wieś i jej mieszkańcy

Wieś i jej mieszkańcy, obyczaje oraz obrzędy były inspiracją dla wielu literatów. Polska wieś została ukazana w literaturze na różne sposoby, poszczególni autorzy skłaniali się w stronę jej idealizowania, lub ujęć realistycznych. Jedni ukazywali wieś jako arkadię, krainę szczęścia i związane z nią przyjemności i rozkosze. Inni przedstawiali życie wiejskie bardziej realistycznie, dostrzegając konflikty, chorobliwe egzystencje, ludzi bez potrzeb moralnych, prymitywizm ludności i odrazę. Jednak z biegiem czasu, w kolejnych epokach zmieniało się oblicze wsi, kreowane przez twórców literatury polskiej.

Wieś i jej mieszkańcy, obyczaje oraz obrzędy były inspiracją dla wielu literatów. Polska wieś została ukazana w literaturze na różne sposoby, poszczególni autorzy skłaniali się w stronę jej idealizowania, lub ujęć realistycznych. Jedni ukazywali wieś jako arkadię, krainę szczęścia i związane z nią przyjemności i rozkosze. Inni przedstawiali życie wiejskie bardziej realistycznie, dostrzegając konflikty, chorobliwe egzystencje, ludzi bez potrzeb moralnych, prymitywizm ludności i odrazę. Jednak z biegiem czasu, w kolejnych epokach zmieniało się oblicze wsi, kreowane przez twórców literatury polskiej. Wieś polska przedstawiana była z humorem, z sentymentem, wiernie lub w krzywym zwierciadle. Wieś Polską ukazaną z sentymentem ukazuje Pieśń Świętojańska o Sobótce Jana Kochanowskiego. To cykl dwunastu pieśni lirycznych, osnutych dookoła ludowego obrzędu Sobótki, podzielony na wypowiedzi dwunastu panien, które układają się we wspólną opowieść. Cały cykl ma charakter sielankowy, a zwłaszcza pieśń Panny XII, zaczynająca się od słynnych słów: „Wsi spokojna, wsi wesoła, Który głos twej chwale zdoła? Kto twe wczasy, kto pożytki Może wspomnieć za raz wszytki?” Panna XII dość szczegółowo opisuje zalety wsi jako idealnego miejsca do spokojnego, szczęśliwego życia. Z przebywania na wsi płyną przecież same pożytki, które skrupulatnie po kolei wylicza. Nie grozi tam zatem człowiekowi zrujnowanie przez lichwiarzy, może uczciwie i bez obaw pracować i zarabiać na życie. Na wsi jest bezpieczny, nikt tu nie oszukuje, nie ma rozbojów. Człowiek żyje tu z pracy na roli, która pozwala mu wykarmić rodzinę i służbę. Sady rodzą mu owoce, pszczoły dają miód, w zagrodzie dużo zwierząt, trawa bujnie rośnie na łące- to prawdziwa kraina obfitości, nic dziwnego, że po pracy chce się śpiewać i tańczyć. Przyroda obfituje we wszelakie dobro, którym chętnie się z człowiekiem dzieli. Panuje nastrój beztroskiej radości, cieszą się zwierzęta i ludzie, a nawet mitycznie leśni Bożkowie. Wiejska gospodyni ma sporo pracy, przygotowuje posiłki- ale ma taki dostatek w spiżarni, nie musi chodzić do rzeźnika, liczy bydło wracające z pastwiska, pomaga mężowi. Wiejskie dzieci szanują starszych, uczą w życiu zachowywać umiar, uczciwość i cnotę . Zalet wiejskiego, sielskiego bytowania jest tyle, że Panna XII stwierdza w ostatniej zwrotce swej pieśni, że nie zdążyłaby ich wymienić do samego zmierzchu. Utwór powyższy niewątpliwie prezentuje wyidealizowany, upiększony obraz wsi, ukazując jedynie jej dobre strony. Życie na wsi wydaje się składać z samych przyjemności, to wprost miodem i mlekiem płynąca mityczna Arkadia, kraina wiecznej szczęśliwości. W przeciwieństwie do licznych sielankowych wizerunków wsi w literaturze, Stefan Żeromski w powieści pt.: Przedwiośnie ukazuje obraz wręcz tragiczny wsi. Jest to miejsce, w którym panuje nędza, a chłopi pracują ponad siły. W Przedwiośniu zobrazowane zostały dwie wsie: jedna z nich to Nawłoć, dobrze zarządzana i dzięki temu zapewniająca godziwe warunki pracy i mieszkania chłopom. Państwo odnoszą się z szacunkiem