Bogactwo i nędza narodów. Dlaczego jedni są tak bogaci, a inni tak ubodzy... David S. Landes

Bogactwo i nędza narodów. Dlaczego jedni są tak bogaci, a inni tak ubodzy Davida S. Landes’a w tłumaczeniu Hanny Jankowskiej, to jedna z książek wydanych w serii spectrum wydawnictwa Muza w 2000 roku. O wysokich walorach treści ma przekonać pochlebna, ale niepodpisana informacja z tyłu okładki. Podkreślone w niej zostają naukowe i literackie walory książki oraz duże zainteresowanie z jakim się spotkała (jedna najgłośniejszcyh i najczęściej omawianych książek 1998 roku). Jej autorem jest “historyk i ekonomista, emerytowany profesor Uniwersytetu Harvarda”.

Bogactwo i nędza narodów. Dlaczego jedni są tak bogaci, a inni tak ubodzy Davida S. Landes’a w tłumaczeniu Hanny Jankowskiej, to jedna z książek wydanych w serii spectrum wydawnictwa Muza w 2000 roku. O wysokich walorach treści ma przekonać pochlebna, ale niepodpisana informacja z tyłu okładki. Podkreślone w niej zostają naukowe i literackie walory książki oraz duże zainteresowanie z jakim się spotkała (jedna najgłośniejszcyh i najczęściej omawianych książek 1998 roku). Jej autorem jest “historyk i ekonomista, emerytowany profesor Uniwersytetu Harvarda”.Jak sądzę, każdy kto interesuje się nieco głębiej mechanizmami obecnymi w historii ludzkości, powinien zapoznać się z tą pracą. Traktuje ona albowiem o jednej z najgłębszych i najbardziej frapujących transformacji w dziejach ludzkości – modernizacji nowożytnych społeczeństw europejskich. Landes stawia tu pewną diagnozę tejżezmiany, zaznaczając przy tym ogólną wizję dziejów ludzkich, mechanizmów w nich obecnych, celu w jakim zmierza historia. Zasadniczą część książki tworzy 29 rozdziałów, poprzedzonych Wstępem i podziękowaniami oraz Przedmową. We Wstępie został zakreślony zasadniczy cel pracy oraz wyrażone podziękowania licznym osobom. W Przedmowie doprecyzowany został cel pracy: próba docieczenia przyczyn tak dużego kontrastu w społeczeństwie (na społeczności bogate i biedne. Dwa pierwsze rozdziały traktują o geograficznych uwarunkowaniach rozwoju poszczególnych cywilizacji w historii ludzkości. Dają się tu wyróżnić względnie proste zależności, i takie też, były wyróżnianie w dotychczasowych tradycjach myślenia o geograficznych uwarunkowaniach ludzkiego bytowania (które Landes krótko omawia na wstępie). Mianowicie, bogate (a więc i bardziej postępowe") kraje, zlokalizowane są z reguły w strefie klimatu umiarkowanego, biedne natomiast, w tropikach (gdzie postęp jest utrudniany przez czynniki takie jak liczne pasożyty, kapryśność klimatu, zbyt wysokie temperatury, duża zachorowalność doprowadzająca do śmierci duże części społeczeństwa. W istocie, zdaniem autora zależności te są znacznie bardziej złożone, jako że należy uwzględnić jeszcze szereg innych czynników - przede wszystkim zwraca uwagę na szczególnie korzystne klimatycznie położenie Europy, obmywanej od strony Atlantyku przez ciepły prąd morski. Takie rozwiązanie pozwoliło Europejczykom na powolny, kumulujący się z czasem postęp gospodarczy, którego zwieńczeniem był niezwykły rozwój tego kontynentu w ciągu ostatniego tysiąca lat. Autor odpowiadając na pytanie, dlaczego Europa mimo tych korzystnych warunków przyrodniczych, rozwinęła się później od innych starożytnych