
Po wypłynięciu na powierzchnię ładunek przeładowywano do specjalnych barek, które kanałem dopływały do Gliwic. Pierwsze, zorganizowane w ten sposób, transporty węgla ruszyły z Zabrza już w 1806r. W pobliżu wielkiego pieca powstała też jedna z pierwszych na tym terenie koksowni. Koks z węgla kamiennego produkowano początkowo w mielerzach, a następnie odbywało się to w piecach ulowych. Rozpoczęto też odzyskiwanie na skromną skalę węglopochodnych. Huta Gliwicka specjalizowała się w latach następnych w produkcji odlewów żeliwnych, uzbrojenia, części maszyn. Dobre rezultaty pracy wielkiego pieca w Gliwicach skłoniły Redena do budowy znacznie większej huty żelaza. W latach 1797-1802 obok kopalni „Król” powstaje Huta „Królewska”. Plany nowego przedsiębiorstwa opracowywali wspólnie Wedding i Baildon. Huta została wyposażona w dwa, największe wtedy w Europie, wielkie piece, a z kopalnią połączona była za pośrednictwem szynowej kolejki konnej, służącej do transportu węgla.
Nowością było zastosowanie maszyn parowych do napędu urządzeń huty, co uniezależniło ostatecznie hutnictwo od energii, jaką dostarczała do tej pory woda. W 1805r. uruchomiono 3 wielki piec, a produkcja huty doszła do poziomu 1800t surówki rocznie. Huta Królewska dostarczała surówkę do państwowych zakładów hutniczych zlokalizowanych nad rzeką Rudą (Paruszowiec, Rybnicka Kuźnia, Gortatowice, Ligota Rybnicka), gdzie przerabiano ją następnie na żelazo sztabowe, kolbowe lub blachę. Powstanie tych 2 nowoczesnych hut zmieniło diametralnie historię górnośląskiego hutnictwa. Od tego momentu stare huty otoczone gęstymi lasami, znajdujące się nad brzegami rzek i stosujące węgiel drzewny, były sukcesywnie likwidowane.
W ich miejsce powstawały w XIX w. nowe przedsiębiorstwa, budowane w bezpośrednim sąsiedztwie kopalni węgla. Wzorując się na państwowych hutach, prywatni właściciele bardzo szybko uruchomili dwie nowe huty stosujące koks. Były to należąca do Donnersmarcków Huta „Antonia” (1805) oraz wybudowana przez księcia Hohenlohe Huta „Hohenlohe” (1809). Powstanie hutnictwa, używającego koksu, znacznie zwiększyło zapotrzebowanie na węgiel, gdyż do otrzymania 1 tony surówki niezbędne było 3,5t koksu, do wytworzenia którego zużywano 5t węgla kamiennego. Ponieważ do produkcji żelaza oprócz paliwa, potrzebne były jeszcze ruda żelaza i topniki, rozwijające się hutnictwo miało ogromny wpływ na wzrost wydobycia tych surowców, pozyskiwanych w kamieniołomach oraz kopalniach rudy. Ponieważ ruda żelaza nie należała do minerałów, których wydobycie wymagało zgody władz państwowych, jej eksploatację prowadziły niewielkie prywatne kopalnie. Największe jej zasoby znajdowały się w rejonie tarnogórskim.
Od wielu stuleci wydobywano ją w Nakle, Radzionkowie, Radoszowach, Bobrownikach, Piekarach Rudnych, Tarnowicach Starych, Miasteczku. Protekcyjna polityka celna, prowadzona przez władze pruskie, powstanie nowoczesnego hutnictwa stosującego koks i węgiel kamienny znacznie zwiększyło zapotrzebowanie na rudę. Rozbudowa kopalń stała się możliwa dopiero po odwodnieniu rejonu Tarnowskich Gór, a stało się to możliwe z chwilą gdy uruchomiono maszyny parowe oraz oddano do użytku sztolnie odwadniające. Pozwoliło to na eksploatację nowych wydajniejszych pokładów.