do służby, zachowywane są dawne obyczaje, każdy z dumą i zadowoleniem wykonuje swoje obowiązki. Natomiast druga z ukazanych w powieści wsi to Chłodek, gdzie nie wiedzie się już tak dobrze. Od świtu do nocy pracują w polu, wiodą zwierzęcą egzystencję opartą na zdobywaniu pożywienia i odrobiny ciepła. Komornicy, nie posiadający własnej ziemi i zamieszkujący w komórkach u nieco zamożniejszych chłopów, wynajmują się do różnych robót na wsi, często wyjeżdżają do pracy do Niemiec, a na zimę wracają do domów. Ich żony myślą jedynie o tym, aby mieć co włożyć do garnka i żeby móc go przystawić do cudzego ognia. Stan, jaki Cezary zastał na wsi przeraża go i dziwi. Nie może zrozumieć bierności, spokoju i pokory, z jakimi biedota znosi swój los. Żeromski ukazał w Przedwiośniu niesprawiedliwość jaka spotyka ludzi w odrodzonej Polsce. Doskonale przedstawił dysproporcje pomiędzy sielankowym życiem ziemiaństwa, a ciężkim, pełnym trudów i przeciwności życiem chłopstwa, których losem nikt się nie przejmował. Podobny wizerunek polskiej wsi znajdziemy już w renesansie, gdzie Szymon Szymanowic w Żeńcach zawiera smutny obraz chłopów pańszczyźnianych. Chłopi byli traktowani jak zwierzęta, nie mieli żadnych praw, a jakiekolwiek sprzeciwy były karane chłostą. Pracę jaką wykonywano była przelana nie tylko potem, ale i często krwią. Autor zwraca uwagę czytelnika na ogromny wysiłek jaki kosztuje tych ludzi praca od wschodu do zachodu słońca, oraz na to jak przy tym wszystkim są traktowani. Kobiety są pilnowane przez urzędnika państwowego Starostę, który nie ma litości. Cały czas grozi batem, którego często używa. Przytoczona zostaje historia biednej Maruszki, która po chorobie jeszcze nie doszła do siebie, a już została wygoniona do pracy. Starosta twierdząc, że nic nie robi, że nie ma z niej żadnego pożytku, bije ją do krwi. To ma być nauczką dla innych kobiet, którym się nie chce pracować. Realistycznie przedstawione są tragedie ludzi biednych, którzy muszą włożyć bardzo wiele wysiłku w to, by w ogóle egzystować. W Żeńcach widoczne są także rozdźwięki pomiędzy różnymi klasami wiejskimi - Starosta, służący panu, wyżywa się na pracownikach, którzy często pracują już ostatkiem swoich sił, smagani od czasu do czasu nahajką, która wskazywała mu właściwe miejsce w wiejskiej hierarchii. Chłopi wiedza, że taki układ nie jest sprawiedliwy, ale sami nie potrafią nic z tym zrobić. Żeńcy jest to jednak sielanka, pomimo iż w ogóle jej nie przypomina jedynym pozytywnym akcentem jaki występuje w utworze jest wpleciony motyw piosenki o słoneczku, którą śpiewa Pietrucha. Słoneczko, śliczne oko, dnia oko piękne! Nie jesteś ty zwyczajów starosty naszego. Ty wstajesz, kiedy twój czas, jemu się zda mało, Realistyczny obraz wsi polskiej XVI wieku, który nie przypomina wyidealizowanego sielankowego obrazu wsi. Jest to dla nas świadectwo okrucieństwa jakie miało miejsce w dość odległych czasach. Istnieje także grupa utworów, które wieś przedstawiają w ujęciu groteskowym, zdeformowanym. Do takich tekstów zalicza się Ferdydurke Witolda Gombrowicza. Bohater, prowadząc swą beznadziejną walkę z formą, z gębą, trafia na polską wieś, która pokazana została jako skansen wszelkiej głupoty, ciemniactwa, zacofania, gdzie chłopi szczekają i warczą jak psy i jak psy są taktowani przez panów z domu, którzy poniżanie plebsu uważają za nieodłączny przywilej swego pańskiego życia. Cywilizacja tu prawie nie istnieje, a ludzie wręcz wzbraniają się przed nią, boją się nawet klaksonu samochodowego. Obcy dźwięk, a nawet glos nieznanych osób powoduje panikę i popłoch, który zamienia się w ucieczkę. W domu wiejskim według tradycji wszyscy jedzą z jednej miski. W Ferdydurke obecne jest