cywilizacji, wskazuje na konieczność posiadania żelaznych narzędzi do przerzedzania europejskich lasów o twardym drewnie.W Chinach, mimo że cywilizacja ta dużo wcześniej niż Europa osiągnęła znaczne sukcesy gospodarcze, dalszy postęp możliwy był jedynie przez przyrost liczby ludności. W Chinach przyjęta była strategia reprodukcyjna typu: więcej ludzi do pracy - to więcej żywności. Tymczasem w Europie nie wachano się przed pozbywaniem się dzieci, jeśli brakowało dla nich żywności. Wskutek tego, wzrost gospodarczy w Chinach był możliwy przez przyrost ludności, który te nadwyżki zjadał, i tak w kółko. Rozdziały Wyjątkowość Europy: odmienna droga, Wynalezienie wynalazku informują o osobliwościach kultury Zachodniej Europy, czyniącymi ją zdecydowanie czymś innym od pozostałych cywilizacji. Niezwykle pozytywnie ocenia Landes europejskie średniowiecze (wbrew stereotypowym opiniom). Kultura średniowiecznej Europy stanowić miała swoistą mieszankę klasycznego dziedzictwa grecko-rzymskiego, germańskich zwyczajów plemiennych i nakładającej się na to tradycji judeo-chrześcijańskiej. Ukształtowaną przez te różnorodne czynniki Europę charakteryzował zespół cech niespotykanych w innych cywilizacjach, a który to zespół cech przesądził w efekcie o niezwykłym rozwoju tej cywilizacji po 1500 roku. Cechami takimi były w szczególności: ugruntowane prawo własności, rywalizacja licznych jednostek politycznych osłabiająca despotyczne zapędy poszczególnych władców (w przeciwieństwie do monopolitycznej cywilizacji Chin). Decentralizacja polityczna zapobiegała także podbojowi zewnętrznemu. Średniowieczną Europę miała cechować ponadto powszechność oddolnej inicjatywy, zwłaszcza w działalności kupców i rzemieślników, a szereg innowacji technicznych i organizacyjnych (głównie właśnie oddolnych) przyczyniło do znacznego wzrostu gospodarczego w latach 1000-1500. Wtedy pojawił się i upowszechnił szereg wynalazków, często w swej zalążkowej formie przejętych od innych cywilizacji, które niejednokrotnie rewolucjonizowały gospodarkę Zachodu. (Szczególną wagę przykłada Landes do zegara, wskazując wielokrotnie na jego znaczenie do dyscyplinowania Europejczyków w zakresie zarządzania czasem). Średniowiecze europejskie było w istocie, zdaniem autora, jednym z najbardziej innowacyjnych środowisk społecznych w dziejach ludzkości". Przesłanki do późniejszych, nowożytnych sukcesów Europy pojawiły się już w Średniowieczu, kiedy to Europa zdystansowała znacznie inne cywilizacje (Landes polemizuje tu z autorami, którzy osiągnięcie przez Europę przewagi nad innymi kręgami kulturowymi, umieszczają po roku 1500). W cywilizacji Islamu, po szczytowych osiągnięciach w latach 750-1100, „coś się zepsuło", na co wpływ miała przede wszystkim religia. Natomiast w Chinach, mimo szeregu spektakularnych wynalazków, wszechwładza państwa uniemożliwiała nieskrępowaną wytwórczość, a tym samym zapobiegała dalszemu postępowi technicznemu i organizacyjnemu. O sukcesach Europy przesądziło ostatecznie “wynalezienie wynalazku”, właściwa tylko Europejczykom “mania ciągłego ulepszania” W pojawieniu się tego fenomenu kulturowego, autor dużą rolę przypisuje elementowi judeo-chrześcijańskiemu (biblijnym nakazom podporządkowania przyrody, linearnej koncepcji czasu, itd.). Najbardziej