W 1803r. pracujące w tym rejonie kopalnie dostarczyły hutnictwu już 38 tys.t rudy, co stanowiło wtedy 50% całej górnośląskiej produkcji. W latach następnych górnictwo rudne rozwijało się dość szybko. Rejon tarnogórski dostarczał też topników i materiałów ogniotrwałych, niezbędnych dla sprawnego rozwoju hutnictwa. Kamieniołomy, należące do zarówno do firm jak i osób prywatnych, zlokalizowane były w rejonie Suchej Góry, Bobrownik gdzie wydobywano wapień, oraz Maciejkowic, Suchej Góry, Piekar Rudnych, Radzionkowa, gdzie był pozyskiwany dolomit. Piece, w których wstępnie przygotowywano topniki, pracowały natomiast w Nakle, Strzybnicy, Szarleju. Produkowano w nich kilkaset tysięcy ton topników rocznie.
Fryderyk W. Reden przyczynił się też pośrednio do rozwoju kolejnej ważnej dziedziny górnośląskiego przemysłu. Tworzyło ją hutnictwo cynku, oraz współpracujące z nim górnictwo galmanu. Stało się to możliwe dzięki pracy Jana Ch. Ruberga, który na Górny Śląsk przybył w 1780r. Pracował on początkowo w hucie żelaza w Paprocanach, aby następnie po uzyskaniu akceptacji państwowej administracji górniczej objąć stanowisko sztygara w kopalni węgla kamiennego „Emanuelssegen” w Murckach. W 1782r. zostaje on przeniesiony do Huty Szkła w Wesołej. Dzięki jego staraniom huta ta rozpoczęła produkcję wyrobów ze szkła szlachetnego z których szybko zasłynęła w Europie. Niezależnie od funkcji kierownika huty, nadzorował znajdującą się w jej sąsiedztwie kopalnię węgla kamiennego „Wesolla Grube”. Przez kilka lat, kierując hutą szkła, prowadził Ruberg jednocześnie poszukiwania nowej metody otrzymywania metalicznego cynku. Praca i osiągnięcia Ruberga zostały szybko zauważone przez Redena. Wysłał go w kilka zagranicznych podróży, w czasie których zapoznał się on z najnowocześniejszymi rozwiązaniami technicznymi stosowanymi w przemyśle. Miały być one następnie przeniesione na Górny Śląsk. Odwiedza Czechy, wysłany zostaje też do Hanoweru, Hesji, oraz Anglii gdzie zwiedza liczne kopalnie i huty, zaznajamiając się ze stosowanymi tam metodami pracy. Po powrocie nie zaprzestaje prób z uzyskaniem metalicznego cynku z zalegających w pobliżu osadów wielkopiecowych. Udało mu się ten problem rozwiązać po wybudowaniu pieca, wyposażonego w poziome ceramiczne mufle, w których zachodził proces wytopu cynku. W l799r., po uzyskaniu koncesji, powstaje w Wesołej pierwsza górnośląska huta cynku. W niej Ruberg montuje dwa 4 -muflowe piece, służące do otrzymywania tego cennego metalu. Skonstruowana w Wesołej przez Ruberga ceramiczna retorta, była przez następne dwa stulecia używana w śląskim hutnictwie cynku. Powstanie nowej, bardzo ekonomicznej metody, otrzymywania cynku wywołało przewrót w metalurgii. Nowy metal z powodzeniem mógł zastąpić inne, deficytowe i droższe metale, sam cynk natychmiast znalazł wielu nabywców. Kupowały go odlewnie metali, wytwórnie mosiądzu, huty żelaza. Działalności huty cynku w Wesołej nie dało się zbyt długo utrzymać w tajemnicy. Jej produkcja i sprzedaż wzbudziła ogromne zainteresowanie władz państwowych (względy militarne i fiskalne). Zwrócili na nią uwagę również właściciele majątków ziemskich, na terenie których znajdowały się pokłady galmanu i węgla. Poprzez ich wydobycie i dalszą przeróbkę pragnęli oni zwiększyć swoje dochody. Zainteresowani zyskownym handlem cynkiem byli też kupcy. Jako pierwsze do uruchomienia hutnictwa przystąpiły jednak władze pruskie. Dysponowały one odpowiednia bazą paliwową (węgiel kamienny) i surowcową. Brak było natomiast fachowców, znających się na wytopie cynku. W 