Motyw zemsty w literaturze i filmie. Omów na wybranych przykładach.

Jak podaje słownik języka polskiego, zemsta to odwet za doznane krzywdy. Jest to osobista próba wymierzenia kary za zło wyrządzone przez drugiego człowieka. W takim sensie pojawia się niezwykle często w literaturze – związana jest z motywem sprawiedliwości, honoru, pojęcia dobra i zła. Zemsta jest bowiem własnoręcznym wymierzeniem sprawiedliwości w imię honoru - często czynem moralnie złym. Temat zemsty jest szczególnie emocjonujący, zmusza do moralnej oceny czynów i postaw, wprowadza dylemat - czy człowiek ma prawo do odpłacania złem za zło.

Jak podaje słownik języka polskiego, zemsta to odwet za doznane krzywdy. Jest to osobista próba wymierzenia kary za zło wyrządzone przez drugiego człowieka. W takim sensie pojawia się niezwykle często w literaturze – związana jest z motywem sprawiedliwości, honoru, pojęcia dobra i zła. Zemsta jest bowiem własnoręcznym wymierzeniem sprawiedliwości w imię honoru - często czynem moralnie złym. Temat zemsty jest szczególnie emocjonujący, zmusza do moralnej oceny czynów i postaw, wprowadza dylemat - czy człowiek ma prawo do odpłacania złem za zło. Motyw ten pojawia się także w kontekście sprawiedliwości wymierzanej ręką boską – kary Boga (czy bogów w mitologiach) za występki i sprzeciwianie się woli boskiej. Kara taka interpretowana jest właśnie jako zemsta siły wyższej. Pojawia się koncepcja zemsty wymierzanej przez siły przyrody, mówi się także o zemście losu.

Motyw zemsty pojawia się w kilku aspektach. Jest pewnym obowiązkiem człowieka, by zachować godność – jest wyznacznikiem honoru, znakiem siły duchowej i woli walki. Człowiek dokonujący zemsty na swoim „oprawcy” to ktoś, kto mimo doznanych krzywd i bólu nie poddał się, zachował postawę aktywną. Jednak zemsta często jawi się też jako nieumiejętność wybaczania – czyn sprzeczny z zasadą miłości bliźniego. Bowiem faktycznie zemsta nie może przynieść wymiernych korzyści – nie jest w stanie odwrócić doznanej krzywdy. W takim sensie wypływa wyłącznie z ludzkiej zapalczywości i egoizmu. Wynika z nienawiści i poczucia żalu – świadczy więc o słabości mściciela. Niesie ze sobą jedynie zbrodnie i zniszczenie – jest złem moralnym. Innego sensu nabiera natomiast w kontekście zemsty boskiej czy losu – odwet za czynione przez ludzi zło tłumaczony jest jako sprawiedliwa, choć okrutna kara. Pojawia się też koncepcja zemsty – jako sposobu wymierzania obiektywnej sprawiedliwości – nabiera wtedy statusu prawnego.

Motyw zemsty jako temat, wokół którego budowane są wydarzenia, jako element wprowadzający napięcie do utworu, odnaleźć można w powieści poetyckiej Georga Byrona „Giaur”. Dzieło to jest opowieścią o miłości, zdradzie, zemście i cierpieniu – którą poznajemy w porządku niechronologicznym. Tytułowy bohater darzy odwzajemnioną miłością Leilę – która jest żoną Turka – Hassana. Mąż, dowiedziawszy się o romansie żony, powodowany chęcią zemsty (ale też tureckim zwyczajem karanie niewiernych małżonek) morduje ją. Giaur, dowiedziawszy się o tym, wpada w szał i owładnięty zostaje żądzą odwetu. Bez skrupułów morduje Hassana – dokonuje więc okrutnej zbrodni – i resztę życia spędza w klasztorze, rozpamiętując swoją miłość. Giaur, typowy bohater romantyczny, nie żałuje swojego czynu – wyznaje:

„Choć moje życie zda się tak zbrodnicze
Gdybym mógł odżyć, żyłbym tak jak żyłem”.