podkreśla jednakże rolę rynku - możliwości swobodnej wymiany (handlu), nieskrępowanej przedsiębiorczości (innowacyjności), rywalizacji - po części czynnikom wynikającym z ograniczeń władzy politycznej, nie mogącej swobodnie ingerować w sferę gospodarki. Kilka następnych rozdziałów traktuje o Epoce Wielkich Odkryć Geograficznych, a w ich następstwie, ekspansji poszczególnych nacji europejskich (Portugalczycy, Hiszpanie, Holendrzy, Anglicy) na obszarze całego globu ziemskiego.W rozdziale Wielkie Otwarcie została scharakteryzowana ekspansja europejska okresu 1000-1500 (krucjaty, hiszpańska rekonkwista). Następnie zostały omówione hiszpańsko-portugalska eksploracja zachodniego wybrzeża Afryki i wysp Atlantyku (Madera, wyspy Kanaryjskie i Zielonego Przylądka) przed rokiem 1492, oraz doświadczenia z tego wyniesione. Autor zastanawia się też nad moralną stroną hiszpańskich okrucieństw w Nowym Świecie, poszukając ich przyczyn społecznych (kulturowych). Natomiast rozdział siódmy Jak powstawało imperium jest kontynuacją tego podbojów hiszpańskich w Nowym Świecie (Meksyk i Peru). Bliżej scharakteryzowane zostały przyczyny upadku imperiów Azteków i Inków - wyobrażenia religijne, słabość władców, nieodpowiednia technika walki, słabość uzbrojenia, niespójność tych indiańskich imperiów (szczególnie meksykańskich Azteków), składających się z szeregu podbitych plemion - nienawidzących azteckich i inkaskich zdobywców. Rozdział Zwycięzcy i przegrani: bilans imperium jest bardzo istotny w całej książce, gdyż podsumowuje okres 1500-1800 i osiągnięcia poszczególnych nacji europejskich, dokonane w tym czasie. Przyjęcie cenzury (około) 1800 roku uzasadnianie jest zbiegnięciem się w okolicach tej daty kilku przełomowych wydarzeń historycznych: Wielkiej Rewolucji Francuskiej, angielskiego zakazu handlu niewolnikami przez Atlantyk, likwidacji holenderskiej kampanii wschodnio-indyjskiej, formalnego uzyskania niepodległości przez europejskie kolonie w Ameryce. Jest to także, w hierarchii przyjętej przez Landesa wydarzenie, bodajże najważniejsze: rewolucja przemysłowa w Anglii, która zapoczątkowuje obecną przepaść dzielącą “bogatych” i “biednych”. Epoka ta, zapoczątkowana została przez to, co autor Bogactwa i nędzy narodów nazywa Wielkim Otwarciem: epokę odkryć geograficznych i następującej po niej ekspansję społeczeństw europejskich. Wielkie Otwarcie oznaczało różne rzeczy dla społeczności europejskich i pozaeuropejskich. Dla jednych sukcesy, dla innych, jak Indianie i Tasmańczycy, wielką tragedię. W tzw. “wymianie kolumbijskiej”, która nastąpiła po 1500 roku, oznaczała wymianę form życia (roślin, zwierząt, chorób) pomiędzy biosferami Starego i Nowego Świata (np. wielka kariera ziemniaka w Starym Świecie), oraz redystrybucję bogactwa pomiędzy różnymi społeczeństwami. Jak na ironię, nacje europejskie które zapoczątkowały Wielkie Otwarcie, Hiszpanie i Portugalczycy, okazały być się przegranymi. Hiszpanie całe, pozyskane przez siebie bogactwo Nowego Świata przepuścili na wojny i luksusy. Byli tak bardzo bogaci, że wszystko mogli kupić u innych, dlatego nie czuli potrzeby rozwijania własnego handlu i wytwórczości. Hiszpanie pozostali ubodzy, gdyż, paradoksalnie byli zbyt bogaci. Zgoła odmienną drogą poszły narody Północy (europejskiej), które swe