1805r. do Wesołej przybył reprezentujący państwową administrację górniczą nadradca hutniczy J. Karsten. Miał on zebrać informacje, dotyczące produkcji cynku, którą władze planowały uruchomić na terenie Huty „Królewskiej” w Chorzowie. W czasie zwiedzania huty udało mu się uzyskać wiele cennych danych, jednak sama metoda wytopu nadal stanowiła tajemnicę. Udało się ją złamać dopiero wtedy, gdy administracja rządowa pozyskała do współpracy Antoniego Ziobro, dawnego robotnika huty cynku w Wesołej. Uciekł on z Wesołej starając się następnie przekazać umiejętność produkcji cynku, temu kto zapewni mu odpowiednie korzyści materialne. Za pośrednictwem Karstena trafił do „Królewskiej Huty”, gdzie zapewniono mu odpowiednie warunki do pracy. Rząd pruski interesował się na bieżąco postępami w dziedzinie produkcji cynku, dlatego też nadradca hutniczy Karsten musiał bardzo często wysyłać do Berlina raporty donoszące o pracach, prowadzonych podczas budowy huty cynku „Lydognia” (1807-1809). Na zastosowanych w niej rozwiązaniach technicznych i organizacyjnych wzorowały się następnie prywatne huty cynku, powstające na Górnym Śląsku po 1810r. Uruchomieniu hutnictwa cynku na tym obszarze sprzyjało wiele czynników. Cynk był metalem poszukiwanym, jego produkcja była tania, koszty budowy i utrzymania huty były niskie, a pensje, płacone zatrudnionym robotnikom były niewielkie. Spowodowało to, że zakłady wytwarzające cynk przynosiły duże zyski, dzięki czemu nakłady, poniesione na funkcjonowanie przedsiębiorstwa, zwracały się bardzo szybko. Dlatego też Górny Śląsk stał się szybko największym producentem tego metalu na świecie. Był on prawie w całości wysyłany na eksport, a osiągnięte w ten sposób dochody były inwestowane w dalszy rozwój przemysłu górnośląskiego. Dlatego też w 1825r. pracowało już 26 hut, w których wytopiono 12 tys.t cynku. Ponieważ do otrzymywania cynku niezbędne były ogromne ilości węgla kamiennego, hutnictwo cynku stało się jego największym konsumentem. W latach 20-tych XIX w. prawie 75% wydobywanego przez kopalnie węgla kupowały huty cynku, przyczyniając się równocześnie do dynamicznego rozwoju górnictwa węglowego. Uruchomienie hutnictwa cynku umożliwiło też ponowną reaktywację górnictwa galmanu, którego rozwojowi sprzyjała bogata miejscowa baza surowcowa. Reprezentowały ją złoża rud cynkowo-ołowiowych, których pokłady rozciągały się pomiędzy Bytomiem, Tarnowskimi Górami, a Będzinem. Galman wydobywano na Górnym Śląsku już w XVII w. (Tarnowskie Góry, Radzionków), lecz były to ilości niewielkie. Na początku XVIII w. zainteresowanie galmanem znacznie wzrosło. W 1704r. wrocławski kupiec Georg Giesche otrzymał od cesarza Leopolda I przywilej na wyłączną eksploatację galmanu na Górnym Śląsku przez okres 20 lat. Uruchomił on kopalnie w rejonie Szarleja, Piekar, Stolarzowic, a zatrudnienie znaleźli w nich górnicy, sprowadzeni z Olkusza. Na początku XIX w. galman wydobywano w Stolarzowicach i Piekarach. Intensywna rozbudowa górnictwa kruszcowego stała się możliwa dopiero po 1802r., kiedy wygasł wielokrotnie przedłużany przywilej, zapewniający spadkobiercom G. Gieschego monopol na wydobycie i przerabianie galmanu. Otworzyło to pole do inicjatywy dla innych przedsiębiorców, a wydobycie galmanu skoncentrowało się w okolicach Tarnowskich Gór (Repty, Stolarzowice, Piekary, Sucha Góra, Radzionków) oraz Bytomia (Szarlej, Miechowice, tereny wokół Bytomia). W 1804r. czynna była tylko jedna kopalnia, która wydobyła 197 t rudy. W latach następnych Donnersmarckowie, Karol Godula, Spadkobiercy Gieschego