Zemstę uważa więc za swoją powinność moralną – obowiązek wobec ukochanej. Przyczyną jego rozpaczy, bólu, odcięcia się od świata nie jest poczucie winy za popełnioną zbrodnię, ale żal po odejściu ukochanej – bez której nie jest w stanie żyć. Zemsta nie przynosi mu w tym ulgi. Jednak Giaur w swoim postępowaniu kieruje się zasadą, że zbrodnia nie może pozostać bez kary – jego zemsta jest osobistym wymierzeniem sprawiedliwości, odpowiedzią złem za zło:

„Tak! Tyś pochował w falach mą Leilę,
jam cię pochował w czerwonej mogile”.

Jest także gestem, wykonanym z myślą o nieżyjącej Leili – Giaur wierzy, że przyniesie jej to spokój po śmierci (zbrodnia znajduje więc usprawiedliwienie w uczuciu miłości):

„Ach! Późnom przybył, nie mogłem jej zbawić
mogłem jej tylko małą ulgę sprawić
mogłem w ślad za nią jej wroga wyprawić”.

W pojęciu romantyków zemsta – jeśli jest odwetem za czyn szczególnie okrutny – nie ma wymiaru zbrodni, ale jest moralnym obowiązkiem. Popełniana najczęściej z namiętności, sama jest ogromną namiętnością. W przypadku Giaura staje się ona dowodem jego miłości do Leili, dowiedzeniem własnego męstwa.

Komicznym obrazem polskiego szlachcica, dyszącego żądzą odwetu za wszelką cenę – która prowadzi do absurdalnych sytuacji – jest komedia Aleksandra Fredry „Zemsta”. Jest to historia o sporze sąsiedzkim – perypetie bohaterów potraktowane są z przymrużeniem oka. Cześnik i Rejent Milczek mieszkają w jednej posiadłości, odgraniczeni jedynie murem. Każdy pragnie „wykurzyć” sąsiada z jego siedziby i przejąć jego część zamku dla siebie – fabuła opiera się na sporze o mur graniczny. Rejent Milczek postanawia załatać dziurę w murze – na co, dla samej zasady nie zgadza się Cześnik (przecież mur należy także i do niego). Cześnik i Rejent gmatwają wzajemnie swoje plany matrymonialne – każdy z nich pała żądzą zemsty na przeciwniku i utrudnienia mu życia. Prowadzi to do narastających konfliktów – w ramach zemsty sąsiedzkiej bohaterowie dopiekają sobie nawzajem. Cześnik wyzywa Rejenta na pojedynek. Rejent w odwecie szykuje akta procesu przeciwko wrogowi. Postanawia także zemścić się na pieniaczu Cześniku, gmatwając jego plany małżeńskie. Otóż wybrankę Cześnika, Podstolinę, przeznacza na żonę dla swojego syna Wacława (stając też na drodze miłości Wacława i córki Cześnika Klary). Cześnik w odpowiedzi planuje najazd na posiadłość Rejenta, „porywa” Wacława i „zmusza” go do ślubu z Klarą – nieświadomie przyczyniając się do spełnienia pragnienia młodych – i do szczęśliwego zakończenia. Pragnienie odwetu i wzajemna sąsiedzka nienawiść organizują życie wszystkich bohaterów. Jednak wszystko to ukazane jest w sposób komiczny i z lekką ironią – antagonizmy między bohaterami wynikają nie z prawdziwej nienawiści, ale z typowego szlacheckiego pieniactwa i chęci postawienia na swoim. Zemsta ukazana jest tutaj bezkrwawa i zabawna, poprzez liczne zwroty akcji prowadzi wzajemnej zgody i rozwiązania konfliktów – czego nie udałoby się osiągnąć innymi sposobami. Ostatecznie wychodzi więc bohaterom, wbrew ich woli, na dobre. Sarmacka mściwość traktowana jest tutaj jako pewien wyraz poczciwości, wynikający nie ze złych cech, ale zapalczywości i temperamentu szlachty.