bogactwo oparły na pracy i handlu. I dobrze na tym wyszły. Przegranymi nazywa też Landes Włochy. Kraj ten do XVI stulecia przodował w Europie w zakresie handlu, bankowości i przemysłu, ale Morze Śródziemnie w dobie Wielkiego Otwarcia okazało się być pułapką. Pułapką okazały się też stare struktury kulturowe (jak nadzór cechowy), krępujące dalszy rozwój Włoch. Na czoło wysuwają się odtąd narody północnej Europy: Francuzi, Holendrzy, i przede wszystkim Anglicy. Pytanie o pochodzenie owych różnic rozwojowych pomiędzy Północą a Południem wydaje się być dla autora bardzo frapującym. Różnice te, dostrzegane były już od dawna, i początkowo, wyjaśnianie były psychologicznie i klimatycznie: różnymi typami osobowości kształtowanymi przez ciepłe, słoneczne Południe i zimną, ponurą Pomoc. Landes odrzuca tego typu wyjaśnienia. Szukając przyczyn niezwykłego rozwoju gospodarczego północno-zachodniej Europy w czasach nowożytnych, powołuje się na weberowską koncepcję etyki protestanckiej jako czynnika, który przyczynił się istotnie do powstania kapitalizmu w nowożytnej Europie, częściowo także na idące podobnym torem rozważania R. H. Tawneya i R. K. Mertona. Ukształtowanie przez protestancką etykę społeczeństw, składających się z uporządkowanych, zracjonalizowanych, systematycznie postępujących jednostek, ceniących osiąganie sukcesów w handlu i rzemiośle, odegrało tutaj niezwykle doniosłą rolę. W tym też Landes przyznaje rację Weberowi, dorzucając jeszcze kilka słów od siebie. Różnice pomiędzy Południe a Północą, pogłębiane były jeszcze przez umysłowy obskurantyzm i religijną nietolerancję, rozpętaną w XVI wieku przez Inkwizycję szczególnie w Hiszpanii, ale także we Włoszech i Portugalii. Autor przytacza przykłady Giordana Bruna, Galileusza, prześladowanych przez Inkwizycję, wygnanie Żydów z Sycylii pod koniec XV wieku (wskutek czego zamarł tam niemal cały handel i rzemiosło). Obrywa się i Francuzom, za ich wygórowane mniemanie o sobie i anglosaską fobię (motyw, który pojawia się wielokrotnie na kartach Bogactwa i nędzy narodów), nakazującą im przez dłuższy czas obstawać przy teorii grawitacji Kartezjusza, podczas gdy uznanie zdobywała sobie koncepcja Newtona . Autor próbuje też ustalić daty, w jakich dokonała się rewolucja przemysłowa. Uważa, że jest to przedsięwzięcie trudne, jako że nie można mówić o jakiejś gwałtownej zmianie, lecz procesie ciągłych ulepszeń. Każdy z ważnych wynalazków poprzedzało szereg ulepszeń, prototypów. Każdy wynalazek sam z kolei podlegał nieustannym ulepszeniom. Ostatecznie przyjmuje Landes, że rewolucja przemysłowa dokonała się (orientacyjnie) w Wielkiej Brytanii w latach 1770-1870. Paradoks rewolucji przemysłowej polegał zdaniem autora Bogactwa i nędzy narodów na tym, że z jednej strony skurczyła ona świat, uczyniła go mniejszym. Z drugiej jednak strony, zaczęła pogłębiać różnice pomiędzy Europą Zachodnią a Wschodnią. Jeszcze większe różnice pojawiły się pomiędzy Europą Zachodnią a krajami obecnego Trzeciego Świata. Rewolucja przemysłowa ściślej połączyła świat, a jednocześnie go podzieliła pomiędzy bogatych i biednych. Dała początek licznym światom. Dalej autor Bogactwa i nędzy narodów akcentuje rolę, jaką odegrała w tym procesie nauka. Ważnymi przesłankami do sukcesu (tj. dokonania rewolucji