obnażanie absurdu życia ludzkiego i panujących pomiędzy ludźmi stosunków. Wieś została przedstawiona w kilku zasadniczych zarysach, pojedynczymi słowami lub strukturami eliptycznymi: Przestrzeń. Na widnokręgu - krowa. Ziemia. W dali przeciąga gęś. Olbrzymie niebo. We mgle horyzont siny. Obraz wsi przedstawiony przez Gombrowicza jest groteskowy, wyodrębnił dwie warstwy społeczne Panów i Chamów. Sami swoi w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego i według scenariusza Andrzeja Mularczyka to na pozór komedia obyczajowa o tematyce wiejskiej. Film toczy się wokół kłótni pomiędzy dwoma rodzinami, które wbrew sobie powielają tradycję swoich ojców i nienawidzą się. Spór pomiędzy sąsiadami o ziemię, o miedzę trwa już kilka pokoleń i pomimo wielkiego przyzwyczajenie do siebie sąsiedzi nie chcą się pogodzić ponieważ lubią sobie robić na złość. Spór rozpoczął się o miedzę a dokładniej o trzy palce przyniósł za sobą wielkie straty, spalona została stodoła, a krowa, która weszła na łąkę Pawlaków została rozstrzelana. W obawie przed Karulową kosą musiał także uciekać syn Pawlaka Jaśko do Stanów. Poznajemy dwie głowy rodziny Pawlaka niskiego krępego sprytnego chłopa, który ma wiele pomysłów, aby utrudnić życie swojemu sąsiadowi Kargulowi. Ten wysoki, szczupły, trochę prymitywny. Obaj wraz ze swoimi rodzinami zostali po wojnie wysiedleni, ale na nowe ziemie wprowadzali stare obyczaje. Jedną z najśmieszniejszych scen w filmie jest ta kiedy wybierają miejsce, w którym będą mieszkali. Syn Pawlaka poznaje na łące znajomą krowę Kargula tak oto odnaleźli swoich, bo po co szukać nowych wrogów. Zrządzeniem losu, wybierają dom, który dzieli płot z ziemią Kargula. Tak oto na nowej ziemi zaczyna się stara historia. W filmie zestawione zostaje zacofanie, z mechanizacją. Scena gdzie matka Pawlaka sprzeciwia się elektryce, uważa ją za zgubną. Uważa, że śpiąc na piecu czułaby się jak w domu, ale gdyby nie żarówka. Podoba scena gdzie rodzice zwaśnionych rodzin wybierają się na sprawę do sądu „o kota” a dzieci miały młócić zboże. W stodole u Pawlaków był silnik, a u Kargulów był pas do młócenia i tak w jeden dzień dzieci zrobiły pracę, którą beż mechanizacji robiłyby, za co dostają chłostę. Film, oprócz tego, że jest według mnie najlepszą polską komedią, jest także obrazem powojennej wsi. Przedstawia jak ciężko się chłopom odnaleźć na obcych ziemiach, jak wielka jest różnica pomiędzy polskim rolnikiem, a Niemcami, którzy wcześniej zamieszkiwali te tereny. Warto wspomnieć o obsadzie, ponieważ twierdzę, że była doborowa. Rodzina Pawlaków • Wacław Kowalski - Kazimierz • Zdzisław Karczewski – Jan, John, brat mieszkający w Ameryce • Jerzy Janeczek – Witia, syn • Maria Zbyszewska – Mania, żona • Natalia Szymańska – Leonia, matka Rodzina Kargulów • Władysław Hańcza – Władysław • Ilona Kuśmierska – Jadwiga, córka • Halina Buyno-Łoza – Aniela, żona

Wieś była bardzo częstym tematem w literaturze i w zależności skąd pisarz pochodził tak była ona opisywana. Dla ludzi, którzy byli na wsi wychowani, którzy uważali, że jest to ich miejsce na ziemi, była ona oazą spokoju, miejscem relaksu, integracji z przyrodą. Ale co za tym idzie z ciężką pracą, z której trzeba się utrzymać. Zimą czas spokoju, nabierania siły, aby w lato móc ciężko pracować, ale w miarę sił i możliwości. Pisarze, którzy nie mieli pojęcia jak żyje się na wsi opisywali ją jak sielankę, praca jest dla nich rzeczą przyjemną. Ci, którzy wiedzieli z czym to się wiąże nie patrzyli na pracę na wsi jak na samą przyjemność, wiedzieli, że czasem to gorzki obowiązek. Podsumowując chciałabym podkreślić, że wieś to spokój, obcowanie z naturą, ale praca na wsi często wiąże się z wyrzeczeniami.