Omów relacje jednostki i społeczeństwa w Pozytywizmie i Młodej Polsce

Pozytywizm i Młoda Polska to dwie sąsiadujące ze sobą epoki. Jak to zwykle bywa, następujące po sobie okresy diametralnie się od siebie różnią, jakby starały się wręcz emanować swą odmiennością. Często owa odmienność wynikała z sytuacji politycznej, która w Polsce nigdy nie należała do najłatwiejszych. Pozytywizm jest przepełniony goryczą po upadku powstania styczniowego. Echa tego dramatycznego wydarzenia rozbrzmiewają w pozytywistycznej literaturze – „Gloria Victis” czy „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Jednak oprócz tych gorzkich wspomnień powstaje także pozytywistyczna idea, która wydaje się być lekarstwem na trudne czasy.

Pozytywizm i Młoda Polska to dwie sąsiadujące ze sobą epoki. Jak to zwykle bywa, następujące po sobie okresy diametralnie się od siebie różnią, jakby starały się wręcz emanować swą odmiennością. Często owa odmienność wynikała z sytuacji politycznej, która w Polsce nigdy nie należała do najłatwiejszych. Pozytywizm jest przepełniony goryczą po upadku powstania styczniowego. Echa tego dramatycznego wydarzenia rozbrzmiewają w pozytywistycznej literaturze – „Gloria Victis” czy „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Jednak oprócz tych gorzkich wspomnień powstaje także pozytywistyczna idea, która wydaje się być lekarstwem na trudne czasy. Głosi ona, iż konieczny jest nieustanny postęp we wszystkich dziedzinach. Człowiek natomiast nie jest traktowany jako jednostka, lecz jako część społecznego ogółu do którego funkcjonowania potrzebna była współpraca, a co się z tym wiąże – równość jednostek. Tak więc bardziej wykształceni obywatele wzorem Witolda Korczyńskiego winni byli wspomagać swą wiedzą biedniejszych i mniej wyedukowanych. Panowało bowiem przekonanie, iż ową „równość” zapewniała społeczeństwu właśnie nauka. Walczono o równouprawnienie kobiet a także o prawa Żydów. Celem społeczeństwa miało być zapewnienie godnego życia poszczególnym jednostkom, kładąc szczególny nacisk na najuboższych i klasę średnią. Najwyższą życiową wartością była praca, co doskonale ukazuje wspomniana wyżej powieść „Nad Niemnem”. Można w niej zaobserwować dosłowny „kult pracy”, która wyznacza również wartość poszczególnych bohaterów. Osoby leniwe, takie jak Emilia i Zygmunt Korczyńscy, czy egocentryczny Teofil Różyc, wydają się godne potępienia, w odróżnieniu do umiłowanych w pracy Bohatyrowiczów czy Benedykta Korczyńskiego. Dzięki idei pracy u podstaw, najniższe warstwy społeczne miały w pełni współpracować w tworzeniu dojrzałego i nowoczesnego państwa. Ów idealny obraz państwa – organizmu poddaje wątpliwościom Bolesław Plus w „Lalce”. Dostrzegamy, że wspaniałe idee ustępują miejsca rozwarstwieniu społecznemu i apatii „wyższych sfer”. Ludzie bogacąc się ,szybko zapominali o problemach mniej zamożnych rodaków. Natomiast „Mendel Gdański” Marii Konopnickiej, zdradza nam, iż mimo wszechobecnych haseł o asymilacji Żydów, Polacy nie potrafili zaakceptować faktu, iż w polskim społeczeństwie żyją również przedstawiciele innych narodowości. Aktywność poszczególnych jednostek wcale nie prowadzi do rozwiązania problemów społecznych, a co za tym idzie – idea pracy u podstaw okazuje się w dużej mierze zbudowana ze złudzeń. Na przekór pozytywistycznej wizji, młodopolskie nastroje przepełnione były zwątpieniem w postęp czy rozwiązanie moralnych i społecznych problemów. Wątpliwości te zrodziły się w wyniku niepowodzeń haseł propagowanych przez pozytywistów. Kultem nie było otoczone społeczeństwo, lecz skłócona z nim i wyrastająca ponad jego światopogląd jednostka, stająca w opozycji do materialistycznych idei. Niezwykle popularna stała się filozofia Friedricha Nietzshego buntująca się przeciw przeciętności i słabości człowieka. Artysta ,jako istota wybitna, walczył z tłumem szarych, nic nie znaczących person. Podział społeczeństwa na artystów i filistrów można bez trudu dostrzec w utworze Kazimierza Przerwy – Tetmajera „Eviva L’arte” , który stanowi swego rodzaju hołd złożony ludziom sztuki. Krytykę tejże postawy odnajdujemy w „Weselu” Wyspiańskiego. Inteligenci i artyści pogrążeni w dekadentyzmie, nie są skłonni do żadnych działań, czy wzniosłych czynów. Wieś stała się dla nich odskocznią, wspaniałą oazą, choć w rzeczywistości nie mieli pojęcia o życiu codziennym chłopów. Ci natomiast, mimo niechęci i krytycznego nastawienia do „inteligencji” pragną porozumienia, gdyż są przepełnieni wolą walki o niepodległość, a jedyną drogą ku wolności jest połączenie sił całego społeczeństwa. Tak naprawdę to chłopi stanowią siłę narodu, w odróżnieniu do celebrujących swą niemoc dekadentów. Filozofia Pozytywistyczna z założenia miała się opierać na współpracy jednostki ze społeczeństwem, natomiast młodopolska idea nakazywała jednostce odwrócić się do społeczeństwa plecami i podążać swoją ścieżką. Okazuje się jednak, iż kult społeczeństwa jest równie problematyczny jak kult jednostki. Obserwując obydwie te na pierwszy rzut oka niezmiernie różniące się od siebie epoki, zauważamy, iż ich wspólną kwestią było ogromne rozwarstwienie społeczne i zupełny brak porozumienia między poszczególnymi „sferami”. Mimo, iż pozytywizm był nastawiony na organicyzm czy utylitaryzm, młoda polska natomiast skupiała się na wyodrębnieniu poszczególnych jednostek, w obydwu przypadkach nie udało się uniknąć tak dotkliwego problemu jakim było szerzące się w najniższych warstwach społecznych ubóstwo.