przemysłowej) były trzy czynniki, specyficzne dla Europy, a składające się łącznie na nowożytną naukę europejską. Były to zwiększająca się autonomia poszukiwań intelektualnych (uwolnienie spod wpływu religii); powszechnie stosowana metoda konfrontacji poglądów (umiędzynarodowienie nauki); wynalezienie wynalazku, czyli zrutynizowanie badań i upowszechniania ich wyników, tj. instytucjonalizacja nauki; Rewolucja przemysłowa dokonała się, gdy ugruntowała się już nauka w kulturze europejskiej, kiedy nastąpiła niezbędna kumulacja wiedzy. Wiedzy, którą mogli efektywnie wykorzystać wielcy konstruktorzy rewolucji przemysłowej. Landes podkreśla też znaczenie rynku: swobodnej konkurencji, rywalizacji handlowej i wytwórczej, która stanowiła równie istotny czynnik co nauka. Inaczej mówiąc, rewolucja przemysłowa nastąpiła, gdy “strumienie postępu zlały się w jeden”. (W tym miejscu po raz kolejny podkreślone zostaje znaczenie technik zegarmistrzowskich i mierzenia czasu, jeden z motywów, które się często pojawiają w Bogactwie i nędzy narodów. Na podstawie lektury Bogactwa i nędzy narodów można dość dobrze zorientować się co do historiozoficznych zapatrywań autora. Idą one najogólniej po linii rozumowania A. Smitha. Mianowicie, naturalną skłonnością człowieka jest dążenie do poprawy swojego bytu, ergo i celem historii – osiągnięcie przez ludzkość stanu powszechnego dobrobytu. Dobrobyt taki są w stanie osiągnąć społeczeństwa odznaczające się znaczną wiedzą technologiczną, tolerancyjnością, mobilnością społeczną, otwartością na nowe idee. Cechy takiego idealnego społeczeństwa – stanowiącego cel historii – nakreślone są łamach książki. Społeczeństwo takie nie istnieje w rzeczywistości, choć najbardziej do jego ideału zbliżają się współczesne społeczeństwa industrialnego Zachodu.Ujęcie takie charakteryzuje się dużą klarownością i siłą przekonywania. Sukcesy odnoszone przez społeczeństwa Zachodu oraz naśladujących ich Wschodnioazjatów, wydają się najlepiej przemawiać na korzyść wizji dziejów wyznawanej przez autora. Przyjmuje on zdecydowanie europocentryczny punkt widzenia, jeśli chodzi o pochodzenie współczesnej cywilizacji przemysłowej. Europa przewagę technologiczną nad innymi kręgami cywilizacyjnymi osiągnęła już w Średniowieczu, a jej rozwój i ekspansja w czasach nowożytnych, były już tylko tego konsekwencją . W czasach nowożytnych skumulowały się w Europie (a zwłaszcza w Anglii) pewne trendy w sferach gospodarki, poznania i polityki, które w efekcie zaowocowały niezwykłym rozwojem nowożytnej Europy i tym samym – narodzinach nowoczesności. W swych rozważaniach, autor Landes duże znaczenie w genezie nowoczesności przypisuje nauce i jej metodom. Główny nacisk kładzie na autonomizację, standaryzację i instytucjonalizację poznania naukowego w Europie początków Nowożytności. Wydaje się jednak grzeszyć dużą prostolinijnością, jeśli chodzi o pojmowanie nauki, bezkrytycznie wierząc w jej możliwości poznawcze. Obok położenia nacisku na naukę i kumulację wiedzy naukowej w nowożytnej Europie, akcentuje też rolę wolnego rynku (swobodnej konkurencji, rywalizacji w handlu i wytwórczości) stanowiącego równie istotny czynnik co nauka. Jego zdaniem, rewolucja przemysłowa dokonała się, gdy “strumienie postępu (tj. naukowa kumulacja wiedzy i rozwój wolnego