Rolę „karzącej ręki” w literaturze romantyzmu spełnia często natura bądź świat nadprzyrodzony. Koncepcja taka opiera się na zasadzie „ludowej moralności”, głoszącej że „nie masz zbrodni bez kary” – kara nie może być odsunięta w nieokreśloną wieczność – poniesiona musi zostać tu, na ziemi. W balladach Mickiewicza moralność ludowa nabiera szczególnego charakteru artystycznego. Ballady przepełnione są fantastycznymi postaciami – rusałkami, świteziami, zjawami, pełne są magii i cudów. Osadzone są w wiejskim krajobrazie, sięgają po ludowe wierzenia. W balladzie „Świtezianka” pojawia się motyw wierności – dotrzymywania swoich przysiąg. Podczas tajemnej schadzki dziewczyna ostrzega swojego kochanka, który składa jej przysięgi wierności:

„Bo kto przysięgę naruszy,
Ach biada jemu, za życia biada!
i biada jego złej duszy”.

Jednak podczas drogi powrotnej do domu chłopak daje się uwieść urokom wodnej nimfy – świtezianki – łamie swoją przysięgę. Świtezianka okazuje się być właśnie jego kochanką – która kusząc młodzieńca pod inną postacią, pragnęła sprawdzić jego stałość. Chłopaka dotyka jej zemsta – jego dusza zostaje na zawsze uwięziona pod modrzewiem przy jeziorze – jęczy, oglądając pląsy nimfy po tafli jeziora. Także w innych balladach to przedziwne zjawy, czy nawet duchy zmarłych, dokonują zemsty za zbrodnie człowieka. Tak dzieje się w balladzie „Lilie” – gdzie karę niewiernej żonie – zabójczyni męża – wymierza właśnie duch nieboszczyka. Narzędziem zemsty natomiast staje się często przyroda – duże znaczenie mają w tej balladzie lilie, które kobieta zasadziła na grobie męża. Według ludowej moralności, by sprawiedliwości stało się zadość, zemsta musi zostać wymierzona, a zbrodniarz ukarany. Zemsta, wykonywana przez siły wyższe, nie ma znamion zbrodni, lecz wyroku sprawiedliwości.

„Oko za oko, ząb za ząb” - W tym kontekście motyw zemsty pojawia się w pierwszym zachowanym uporządkowanym zbiorze praw – w Kodeksie Hammurabiego – despotycznego władcy sumeryjskiego. Zbiór przepisów prawa karnego i cywilnego powstał w XVIII wieku p.n.e., wyryty został na kamiennym słupie – zwanym stelą Hammurabiego. Na szczycie kamienia wyrzeźbiona została postać władcy w towarzystwie boga (Szamasza), wręczającego królowi insygnia władzy – znak, że spisane prawa pochodzą od boga. Kodeks zawierał słynną, wspomnianą przeze mnie, zasadę „oko za oko, ząb za ząb” – jako podstawę do wymierzania kary. Przepisy Hammurabiego mówiły, że „jeśli obywatel złamał kość drugiego obywatela, należy złamać jego kość”, czy „jeśli ktoś z ludu uszkodził oko przedstawicielowi wyższego stanu, zostawał oślepiony”. Kara nabierała więc cech zemsty - nie osobistej, lecz usankcjonowanej prawnie. Prawo odwetu było pierwotnym sposobem wymierzania sprawiedliwości – mimo że brutalne - okazywało się najbardziej obiektywne – tak, by krzywdziciel mógł poczuć ten sam ból, co pokrzywdzony. W praktyce wykonywanie przepisów Hammurabiego wyglądało nieco inaczej – zależało od statusu społecznego ofiary i sądzonego (w wypadku skrzywdzenia niewolnika, panu groziła jedynie kara grzywny). Jednak sama zasada „oko za oko, ząb za ząb” okazała się jednym z podstawowych sposobów wyrównywania rachunków.