uzyskali szereg nadań górniczych zezwalających na zakładanie kolejnych kopalni galmanu. W 1825r. pracowało w tym rejonie już 18 kopalni, które dostarczyły 55 tys.t rudy. Na początku XIX w F. W. von Reden zyskał jeszcze większy wpływ na rozwój górnośląskiego przemysłu. W 1803r. po śmierci barona Heinitza król Fryderyk Wilhelm III mianował Redena ministrem. Nieoczekiwana godność zmusiła go do przeniesienia się do Berlina. Sprawy śląskiego przemysłu pozostawił pod nadzorem radcy górniczego Ludwika Gerharda. Jeżeli tylko czas mu pozwalał, przybywał jako minister na Śląsk, doglądając funkcjonowania utworzonych przez siebie przedsiębiorstw. Gdy w 1806r. Prusy poniosły druzgoczącą klęskę w wojnie z napoleońską Francją, F. W. Reden pozostał w okupowanym przez Francuzów Berlinie. Postanowił za wszelką cenę ratować istniejący górnośląski przemysł. W tym celu przeprowadził szereg posunięć. Uzyskał audiencję u Napoleona, prowadził rozmowy z urzędnikami francuskich wojsk okupacyjnych. Na jego poleceni Efraim Abt opracował raport mający przekonać Francuzów o minimalnej opłacalności działających kopalni i hut. Jednocześnie mimo ogromnych trudności finansowych, kontynuowano prace nad rozbudową przemysłu śląskiego. Gdy w roku następnym zawarto pokój w Tylży, władca Prus udziela Redenowi dymisji ze stanowiska ministra, powołując się na względy oszczędności budżetowych. Zwolniony z ciążących na nim obowiązków Reden przenosi się z swoją żoną Joanną do majątku Bukowiec, który zakupił w 1795r. Prowadzi tam spokojne życie, aż do śmierci, która nastąpiła 3 lipca 1815r. Jakie były efekty ponad 20-letniej pracy F.W. Redena, związanej z rozbudową i unowocześnieniem górnośląskiego przemysłu? Jego konsekwentne działania spowodowały w tej dziedzinie gospodarki ogromne zmiany. Kiedy w 1779r. obejmował stanowisko, wydobycie węgla kamiennego wyniosło niecałe 800 t rocznie, a hutnictwo pracujące tylko przy pomocy węgla drzewnego, wytapiało 5 tys.t żelaza. Nie istniało górnictwo i hutnictwo metali nieżelaznych, nie funkcjonował przemysł maszynowy. Tymczasem na początku XIX stulecia kopalnie dostarczały już 56 tys.t węgla kamiennego, a hutnictwo produkowało 17 tys.t żelaza, stosując częściowo koks. Wydobywano również 75 tys.t rudy żelaza, oraz kilkanaście tysięcy ton topników. Eksploatowano pokłady rudy srebra, ołowiu i galmanu. Było one następnie przetapiane w kilku hutach. Trwała budowa Kanału Kłodnickiego i Głównej Kluczowej Sztolni Odwadniającej, poprawiono jakość dróg lądowych, będących do tej pory w fatalnym stanie. Usprawniono handel i administrację państwową, zajmującą się przemysłem. W Gliwicach i Ozimku rozwijał się przemysł budowy maszyn, a w państwowych zakładach wykonywano odlewy z żeliwa, przerabiano surówkę na żelazo kolbowe, sztabowe lub blachę, wytwarzano amunicję i uzbrojenie. W powstałych przedsiębiorstwach stosowano najnowsze maszyny i urządzenia, usprawniano metody organizacji pracy i produkcji. Udało się również stworzyć fachową kadrę administracyjną i techniczną. Tworzyli ją przybysze z wielu, wtedy samodzielnych, państw niemieckich. Można było także spotkać Polaków, Anglików, Szkotów, Francuzów, Żydów, Czechów i Węgrów. Rozpoczęto kształcenie własnej kadry technicznej. Bez tych wszystkich przedsięwzięć rewolucja przemysłowa była niemożliwa do przeprowadzenia. Rozwój gospodarczy Górnego Śląska mógł być w tym okresie szybszy, gdyby nie krępowała go nadmiernie ingerencja państwa w gospodarkę. Był on hamowany przez szereg barier prawnych, stanowych oraz administracyjno-ekonomicznych (cła