rynku – R.K.) zlały się w jeden”. Ważnym czynnikiem w powstaniu nowoczesności były także przemiany w sferze politycznej. Samorzutna rewolucja przemysłowa w Anglii była możliwa m.in. dlatego, że Brytyjczycy stosunkowo wcześnie stali się nowoczesnym narodem, tj. – jak definiuje to autor – “samoświadową zbiorowością o wspólnej tożsamości i lojalności oraz równym statusie obywatelskim”. Niearbitralność władzy, rządy prawa a nie jednostek, wspólna tożsamość, to cechy wybitnie sprzyjące rozwojowi ekonomicznemu (a więc i właściwym postępom ludzkości w dziejach), co Landes podkreśla wielokrotnie w różnych kontekstach, m.in. w przypadku Japonii u progu modernizacji według europejskich wzorców. Z drugiej strony, upatruje przyczyn niepowodzeń (w zakresie realizacji celu historii – powszechnego dobrobytu) niektórych społeczeństw (Chiny, Indie Mogołów, Ameryka Łacińska) w arbitralności rządzących, nieposzanowaniu własności prywatnej. Wszystkie wymienione powyżej walory, charakteryzujące sfery polityki, gospodarki i wiedzy (nauki), znajdują swoje odzwierciedlenie w “idealnym społeczeństwie”, jakiego obraz kreśli. Z różnych ujęć genezy nowoczesności, nawiązuje też Landes do weberowskiej koncepcji etyki protestanckiej jako czynnika, który znacznie przyczynił się do powstania kapitalizmu (i do podobnych rozważań R. H. Tawneya i R. K. Mertona), przyznając dużo słuszności Weberowi. W innym miejscu nawiązuje do Marksa, gdy ten mówi, że przemiany, które przeszła Anglia czekają prędzej czy później każdy inny kraj. Rację jego zdaniem, ma raczej A. Smith, gdy mówi o naturalnym wzroście dobrobytu. Każdy kraj ma inne zasoby, jeśli jednak pozwolić rządzić się rozsądkowi, to pójdzie tą drogą, która da mu większe korzyści. Cel jest więc jeden w historii (dobrobyt), choć różne drogi (ale zawsze poprzez pracę i handel) mogą doń prowadzić. Natomiast bardzo krytykuje on teorie zależności (autorstwa głównie badaczy latynoskich), wyjaśniające niepowodzenia rozwoju Ameryki Łacińskiej uzależnieniem ekonomicznym (i politycznym) od bogatego Zachodu. Jego zdaniem podsycają one “niezdrową skłonność do szukania winnych wszędzie, tylko nie w sobie samym”. Nawet gdyby – jak stwierdza (co może brzmieć dość szokująco) – “były prawdziwe, lepiej byłoby trzymać je pod korcem”. Niewątpliwego smaczku rozważaniom zawartym w Bogactwie i nędzy narodów dodają różnego rodzaju wtrącenia, jak np. uszczypliwe uwagi pod adresem cechującej jakoby Francuzów anglofobii, rozsiane po całej książce, lub przewijący się wielokrotnie “motyw zegara”, jako istotnego wskaźnika w ocenie zaawansowania modernizacyjnego danego społeczeństwa. Swoje wywody autor okrasza również różnymi konkretnymi przykładami, mającymi zapewne pełnić rolę ilustracji. Osobiście, jako członek społeczeństwa (z tych co starają się dogonić Zachód) nie sposób mi odmówić słuszności wywodom Landes’a. Chodzi przede wszystkim o znaczenie wiedzy fachowej, wykształcenia, wytężonej i zdyscyplinowanej pracy dla osiągnięcia powszechnego dobrobytu. Nie twierdzę też, że nie chcę, by ludzkość w owym kierunku zmierzała, by nie próbowano zapobiegać ekologicznej katastrofie, nie pomagano biednym społeczeństwom. Chciałabym też żyć w społeczeństwie możliwie zbliżonym do Landes’owskiego ideału: społeczeństwie obywatelskim