Pozwoliłem sobie zrobić wzmiankę o Kodeksie Hammurabiego w kontekście filmu, o którym Państwu teraz opowiem, a w którym zemsta widziana jest w ten właśnie sposób.

Film „Uprowadzona 2” jest sequelem przebojowej “Uprowadzonej” z 2008 roku, w której spec od zabijania ratował córkę z rąk gangu handlującego ciałami młodych dziewczyn. Emerytowany oficer służb specjalnych znalezienie swojej jedynej córeczki w dwunastomilionowym mieście potraktował jak przysłowiową bułkę z masłem. Podobnie rozstrzelanie kilkunastu albańskich zbirów. Kiedy ktoś atakuje rodzinę amerykańskiego agenta Bryana Millsa, który jest już na zasłużonej emeryturze, musi liczyć się z vendettą.

W “Uprowadzonej 2” Oliviera Megatona następuje bardzo przewidywalna zamiana ról. Albańczycy nie mogą zapomnieć ofiar - ojców, synów i wnuków. Ostrzą sobie swoje bałkańskie pazury na niewinnego Bryana. Krew za krew plus rozlać ją na ziemi przodków. Wtedy zamordowani na pewno zostaną zbawieni. Na czele mścicieli stoi Murad Krasniqi.

fragment filmu „Uprowadzona 2”

Mills jest czujny, ale nie spodziewa się odwetu. Jego ukochana córeczka próbuje zdać egzamin na prawo jazdy, a byłej żonie Lenore nie układa się z nowym wybrankiem. Cała trójka wybiera się w końcu do Istambułu. Trzy dni pracy byłego agenta i czas wolny dla rodziny, która, kto wie, może jeszcze ma szanse znów być razem. Piękne marzenia przerywa uprowadzenie. Bryan i Lenore wpadają w ręce krwawego Murada i jego kumpli z tatuażami półksiężyca na dłoniach. Oprócz amerykańskiej ambasady, podstarzałych i geriatrycznych kumpli poczciwego Bryana na ratunek przybywa im ich własna, trochę wystraszona córka Kim. Udaje jej się uwolnić ojca i… teraz to oni przystępują do swojej zemsty. Razem z córką ulicami Stambułu ucieka przed zamachowcami do Ambasady USA, by potem samodzielnie uwolnić byłą żonę z rąk Murada.

Teraz Bryan będzie musiał znów użyć wszystkich swych morderczych umiejętności, by ocalić żonę. Czasu pozostało niewiele. Dla porywaczy nie będzie litości.

Biały, to druga odsłona „Trzech kolorów” sfilmowana w 1994 roku. Tylko w tej części dominuje język polski, a akcja rozgrywa się między innymi w Warszawie.

Film otwiera scena rozprawy sądowej. Jest to sprawa rozwodowa. Dominique, piękna i młoda Francuzka, od 6 miesięcy czeka na skonsumowanie jej związku z Karolem, polskim fryzjerem. W końcu ma tego dość, czego rezultatem jest rozstanie. Dominique zabiera Karolowi wszystko. Mieszkanie, zakład fryzjerski, samochód, likwiduje ich (jego?) konto bankowe, a na domiar złego bohater traci paszport. Karolowi pozostaje tułaczka po Paryżu. Na stacji metra położonej w pobliżu jego byłego już mieszkania, poznaje Mikołaja, też Polaka. Chcąc pochwalić się byłą żoną, wskazuje na okno jej mieszkania. Przez zasłony widać, że jest z nią jakiś mężczyzna. Karol pośpiesznie dzwoni do domu z budki telefonicznej, a w słuchawce słyszy krzyki rozkoszy Dominique. To traumatyczne doznanie budzi w Karolu chęć zemsty.

fragment filmu „Trzy kolory”