wewnętrzne, różne systemy miar i wag, przywileje monopolistyczne, nadmierne podatki ). Również nakłady finansowe, kierowane do innych prowincji państwa pruskiego, były większe, niż środki przeznaczane na Górny Śląsk. Rozwój przemysłu był też hamowany przez pozostałości feudalnego system gospodarczego. Było to: poddaństwo osobiste chłopów, pańszczyzna, oraz ograniczające wolną konkurencję przywileje cechowe i handlowe obowiązujące w miastach. Dopiero likwidacja tych barier umożliwiła szybki rozwój ekonomiczny i społeczny Śląska. Stało się to jednak dopiero w XIX, gdy zapoczątkowany został proces modernizacji Królestwa Pruskiego. Jednak, mimo tych ograniczeń, konsekwentna działalność Redena stworzyła warunki do pobudzenia aktywności osób prywatnych, zajmujących się gospodarką Na przełomie wieków XVIII i XIX rozpoczynało karierę wielu znanych później górnośląskich przemysłowców. Wśród nich należy wyróżnić przedstawicieli starych śląskich rodów szlacheckich: Donnersmarcków, Hohenlohe, Hochbergów czy hr. F. Collonę, hr. A. Renarda, hr. Karola von Ballestrema. Należeli do nich również reprezentanci innych warstw społecznych. W tym miejscu należy wymienić: K.Godulę, F.Winklera, J.Baildona. Podążali oni drogą wytyczoną przez F.W. Redena, budując, na wykonanym przez niego fundamencie, jeden z największych okręgów przemysłowych Europy, który wyprzedzał wtedy pod względem nowoczesności przemysł wielu sąsiednich krajów. Dokonujące się na Górnym Śląsku przemiany gospodarcze miały również ogromny wpływ na rozwój Tarnowskich Gór. Dzięki decyzjom podjętym przez F.W. Redena stały się one znaczącym ośrodkiem górnictwa i hutnictwa metali nieżelaznych. Gdy obejmował on stanowisko dyrektora Wyższego Urzędu Górniczego, Tarnowskie Góry były niewielkim miasteczkiem liczącym 1282 mieszkańców, z których większość zajmowała się rzemiosłem, rolnictwem lub handlem. Dzięki podjętej przez Redena decyzji o budowie kopalni rudy oraz związanej z nią huty srebra i ołowiu, miasto stało się ważnym ośrodkiem przemysłowym. Aby nadzorować działalność przemysłu górniczo-hutniczego w Tarnowskich Górach ulokowano siedzibę Górnośląskiego Urzędu Górniczego nadzorującego pracę państwowych i prywatnych zakładów przemysłowych, znajdujących się na terenie całego zagłębia. Tarnowskie Góry stały się również siedzibą dwóch ważnych instytucji związanych z górnictwem. Były to: Spółka Bracka oraz Kasa Pomocy dla Górnictwa Węglowego. W mieście wybudowano jeden z najstarszych na tym terenie szpitali w którym leczono górników. Ulokowano również tutaj pierwszą szkołę kształcącą miejscową kadrę techniczną. Powstający przemysł przyciągnął nowych mieszkańców i w 1810r. miasto liczyło już prawie 2 tys. osób. Otrzymało ono w 1811r. jedną z najstarszych na tym terenie sieci wodociągowych. W XIX stuleciu miasto nadal rozwijało się dość szybko. Było to możliwe dzięki reformom społeczno-gospodarczym, które przeprowadzono w państwie pruskim. Mimo odejścia F.W. Redena, jego następcy kontynuowali politykę aktywnego inwestowania w państwowy przemysł górniczy. W latach 1821-1835 wybudowano nową sztolnię odwadniającą „Fryderyka”. Jej uruchomienie umożliwiło eksploatację nowych pokładów rudy srebra, ołowiu, żelaza. W 1837r dla kopalni „Fryderyk” zarezerwowano ogromne pole górnicze o powierzchni 152km2, dodatkowo zobowiązując działające na tym terenie kopalnie prywatne do sprzedaży całości wydobytej rudy wyłącznie do państwowej huty „Fryderyka”. Dzięki tym posunięciom w 1908r. wydobycie doszło do poziomu 46 tys.t rudy. W XIX w. huta była też kilkakrotnie