
gibon
Koszmar poranka Budzik dzwoni. Otwierasz oczy i wyłączasz go, by wtulić się w poduszkę na następne 2 minuty, po których znów wyłączysz budzik, by odwlec wstawanie o kolejne 2 minuty. Po trzecim “budzeniu” uświadamiasz sobie, że musisz teraz wstać, bo inaczej nie zdążysz z dzieckiem do szkoły. Siadasz na łóżku i pełen antypatii do wszystkiego, co trzeba zrobić przed wyjściem z domu, zaczynasz się ubierać. Tak wygląda mój poranek, gdy nie zacznę go od ćwiczenia oddechowego.
Koszmar poranka
Budzik dzwoni. Otwierasz oczy i wyłączasz go, by wtulić się w poduszkę na następne 2 minuty, po których znów wyłączysz budzik, by odwlec wstawanie o kolejne 2 minuty.
Po trzecim “budzeniu” uświadamiasz sobie, że musisz teraz wstać, bo inaczej nie zdążysz z dzieckiem do szkoły. Siadasz na łóżku i pełen antypatii do wszystkiego, co trzeba zrobić przed wyjściem z domu, zaczynasz się ubierać.
Tak wygląda mój poranek, gdy nie zacznę go od ćwiczenia oddechowego. W głowie mam bliżej nieokreślony chaos, czuję się zmęczony, niechętny i zły na cały świat. Poddaję w wątpliwość wszystko, co przymusza mnie do tak wczesnego wstawania, bliski jestem rzucenia pracy na rzecz freelancingu, byle tylko móc dłużej pospać…