Mikołaj okazuje się bardzo pomocny i już następnego dnia, Karol leci w jego walizce do Polski. Po dotarciu do domu swojego brata, Karol odpoczywa kilka dni i bierze się ostro do pracy. Najpierw pracuje w zakładzie fryzjerskim brata, następnie pełni funkcję ochroniarza kantoru. Większe pieniądze zarabia na skupywaniu małych działek, i ich sprzedaży businessmanom po cenie 10 razy wyższej (ponieważ bez prawa do nich nie były możliwe dalsze inwestycje). Następnie sam zaczyna inwestować, zakłada spółkę której współwłaścicielem zostaje Mikołaj. Plan Karola jest bliski realizacji. Ostatnim krokiem, jest upozorowanie własnego pogrzebu i przepisanie majątku byłej żonie. Tym samym do Polski przyjeżdża Dominique. Rozpacza nad grobem byłego męża. Po powrocie do swojego mieszkania w Paryżu, zastaje w łóżku Karola. Spędzają razem noc. Dominique budzi się w pustym mieszkaniu, Karola nie ma. Po chwili do drzwi puka policja, a Dominique zostaje oskarżona o spowodowanie śmierci męża. Motywem miał być ogromny spadek. W ostatniej scenie widzimy Dominique, która z więziennego okna rozmawia z Karolem na migi. Możemy się tylko domyślać, że ich miłość nadal trwa…

Mam podstawy sądzić, że Dominique nie zdradzała Karola, gdy była z nim. Chciała rozwodu i dopiero po nim współżyła z innymi mężczyznami. A może nie miała możliwości, by zdradzać Karola? W to wątpię. Nawet gdy byli razem, była zupełnie niezależna od Karola, mogła robić co chciała. Patrząc na to z tej strony, Dominique jest bardzo mądrą i moralną osobą. Tylko dlaczego znęcała się nad Karolem i kazała mu słuchać swoich okrzyków? Chciała pokazać swoją wyższość. Wiedziała, że Karol ją nadal kocha, i tym sposobem wyraźnie się do tego odniosła. Odebrała mu całą nadzieję, na dalszą wspólną przyszłość. A przecież tą nadzieją Karol żył. Po tym telefonie, żył już tylko zemstą. Zemstą za porzucenie i zdeptanie jego marzeń i pragnień. Na końcu on dość przedmiotowo potraktował Dominique. Był to ostatni element zemsty.

Motyw zemsty – jako kary za czyjeś zbrodnie ukazywany w całej literaturze, ale i film od niego nie stroni – a początek swój bierze z pierwotnego pojęcia sprawiedliwości, by „odpłacić pięknym za nadobne”, na zasadzie „wyrównania” krzywd. Zemsta ukazywana jest jako obsesja i namiętność, której człowiek poświęcić może całe swoje życie. Popełniana zawsze z przekonaniem o słuszności swojego działania, ukazywana jest czasem jako moralny obowiązek człowieka, czasem jako dług, spłacony skrzywdzonej bliskiej osobie. Niewątpliwie jednak zemsta opiera się na wyrządzeniu krzywdy drugiej osobie – jest więc sama w sobie zbrodnią.

Dlatego też często w tekstach kultury zemsta jawi się jako czyn moralnie zły, wyraz egoizmu, zawziętości i nieumiejętności wybaczania. Jest domeną ludzi złych i zgorzkniałych – którym sprawia przyjemność oglądanie ludzkiego cierpienia. W takim sensie nie może ona znaleźć usprawiedliwienia.

Jednak mimo wszystko pragnienie odwetu jest wrodzoną cechą człowieka, wynikającą z troski o siebie i swoich bliskich – niezgody na pokorne znoszenie krzywdy i poniżenia. Człowiek interpretuje rzeczywistość według własnego „widzimisię” – może wszystko, co robi, wypływa z nieuświadomionej chęci postawienia na swoim, odegrania się na innych?