modernizowana i przebudowywana. Stosowano w niej coraz nowocześniejsze technologie i urządzenia, przeznaczone do wytopu metali. Dzięki tym nowym inwestycjom w 1913r. zakład ten dostarczył już 41 tys.t ołowiu, 660 t glejty i 12 ton srebra. W rejonie tarnogórskim rozwinęło się również górnictwo eksploatujące pokłady rudy żelaza, którą odbierały huty zlokalizowane w Gliwicach, Zabrzu, Rudzie Śląskiej, Chorzowie, Świętochłowicach, Katowicach, Siemianowicach. W 1832r. wydobyto w rejonie tarnogórskim 70 tys.t rudy, w 1851r. było to już 190 tys.t, a w 1889r. osiągnięto poziom 450 tys.t. Najwięcej rudy żelaza pochodziło z kopalni należących do hrabiego Gwidona Donnersmarcka, które pracowały w okolicach Nakła, Tarnowic Starych, Piekar Śląskich, Bobrownik, Suchej Góry, Radzionkowa. Później złoża rudy zaczęły się wyczerpywać i produkcja systematycznie malała. W 1913r. wyniosła ona już tylko 65 tys.t, a górnośląskie huty przetapiały głównie rudę importowaną. W bezpośrednim sąsiedztwie Tarnowskich Gór ulokowane były liczne kamieniołomy, dostarczające kilkaset tysięcy ton topników, używanych następnie przez przemysł hutniczy. Korzystając z miejscowej bazy surowcowej, Tarnogórskie Towarzystwo dla Górnictwa i Hutnictwa wybudowało w 1859r. hutę żelaza, istniejącą do 1902r. W połowie XIX stulecia do Tarnowskich Gór doprowadzono linie kolejowe. Pierwsza z nich łącząca miasto z Opolem, została uruchomiona w 1857r. W 1859 powstało połączenie z Bytomiem, a w 1884r. otwarto linię do Kluczborka, natomiast w 1889r. wybudowano linię kolejową do Katowic. Dzięki tym inwestycjom Tarnowskie Góry stały się jednym z najważniejszych górnośląskich węzłów kolejowych. W 1855r. miasto otrzymało nową szkołę górniczą, natomiast dwa lata później stało się siedzibą Górnośląskiej Spółki Brackiej. Nadzorowała ona górniczą służbę zdrowia na terenie całego zagłębia, wypłacała również renty, emerytury, zasiłki. Spółka ta wybudowała Tarnowskich Górach dwa nowoczesne szpitale górnicze (1885 i 1910). Na terenie miasta powstawały też inne mniejsze zakłady przemysłowe, reprezentujące wiele dziedzin produkcji. Jednym z nich była również gazownia, uruchomiona w 1865r. Do miasta napływali ludzie, poszukujący pracy w przemyśle. Dlatego też w ciągu jednego stulecia liczba jego mieszkańców wzrosła o 800% i w 1900r. liczyło ono już 11,8 tys. obywateli. Budowano dla nich nowe domy mieszkalne, obiekty użyteczności publicznej, rozwijało się też miejscowe rzemiosło, usługi i handel, zaspokajające potrzeby mieszkańców miasta. Doceniając znaczenie Tarnowskich Gór jako ważnego ośrodka miejskiego utworzono w 1873r. powiat tarnogórski, do którego przyłączono szereg sąsiednich miejscowości. W latach 80-tych XIX w. wybudowano szyb Adolf z którego pozyskiwano wodę kierowaną następnie do sieci wodociągowej, obejmującej duży rejon Górnego Śląska. Na początku XX w. ulokowano w mieście seminarium nauczycielskie, oraz jednostkę wojskową. W ten sposób decyzje podjęte w XVIII w. przez Fryderyka W. Redena zapoczątkowały proces, który przekształcił niewielkie miasteczko w jeden z ważniejszych górnośląskich ośrodków przemysłowych i administracyjnych. Mimo, iż wiele z wybudowanych wtedy przedsiębiorstw już nie funkcjonuje, w ich miejsce powstały nowe, reprezentujące inne dziedziny przemysłu. Świadectwem wielowiekowej górniczej przeszłości Tarnowskich Gór pozostaje natomiast zabytkowa kopalnia rud srebra i ołowiu oraz sztolnia „Czarnego Pstrąga”. Są one podziwiane przez tysiące turystów, przybywających corocznie do miasta z całej Polski i zagranicy.