cieszącym się powszechnym dobrobytem. A takie zapatrywania staram się żywić jako członek pewnego społeczeństwa, a nie jako ktoś próbujący swych sił w ramach teoretycznej refleksji nad społeczeństwem i historią. Jeśli bowiem chodzi o stronę teoretyczną rozważań zawartych w Bogactwie i nędzy narodów, to mam kilka zastrzeżeń. Moim zdaniem, dużym błędem jest lekceważenie przez Landes’a teorii rozwoju zależności (centrum-peryferii). Wydaje się on hołdować tradycyjnym, klasycznym (ewolucjo-nistycznym) ujęciom modernizacji. Stwierdza, że teorie te mają leczyć kompleksy członków społeczeństw zacofanych oraz legitymizować ich roszczenia (finansowe z reguły) wobec bogatych państw Zachodu. (I nie sposób mi nie przyznać tutaj Landes’owi dużej dozy słuszności). Z poznawczego punktu widzenia uważam jednak, że teorie zależności odznaczają się znacznymi walorami heurystycznymi i eksplanacyjnymi. I z tego chociażby powodu nie należy ich odrzucać lekką ręką. W tym też sensie nie zgodziłbym się z tym zapatrywaniem autora . Landes w swych wywodach posługuje się głównie rozumowaniem typowym dla ekonomisty, w mniejszym stopniu dla historyka lub socjologa. Panujące we współczesnych społeczeństwach industrialnych wartości (jak nastawienie na zysk w ekonomicznym tego słowa znaczeniu), wydaje się on traktować jako oczywiste przypadłości kondycji ludzkiej, niezależne od czasu i miejsca. Wydaje się przy tym wartościować poszczególne kultury ludzkie, w zależności od stopnia w jakim owe “uniwersalne” wartości są w nich respektowane. Brak mu jest przede wszystkim ujęcia antropologicznego, świadomości względności historycznej poszczególnych kulturowych systemów odniesienia, a przede wszystkim – swojego własnego. Landes wydaje się nie operować żadnym, bardziej zaawansowanym teoretycznym ujęciem kultury oraz jej historycznych przemian. Z tej perspektywy, wywody autora wydają się niejednokrotnie grzeszyć naiwnością i prostolijnością. Mam tu na myśli rzeczy takie jak: wiara w postęp urzeczywistniający się w drodze rozwojowej społeczeństw Zachodu, przekonanie o nadzwyczajnych walorach poznawczych nauki – w przeciwieństwie do magii, wyłączanie spod rozumienia pojęcia “kultura” współczesnej wiedzy ekonomicznej. Rzecz oczywista, Landes zastrzega się na wstępie swych rozważań, że “nie będzie to (…) wielokulturowe, antropologiczne ujęcie, wychodzące z założenia, że wszystkie ludy są równe a historyk stara się każdemu poświęcić tyle samo uwagi”. Ale, odnoszę wrażenie, że takie ujęcie pozostaje nawet nie tyle poza zasięgiem zainteresowań autora, co możliwości intelektualnej percepcji tego typu ujęć. Jego świadomość wydaje się nie wykraczać poza potoczną świadomość dobrze wyedukowanego przedstawiciela Zachodu. Człowieka przekonanego o osiągnięciach swojej cywilizacji, z dezaprobatą spoglądającego na tych wszystkich zacofanych, nierozsądnych członków społeczeństw innych kręgów cywilizacyjnych, które nie osiągnęły takiego stopnia rozwoju, bogactwa jak jego własny. W owej słabości teoretycznej upatrywałabym największego mankamentu Bogactwa i nędzy narodów. Nie można nie przyznać, że Landes dysponuje ogromną wiedzą z zakresu ekonomii i historii, ale uważam że dużo ciekawsze i płodne eksplanacyjnie, byłoby połączenie tej wiedzy z zaawansowaną teoretycznie koncepcji.