dziady

Dnia 2 listopada, wieczorem, w Kaplicy miałam zaszczyt wziąć udział w „Dziadach”. Polegało to na tym, że w raz z innymi uczestnikami wywoływaliśmy różne duchy. Na początku nie wiedziałam czy iść, czy też nie, ponieważ wydawało mi się to śmieszne. Nie wierzyłam w to, że jakikolwiek duch pokaże nam się, z racjonalnego punktu widzenia jest to niemożliwe. Jednak zdecydowałam się, że pójdę gdyż stwierdziłam, że może to być ciekawe przeżycie i taka okazja może się więcej nie powtórzyć.

Dnia 2 listopada, wieczorem, w Kaplicy miałam zaszczyt wziąć udział w „Dziadach”. Polegało to na tym, że w raz z innymi uczestnikami wywoływaliśmy różne duchy. Na początku nie wiedziałam czy iść, czy też nie, ponieważ wydawało mi się to śmieszne. Nie wierzyłam w to, że jakikolwiek duch pokaże nam się, z racjonalnego punktu widzenia jest to niemożliwe. Jednak zdecydowałam się, że pójdę gdyż stwierdziłam, że może to być ciekawe przeżycie i taka okazja może się więcej nie powtórzyć. Celem wywoływania było spełnienie życzeń wywołanego przez nas ducha. Każde wywoływanie zjawy rozpoczynało się zaklęciem, a brzmiało ono mianowicie „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?”, a kończyło się następująco „ A kysz, a kysz”. Zaklęcia te wypowiadał chór. Jednak to nie wszystko, aby zjawa ukazała nam się, trzeba było również wykonać czynność magiczną. To, co uważałam za śmieszne i niemożliwe okazało się wiarygodne. Osobą, która rozmawiała z duchami był Guślarz. Pierwszymi duchami, które nam się ukazały były dwa aniołki Rózia i Józio, a czynnością magiczną zapalenie kądzieli. Gdy pokazały nam się pierwsze zjawy panicznie się bałam, gdyż po raz pierwszy widziałam prawdziwego ducha. Nie wiedziałam, co robić, czy uciekać z krzykiem, czy zostać i spokojnie siedzieć. Jednak po krótkim namyśle stwierdziłam, że jeżeli są to aniołki to nic złego nie mogły nam zrobić, bo przecież one są dobre.Sens ogólny bajki wskazuje na klęskę zła. Car jest porównany do szatana, który chciał pokrzyżować plany Boga opiekującego się człowiekiem wypędzonym z Raju. Szatan podejmuje działania, które obrócą się przeciwko niemu. Zamiast zaplanowanego przez niego dzieła zniszczenia, mamy do czynienia z odrodzeniem się życia. Kiełkujące, wschodzące, rosnące, zakwitające i wydające plon ziarno symbolizuje odrodzenie. Tak jak zło w konfrontacji z dobrem może odnieść tylko chwilowe zwycięstwo, tak car na krótko może czuć się „zwycięzcą nad dziatwą”. Niewinna ofiara młodych Polaków jest według przekonanego o mesjanistycznej historiozofii Mickiewicza wpisana w Boży plan zbawienia świata. Naród polski został przez Boga wybrany po to, by być Mesjaszem zniewolonych narodów. Tak objaśniając męczeństwo swoich rodaków, Mickiewicz nie tylko leczy ich dusze zbolałe po klęsce powstania listopadowego, ale także nadaje sens cierpieniu, daje nadzieję i siłę do przetrwania.